A ten dziennik run - piszecie go ręcznie czy cyfrowo ma to znaczenie? Pytam bo gdzieś czytałem że przy takich rzeczach lepiej pisać ręcznie, ale nie wiem czy to mit czy coś w tym jest.
Zatrzymajmy się na chwilę. Leszek ma pytanie z tytułu o zakłócenia między runami a innymi praktykami, mamy żyłę w tle, mamy problem ze snem. I teraz rozmawiamy o formacie notatnika. To jest użyteczna dygresja, ale czy Leszek w ogóle zdecydował już gdzie przenosi runy? Bo to chyba jest ten najbliższy krok.
Właśnie, jeszcze tego nie zdecydowałem. Salon wydaje sie logicznym wyborem po tej rozmowie, ale mam wrażenie że jest tam za dużo hałasu w ciagu dnia. Wieczorami spokojniej. Czy pora dnia ma znaczenie przy odczytach? Bo może powiinienm to robić kiedy nikogo nie ma w domu.
Pora dnia ma znaczenie dla skupienia, to na pewno. Ale żeby odpowiedzieć na to co Czarodka próbuje domknąć - Leszku, masz kryształy, świecę lawendową, runy i żyłę w sypialni. Jeśli przenosisz runy do salonu, to przenosisz je z miejsca gdzie jest kilka 'czynników' na raz. To jest zmiana izolowana, co jest dobre dla obserwacji. Rozumiesz o co mi chodzi?
Słuchajcie, ale to co Roch pisze to trochę zamknięte koło, nie? Jeśli ta godzina pasuje zarówno do normalnego budzenia jak i do zakłóceń od żyły, to jak w ogóle można to odróżnić? Chyba tylko przez jakieś badanie, nie przez obserwacje.
Przepraszam że znowu z podstawowym pytaniem, ale czy żyła wodna faktycznie może zakłócać runy konkretnie, czy raczej wpływa na osobę która ich używa? Bo to jest dla mnie różnica - czy chodzi o energię samych kamieni czy o stan wróżącego.
To czemu w ogóle mówimy o przenoszeniu run a nie o tym żeby Leszek przeniósł łóżko? Jeśli żyła jest w sypialni i przeszkadza w spaniu, to może łóżko powinno być gdzie indziej, a runy mogą zostać gdzie są. Chyba nie musi przestawiać całego mieszkania.
Ale przy runach mam takie samo pytanie jak przy afirmacjach - jak długo Leszek ma nie widzieć efektu żeby uznać że to nie kwestia miejsca tylko po prostu przerwy od praktyki? Bo może potrzeba po prostu odpocząć od run na jakiś czas zamiast je przenosić.
Mam wrażenie że ta rozmowa kręci się od kilkunastu postów w kółko między żyłą, stresem i mechaniką praktyki. Leszek dostał już kilka konkretnych propozycji - przeniesienie run do salonu, dziennik odczytów, ewentualnie przesuniecie łóżka. Może zamiast dalej teoretyzować warto żeby wybrał jeden krok i za kilka tygodni wrócił z relacją? Tak się tego dowiemy więcej niż z debatowania tutaj.
Brzmi rozsądnie. Ale Leszku, zanim przeniesiesz - masz jakieś konkretne miejsce w salonie na myśli? Bo pisałeś że tam jest hałas w ciągu dnia, więc pytam czy masz jakąś półkę, szufladę, coś zamkniętego czy odkrytego? Przy runach to nie jest bez znaczenia.
A z czego są runy Leszka w ogóle? Bo czytam tę rozmowę od początku i chyba nie padło. Drewno, kamień, coś innego?
Drewno, brzoza bodajże. Kupiłem zestaw gotowy, nie robiłem sam. Leżą w woreczku z materiału, takim bawełnianym chyba.
Brzoza to ciekawa sprawa, bo w tradycji nordyckiej Berkana - runa brzozy - jest akurat związana z domem i ochroną. Nie wiem czy to ma wpływ na to z czego wykonana jest sama runa fizycznie, ale lubię takie zbieżności. Leszku, czy wiesz które drzewo konkretnie, czy tylko ze sklepu napisali 'brzoza'?
Czyli jak przeniesiesz je do salonu, to wkładasz je do tej szuflady czy kładziesz na wierzch? Bo jeśli bawełniany woreczek to może być w szufladzie, ale jak leżą odkryte to może lepiej żeby był to spokojniejszy kąt. Trochę mi żal że nie masz na to osobnego miejsca.
No właśnie, to mnie zawsze dziwiło - że jedni mówią że rytuał przed odczytem to podstawa, a inni że runy działają bez przygotowania. Który wariant jest 'właściwy'? Bo jak Leszek nie ma rytuału i odczyty wychodzą płasko, to może to jest właśnie ta przyczyna a nie żyła ani salon.
Można to też zapisać zamiast mówić głośno - efekt skupienia jest podobny. Sam akt formułowania pytania w słowach, nawet pisanych, zmusza do precyzji. I wracając do tematu - to też można notować, co dokładnie pytałeś i co wylosowałeś. Wtedy wzorzec który miałam na myśli wcześniej staje się dużo bardziej czytelny.
Ale moment - czy to w ogóle pomaga przy pytaniu z tytułu wątku? Bo zaczęliśmy od tego czy runy zakłócają się z innymi praktykami i z żyłą wodną, a teraz rozmawiamy o tym jak Leszek sięga do woreczka. Rozumiem że to powiązane, ale mi gdzieś umknęło połączenie.
Przepraszam że wchodzę, bo chyba nie rozumiem podstaw - a co to znaczy że odczyt wychodzi płasko? Że runy nie mówią nic, czy że Leszek nie wie jak interpretować to co wylosuje? Czytałam cały wątek i nie jestem pewna czy to ten sam problem.
