Powiedziałbym że jedno i drugie jest prawdziwe, tylko w różnych warstwach. Jowisz może dawać ekspansję przez doświadczenie chaosu - Hagalaz nie zaprzecza Jowiszowi, tylko mówi jak ta ekspansja będzie smakować. Ale mam świadomość że to brzmi jak racjonalizacja.
Przepraszam że wchodzę, bo jestem daleko od tego poziomu dyskusji, ale właśnie o to mi chodziło kiedy pytałam wcześniej jak rozpoznać trafny odczyt. Jak słucham Kobalta to brzmi sensownie, ale mogłoby brzmieć sensownie niezależnie od tego jaka runa by wypadła. Czy to nie jest problem?
To jest dokładnie sedno i cieszę się że Patrycelka to powiedziała wprost. Boleslaw04, jeśli każda kombinacja może być spójna - to czy odczyt mówi coś o rzeczywistości, czy tylko o umiejętnościach narracyjnych osoby która interpretuje? Nie chcę być przykry, naprawdę pytam bo chcę to zrozumieć.
To jest dokładnie sedno i cieszę się że Patrycelka to powiedziała wprost. Boleslaw04, jeśli każda kombinacja może być spójna - to czy odczyt mówi coś o rzeczywistości, czy tylko o umiejętnościach narracyjnych osoby która interpretuje? Nie chcę być przykry, naprawdę, ale to pytanie mi nie daje spokoju od początku tego wątku.
Ale właśnie - jak 'używać inaczej'? To jest konkretne pytanie. Bo jeśli porzucam roszczenie do przewidywania czasu, to co mi zostaje? Narzę... znaczy, instrument do refleksji? To działa, ale wtedy runy nie różnią się funkcjonalnie od losowego otwierania książki na dowolnej stronie.
Słucham tej rozmowy od dawna i mam wrażenie że kluczowe jest rozróżnienie którego ciągle nie robimy wprost: czy pytamy o to czy runy przewidują czas, czy o to czy mogą pomóc zorientować się w czasie. To nie jest to samo.
To rozróżnienie Hipolita jest dla mnie bardziej przydatne niż większość rzeczy które tu padły. Bo w tarocie często nie pytam 'kiedy' tylko 'jak daleko' - i to daje zupełnie inną ramę. Irisa, czy próbowałaś kiedyś pytać run o etap zamiast o datę?
Mogę zapytać głupie pytanie? Czy ktoś próbował ciągnąć runy regularnie, raz na tydzień na przykład, i potem porównywać czy wzorce się zmieniają? Nie jako przepowiednię, tylko żeby zobaczyć czy ten 'etap' o którym mówi Hipolit faktycznie się przesuwa?
Ja robiłam coś podobnego z tarotem i muszę przyznać Boleslawowi rację co do tej losowości. Ale też zauważyłam coś innego - że pewne karty, albo w tym przypadku pewne runy, wracają zanim coś rzeczywiście się skończy. Nie wiem co z tym robić interpretacyjnie, ale wzorzec był.
To pytanie Hydromantki jest chyba najuczciwsze w całym wątku. I obawiam się że odpowiedź brzmi: nie można, albo bardzo trudno. Żeby to miało wartość, potrzebowałabyś zapisywać przewidywania przed zdarzeniami, nie interpretować post factum, i mieć dużą próbę. To jest projekt badawczy, nie praktyka codzienna.
Ale poczekajcie - czy my tu próbujemy zamienić runy w nauke, czy próbujemy zrozumiec jak je używac? Bo te dwa cele są różne. Ja nie oczekuje od run żeby przeszły test statystyczny. Oczekuje że pomogą mi się skupic i przemyslec sytuacje. I pod tym kątem czasem coś mi mówią o czasie - nie datę, ale poczucie pilności albo spokoju.
Chryzoprazka, to mnie zatrzymuje - ten przykład z Uruz. Bo właśnie o to mi chodzi. Nie o to że runa powiedziała 'za trzy tygodnie', ale o to że coś w tym losowaniu było sprzeczne z moim oczekiwaniem i to sprzeczność wyzwoliła zmianę myślenia. Ale czy to nie jest po prostu efekt zaskoczenia? Jakbyś wylosowała przypadkową literę z kapelusza i też byś się zatrzymała.
Irisa, ale tu właśnie jest różnica którą pomijasz. Zaskoczenie przypadkową literą jest puste - nie masz do niej punktu zaczepienia. Uruz ma konkretne konotacje: byk, siła pierwotna, energia nie do ujarzmienia. To nie jest neutralny symbol. Pytanie brzmi czy ta semantyczna gęstość robi różnicę w zatrzymaniu - i ja uważam że tak, choć nie umiem tego udowodnić empirycznie.
Ale czy na pewno wiemy do czego zostały stworzone? Mam na myśli historycznie - bo to co mamy jako 'tradycyjne znaczenia' to jest rekonstrukcja, nie ciągła praktyka.
Dobra, ale czy to zmienia cokolwiek w pytaniu Irisy? Bo niezależnie od tego czy runa ma tysiąc lat tradycji czy sto - pytanie o percepcję czasu zostaje. Ja też się z tym zmagam w praktyce i nie potrzebuję historycznego poświadczenia żeby problem był realny.
Witchling, dokładnie. I właśnie dlatego wróciłam do tego wątku z tym pytaniem, a nie z pytaniem o autentyczność historyczną. Mnie interesuje czy moje sposób - i mówię 'moje' świadomie, nie pretenduję do żadnej tradycji - może dać mi coś w wymiarze temporalnym. Boleslaw, rozumiem sceptycyzm wobec rekonstrukcji, ale czy twoja odpowiedź to 'nie, nie może' czy 'może, ale inaczej niż myślisz'?
Irisa, moja odpowiedź jest bardziej skomplikowana. Myślę że można budować własną praktykę i że osobiste znaczenia mają wartość. Ale jeśli pytasz o czas jako taki - myślę że runy mogą pokazać rytm, nie zegar. I to jest inne roszczenie niż 'wypadnie mi runa i będę wiedziała że to za miesiąc'.
Rytm to dobre słowo. W tarocie mam podobne odczucie - pewne układy mają jakość 'już niedługo', inne 'jeszcze długo'. To nie jest data, to jest gęstość. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej. Irisa, czy masz podobne odczucia przy konkretnych runach?
Jera mam tak samo! I Sowilo - kiedy ona wypada mam poczucie że coś jest w szczycie, że to teraz albo za chwilę. Nie wiem skąd to się bierze, może z solarnych skojarzeń. Chalcedonka, czy jest w źródłach cokolwiek o tym że konkretne runy miały 'szybsze' albo 'wolniejsze' energie?
Barometr, nie kalendarz - to mi zostanie. Chryzoprazka, naprawdę dobrze to ująłaś i myślę że to jest uczciwa granica tego co runy mogą zrobić. Ale mam jedno 'ale' - barometr mierzy stan aktualny, nie prognozę. Czy ty kiedy pytasz o czas, pytasz o to co jest teraz, czy próbujesz z tego wyciągnąć co będzie? Bo to jest dla mnie ciągle ta nierozwiązana część.
Dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Chyba oba naraz? Kiedy ciągne rune i mam Jere - to ona mi mówi co jest teraz, ale to 'teraz' implikuje jakiś rytm do przodu. Barometr który spada mówi ci ze bedzie burza - to nie jest stan aktualny, to jest informacja o kierunku. Może runy działają podobnie, mierzą kierunek nie punkt?
Czekam na odpowiedź Irisy, ale wrzucę coś z boku bo to mi się kręci po głowie od dłuższego czasu. W tarocie jest coś co nazywam 'temperaturą układu' - niektóre karty razem robią wrażenie napiętego, gotowego do wybuchu, inne są jak woda stojąca. Nie datują nic, ale coś mówią o tym ile w danej sytuacji jest energii kinetycznej. Może to jest to czego szukasz? Nie kiedy, ale jak bardzo blisko już jest?
