Ostatnio dużo ćwiczę pisanie run, głównie Futhark starszy, i zacząłem się zastanawiać czy to przypadek że od kiedy zaczynam więcej rysować znaki ręcznie, moje odczyty są jakby głębsze. Nie wiem jak to opisać, ale jest między tym jakaś zależność. Czy ktoś celowo łączy kaligrafia runiczną z praktyką wróżebną albo rytualną?
Ciekawe pytanie, bo sam to obserwowałem u siebie od dłuższego czasu. Ale zanim powiem co myślę, chciałbym wiedzieć jak dokładnie piszesz te runy, czy to jest czyste odwzorowywanie kształtów, czy wchodzisz w jakiś stan przed rysowaniem? Bo to robi ogromną różnicę.
Moim zdaniem samo mechaniczne rysowanie nic nie daje. Ważne jest skupienie przy każdym znaku, najlepiej wymawiać nazwę runy na głos kiedy ją piszesz. Wtedy nawiązujesz kontakt z energią znaku, nie jesteś tylko kopistą.
W tarocie jest podobna zasada, długotrwały kontakt z symbolem przez rysowanie go zmienia sposób w jaki go czytasz. Myślę, że to nie jest magia sama w sobie, raczej twój umysł zaczyna inaczej przetwarzać te znaki, rozumiesz je głębiej niż kiedy tylko widzisz wydrukowany symbol. Ale ciekawe jest to co mówisz o głębokości odczytów, czy możesz to jakoś bardziej dookreślić?
Ja patrzę na to trochę od strony astrologicznej, każda runa ma swoje przyporządkowania planetarne i kiedy sam tworzysz znak ręcznie, wkładasz w niego własną energię, coś w rodzaju podpisu. Ale mam pytanie do Wiktora, piszesz na papierze, drewnie, czy na czymś innym? Podłoże według mnie też może mieć znaczenie.
Hej, a można od razu zacząć od kaligrafii czy trzeba najpierw długo studiować znaczenia? Bo mam wrażenie że się kręcę w kółko, uczę się znaczeń, ale jakoś nie czuję tych run w praktyce.
Zgadzam się z Naparsnicą w tym jednym aspekcie, ale jednak trochę przekombinowała z tym kontaktem energetycznym. Kaligrafia działa moim zdaniem przez coś co można by nazwać uważnością kinestetyczną, powtarzasz gest, uczysz się znaku przez mięsień, a nie tylko przez oko. Stąd głębszy odczyt Wiktor, bo kiedy widzisz runę, twoja ręka ją pamięta.
Obserwuję ten wątek i widzę że łączycie dwie rzeczy, technikę pisania i energetykę znaku. Myślę że warto to rozdzielić zanim pójdziemy dalej. Hilek mówi o mechanizmie psychofizycznym, Naparstnica o rytualnym. Oba mogą działać, ale z różnych powodów. Wiktor, a czy zauważyłeś różnicę między odczytem runy, którą ostatnio dużo pisałeś, a taką której nie ćwiczyłeś?
U mnie był podobny efekt, zaczęłam wycinać runy w drewnie i po kilku miesiącach odczyty stały się spokojniejsze, mniej chaotyczne. Jakbym przestała je zgadywać a zaczęła słyszeć. Nie wiem czy to przez dotyk drewna, sam akt tworzenia czy po prostu czas który minął.
Przepraszam że się wtrącę bo jestem tu bardziej od tarotu, ale zaciekawił mnie temat. Rozumiem że pisanie run ma wpływać na ich czytanie, ale co z osobami które w ogóle nie mają zdolności plastycznych? Ja rysuję jak pięciolatek, czy to dyskwalifikuje?
Czytam ten wątek i mam takie pytanie z boku, czy runy jako kaligrafię można połączyć z numerologią? Znaczy czy powtarzanie pisania konkretnych run w określonych liczbach powtórzeń mogłoby coś wzmocnić? Albo dni tygodnia?
Ciekawy wątek, bo właśnie pracuję nad sigilami i runy jako element kaligraficzny mnie interesują. Mam takie podejście, że każdy znak który tworzysz ręcznie jest trochę jak sigil właśnie, wkładasz intencję w gest. Ale chciałbym zapytać Hilka i Saturnellę, czy według was ta głębokość odczytu którą opisuje Wiktor to jest trwała zmiana, czy trzeba stale ćwiczyć żeby ją utrzymać?
Pytanie Hilka jest ciekawe, bo sam się zastanawiam czy to był stopniowy proces czy jakiś moment przełomowy. U mnie chyba stopniowy, ale jest jedna runa która jakby skoczyła w rozumieniu naraz, Hagalaz. Siedziałem nad nią ze trzy wieczory i w pewnym momencie przestała być tylko znakiem, zaczęła coś komunikować. Czy ktoś miał podobny moment?
Tak, u mnie to było z Isą. Pisałam ją przez długi czas i nic, a potem przy jednym odczycie zrozumiałam ją jakby w kościach, nie w głowie. Ale Wiktor, mówisz że Hagalaz zaczęła coś komunikować, możesz powiedzieć co to znaczyło w praktyce? Przy odczycie?
To co opisuje Wiktor to właśnie ten moment o który mi chodziło. Ale zwróć uwagę, że nie piszesz 'runa mnie nauczyła', piszesz 'przestałem patrzeć', 'zacząłem rozumieć'. To są twoje procesy poznawcze, nie zewnętrzna transmisja. Czy uważasz że kaligrafia była tu konieczna, czy mogłoby to przyjść inaczej?
Ja mogę powiedzieć z perspektywy tarotu, bo nigdy sama nie rysowałam kart, a rozumiem je bardzo dobrze. Ale kontakt dotykowy mam przez ciągłe tasowanie, przez fizyczne obcowanie z symbolem. Może w runach to samo robi pisanie, ten fizyczny kontakt powtarzany w czasie? Nie wiem czy da się obejść bez żadnego kontaktu fizycznego.
A co z osobami które uczą się z aplikacji albo kart runicznych kupnych? Ja mam taki zestaw i trzymam go, tasuje jak tarot, ale sama nic nie piszę. Czy to w ogóle ma sens według was czy powinnam zacząć od kaligrafii?
Jednej zdecydowanie. Wybierz tę która cię przyciąga albo która ostatnio wypadała. Pisanie całego futhark naraz to za dużo, rozmywasz skupienie.
Chciałbym wrócić do pytania Saturnelli bo myślę że jest naprawdę ważne. Mam w numerologii coś podobnego, kiedy piszę odręcznie liczby i obliczenia, mam inne odczucie niż kiedy robię to w arkuszu kalkulacyjnym. To nie jest magia, to po prostu inny poziom zaangażowania. Ale kaligrafia runiczna ma jeszcze jedną warstwę, historyczną i rytualną jednocześnie. Kiedy piszesz futhorak tak jak pisano go w inskrypcjach, wchodzisz w pewien kontekst. Czy wy przy kaligrafii myślicie o tym aspekcie historycznym?
Zgadzam się z Hilkiem co do historyczności, ale mam inne podejście. Przy sigilach też nie ma jednej historycznej tradycji, to synkretyzmywkonieczny. Jeśli przyporządkowanie planetarne pomaga ci wejść w energię runy przy kaligrafii, to działa. Mnie bardziej interesuje mechanizm, kiedy piszę sigil z intencją, intencja jest wpisana w gest. Czy przy kaligrafii runicznej też wkładacie konkretną intencję w każdy pociągnięcie ręki?
Ja nie wkładam intencji w każdy gest, raczej mam ogólne nastawienie na początku sesji. Ale teraz jak o tym myślę, może to jest różnica między kaligrafią rytualną a kaligrafią jako ćwiczeniem? Może mam dwie różne praktyki i je mylę?
To jest bardzo ważna obserwacja Wiktora. Kaligrafia jako trening motoryczny i kaligrafia jako rytuał to mogą być dwie różne rzeczy które dają różne efekty. Sigilmistrz, a ty kiedy piszesz sigile, zawsze masz pełną intencję, czy zdarza ci się pisać mechanicznie dla ćwiczenia kształtu?
Słuchajcie, ja się trochę gubię w tej rozmowie. Rozumiecie że kaligrafia zmienia coś w odczycie, ale czy ktoś może powiedzieć konkretnie co się zmienia? Że coś czujesz inaczej, że lepiej interpretujesz, że odczyty są trafniejsze? Bo to są trzy różne rzeczy chyba.
Obserwuję ten wątek od początku i dopiero teraz muszę zapytać. Wiktor, kiedy wspominałeś że Fehu i Uruz czytasz jakby intuicyjnie, czy to znaczy że pomijasz intelektualną analizę i od razu wiesz co mówi runa w konkretnym kontekście? Bo to brzmi jak coś czego szukam w swojej praktyce medytacyjnej z symbolami.
a pisałeś je najczęściej przypadkowo, czy coś cię do nich ciągnęło? Bo to by zmieniało odpowiedź na moje pytanie.
Właśnie tego się bałem w tej dyskusji, że zaczniemy od kaligrafii, a skończymy na tym że porządek futhark jest magicznie nieprzypadkowy. Wiktor dobrze się zatrzymał. Możliwe wyjaśnienie jest prostsze: pisałeś te runy najwięcej, więc je znasz najlepiej. Nie potrzebujesz kaligrafii żeby to wytłumaczyć, wystarczy powtórzenie.
Słucham tej wymiany i wydaje mi się że Hilek i Naparstnica mówią o tym samym z różnych stron. Uwaga jest kluczem, tylko że pytanie brzmi: czy kaligrafia wymusza uwagę, czy można ją mieć bez kaligrafii? Celestyna.1 tasuje kupione karty i mówi że odczyty są nierówne. To może być właśnie ten brak rytmu, który kaligrafia daje.
