Hmm. Szczerze to tak - odkryłem tę żyłę jakieś trzy tygodnie temu i od tego momentu zaczynam coraz bardziej kwestiownować wszystko co robię w sypialni. Może masz rację że to ja się zmieniłem, nie runy. Ale jak to odróżnić?
A skąd w ogóle wiesz że tam jest żyła? Ktoś ci to powiedział, sam zbadałeś, czy wyczułeś? Bo to zmienia jak rozumiem całą sytuację.
Ojej, różdżkarz znajomy... to nie znaczy że się myli, ale jednak amatorzy różdżbiarstwo to trochę loteria. Nie sugeruję że kłamał, ale czy miałeś możliwość jakoś to zweryfikować? Np. przez drugą osobę?
Nierówny sen to akurat coś, co naprawdę może wpływać na jakość każdej praktyki, nie tylko run. Jak jesteś zmęczony, odczyty są czysto mechaniczne - ciągniesz kamień, patrzysz na znaczenie, nic do ciebie nie trafia. To nie jest problem energetyczny, to jest problem z uwagą. Leszku, kiedy ostatnio miałeś odczyt który cię rzeczywiście zaskoczył albo coś poczułeś?
Kurde. Dawno. Może z dwa miesiące temu? Był odczyt z Hagalaz który mnie naprawdę uderzył, bo pasował do sytuacji w pracy. Ale potem jakoś to urwało.
Dwa miesiące temu to sporo. I tu mam pytanie do reszty - czy to możliwe żeby praktyka po prostu potrzebowała przerwy, czyli nie żyła, nie miejsce przechowywania, tylko po prostu pauza? Ja raz miałam coś takiego z horoskopami, zwykła przerwa dała mi świeże spojrzenie.
A ile ta przerwa miałaby trwać? Bo jak słucham tej rozmowy to mam wrażenie że odpowiedź na wszystko to 'zrób przerwę, obserwuj miesiąc, sprawdź za kilka tygodni' i rozumiem że to logiczne, ale dla kogoś kto ma problem teraz to trochę frustrujące.
Dobrze że to mówisz, bo właśnie o to chodzi w testowaniu. Zmieniaj jedną rzecz naraz. Zostaw pudełko, zmień tylko lokalizację. Jeśli po dwóch tygodniach odczyty są żywsze, masz wskazówkę. Jeśli nie - wtedy możesz pomyśleć o pudełku albo przerwie.
A co z tym kryształem górskim co stał obok? Czy on idzie razem z runami do salonu czy zostaje?
Ten kryształ stał przy runach bo kolega powiedział że wzmacnia odczyty, ale szczerze nie robiłem z nim żadnego konkretnego rytuału. Stał i tyle. Może faktycznie nie ma sensu go ruszać razem z runami jeśli nie był aktywnie używany.
No właśnie, to jest ważne rozróżnienie. Kryształ który 'tylko stał' to nie jest kryształ pracujący razem z zestawem. Ale tu mam pytanie do Leszka - czy w ogóle oczyszczałeś ten kryształ odkąd go tam postawiłeś? Bo góral chłonie dosłownie wszystko z otoczenia i jeśli nie był czyszczony przez kilka miesięcy, to może być raczej problemem niż wsparciem.
Ale zaraz, czy my nie odchodzimy od tematu Leszka? On ma pytanie o runy i żyłę wodną, a my teraz rozmawiamy o kryształach. Leszku, zdecydowałeś już czy przenosisz runy do salonu? Bo to chyba jest najbardziej palące pytanie.
Tak, zdecydowałem - przeniosę. Chcę to zrobić jeszcze w tym tygodniu. Ale właśnie dlatego pytam o kryształ - żeby nie przenieść razem czegoś co może zepsuć próbę. Rozumiem że kryształ zostaje.
Dobrze że zostawiasz kryształ. I jeszcze jedno - jak przenosisz runy do salonu, to zanim zaczniesz tam pracować, poświęć chwilę na przewietrzenie pudełka. Nie musisz robić pełnego rytuału oczyszczającego, ale otwórz je, potrzymaj chwilę każdą runę i sprawdź jak się czujesz. To nie jest ceremonia, to po prostu kontakt po przerwie.
Wracając do sedna - Leszek mówił że płaskie odczyty trwają od jakichś dwóch miesięcy. Żyłę odkrył trzy tygodnie temu. Czyli coś zaczęło się wcześniej. Czy ktoś jeszcze to widzi tak jak ja, że żyła może nie być przyczyną, a co najwyżej nakłada się na coś co już trwało?
No i to jest właśnie to o czym mówił wcześniej Jaroslaw - kolejność zdarzeń. Stres był pierwszy, potem płaskie odczyty, a żyłę znalazł znajomy dopiero niedawno. Nie mówię że żyła jest bez znaczenia, ale chyba nie jest winowajcą numer jeden.
Przepraszam że się wtrącam bo mam tu bardziej podstawowe pytanie - czy żyła wodna pod łóżkiem to zawsze problem, czy tylko dla konkretnych praktyk? Bo nigdy nie słyszałam żeby miejsca spania miało aż tak duże znaczenie dla takich rzeczy.
A czy ktoś tu w ogóle zakłada że żyła może mieć pozytywny wpływ na odczyty? Bo słyszałem że woda to żywioł intuicji i niektórzy szukają właśnie takich miejsc do wróżenia. Pytam bo może problem Leszka jest gdzie indziej, a żyłę szukamy jako winowajcy bo właśnie o niej wiemy.
Leszku, skoro przenosisz runy do salonu, to mam jeszcze jedno pytanie zanim to zrobisz - czy w salonie masz jakieś inne przedmioty, z którymi pracujesz? Karty, świece, cokolwiek? Bo przenosiny to dobry moment żeby też przemyśleć układ całości, nie tylko wynieść pudełko z sypialni.
W salonie mam tylko jedną świecę, którą zapalm czasem przy relaksie, ale nie używam jej magicznie. Kart nie mam w salonie, te leżą w szufladzie w gabinecie. Nie myślałem że układ innych rzeczy ma znaczenie przy runach.
A ta świeca - czy to jest zwykła dekoracyjna, czy kupowałeś ją z jakimś zamiarem? Bo to robi różnicę. Świeca, przy której się relaksujesz regularnie, może mieć już jakiś ładunek energetyczny, nawet jeśli nie myślałeś o tym jako o magii.
Chwilę. Trochę mnie gubi ta rozmowa o świecach i kryształach. Leszek pyta o zakłócenia między runami a innymi praktykami, i mamy żyłę wodną jako tło. Ale to czy lawenda z Ikei coś znaczy to już chyba za daleko, nie?
To co opisujesz jako 'neutralny' może być akurat plusem. Runy nie potrzebują miejsca obciążonego niczym specjalnym. Chociaż mam pytanie - co masz na myśli mówiąc problemy ze snem? Czy to się zaczęło równolegle ze stresem w pracy, czy jednak wcześniej?
Zgadzam się z Jarosławem. I właśnie dlatego przeniesienie run to dobry test. Jeśli po kilku tygodniach w salonie odczyty się poprawią, to będziemy wiedzieć więcej. Leszku, masz jakiś sposób na notowanie swoich odczytów? Żebyś mógł porównać potem?
Dokładnie. Nawet bardzo krótkie notatki wystarczą - data, co wylosowałeś, jakie miałeś pytanie i jak to czułeś. Po kilku tygodniach w nowym miejscu sam zobaczysz czy jest różnica. To nie musi być żaden elaborat.
Ja mam może głupie pytanie, ale skąd w ogóle wiadomo że odczyt jest 'płaski'? Dopiero zaczynam się interesować runami i nie do końca rozumiem jak to rozpoznać. Leszek mówił o tym kilka razy, ale nie wiem jak to wygląda w praktyce.
Hej, ale to co opisuje Leszek brzmi trochę jak wypalenie praktyką a nie zakłócenia zewnętrzne. Mnie się to przydarzyło z afirmacjami - przestały działać nie dlatego że coś je zakłócało, tylko że robiłam je za mechanicznie. Może tu jest podobnie?
