Hej, mam pytanie bo szukałam i nie mogłam za bardzo znaleźć odpowiedzi. Robię rytuał z runami i chce spalić papier z wyrysowanymi przeze mnie symbolami żeby zakończyć intencję. ale nie mam dostępu do ogniska ani świecy zapachowej, mam tylko zwykłą zapalniczkę gazową. Czy ogien z zapalniczki "dziala" tak samo jak np. ogień ze świecy czy z ogniska? czy energia jest inna? Trochę sie boję że zepsuję cały rytuał przez taki detal...
No i tutaj zaczyna się klasyczna dyskusja którą widziałam już ze sto razy. Powiem ci wprost: ogien to ogien. Fizycznie spala papier tak samo, niezależnie czy pochodzi z zapalniczki, świecy czy ogniska. Pytanie tylko czy wierzysz, że nośnik robi różnicę energetyczną. Część tradycji mówi że tak ,część że nie. Nie ma tu jednej odpowiedzi.
Zgadzam się z Elwirką w połowie. Ogień jako żywioł to ogień, ale w wielu tradycjach jednak rozróżnia się ogień "żywy" czyli np ze świecy czy drewna,od ognia mechanicznego. zapalniczka jest dość... techniczna. nie mówię że nie zadziała, ale to dobre pytanie. Sam kiedys uzywałem świecy i czułem wyraźną różnicę w skupieniu podczas rytuału, choć może to kwestia skupienia a nie samego ognia
oo, ja o tym nie myślałam nigdy! A czy świeca zapachowa jest ok, czy koniecznie zwykła? Bo mam w domu głównie takie z lawendą i nie wiem czy aromat nie przeszkadza runm 🙂 pytam bo sama korzystam ze świec przy pracy z kamieniami i zawsze miałam zwykłe
To jest właściwe pytanie i cieszę się że ktoś je zadał Ogień w tradycji nordyckiej, z której runy się wywodzą, był traktowany jako coś bardzo konkretnego, medialny łącznik między światami. vesta, Agni, nordycki Logi - każda kultura rozumiala go jako żywą istote, nie jako fizyczne zjawisko. Z tej perspektywy zapalniczka to tylko mechanizm uruchamiający iskrę, a ogień ktury powstaje jest już tym samym żywiołem. Ale uwaga - intencja i stan umysłu są tu kluuczowe, nie sam nosnik.
Chcę tutaj dorzucić konkretniejszy kontekst,bo rozmowa trochę odpłynęła od samych run. W praktykach galdrowych i seiðr nie ma żadnej wzmianki o tym że źródło ognia ma znaczenie. Wazny był sam akt - przekazanie intencji zywiolowi. Różnicowanie "naturalnego" i "mechanicznego" ognia to raczej nowoczesna interpretacja neopogańska, nie coś zakorzenionego w historycznych źródłach. Nie mówię że złe, ale warto wiedzieć skąd to pochodzi.
a co z tym że np. w niektórych kursach runicznych piszą żeby KONIECZNIE używać białej świecy i nie bawić się w improwizację przy pierwszych rytuałach? Czytałam to w kilku miejscach. Czy to jest tylko dla bezpieczeństwa energetycznego czy ma jakieś glebsze uzasadnienie? 😀
Ta rada z białą świecą to w dużej mierze dydaktyczna umowność. Biały kolor to neutralność, brak przypisanych skojarzeń - dlatego polecają go osobom zaczynającym żeby nie dodawały przypadkowych warstw symbolicznych do rytuału. To nie jest wymog sakralny, to uproszczenie dla poczatkujacych. Możesz spokojnie użyć innej świecy albo innego źródła ognia jeśli rozumiesz co robisz.
mam w notatnikach zapisane kilka różnych wersji tego rytuału i faktycznie żadna nie precyzuje źródła ognia poza "ogień". Jedna mówi "płomień świecy", ale to chyba tylko opis a nie wymóg. Praktykuję od kilku lat i używałam różnych źródeł - raz nawet kuchennej zapalniczki do gazu bo nic innego nie miałam pod ręką. Efekty były spójne. Ale wiem że to tylko moje doświadczenie.
okej, to juz trochę rozumiem 🙂 ale mam drugie pytanie - czy miejsce spalenia też ma znaczenie? Tzn. czy powinnam to robić przy oknie, na zewnątrz, czy gdziekolwiek w domu jest ok? Myślałm że im bliżej natury tym lepiej ale niewiem czy to mit
Tak, miejsce ma BARDZO duże znacczenie! Najlepiej na zewnątrz bo dym może unosić się swobodnie i zabierać ze sobą intencję, a w zamkniętym pomieszczeniu energia jest jakby "uwięziona". Poza tym bliskość ziemi i powietrza wzmacnia połączenie z żywiołami. Przynajmniej tak robiłam zawsze i u mnie działa świetnie.
haha ten argument z czujnikiem dymu jest najbardziej praktyczny ze wszystkich 😉 ale serio,pytanie o miejsce jest ciekawe. Czy ktoś ma doświadczenie z porównywaniem obu wersji, tzn. w domu vs na zewnatrz? bo ja robilem glownie w domu i nie mam punktu odniesienia
no i masz, przy spalaniu w domu kluczowe jest żeby intencjonalnie otworzyć przestrzeń, czyli nie robić tego w biegu przy kuchni. Warto mieć choćby chwilę ciszy i skupienia przed. To zmienia kontekst energetyczny bardziej niż sama lokalizacja. Widziałam ludzi którzy palili na zewnątrz z roztargnieniem i ludzi którzy palili przy oknie z pełną uwagą - i te drugie rytuały były spójniejsze.
a czy ktos wie co sie dzieje jesli papier nie spali się do końca? Tzn. jak zostaje kawałek niespalony. Pytam bo bałabym sie że intencja jest jakby niedokończona
To dobre pytanie i często się zdarza szczególnie przy grubszym papierze. Tradycyjnie jeśli papier nie chce się palić, traktuje się to jako znak - albo rytuał nie był gotowy, albo opór wewnętrzny. Ale nie trzeba od razu wyciągać dramatycznych wnioskków. mozna papier zniszczyć inczej, np. porwac i zakopać,albo ponowic w lepszych warunkach. Niedokończone spalenie to sygnal do refleksji,nie katastrofa.
eh, albo papier był wilgotny albo zapalniczka miała mało gazu. Nie każdy "znak" musi być mistyczny. Czasem papier po prostu nie chce się palić bo warunki fizyczne byly nieodpowiednie i tyle. Proponuję najpierw sprawdzić przyziemne przyczyny zanim zaczniemy czytać w tym symbole.
no dobra, ale wracając do tego niedopalonego papieru - ktoś powiedział żeby spróbować ponownie, tylko co to właściwie znaczy "ponownie"? Ten sam papier, nowy papier, cały rytuał od zera? Bo to jednak zmienia sprawę. xD
Ja w takich sytuacjach zawsze brałam nowy papier i pisałam intencję jeszcze raz. Niedopalony zostawiałam z boku na czas rytuału, a potem zakopywałam w ziemi - gdzieś czytałam że to taki "zwrot do żywiołu". Nie wiem czy to jakiś oficjalny sposób ale mi wydaawł się logiczny.
ojejej, zakopywanie to świetny pomysł! ja słyszałam też żeby wyrzucać do rzeki albo strumienia, woda też zabiera intencję. chociaż z papierem to trochę ekologicznie nieładnie 😀
wracając jeszcze do samego pytania o ogień, bo mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy. Wizjonerka85 pytała o naturalność ognia, a ja chcę dodać jeden aspekt który jeszcze nie padł: rodzaj drewna. w starszych tekstach dotyczących ofiar ogniowych wymieniano konkretne gatunki drzew - jodła, jesion, dąb. Czy przy spalaniu runicznych intencji to wogóle ktoś bierze pod uwagę?
dobra ale zanim zaczniemy dyskutować o gatunkach drewna to warto się zastanowić czy to w ogóle ma przełożenie na palenie kawałka papieru z intencją. Blót to było zbiorowe, duze. To co robi Wijzonerka85 to prywatna praktyka. Skalowanie jednego na drugie jest ryzykowne interpretacyjnie.
No wlasnie to jest pytanie które mnie gryzie od początku tej rozmowy. Bo niektorzy tu mowia "tradycja nordycka tego nie precyzuje" a inni "w nordyckiej tradycji ogien był żywy". Trochę wybieramy sobie co nam pasuje z tej tradycji, nie?
weeeź, o matko, nie wiedziałam że to aż tak skomplikowane. myślałam że po prostu biorę świecę, piszę intencję, palę i tyle. czy to znaczy że jak tego niewiem to moje rytuały nie działają? 😮 trochę się teraz martwię
okej, trochę się pogubiłam w tej dyskusji 😀 ale mam jeszcze jedno pytanie praktyczne - czy po spaleniu powinnam zrobić coś z popiołem? wyrzucić, zostawić, rozsypać gdzieś? bo nigdy nie wiem co z nim zrobic i za kazdym razem po prostu zmiatam do kosza co chyba jest bez sensu
Popiol to już wypalona, przeksztalcona materia. Część praktyków rozsypuje go na wietrze, część zakopuje, część zostawia po prostu jako popiół. Szcczerze? Nie ma jednej zasady. wrzucenie do kosza nie unieważnia rytuału, jeśli to kogoś uspokaja.
ja rozsypuje popiół za progeim domu, slyszalem ze to taki sposob zeby intencja "wychodzila w swiat". nie wiem czy to cos oficjalnego ale logicnie brzmi chociaz zone troche denerwuje biały ślad na wycieraczce haha
Rozsypywanie popiołu na wietrze albo w ziemi ma sens symboliczny - ogień przemienił, ziemia lub wiatr przyjmuje to co zostało. Ale jak napisała Elwirka54,nie ma tu żelaznej reguły. Popiol to już koniec formy, intencja w momencie spalenia zostala "wyslana". Co z nim zrobisz potem to raczej kwestia szacunku wobec rytuału niż jego skuteczności.
