Wracam do rozróżnienia Stelliny, bo myślę że wciąż go nie rozwiązaliśmy. Mamy trzy poziomy: odczucie, interpretację i trafność. Kaligrafia pomaga według was w interpretacji. Ale czy ktoś zauważył wpływ na trafność? To jest sprawdzalne, w odróżnieniu od odczucia.
Przy sigilach mam podobny problem z pomiarem trafności, więc go odpuszczam. Mnie bardziej interesuje co Fiolka powiedziała o intuicyjnym czytaniu. Wiktor, czy to intuicyjne czytanie Fehu i Uruz pojawia się tylko kiedy te runy wypadają razem, czy też osobno?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie do całej grupy. Rozmawiamy o kaligrafii jako o procesie uczenia się rune, ale czy ktoś używa kaligrafii przed każdym odczytem jako przygotowania? Tzn. nie po to żeby się uczyć, ale żeby wejść w stan skupienia przed wróżbą?
O, to jest ciekawe i nie pomyślałam o tym. Więc kaligrafia może działać na trzy sposoby: jako uczenie się, jako budowanie relacji ze znakiem i jako przygotowanie do odczytu? Pytam bo to by tłumaczyło dlaczego ludzie tu mają takie różne doświadczenia, każdy używa jej inaczej.
Słucham od dłuższego czasu i zastanawiam się nad czymś innym. Wszyscy mówią o pisaniu jako o procesie, ale nikt nie wspomniał o tym co dzieje się z zapisaną runą potem. Czy przechowujecie te kartki, niszczycie, coś z nimi robicie? Bo intuicyjnie czuję że to też może mieć znaczenie dla tego jak czytamy te same runy następnym razem.
Mam wrażenie że pytanie o niszczenie to trochę inny wątek, ale ciekawy. Mnie bardziej interesuje to co powiedziała Stellina, bo ona właściwie zrobiła porządek pojęciowy i nikt tego nie rozwinął konkretnie. Trzy funkcje kaligrafii: uczenie się, budowanie relacji, przygotowanie do odczytu. Wiktor, ty miałeś na myśli głównie tę pierwszą kiedy zakładałeś ten temat, czy od razu myślałeś szerzej?
To ciekawe że sam autor nie miał z góry tej struktury. Może to znaczy że te trzy funkcje nie są tak rozdzielne jak mi się wydawało kiedy to pisałam? Że one po prostu się nakładają w praktyce?
Ja prowadzę dziennik, ale numerologiczny, nie runiczny. Chciałam zapytać zupełnie z innej strony, może głupio, ale: czy jak piszecie te runy kaligraficznie, to piszecie je w jakimś konkretnym układzie z futhark, czy losowo? Bo w numerologii kolejność ma znaczenie i zastanawiam się czy tu podobnie.
Prowadzę coś w rodzaju dziennika, ale bardziej notatki. I patrząc wstecz widzę że odczyty z okresu kiedy dużo pisałam są szczegółowsze, tzn. napisałam więcej skojarzeń. Nie wiem czy trafniejsze, ale bogatsze. Dla mnie to coś znaczy, nawet jeśli Hilek powie że to efekt skupienia a nie kaligrafii.
Trochę się zgubiłam bo rozmowa poszła w kilka stron naraz. Chcę wrócić do tego co Leontynka powiedziała wcześniej, żeby pisać runę i pytać siebie co czujesz, nie co wiesz. Próbowałam tego z Fehu, bo ją znam jako tę od pieniędzy i bogactwa, i czułam tylko to co wiedziałam. Jak wychodzi poza to co przeczytałam?
Przy sigilach dokładnie ten sam problem. Cisza jest warunkiem wstępnym, nie dodatkiem. Ale mam pytanie do Naparastnicy i Leontynki, bo obie mówią o tym intuicyjnym czytaniu przez pisanie. Czy te skojarzenia które dostajecie są stałe, tzn. Tiwaz zawsze daje to napięcie, czy za każdym razem coś innego?
Słucham tej rozmowy i mam jedno zastrzeżenie do Naparastnicy. Zmienność skojarzeń to może być wartość, ale może też być po prostu niestabilność interpretacji. W praktyce runologicznej istnieje coś takiego jak rdzeń znaczenia runy, który nie powinien się zmieniać za bardzo między odczytami. Jeśli Tiwaz raz oznacza jedno a raz drugie, to pytanie czy naprawdę czytasz runę, czy swój własny nastrój.
Wiktor zadał ważne pytanie i chcę je podchwycić, bo tu nie ma sprzeczności, ale jest pułapka. Rdzeń i zmienność nie wykluczają się, owszem. Ale granica między 'kontekstowa manifestacja rdzenia' a 'interpretacja bez zakotwiczenia' jest bardzo cienka i większość ludzi jej nie pilnuje. Tiwaz może wyrażać się przez napięcie decyzji i przez prostotę ostrza i to wciąż jest Tiwaz. Ale jeśli każdy odczyt daje coś innego bez żadnego powracającego jądra, to nie mamy już runy, mamy projekcję własnego nastroju dnia.
Mnie to 'bardziej cielesne' bardzo dużo mówi. U mnie jest podobnie z Laguz, kiedy piszę tę runę wolno, to czuję coś w klatce, nie wiem jak to inaczej opisać. Nie mam pojęcia czy to runy czy moje własne kojarzenie z wodą i oddychaniem, ale jest. I właśnie dlatego moje odczyty z Laguz są bogatsze niż z run których nie pisałam.
Zaraz, bo chcę wrócić do czegoś co napisała Brygida, bo to mnie trochę niepokoi jako osoby która zaczyna. Jeśli granica między kontekstową manifestacją a projekcją nastroju jest taka cienka, to jak w ogóle możemy wiedzieć po której stronie jesteśmy? Szczególnie na początku?
Wracam do wątku Hilek79 z kilka postów wcześniej, bo nikt nie odpowiedział mi wprost. Ktokolwiek robił jakiekolwiek porównanie, choćby subiektywne? Leontynka mówiła że jej notatki są bogatsze w okresach pisania. Czy to jest wyraźna różnica, czy subtelna? Bo to ma znaczenie dla oceny jak dużo kaligrafia faktycznie wnosi.
To pytanie Wiktora jest kluczowe i chcę się do niego odnieść, bo w tarotu mam z tym do czynienia od lat. Granica między 'czytam kartę' a 'czytam siebie czytającego kartę' jest płynna i nie jestem pewna czy da się jej całkowicie uniknąć. Ale jest różnica między tym a kompletnym pominięciem systemu. Kaligrafia może rozbudowywać skojarzenia w obrębie systemu albo poza nim i to chyba jest meritum.
Słucham tego i mam pytanie, może naiwne, ale: czy samo przepisywanie run bez żadnej intencji może mieć jakiś efekt? Tzn. jeśli ćwiczę kaligrafię mechanicznie, po prostu uczę się kształtu, to czy to coś zmienia? Bo z tego co rozumiem ta rozmowa zakłada że efekt pojawia się kiedy jest jakaś uważność. A co jeśli jej nie ma?
Przepraszam że może nie do końca w temat, ale mam pytanie które mnie nurtuje od kilku postów. Mówicie dużo o pisaniu i odczuciach, ale czy sama kolejność rysowania kreski wewnątrz runy ma znaczenie? Tzn. czy piszecie Fehu od góry do dołu, od lewej gałązki, od prawej? W numerologii piszemy cyfry zawsze tym samym kierunkiem i to podobno ma znaczenie.
Wtrącę się z boku, bo słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam wrażenie że trochę gubimy wątek kaligrafii jako sztuki. Tytuł wątku mówi o piśmie runicznym jako sztuce kaligraficznej. Czy ktoś tu faktycznie podchodzi do tego od strony estetycznej, tzn. ćwiczy formę dla samej formy, nie tylko jako praktykę magiczną? Bo jestem ciekaw czy droga przez estetykę też prowadzi do głębszego odczytu.
Pytam więc wprost: czy ktoś tu podchodzi do run od strony estetycznej, nie tylko energetycznej? Bo mam wrażenie że wszyscy mówimy o odczytach i odczuciach, a tytuł wątku mówi o kaligrafii jako sztuce. Czy jest tu ktoś kto ćwiczy kształt runy dla samego kształtu i dopiero potem przekonał się że coś się zmieniło w odczycie?
To trochę zmienia to co myślałam. Czyli nawet bez intencji coś może się uruchamiać? Pytam bo sama ćwiczę kształty run żeby się ich nauczyć i trochę się martwiłam że robię to 'na sucho'. Może nie muszę się martwić?
Zatrzymuję się tutaj bo czuję że rozmowa idzie w kierunku który mnie niepokoi. Stwierdzenie że 'samo powtarzanie gestu coś robi' bez żadnego doprecyzowania co i w jakich warunkach to jest bardzo szerokie. Celestyna, ćwicz spokojnie kształty, ale nie oczekuj że mechaniczne kopiowanie zrobi z ciebie runistę. To nie działa na zasadzie osmotycznej.
To rozróżnienie między uwagą estetyczną a intencją energetyczną wydaje mi się bardzo pomocne. Bo ja często mam tę uważność przy tworzeniu, ale nie wiem czy to 'wystarczy' w rozumieniu ezoterycznym. Czy uwaga estetyczna to już jest coś, czy jeszcze nic?
Wtrącę się z innej strony. Ferdek pytał o kaligrafię jako sztukę i jakoś wylądowaliśmy znowu przy intencji i mechaniczności. Mam inne pytanie do kaligrafów tu obecnych: czy przy piśmie runicznym jest jakaś tradycja dotycząca materiałów? Drewno, kamień, pergamin, papier - czy to ma znaczenie dla estetyki i dla odczytu jednocześnie?
Mam podobnie z drewnem. Jest w tym coś co sprawia że nie piszę byle jak, bo nie można wymazać. Nie wiem czy to ezoteryczne, ale kaligraficznie drewno zupełnie zmienia moje podejście do kształtu runy. Jestem bardziej uważna przy każdej kresce.
Wracam do tego co powiedział Ferdek na początku tej strony, bo mi to nie daje spokoju. Mówi się że kaligrafia jako sztuka to jedno, a kaligrafia jako praktyka energetyczna to drugie. Ale co jeśli właśnie w piśmie runicznym to rozróżnienie nie istnieje? Może dlatego że runa to jednocześnie znak i znaczenie, estetyka i treść są ze sobą splecione inaczej niż w zwykłym piśmie.
