to brzmi logicznie, ale skąd ta teza wynika? Pytam konkretnie bo sam nie wiem czy ją podzielam. W kaligrafii japońskiej masz podobne podejście, że kształt i znaczenie są nierozdzielne, ale to nie znaczy że każdy kto ćwiczy shodō automatycznie robi coś wróżebnego. Czym runa się tutaj różni?
To pytanie Ferdka jest bardzo dobre i myślę że odpowiedź leży w tym jak runy były historycznie konstruowane. W shodō kształt jest ustalony konwencją estetyczną. W runach kształt wywodzi się z sensu - przynajmniej tak mówi część źródeł. Jeśli to prawda, to sam akt kaligraficznego odtworzenia kształtu jest innym działaniem niż kopiowanie litery alfabetu łacińskiego.
Saturnella ma rację co do źródeł, ale chcę doprecyzować bo to ważne rozróżnienie. Mówimy o tym że kształt wywodzi się z sensu - ale w jakim kierunku to działa? Czy sens ładuje kształt, czy kształt przywołuje sens? Bo jeśli to drugie, to kaligrafia jest dosłownie mechanizmem uruchamiającym znaczenie runy, niezależnie od intencji piszącego.
i to jest właśnie pytanie które rozstrzyga cały ten wątek. Ale nie wiem czy da się na nie odpowiedzieć przez analizę - to raczej pytanie empiryczne. Ktoś musiałby ćwiczyć kształty bez żadnej wiedzy o znaczeniach i sprawdzić czy coś się dzieje.
Ej, ale ja robię właśnie coś takiego? Uczę się kształtów po kolei i staram się nie czytać o znaczeniach zanim dobrze nie zapamiętam formy. Mogę być tym przypadkiem testowym o którym mówi Saturnella.
Zatrzymajmy się tutaj bo to co opisuje Celestyna może mieć bardzo prozaiczne wyjaśnienie. Kształty o symetrycznej lub prostej geometrii są naturalnie łatwiejsze do zapamiętania motorycznie. To nie jest kwestia energii runy, to kwestia jak działa pamięć mięśniowa. Nie chcę od razu odrzucać wątku, ale najpierw trzeba wyeliminować oczywiste.
Wróćmy do pytania Gerwazego o materiały, bo wydaje mi się że ono bezpośrednio dotyczy kaligrafii. Piszę po papierze i rytuję w drewnie, i to nie jest ta sama czynność nawet jeśli kształt runy jest identyczny. Przy drewnie każda kreska jest decyzją, bo nie można cofnąć. Czy to zmienia odczyt? U mnie zmienia.
To jest właśnie to co chciałem zgłębić pytając o materiały. Różne tradycje runiczne wyraźnie wskazują że ośrodek intencji jest w geście, nie w przedmiocie. Drewno czy kamień są medium, ale to dłoń jest źródłem. Papier w tym sensie jest demokratyzacją - dostępniejszy, ale może też mniej angażujący fizycznie. Celestyna, jak ćwiczysz - papier?
Mam pytanie może trochę z boku, ale mnie to nurtuje od kilku postów. Mówicie o kaligrafii i rytowaniu jako praktyce, która buduje więź z runami. Ale czy ta więź jest z konkretnym zestawem który stworzysz, czy z runami jako systemem? Bo jeśli rytasz własny zestaw, to chodzi o te konkretne kawałki drewna czy o samą formę run?
Słucham tej rozmowy o drewnie i materiałach i zastanawiam się czy podobna logika nie działa przy medytacji. Tam też mówi się że regularna praktyka buduje coś co zostaje niezależnie od miejsca czy poduszki do siedzenia. Może kaligrafia run to jest właśnie taki trening obecności, a nie wytwarzanie naładowanych obiektów?
A co z sytuacją odwrotną - czyli czy można się 'oduczyć' runy przez kaligrafię? Pytam bo pamiętam że przy kartach tarotu zdarzało mi się nadpisać własnym rozumieniem to co karta 'oficjalnie' znaczy, przez zbyt długie gapienie się na nią. Czy przy runach ryzykujesz że twoja wersja kaligraficzna zacznie dominować nad tradycyjnym znaczeniem?
To co powiedział Wiktor o personalizacji mnie trochę uspokaja, bo właśnie tego się bałam - że jeśli wypracuję własne skojarzenia z kształtem, to potem czytając z książki będę 'po swojemu' i się pomylę. Ale może to nie jest pomyłka tylko etap?
Brygida dotknęła czegoś ważnego i chcę to rozwinąć w kontekście głównego tematu. Jeśli kaligrafia ma budować więź z runą jako taką - to z którą wersją? Czy rytując Elder Futhark budujesz więź z innym 'aspektem' Hagalaz niż ktoś kto pracuje z Younger? Albo czy te wersje to ten sam 'rdzeń' w różnych kostiumach?
Słucham i mam pytanie może naiwne: czy jest jakaś runa której kształt jest tak oczywisty że prawie każdy by się domyślił znaczenia bez opisu? Bo jeśli takie istnieją, to chyba by to coś mówiło o tym że forma i znaczenie nie są przypadkowe.
To jest właśnie pułapka o której mówiła Stellina wcześniej przy tarotu. Jak odróżnić skojarzenie które 'przyszło samo' od skojarzenia które zostało ukształtowane przez wcześniejszą wiedzę? Celestyna jest w unikalnej pozycji bo jeszcze nie zna wszystkich znaczeń. Celestyna, czy Tiwaz już rysowałaś?
Przy okazji tego co mówi Celestyna mam pytanie które odkładałam - jeśli kaligrafia buduje osobistą więź z runą, to czy jest sens żeby zestaw do wróżenia kupować gotowy? Czy ręcznie wykonane zawsze będzie lepsze dla odczytu? Bo widziałam na tym forum wiele opinii i są sprzeczne.
Wracając do kaligrafii jako praktyki - mam wrażenie że ta rozmowa cały czas krąży wokół pytania Wiktora z początku, ale nie odpowiedziałyśmy na nie wprost. Czy wykonywanie wpływa na czytanie? Na podstawie tego co tu padło: tak, ale nie wiemy mechanizmu. I nie wiemy czy to mechanizm energetyczny czy po prostu uwaga i powtórzenie.
Mnie nie satysfakcjonuje 'nie wiem jak', ale nie dlatego że szukam naukowego dowodu. Chcę rozumieć logikę wewnętrzną systemu - dlaczego tradycje runiczne kładły nacisk na własnoręczne wykonanie. I tu kaligrafia jest kluczem, bo to nie tylko estetyka, to akt który miał znaczenie rytualny. Papier i ołówek tego kontekstu nie mają.
Tu się wtrącę, bo myślę że Sigilmistrz dotknął sedna które ginie w tej debacie papier/drewno. Pytanie Wiktora z początku było o kaligrafię i czytanie - a my utknęliśmy przy materiale. Mnie bardziej interesuje co się dzieje w głowie podczas rysowania znaku. Celestyna opisała że miała skojarzenia zanim znała znaczenie. Czy ktokolwiek z bardziej doświadczonych robił to ćwiczenie świadomie - rysował runę wielokrotnie i notował co zmienia się w odczuciu z czasem? Nie efekt końcowy, tylko sam proces zmiany.
