o, to może być problem. Różne przedmioty energetyczne mogą na siebie wpływać, szczególnie jeśli mają silnie różne wibracje. Tarot z runami to trochę jak mieszanie dwóch systemów, które mają różne fundamenty. Nie mówię, że się wzajemnie zniszczą, ale mogą się zaburzać.
Wróćmy na chwilę do wahadła i tego, co mówiła Leokadia, bo to ważny wątek. Goryczka, jak często używałaś wahadła zanim je odłożyłaś? Mówię o tym dlatego, że wahadło nieużywane długo to jedno, ale wahadło które było aktywnie używane i nagle przestało - to może wymagać trochę innego podejścia przy reaktywacji.
Och, dziękuję że ten wątek w ogóle się rozwinął, bo sama miałam podobne pytanie od dawna! Moje wahadło używam regularnie i zastanawiam się, czy właśnie przez to zbiera negatywne energie. Ostatnio mam wrażenie, że odpowiedzi są mniej wyraźne niż kiedyś, wahadło kręci się jakoś niepewnie. Czy to może być znak, że trzeba je wyczyścić?
A czy wahadło w ogóle wchłania energie? Bo z tego co czytałam to raczej jest przekaźnikiem, czyli po prostu pokazuje to, co już jest, a nie przechowuje. Ale może się mylę, bo nie znam się na tym za dobrze. Ktoś wie jak to naprawdę działa?
To co mówisz o różnych rodzajach bólów jest ciekawe! Bo ja też mam jakieś dziwne uczucie po ciągnięciu run, ale u mnie to nie jest ból, tylko takie rozkojarzenie, jakby głowa pracowała za dużo. Nie wiedziałam czy to normalne. Czy to jest podobne do tego, co ty czujesz?
Przeczytałam cały wątek i mam pytanie, bo nigdy nie pracowałam z runami, tylko z kartami. Czy przy tarota też można mieć takie objawy? Bo teraz się zastanawiam, czy jak mi czasem boli głowa po dłuższym rozkładaniu kart, to może to jest właśnie to samo zjawisko. Znaczy czy to jest specyficzne dla run, czy ogólnie dla pracy z symbolami?
Ale chwila, bo mam pytanie do tego co piszecie. Jeśli to jest kwestia przeciążenia mózgu, to dlaczego dzisiaj, kiedy zrobiłam to uziemienie po sesji, nie bolało? Uziemienie nie zmniejsza wysiłku poznawczego podczas samej sesji. Więc albo uziemienie rzeczywiście coś robi energetycznie, albo... nie wiem, może samo skupienie się na uziemieniu jako rytuał zamknięcia po prostu mi pomogło się zrelaksować?
a to jest naprawdę trafna obserwacja i sama do niej doszłaś, co ważne. Rytuał zamknięcia, nieważne czy to uziemienie, głęboki oddech, herbata - daje mózgowi wyraźny sygnał, że praca się skończyła. Bez tego sygnału głowa kręci się dalej wokół tego, co czytałaś w runach. I to właśnie może być źródło tego napięcia.
Mam głupie pytanie, bo dopiero teraz to do mnie dotarło. Czy wahadło i runy wymagają podobnego rodzaju skupienia? Bo Cykoria mówiła o symbolach abstrakcyjnych, ale wahadło to jednak co innego - patrzysz na ruch, nie interpretujesz znaków. Zastanawiam się czy Leokadia ma ten sam problem co Goryczka czy jednak inny.
To ma sens, bo słyszałam że runy to system, który ma swój rytm - wejście i wyjście. Jak wchodzisz bez intencji i wychodzisz bez zamknięcia, to jakbyś zostawiała drzwi otwarte. Nie wiem czy to jest dokładne wyjaśnienie, ale gdzieś tak to czytałam.
Notatnik nie, ale może powinnam zacząć. Mam wiadomości do siebie wysłane na komunikatorze, gdzie zapisywałam co wylosowałam, ale bez informacji o tym jak się potem czułam. Teraz żałuję. Może zacznę od dzisiaj zapisywać też te fizyczne odczucia po sesji, żeby zobaczyć czy jest wzorzec?
To bardzo dobry pomysł z notatnikiem. Przy afirmacjach też polecają prowadzenie dziennika właśnie po to, żeby zobaczyć co realnie działa, a co się tylko wydaje że działa. Jak masz dane, to przestaje być kwestią przekonań.
Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie które mnie nurtuje - czy ktoś tutaj miał sytuację odwrotną? Czyli zaczął prowadzić notatki i okazało się że wcale nie ma wzorca, że to był przypadek? Bo wszyscy tutaj jakby zakładamy, że wzorzec jest, tylko trzeba go udowodnić.
Dobra, to ja zacznę prowadzić ten notatnik. Ale mam do was pytanie zanim zacznę - co dokładnie powinnam w nim zapisywać? Tylko to co wylosowałam i czy bolała głowa, czy coś jeszcze? Bo Marzenka mówiła o fizycznych odczuciach, ale Heliotrop wspominał o intencji przed sesją. Nie wiem od czego zacząć żeby te notatki były w ogóle użyteczne.
O, to jest taki dobry punkt, Komecik! Ja w ogóle nigdy nie myślałam o porze dnia jako czyniku. Zawsze losowałam kiedy miałam chwilę, bez żadnego planu. Goryczka, czy ty masz jakieś poczucie kiedy najczęściej siadasz do run - rano, wieczorem, a może w różnych porach?
Szczerze to głównie wieczorem, po wszystkim co mam do zrobienia. Czyli jak już jestem zmęczona. No i teraz mnie to trochę uderzyło. Ale z drugiej strony dzisiaj też było wieczorem i nie bolało, więc pora dnia sama w sobie chyba nie jest jedyną przyczyną.
Dobra, bo zaraz zagubicie się w notatkach i zapomnimy po co to w ogóle. Goryczka ma jeden dobry wynik po uziemieniu. Jeden. To za mało żeby cokolwiek wnioskować. Może jutro zaboli mimo uziemienia, może nie. Dopiero seria danych coś powie. I tak jak Prokop mówi - krótki zapis lepszy niż żaden.
Zazwyczaj trzy runy, czasem jedną. Trzy jak mam jakiś konkretny temat, jedną jak chcę tylko zobaczyć energię dnia. A to ma znaczenie dla tych bólów głowy? Nigdy bym nie pomyślała że liczba losowanych run mogłaby mieć wpływ.
Teraz jak pytasz... to chyba tak, ale nigdy tego świadomie nie rozróżniałam. Przy trzech runach siedzę dłużej i bardziej się nad tym zastanawiam. Przy jednej to szybciej i jakoś lżej. To muszę to też zapisywać w tym notatniku.
Czy przy wahadle jest podobnie? Znaczy - czy im dłużej trzymasz wahadło tym bardziej cię to męczy? Pytam bo to chyba jest ten sam mechanizm co Cykoria opisywała, tylko przy innym przedmiocie. Może te bóle głowy które mam po seansach z wahadłem są z tego samego powodu co Goryczki bóle po runach?
No to masz odpowiedź Szamanka. Połóż łokieć, wahadło i tak się będzie ruszać jak ma się ruszać. Ale wracając do Goryczki - ona pracuje z runami, nie z wahadłem, więc tam tego napięcia ramienia nie ma. Więc te dwa przypadki to chyba jednak inne przyczyny.
Hmm, to znaczy że mam celowo nie robić uziemienia? Trochę się boję bo nie wiem czy to nie wróci. Ale rozumiem o co chodzi. Może najpierw kilka sesji z jedną runą bez uziemienia, potem kilka z trzema bez uziemienia, i dopiero potem z uziemieniem? Tak żeby mieć porównanie?
to już jest naprawdę dobry plan. Serio. Tylko pamiętaj żeby nie zmieniać pory dnia w tym czasie, bo wrócimy do punktu wyjścia. Wszystkie sesje najlepiej o podobnej godzinie.
Oczywiście, nie zamierzam się katować. Ale to mnie zastanawia - czy to że się boję bólu głowy przed sesją może samo w sobie ten ból wywoływać? Znaczy czy to nie jest może kwestia nastawienia i napięcia z tym związanego?
O, Marzenka98 dotknęła czegoś bardzo ważnego! Ja też się zastanawiałam czy te bóle głowy mogą być takim psychosomatycznym efektem skupienia, nie związanym z energią run w ogóle. Goryczka, jak się czujesz emocjonalnie przed sesjami z runami - spokojnie czy trochę nerwowo?
Szczerze? Trochę nerwowo. Bo zawsze mam nadzieję że dobrze interpretuję, boję się że nie rozumiem znaków właściwie. To może właśnie to? Ale to by znaczyło że bóle głowy nie mają nic wspólnego z samymi runami, tylko z moim podejściem do nich. Co jest trochę paradoksalne skoro tytuł tematu pyta o runy.
Paradoksalne? Niekoniecznie. Twoje podejście do run to jest część pracy z runami. Nie da się tego rozdzielić. Jeśli siedzisz spięta i niepewna czy dobrze czytasz, to ta praca jest inna niż gdybyś siedziała spokojnie. Pytanie brzmi: czy ta nerwowość była od początku czy pojawiła się po pierwszych bólach głowy?
