Mam do was pytanie, bo nie wiem co o tym myśleć. Od jakiegoś czasu pracuję z runami, głównie ciągnę po jednej dziennie rano i zastanawiam się nad jej znaczeniem. Wszystko fajnie, ale ostatnio zauważyłam, że mam częste bóle głowy, szczególnie po dłuższym skupieniu się na runicznej symbolice. Czy runy mogą jakoś wpływać na ciało fizyczne? Może to kwestia energii, którą przyciągają? Czytałam gdzieś, że niektóre runy mają bardzo intensywne wibracje i wrażliwe osoby mogą to odczuwać somatycznie.
Och, bardzo się cieszę, że to napisałaś, bo ja miałam podobnie! Zaczęłam pracę z runami chyba z rok temu i przez pierwsze tygodnie też bolała mnie głowa, zwłaszcza po skupieniu na Hagalaz i Thurisaz. Myślałam, że to przypadek, ale teraz widzę, że może to nie być zbieg okoliczności. Może te runy, które mają bardziej destrukcyjne energie, po prostu mocniej uderzają w wrażliwe osoby?
Zanim zaczniemy przypisywać bóle głowy runom, powiedz mi więcej o tym, jak dokładnie wygląda twoja praktyka. Ile czasu dziennie spędzasz na kontemplacji? Czy to jest medytacja z runą, czy tylko patrzysz na kamień czy drewno? I w jakich porach dnia to robisz? Pytam, bo to może mieć znaczenie przy ocenie tego, co czujesz.
A czy runy mogą wchłaniać jakieś energie z otoczenia i potem je oddawać? Bo jak tak patrzę na tę dyskusję, to zastanawiam się, czy może przedmiot sam w sobie nie gromadzi czegoś negatywnego? Przepraszam jeśli to głupie pytanie, ale dopiero poznaję ten temat.
No to jak szybko można się tego pozbyć? Znaczy jak wyczyścić runy żeby przestały dawać te bóle głowy? Bo czytałem różne metody ale nie wiem która działa najszybciej.
To co opisujesz z Isa i Nauthiz jest ciekawe, bo to runy zatrzymania i ograniczenia. Jeśli jesteś osobą z silnie otwartą czakrą trzeciego oka, taki energetyczny 'zator' może faktycznie wywoływać fizyczny dyskomfort w okolicach głowy. Miałam kiedyś podobny przypadek u znajomej, która pracowała z kryształami - przy niektórych kamieniach miała dokładnie takie reakcje i okazało się, że to kwestia zbyt szybkiego otwarcia bez odpowiedniego uziemienia.
Ja się dopiero uczę run i też mnie to trochę niepokoi że mogą powodować takie objawy. Czy wszystkie runy tak działają czy tylko niektóre? I skąd wiadomo na których się skupiać dla bezpiecznych początków?
No dobra, to już inna sytuacja. Jeśli lekarz wykluczył przyczyny fizyczne, to ma sens szukać dalej. Ale nadal bym była ostrożna z szybkim przypisywaniem tego konkretnym runom. Zbieżność czasowa nie musi oznaczać przyczynowości. Możliwe że to stres, zmiana trybu dnia, nowe poranne skupienie, które wcześniej nie było częścią twojej rutyny.
Temat czyszczenia run padł kilka razy i warto go rozwinąć, bo widzę, że część osób, takich jak Prokop i Konwalka, dopiero zaczyna i może nie wiedzieć od czego zacząć. Czyszczenie run to jednak temat nietrywialny - metoda powinna być dobrana do materiału, z jakiego są zrobione. Czy ktoś wie, z czego są twoje runy? Drewno, kamień, żywica?
Nie mam pojęcia czy barwiony. Są jasnoszare, trochę przezroczyste, jakby mleczne. Sprzedawca nic nie mówił o barwieniu. Jak to sprawdzić?
drewno to akurat najlepszy materiał do czyszczenia dymem, ale skoro masz alergię to rzeczywiście odpada. Próbowałaś kiedyś wystawić je na światło księżyca? To łagodniejsza metoda i nie wymaga żadnych substancji. Moje drewniane przedmioty czyszczę właśnie tak podczas pełni i nie miałam z tym żadnych problemów.
Ale pełnia to jednak nie jest bez znaczenia, bo energetycznie jest wtedy szczyt cyklu. Nie mówię, że inne noce nie działają, ale jest różnica. Zresztą to zależy też od tego, pod jakim znakiem jest ta pełnia. Inna pełnia w Skorpionie, inna w Byku.
To może ja zadam głupie pytanie, ale jak to w ogóle działa, że księżyc ma czyścić kamień? Rozumiem dym, bo to coś fizycznego, ale światło księżyca? Czy to jakiś rodzaj energii?
Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do całej tej dyskusji. Czy ktoś naprawdę serio traktuje to, że kamień można 'naładować' czy 'wyczyścić' światłem? Bo ja rozumiem medytację, skupienie, symbolikę, ale to już brzmi jak magia w dosłownym sensie. Nie atakuję, po prostu chcę zrozumieć jak wy to postrzegacie.
Wracając do tego czyszczenia - powiem szczerze, że trochę mnie to przerasta. Zaczęłam od prostego ciągnięcia runy rano i teraz okazuje się, że powinam wiedzieć czy kamień jest barwiony, kiedy jest pełnia, i robić uziemianie. Czy to nie jest za dużo naraz dla kogoś kto dopiero zaczyna?
To co mówi Leokadia ma sens. Czytałam o tej metodzie oddechu i intencji, jest naprawdę prosta. Ale Goryczka, wróćmy do sedna, bo trochę odeszliśmy od tematu. Czy od kiedy rozmawiamy w tym wątku, czyli ostatnio, miałaś znowu bóle głowy podczas pracy z runami?
cieszę się, że spróbowałaś! To właśnie o tym mówiłam. Uziemienie przed pracą z jakimikolwiek energiami to nie jest wymysł, ma swój sens. Pytanie teraz do ciebie, czy ciągnęłaś tę samą runę co wcześniej, którą wiązałaś z bólami? Ciekawi mnie czy przy tym samym symbolu efekt był podobny mimo uziemienia.
No dobra, ale to że Goryczce pomogło stanie boso, nie znaczy że problem był z energią run, nie? To mogło zwyczajnie rozładować napięcie mięśniowe. Ja na przykład stoję boso codziennie przy kawie i też mi to pomaga, a run nie używam.
Dobra, to zaczynam prowadzić notatki od dzisiaj. Zapisałam: Fehu, uziemienie przed sesją, ból słaby. Przy okazji mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy przy Fehu ktoś w ogóle kiedyś odczuwał jakieś fizyczne reakcje? Bo to runa kojarzona chyba z dostatkiem i początkami, a nie z czymś ciężkim.
Właśnie to jest kluczowe pytanie i cieszę się, że sama je sobie zadajesz. Isa to runa zatrzymania, blokady, lodu. W tradycyjnych przekazach jej energetyka jest opisywana jako ściągająca, kondensująca. Nie mówię, że kamień fizycznie coś robi, ale jeśli pracujesz z silną intencją i symbolika trafia na twój aktualny stan emocjonalny, ciało może reagować napięciem. Pytanie do ciebie: kiedy wychodziła ci Isa, czy interpretowałaś ją w kontekście jakiejś konkretnej sytuacji, czy po prostu losowałaś bez pytania?
ma i nie ma. Ciągnięcie bez pytania to popularna praktyka i nie ma w tym nic złego, ale wtedy jesteś bardziej otwarta na szeroką interpretację i łatwiej o nadmierną projekcję. Jeśli wyciągasz Isa w ponury poranek, masz już gotowy grunt pod to, żeby poczuć się gorzej. Zastanawiam się, czy prowadząc te notatki, zapisujesz też swój nastrój przed losowaniem?
No to już coś. Jakby było przed, to w ogóle odpada teoria z runami. A tak to przynajmniej można to próbować powiązać. Chociaż dalej podtrzymuję, że siedzisz pewnie w tej samej pozycji przy każdej sesji i to może być ten ból.
Szamanka ma rację, ale z drugiej strony dzisiaj stałam, a nie siedziałam. Bo to uziemienie robiłam na stojąco. Więc Prokop też może mieć rację, że po prostu zmiana pozycji pomogła. Naprawdę nie wiem.
Prokop, masz rację metodologicznie, ale to jest forum ezoteryczne, nie laboratorium. Goryczka eksperymentuje i to jest dobre. Nikt tu nie będzie robił podwójnie zaślepionych prób. Pytanie do ciebie Goryczko, czy przy dzisiejszej sesji byłaś też bardziej spokojna wewnętrznie, bo czułaś, że coś robisz żeby zadbać o siebie?
To bardzo dojrzałe spostrzeżenie. Nie musisz się wcale decydować między 'to jest energia run' a 'to jest moje nastawienie', bo te dwie rzeczy nie wykluczają się. Praca z symbolami działa przez intencję i uwagę, więc samo zaangażowanie zmienia doświadczenie. Ale mam pytanie do całej rozmowy - bo zauważam, że gdzieś zgubiłyśmy wątek wahadła z opisu wątku. Ktoś w ogóle ma doświadczenie z łączeniem wahadła i run?
O, właśnie, wahadło! Ja miałam wahadło zanim zaczęłam z runami i zastanawiałam się czy można go używać razem, na przykład żeby wahadło wskazywało którą runę wyciągnąć. Czy to ma w ogóle sens?
To zależy przede wszystkim z czego wahadło jest zrobione. Kryształowe, metalowe i drewniane różnie reagują na różne metody. Kamienne i kryształowe można kłaść na sól lub na ametyst na noc, metalowe lepiej przetrzeć dymem kadzidła i zostawić w świetle księżyca. Zanim jednak zaczniesz czyścić, odpowiedz na jedno pytanie - czy wahadło leżało w zamkniętej szufladzie cały czas, czy przy innych przedmiotach?
