Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co chyba rzadko się tu porusza. Runy jako system wróżbiarski są dość dobrze opisane pod kątem znaczeń, ale co z czasem? Kiedy ciągnę np. Jera albo Dagaz, to czuję że te runy mówią o zmianie, cyklu, przesileniu - ale kiedy? Za tydzień, za rok, w tej chwili? Czy ktoś ma jakiś wypracowany sposób na odczyt temporalny? Próbowałam różnych układów, ale żaden nie daje mi satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie 'kiedy to się wydarzy'.
Temat rzadko poruszany, bo większość ludzi skupia się na samym znaczeniu runy, a pomija kontekst czasowy. Z tego co wiem, staroskandynawskie przekazy nie traktowały czasu linearnie tak jak my dziś - stąd problem z przekładaniem runicznych wskazówek na konkretne daty. Jera rzeczywiście jest runą cyklu, ale cykl to nie termin. Mam pytanie do Ciebie - czy stosujesz jakiś konkretny układ kiedy ciągniesz te runy, czy to jest losowanie jednej?
Interesujące zestawienie. W astrologii mamy całkiem rozbudowane techniki progresji i tranzytów, które pozwalają określić ramy czasowe - w runach tego odpowiednika po prostu nie ma w takiej samej formie. Ale mam wrażenie, że niektóre runy mają wbudowany czas jako element swojej natury. Jera to rok, cykl roczny. Czy ktoś próbował dosłownie interpretować tę runę jako 'za około rok'?
Ja kiedyś czytałam że Jera oznacza jeden pełny cykl i że właśnie tak treba ją traktować w wróżbie - nie konkretna data, tylko że musisz przejść przez cały cykl. Nie wiem czy to jest stricte temporalne czy bardziej jakościowe. Antek a jak Ty widzisz np. Dagaz w takim kontekście? Bo ona mi się zawsze kojarzy z przesileniem, ale to może być jutro albo za pięć lat.
Wchodzę do dyskusji bo temat mnie interesuje. Spotkałam się z metodą gdzie układ roczny - taki koło z dwunastu pozycjami odpowiadającymi miesiącom - ma dawać wskazówki temporalne. Każda pozycja to inny miesiąc. Ktoś tu to stosował? Zastanawiam się czy to ma sens, czy to bardziej nałożenie struktury astrologicznej na runy, co może nie być właściwe.
W tarocie mamy podobny problem i powiem szczerze - żaden układ nie daje pewnej daty. Są wskazówki, intuicja, ale nie terminarze. Z runami podejrzewam że jest podobnie albo nawet trudniej, bo system jest mniej opisany jeśli chodzi o praktyczne odczyty wróżbiarskie. Pytanie jakie zadajemy runám ma ogromne znaczenie - może zamiast pytać 'kiedy' lepiej pytać 'co zapowiada zbliżającą się zmianę'?
A czy ktoś próbował pytać dosłownie, jak ciągnie kamień? Tzn. zanim go dotkniesz, masz w głowie konkretne pytanie o czas? Bo ja przy tarocie zauważyłam że jak pytam bardzo konkretnie to karty też bardziej konkretnie odpowiadają. Nie wiem czy to działa tak samo z runami, ale może warto sprawdzić?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, może trochę z innej beczki - czy w ogóle zakładacie, że runy mogą pokazać coś o przyszłości, czy raczej mówią o obecnym stanie rzeczy i potencjale? Bo jeśli to drugie, to pytanie o 'kiedy' jest z założenia bez sensu. Nie pytam złośliwie, naprawdę jestem ciekaw jak wy to rozumiecie.
Chcę wrócić do tego co Witchling80 mówiła o układzie kołowym. Nawet jeśli to zapożyczenie astrologicznej struktury, to nie musi być złe - magia synkretyczna ma długą historię. Ale faktycznie ciekawi mnie czy runy wylosowane w takim układzie jakoś różnią się od siebie energetycznie. Irisa91 powiedziała że nie czuła różnicy - czy ktoś inny miał inne doświadczenie?
Ja mam trochę inne podejście do tego. Jak ciągne runę i pytam o czas, to patrze na to czy jest prosta czy odwrócona - odwrócona dla mnie oznacza że sprawa jest jeszcze przed nami, dalej, a prosta że jesteśmy już w środku procesu albo blisko. To nie jest oficjalna metoda, sama to wykombinowałam, ale u mnie działa całkiem spójnie. Oczywiście nie wszystkie runy mają odwrócenie, to też jest ograniczenie.
Przeczytałem całą rozmowę i chcę zapytać o coś konkretnego. Te runy które macie na myśli kiedy mówicie o czasie - Jera, Dagaz - to są runy Futhark Starszego? Pytam bo wiem że jest kilka wersji alfabetu i zastanawiam się czy w Młodszym Futharku ta kwestia wyglada inaczej.
Bardzo dziękuję za tę dyskusję, przeczytałam wszystko z zapartym tchem! Mam pytanko, może trochę z podstaw - jak w ogóle zacząć pracę z runami jeśli chodzi o czas? Czy jest jakiś najprostszy sposób na odczyt tymczasowy dla kogoś kto dopiero się uczy? Nie chcę od razu robić skomplikowanych układów, ale to pytanie 'kiedy' bardzo mnie nurtuje gdy próbuję dla siebie.
Och, bardzo dziękuję za tę odpowiedź Irisa91! To naprawdę dużo wyjaśnia 🙂 Ale mam jeszcze jedno pytanko - jeśli jestem na początku drogi z runami i chcę się uczyć właśnie tej strony temporalnej, to od czego w ogóle zacząć? Czy uczyć się najpierw znaczeń wszystkich run, a potem próbować układów? Czy może od razu ćwiczyć z jedną runą i obserwować co się dzieje?
Dokładnie to co Hydromantka_W. Ja zaczęłam od metody jednej runy na dzień i notowania wszystkiego co się wtedy działo. Po kilku miesiącach zaczęłam widzieć wzorce. Dopiero potem zaczęłam zadawać pytania o czas - i wtedy te wzorce były moim punktem odniesienia. Bez tego bazowania to trochę jak pytać o drogę nie wiedząc gdzie jesteś.
Słucham i zastanawiam się nad czymś innym. Mówicie o notowaniu, wzorcach, obserwacji - to brzmi bardzo rozsądnie i empirycznie. Ale czy ktokolwiek z Was faktycznie zweryfikował retrospektywnie, czy te temporalne wskazania się sprawdziły? Mówię serio, bez złośliwości - po prostu ciekawi mnie czy ktoś porównał swoje notatki z tym co rzeczywiście się wydarzyło.
Antek masz racje ale właśnie dlatego mnie to tak fascynuje bo chce się nauczyc łączyć runy z astrologią. Tzn. pytac runy kiedy ten tranzyt Saturna zaczyście sie manifestować. Czy ktoś to robił? Takie łączenie systemów?
To jest właśnie pułapka synkretyzmu - zaczynasz łączyć systemy i tracisz czytelność każdego z nich. Saturn powie Ci kiedy. Runa powie Ci jak to poczujesz. To są odpowiedzi na różne pytania i mieszanie ich nie daje precyzji, tylko wrażenie precyzji.
Mam pytanie do Boleslaw04 - czy według Ciebie takie łączenie systemów jest w ogóle uprawnione? Bo spotkałam się z podejściem że runy są systemem zamkniętym i używanie ich poza kontekstem germańskim jest już nadużyciem. Z drugiej strony większość współczesnych praktyk to czysty synkretyzm. Gdzie według Ciebie jest granica?
Przepraszam że wchodzę z trochę innej strony, ale to co mówicie o jakości versus czasie - czy to nie jest tak samo w tarocie? Np. karta Koła Fortuny nie mówi mi 'za dwa tygodnie', tylko 'zmiana nadchodzi'. I mimo wszystko praktycy tarota mają różne metody żeby z tego wyciągnąć jakiś czas. Może runy można by potraktować podobnie - nie jako system z wbudowanym zegarem, tylko jako taki który wymaga dodatkowego klucza do czasu?
Wracając do pytania Kobalta o klucz - ja właściwie sama go szukam. Próbowałam takiego podejścia gdzie każda runa pierwszej aetir odpowiada innemu rodzajowi czasu: Fehu to czas materialny, Uruz biologiczny, Thurisaz przełomowy... ale to jest całkowicie moja własna konstrukcja i nie mam pojęcia czy jest w tym coś poza moją własną projekcją.
Słucham tej dyskusji i właśnie to mnie trochę niepokoi - czy nie jest tak, że każdy tworzy swój własny system i potem mówi że 'to działa'? Skąd wiadomo że to nie jest po prostu dopasowywanie interpretacji do faktów po czasie? Serio pytam, nie atakuję.
Radgost porusza coś ważnego, ale myślę że trochę przestawiamy akcenty. Pytanie w temacie brzmi 'czy runy mogą pokazać kiedy'. Dyskutujemy teraz głównie o tym czy w ogóle mają wartość poznawczą - a to jest inne pytanie. Wracając do 'kiedy': czy ktoś próbował np. wyciągać dodatkową runę tylko jako wskaźnik tempa? Tzn. nie treści, tylko rytmu?
A czy ktoś próbował układów pozycyjnych gdzie jedna pozycja jest wprost opisana jako 'czas'? Bo w tarocie Celtic Cross ma pozycję 'co nadchodzi' i ludzie ją traktują jako wskaźnik temporalny mimo że nie jest. Zastanawiam się czy w runach jest jakiś porównywalny rozkład.
Antek dobrze to ujął. Nie ma historycznego klucza który porządkuje runy według tempa - to jest twórcza interpretacja oparta na symbolice. Jera jest faktycznie najczęściej przytaczana w kontekście czasu z uwagi na swoje etymologiczne powiązanie z rokiem. Sowilo ma też wątek słonecznego cyklu. Ale 'szybka versus wolna' jako oś interpretacyjna - to jest nowoczesne nałożenie, nie rekonstrukcja.
To co mówi Chalcedonka brzmi dla mnie bardzo rozsądnie, ale mam wrażenie że im więcej czytam w tym wątku, tym więcej widzę że runy jako system 'kiedy' po prostu... nie działają w tym sensie. I rozumiem że mają inną wartość, ale czy tytuł tego wątku nie jest trochę mylący? Tzn. czy odpowiedź nie jest po prostu 'nie'?
Właśnie - 'przy jakich warunkach' to mi się bardzo podoba jako przeformułowanie. Wyciągam Berkano i pytam kiedy - odpowiedź to nie 'za miesiąc' tylko 'kiedy coś dojrzeje wewnętrznie, gdy będzie gotowość, gdy zakończysz stary cykl'. To jest informacja o warunku, nie o terminie. I paradoksalnie jest bardziej użyteczna.
Czytam tą dyskusje od dawna i mam głupie pytanko - czy jak ktoś pyta runu o czas to powinien mieć konkretne pytanie w głowie czy ogólne? Bo np. czy 'kiedy znajdę miłość' jest dobrym pytaniem do run czy za konkretne? Przepraszam ze trochę zmieniam temat ale to mi chodzi po głowie od początku wątku.
