Właśnie dlatego tak bardzo mówi się o tym, żeby pytanie było dobrze postawione zanim w ogóle dotkniesz run. Ja przed rzutem zawsze zapisuję pytanie dosłownie - i jeśli w zdaniu jest imię kogoś innego jako podmiot, to przepisuję. To mi zajmuje może minutę, ale potem odczyt jest dużo bardziej użyteczny.
A wracając do mojego pytania o tę drugą osobę - to znaczy że powinienem po prostu przepisać pytanie tak, żeby dotyczyło mnie? Mam się w głowie kręcić wokół tej samej sytuacji, tylko inaczej zapytać? Jak to ma wyglądać konkretnie?
Ale czy to nie jest trochę... ucieczka od prawdziwego pytania? Bo jeśli ktoś naprawdę chce wiedzieć czy ta osoba go lubi, to przepisanie pytania na 'co ja wnoszę do tej relacji' jest po prostu innym pytaniem. Nie odpowiada na to, co człowiek tak naprawdę chciał wiedzieć.
I tu jest właśnie ta granica, o której mówiłam na początku wątku. Runy mogą dać ci coś do myślenia w trudnej sytuacji, ale nie mogą zastąpić ci informacji, które możesz zdobyć tylko z zewnątrz. To nie jest wada run - to jest zakres ich działania. Jeśli zadasz pytanie poza tym zakresem, dostaniesz odpowiedź, ale jej jakość jest nieweryfikowalna.
Przepraszam że wracam do czyszcznia, ale mam jeszce jedno pytanie - czy jak czyścisz runy, to trzeba robić to w konkretny dzień albo o konkretnej porze? Słyszałam że jest lepiej przy pełni, ale nie wiem czy to dotyczy też run czy tylko kryształów.
To jest ciekawa kwestia praktyczna, ale chciałam wrócić do tego, o czym pisała wcześniej Justynka - bo to zostało trochę zawieszone w powietrzu. Ona mówiła, że runy mogą być substytutem rozmowy kiedy ta rozmowa jest niemożliwa. I mam z tym problem. Bo jeśli używasz run żeby zrozumieć sytuację, okej. Ale jeśli używasz run żeby się nie musieć mierzyć z tym, że rozmowa jest trudna, to to jest inna sprawa.
Ale Dziedzilia - jak odróżnić jedno od drugiego? Skąd wiesz kiedy sama sięgasz po runy, że to ten pierwszy powód, a nie drugi? Wydaje mi się, że to bardzo łatwo sobie wmówić, że działasz z dobrego miejsca.
A co jeśli rzucam właśnie po to, żeby się zdecydować co zrobić? Czyli runa ma mi pomóc podjąć decyzję, którą nie mogę sam podjąć? Czy to jest zły powód?
Odwrócona Thurisaz przy pytaniu 'co będzie jeśli' to trochę mina pułapka, bo pytasz o przyszłość, a runa odpowiada o energii, nie o skutkach. To klasyczny przykład pytania, które nie pasuje do narzędzia. Czy próbowałeś przepisać pytanie na coś o sobie?
Hej, a ja mam głupie pytanie - czy odwrócona runa zawsze zmienia znaczenie na przeciwne, czy to jest bardziej skomplikowane? Bo nigdy nie do końca rozumiałam tej logiki.
To co mówi Wala to jest właśnie sedno całego problemu z czytaniem dla siebie w sytuacjach relacyjnych. W numerologii jak mam pytanie o relację, to liczymy ścieżki obu osób i widzimy gdzie jest napięcie. W runach masz tylko swoją perspektywę. Czy to w ogóle wystarczy żeby rozumieć relację?
I to jest właśnie granica, od której zaczęłam ten wątek. Czytasz dla siebie, więc dostajesz odpowiedź o sobie. Jeśli pytanie dotyczy relacji, to runa powie ci coś o twojej roli, twoim stanie, twoim ślepym polu - ale nie da ci pełnego obrazu. Czy to wystarczy? To zależy od tego czego szukasz. Jeśli szukasz potwierdzenia - nie wystarczy. Jeśli szukasz miejsca do pracy - spokojnie.
A można w ogóle mieszać systemy? Bo ja nie wiedziałam że nie można.
Ale to trochę jak z tarotem, nie? Ja na początku też mieszałam różne interpretacje i jakoś działało. Czy to naprawdę taki problem?
I tu wracamy do sedna. Bo to jest to co próbowałam powiedzieć wcześniej. Skąd wiesz że to odczyt a nie życzenie?
To jest bardzo celne co Eliksira mówi. Ja mam podobnie i długo mi zajęło to zauważenie. Ale mam pytanie do szerszego grona - czy ktoś miał sytuację gdzie runa dała coś niewygodnego i jednak to zignorował? I co potem?
Tak, i to nie raz. Przy jednej ważnej decyzji dostałem Hagalaz w trzech rzutach pod rząd i za każdym razem szukałem 'ale może to znaczy oczyszczenie'. No to znaczyło oczyszczenie. Z całej sytuacji. 🙂 Ale na tamten moment wybrałem wygodną interpretację.
A ile razy można rzucac na ten sam temat? Bo ja czasem rzucam kilka razy bo się nie zgadzam z odpowiedzią i szukam lepszej. To źle?
No to Bogusiu, powiem ci wprost - rzucanie kilka razy bo się nie zgadzasz z odpowiedzią to nie jest praca z runami, to jest negocjowanie z runami. I runy na to nie idą. Dostajesz to samo albo coraz bardziej zagmatwany obraz, bo każdy kolejny rzut nakłada się na poprzedni kontekst energetyczny. Pytanie jest raczej takie - co konkretnie cię nie zgadzało? Sam komunikat czy to że był nieprzyjemny?
Dokładnie jak z moją Hagalaz. Ciekawe że obie te runy są z tej samej grupy - Heimdalla, jeśli ktoś pracuje na Elder Futhark. Nauthiz i Hagalaz wychodzą kiedy coś jest naprawdę zablokowane albo kiedy coś musi się rozpaść zanim pójdzie dalej. Bogusiu, czy tamta sprawa ostatecznie jakoś się rozwiązała?
I tu jest sedno całego wątku chyba. Że weryfikacja rzutu przychodzi dopiero z czasem, a nie w momencie kiedy siedzisz z kamieniami przed sobą. Jak to wpływa na to, żeby ufać sobie przy czytaniu dla siebie? Bo to chyba jest właśnie jedna z granic - nie wiesz czy dobrze odczytałeś dopóki sytuacja się nie rozegra.
Prowadzę, od dłuższego czasu. I to naprawdę zmienia perspektywę. Widzę że pewne runy pojawiają mi się w konkretnych obszarach życia regularnie. Mam wrażenie że to jakby mój osobisty słownik. Ale mam pytanie - czy notatki powinny zawierać tylko samą runę i interpretację, czy też stan emocjonalny w momencie rzutu? Bo ostatnio zaczynam myśleć że to drugie jest ważniejsze.
Ale to nie sprawia że interpretacja jest subiektywna do granic? Jeśli stan emocjonalny zmienia znaczenie, to skąd pewność że odczytujesz runę a nie siebie?
Czyli według ciebie runy to zawsze tylko lustro? Bo ja myślałam że mogą też coś pokazywać o zewnętrznej sytuacji, nie tylko o mnie wewnętrznie.
Przepraszam że wchodzę z innej beczki, ale mam pytanie które trochę się z tym łączy. Słyszałam że runy trzeba czyścić żeby nie wchłaniały złych energii, szczególnie po trudnych rzutach. Czy to prawda i jak to się robi? Bo moje leżą w woreczku i nigdy ich nie czyściłam.
Wala, biała wizualizacja działa jeśli za nią stoi intencja i skupienie, ale to trochę oddzielny temat. Wracając do wątku bo myślę że Wala pytaniem o czyszczenie dotknęła czegoś istotnego - czy rzuty po silnych emocjach dają w ogóle coś użytecznego? Mam wrażenie że to jest kolejna granica przy czytaniu dla siebie, o której jeszcze nie mówiliśmy.
Rzuty w silnych emocjach dają bardzo dużo, ale wymagają większej ostrożności przy interpretacji. U mnie zasada jest prosta - nie interpretuję bezpośrednio po rzucie jeśli jestem w środku czegoś trudnego. Zapisuję co wyszło i wracam do tego kiedy się uspokajam. Zazwyczaj widzę wtedy coś zupełnie innego niż widziałam na gorąco.
