to jest chyba sedno całej tej rozmowy. Czy runa, która daje komfort, jest ostrzeżeniem czy uspokojeniem? I jak w ogóle odróżnić spokój, który wynika z dobrego stanu rzeczy, od spokoju, który jest samookłamywaniem?
No dobrze, ale jak mam w praktyce zastosować ten test z uzasadnianiem? Bo brzmi fajnie w teorii, ale jak siedzę z runą, to nie wiem, czy moje myśli są uzasadnianiem, czy po prostu interpretacją. Co tu jest czym?
A skąd wiadomo, że te pierwsze trzy słowa są bardziej prawdziwe niż te późniejsze? Może te późniejsze to jest właśnie ten głębszy proces?
Wróćmy na chwilę do tego, co Tarninka mówiła o pierścionku - bo mi to utknęło w głowie. Mówisz, że masz odczucie napięcia w rękach przy trzymaniu rund. Czy przy biżuterii też to masz? Bo ja próbowałam coś poczuć przy moim pierścionku i nie wiem, czy cokolwiek czuję, czy tylko się sugeruję.
Właśnie nie - zawsze mi się to kręci w głowie. Może to jest mój problem. Jak w takim razie w ogóle 'wyciszyć' tę historię przedmiotu, żeby go poczuć bez kontekstu?
A to działa tak jak w tych filmach, gdzie medium bierze przedmiot i od razu wie wszystko o właścicielu? Pytam serio, bo nie wiem jak to rozumieć.
Ale wracając do meritum - jeśli runa może nas uśpić zamiast ostrzec, to co w ogóle sprawia, że sięgamy po nie w kontekście zagrożenia? Mam na myśli: czy runy w ogóle są dobrym systemem do oceny sytuacji, gdzie możemy komuś skrzywdzić albo zostać skrzywdzone? Czy nie powinno się w takich momentach po prostu działać, a nie wróżyć?
no ale jak sie jest w srodku jakiejs trudnej sytuacji to sie nie mysli 'po co siegam po rune'. po prostu siegasz bo chcesz sie dowiedziec. czy nie powinno byc jakiegos sygnalu ze runy mowia 'hej, w tej chwili nie jestesmy tym czego potrzebujesz'? 🙂
No właśnie, bo mnie też denerwuje, kiedy mówi się 'z doświadczeniem się nauczysz' i na tym koniec. Ile to lat? Co konkretnie mam obserwować?
Wow, to jest naprawdę proste a zarazem trudne ćwiczenie. Właśnie próbowałam to zrobić w głowie i okazało się, że wiem dokładnie, co bym chciała, żeby runy mi NIE powiedziały. Dzięki Eugenka, serio, to otwiera oczy.
Ok ale wróćmy do kwestii biżuterii bo mi to nie dawało spokoju. Malinowa mówiła o dawaniu przedmiotu obcej osobie - tylko skąd mam wziąć taką osobę? Nie każdy ma w zasięgu kogoś, kto to potrafi.
To co Rasphul mówi o powtarzalności - czy wy to praktykujecie? Bo ja nigdy nie robiłam takiego testu z runami. Daję je komuś do potrzymania i pytam, co czują. Myślę, że powinnam spróbować, ale trochę mi głupio, bo większość moich znajomych patrzy na runy jak na kamyczki do sałatki.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chciałam zapytać o to, co Tarninka pisała wcześniej o napięciu w rękach. Mam naszyjnik po babci i za każdym razem jak go zakładam, czuję jakiś ciężar, dosłownie fizyczny. Myślałam, że to nerwy. Czy to może być ten rodzaj energii, o którym tu mówicie?
a wracajac do runow - przepraszam ze zmieniam - ale mnie ciekawi, czy jesli sie wyciagnie rune ostrzegawcza w kontekscie jakiejs relacji, to co sie robi dalej? bo ok, runa mi mowi 'uwazaj' ale co to znaczy w praktyce? zerwac, uciekac, rozmawiac? bo chyba nie moge sie tylko oprzec na kamieniu?
To mnie właśnie od początku zastanawia - czy runy są ostrzeżeniem, czy tylko lustrem? Bo jeśli tylko lustrem, to wrócimy do punktu wyjścia: mam lustro, które pokazuje, co chcę zobaczyć, i nie chroni mnie przed biernoścą wobec czegoś złego. Czy ktoś tu miał sytuację, gdzie runa dosłownie zmieniła decyzję?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i właśnie chciałam się zapytać - bo wy mówicie o 'energii biżuterii' i 'energii run' jakby to były dwie różne rzeczy. Czy to nie jest to samo zjawisko? Czy runa np. wyryta na kamieniu i noszona jako wisiorek nie byłaby wtedy i runą i biżuterią jednocześnie? Trochę gubię się w tych rozróżnieniach.
Basieńka zadała pytanie, które mnie samej nie przyszło do głowy, a powinno. Mam kilka run wyrzeźbionych w drewnie i nigdy nie myślałam o nich jako o 'biżuterii z energią materiału'. Myślałam tylko o symbolu. A drewno przecież też coś w sobie niesie, prawda? Skąd pochodzi, z jakiego drzewa, jak stare. Czy ktoś to w ogóle bierze pod uwagę przy wyborze run?
biorę, ale nie zawsze. Przy runach, które sama robię - tak, bardzo. Przy kupowanych zestawach to jest trudniejsze, bo nie wiadomo, skąd materiał. Ale wracając do pytania Basieńki - myślę, że runa na wisiorku to nie jest prosta suma, tylko coś bardziej skomplikowanego. Symbol może 'prowadzić' energię materiału w jakimś kierunku. Albo odwrotnie - materiał może osłabiać lub wzmacniać konkretny symbol. Nie traktuję tego jako pewnik, ale tak to czuję w praktyce.
Właśnie o to chodzi - żeby nie zgubić się w materiale, bo to wątek ciekawy, ale nas trochę odprowadza od pytania, które Tarninka postawiła na początku. Czy runy ostrzegają, czy tylko pokazują. I Strzaska.ka zadała to samo inaczej: lustro czy ostrzeżenie. Chcę wrócić do tego, bo mam wrażenie, że nie powiedzieliśmy jeszcze czegoś ważnego.
A może to zależy od runy? Bo Tarninka mówiła o Sowulo - to jest runa siły, słońca, działania. To nie jest typowa 'ostrzegawcza'. Ale są runy, które w tradycji są dużo bardziej jednoznacznie powiązane z zagrożeniem. Hagalaz, Thurisaz. Czy one też tylko 'pokazują rzeczywistość', czy może mają inny charakter?
a ja mam pytanie troche z innej strony - czy jak wyciagasz rune i czujesz ten niepokój, to czy kiedys sie okazalo ze sie mylilas i to byl falszywy alarm? bo mnie interesuje jak czesto takie odczucie sie potwierdza a jak czesto to tylko nastroj
W numerologii jest podobny problem z tzw. trudnymi liczbami. Jeśli coś się wydarzy, mówisz 'wiedziałem'. Jeśli nie - mówisz 'uchroniłem się' albo 'to nie była właściwa interpretacja'. Trudno to sfalsyfikować. Zastanawiam się, czy przy runach nie jest tak samo i jak wy w ogóle radzicie sobie z tą niejednoznaczością.
Ok ale jeśli musimy czekać miesiącami na jakiekolwiek wnioski, to co ma robić ktoś, kto teraz stoi przed trudną decyzją i wyjął runę ostrzegawczą? Pytam serio, nie ironicznie. Bo to brzmi jakby runy były bardziej dla badaczy niż dla ludzi w realnym problemie.
Czytam to i myślę o tym naszyjniku po babci, który mi ciąży. Zadałam sobie teraz pytanie, które Eugenka wcześniej sugerowała - czego się boję, że mi pokaże. I wiem. Boję się, że pokaże mi, że powinnam go odłożyć. Bo to byłoby jak powiedzenie 'babcia zostawiła ci coś trudnego'. Czy ktoś kiedyś miał taki moment, że odczyt - runiczny albo inny - potwierdził coś, czego bardzo nie chciałaś wiedzieć?
Chcę powiedzieć jedną rzecz do tej rozmowy o tym, czy runy ostrzegają, czy pokazują - bo myślę, że stawiamy fałszywą alternatywę. W starszych źródłach runy nie były wyrocznią w sensie przepowiedni. Były systemem rozpoznawania tego, co już istnieje, ale nie zostało jeszcze nazwane. To nie jest to samo co lustro i nie jest to samo co ostrzeżenie. Ostrzeżenie zakłada, że przyszłość jest ustalona i możesz jej uniknąć. A runy raczej mówią: 'ta siła jest już w ruchu'.
Właśnie to pytanie Strzaski mnie dotyka. Ja kiedy wyciągam trudną runę, często nie wiem, czy moja pierwsza reakcja to rozpoznanie, czy panika. I zastanawiam się, czy runy w ogóle pomagają nam odróżnić jedno od drugiego, czy to jest coś, co musimy nauczyć się sami, oddzielnie od run.
a co rozumiesz przez 'oddzielnie od run'? Pytam, bo to brzmi jakbyś robiła podział między systemem a własnym rozwojem. Czy te dwie rzeczy mogą iść razem, czy naprawdę je rozdzielasz?
