To, co mówi Tarninka, jest bliskie temu, co widzę w zapisach po latach praktyki. Runa zatrzymuje obraz - świetnie to ujęła. Ale chcę zapytać o coś konkretnego: czy ktoś z was miał taką sytuację, że runa zatrzymała obraz i to wystarczyło? Że samo zobaczenie go było działaniem?
Ale czekajcie, bo mam poczucie, że ten wątek robi się bardzo filozoficzny i trochę traci praktyczność. Strzaska pytała wcześniej, co ma robić osoba, która stoi teraz przed trudną decyzją. I Stasia ma konkretny problem z naszyjnikiem. Czy ktoś może powiedzieć bardziej wprost - co można zrobić, kiedy runa daje niepokojący odczyt?
a ja mam pytanie do całej tej rozmowy - bo myslalam ze runy sa do wrozenia, ale tu slyszę ze to bardziej do rozpoznawania tego co juz jest. To jest to samo? Bo to brzmi jakby wrozenie nie bylo mozliwe w ogole tylko obserwacja
I tu wraca problem, który wcześniej sygnalizowałem. Jeśli dostajemy diagnozę i interpretujemy ją jako prognozę, to zacieramy granicę w sposób, który jest wygodny, ale niekoniecznie uczciwy. W numerologii mam ten sam mechanizm - liczba mówi o tendencji, nie o tym, co się stanie. Tylko że my chcemy pewności, więc czytamy tendencję jak wyrok.
To pytanie Strzaski mnie bardzo zatrzymało. Bo mam wrażenie, że jeśli traktujesz tendencję jak pewnik, to możesz zrobić krzywdę - sobie albo komuś innemu - przez coś, co się może w ogóle nie wydarzyć. A jeśli traktujesz ją jak tylko możliwość, to możesz nie zareagować na coś, co było ostrzeżeniem. Jak wy z tym sobie radzicie?
Nie ma prostej odpowiedzi na to, co pyta Izoldka, ale mam jedno obserwowanie z praktyki. Kiedy runa pokazuje trudną tendencję, pytanie nie brzmi 'czy to się stanie', tylko 'co mogę zrobić, żeby nie być wobec tego bezsilna'. I to jest właśnie odpowiedź na tytuł tego wątku - bierność nie bierze się z runy, bierze się z tego, jak interpretujemy nasz wpływ na to, co pokazuje.
To, co napisała Tarninka na końcu, to jest chyba najważniejsza rzecz w całej tej rozmowie. Że runa ma uruchamiać, a nie unieruchamiać. Ja z afirmacjami mam dokładnie ten sam problem - można powtarzać coś w kółko i czuć się dobrze, że 'pracujesz', a tak naprawdę nic się nie rusza. Czy uważacie, że runy mogą wpadać w tę samą pułapkę?
Tylko wracam myślami. Nie ciągnę ponownie. Ale siadam z tym, co zostało i pytam siebie, co z tego ciągnie do przodu, a co po prostu boli. To są zazwyczaj dwie różne rzeczy i dają dwie różne wskazówki.
To, o czym mówi Eugenka, jest bliskie temu, co w pracy z runami nazywam odkładaniem odczytu. Nie odkładanie samej runy, tylko odkładanie oceny tego, co się poczuło. Runa może leżeć na stole, ale to, co widzisz w niej po godzinie, jest inne niż to, co widziałeś w pierwszej sekundzie. I to drugie spojrzenie jest często bardziej uczciwe.
Przepraszam, że się wtrącę, bo jestem tu zupełnie z zewnątrz tematu run. Ale jak czytam tę rozmowę, to mam pytanie o tę Stasię z naszyjnikiem babci. Czy ktoś tu w ogóle zajmuje się tym, jak sam przedmiot działa? Bo może problem nie jest tylko w tym, co runa mówi, ale w tym, co ten naszyjnik ze sobą niesie.
Przedmiot ma swoją historię energetyczną - to, co zostało w nim przez kontakt z osobą, która go nosiła, przez emocje, przez czas. Runa może pokazać, jaka energia jest aktualnie w twojej sytuacji, ale niekoniecznie zbada sam przedmiot. To są dwa różne pytania. Do badania przedmiotu są inne metody.
a ja mam pytanie bo chyba troche zgubiłam watek - to co Stasia mowi o naszyjniku to jest juz inny temat niz runy? Bo wydaje mi sie ze to ciekawe ale rozmawiamy teraz o przedmiotach a nie o runach i troche nie wiem jak to sie laczy
Gabrysia, łączy się, bo właśnie o to chodzi w tytule wątku - runy jako ostrzeżenie albo tylko obraz rzeczywistości. Stasia ma konkretny przedmiot i niepewność, czy powinna działać. Runa mogłaby jej pokazać ten obraz, ale nie powie, co zrobić z naszyjnikiem. I tu jest pytanie, które mnie ciągnie od początku: czy runa może nam powiedzieć, czy bierność wobec czegoś trudnego jest błędem?
Chcę wrócić do pytania Tarninski, bo jest bardzo konkretne. Bierność wobec zła - to sformułowanie z tytułu. W numerologii mam podobny dylemat z liczbami cienia. Liczba może mi pokazać, gdzie jest słaby punkt, ale nie powie, czy mam go chronić, czy się z nim zmierzyć. Czy runy dają tu jakąś wskazówkę kierunkową, czy zostajemy sami z interpretacją?
I tu jest sedno, bo Isa to runa zatrzymania, ale nie bierności. Różnica jest istotna. Bierność wobec zła to jedna sprawa, a konieczne zatrzymanie przed pochopnym działaniem to zupełnie inna. Pytanie do Tarninski - czy w tytule wątku chodzi o sytuacje, gdzie runa coś pokazuje, a my nic nie robimy, bo się boimy, czy o sytuacje, gdzie runa mówi 'stój' i to jest właśnie wskazówka do niedziałania?
Właściwie o obie naraz. Zastanawiam się, czy runy w ogóle mogą nas popychać do działania, czy zawsze pokazują tylko to, co jest - i to my musimy zdecydować, czy reagować. Bo jeśli wyciągam runę, która jasno mówi 'coś złego się dzieje', to czy to jest ostrzeżenie w sensie 'zrób coś', czy tylko informacja 'wiedz o tym'? I skąd mam wiedzieć, które to z tych dwóch?
To zależy od tradycji, w której pracujesz. W niektórych podejściach runa jest tylko lustrem - pokazuje energię chwili. W innych, zwłaszcza tych bliższych praktyce skaldycznej, runa może być aktywna, tzn. jej wyciągnięcie już zmienia coś w polu sytuacji. Ale to drugie wymaga od pytającego dużo więcej samowiedzy, bo łatwo sobie wmówić, że runa mnie prowadzi, kiedy tak naprawdę ja projektuję to, co chcę zrobić.
Wracając do naszyjnika - właśnie to jest mój problem. Nie wiem, czy to, co czuję, kiedy go trzymam, to jest informacja od niego, czy moja własna decyzja, do której szukam potwierdzenia. I teraz rozumiem, że z runami jest tak samo. Jak w ogóle można ufać własnej interpretacji, jeśli zawsze mamy jakieś oczekiwanie co do odpowiedzi?
Próbuję patrzeć na runę zanim przypomnę sobie jej znaczenie - tzn. dosłownie na kształt, na to, jak leży, co widzę wizualnie. Potem dopiero sięgam po interpretację. To nie zawsze działa, bo i tak mam te znaczenia w głowie, ale czasem daje jakiś oddech między samym znakiem a tym, co o nim wiem. Nie wiem, czy to jest 'dobre' podejście według jakiejś tradycji, ale mi pomaga nie wpadać od razu w gotową narrację.
Przepraszam, że znowu wchodzę z pytaniem z boku, ale po tym, co napisała Stasia - czy naszyjnik babci można w ogóle odczytać runą? Mam na myśli, czy kładzie się runę jako pytanie o konkretny przedmiot, czy to tak nie działa? Bo wydaje mi się, że to by odpowiedziało Stasi na jej wątpliwość, zamiast żeby ona szukała kogoś z zewnątrz do zbadania.
