dobra, wracajac do popiołu - bo mnie to pytanie Wizjonerki85 ciekawi. Jak sie pali intencje na papierze to rozumiem ze ogien jest jakby medium przekazu, ale popiół to już co wlasciwie? Resztka? Czy tam jeszcze cos zostaje?
To zależy od tego jak rozumiesz sam proces. Jeśli ogień to transformacja, to popiół jest już po drugiej stronie tej transformacji. Forma zniszczona, energia wysłana. Zostaje neutralna materia. dlatego nie ma specjalnych nakazów co z nim robić, bo on już "zrobił swoje".
muszę powiedzieć że ta cała rozmowa o popiele jest trochę obok tematu. Wizjonerka85 pytała o OGIEŃ, o to czy musi być naturalny. I tutaj po czterdziestu kilku postach nadal nie mamy jasnej odpowiedzi, tylko kolejne dygresje.
przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem ale jak sie "używa ognia symbolicznie" w kontekście run? Tzn nie rozumiem tej różnicy którą opisujecie - jak mam wiedzieć czy robię jedno czy drugie?
mam pytanie trochę z innej strony, bo cały czas się tu mówi o paleniu papieru. A co jak ktos woli inaczej zapisać rune, np. na kawałku drewna? Drewno też można spalić ale inaczej i dłużej. Czy to zmienia coś?
właściwie mi się podoba ta rozmowa chociaż trochę sie rozkrecla w różne strony 😀 ale wracajac do mojego pytania - rozumiem już że "naturalny" to raczej kwestia mojego podejścia do rytuału niż techniczny wymóg. Ale czy jest jakieś ogólne minimum, coś co absolutnie powinnam zrobić zeby to miało sens?
Minimum to świadomość. Naprawdę. Możesz mieć drewno, świecę z wosku pszczelego, wodę źródlaną i księżyc w pełni, i nadal zrobić pusty rytuał, jeśli jesteś myślami gdzieś indziej. i możesz mieć tanią świecę ze sklepu i zapalniczkę, i zrobić coś znaczącego, jeśli jesteś w tym w pełni.
to znaczy że warunki zewnętrzne wogóle nie mają znaczenia? bo jeśli tak to po co w ogóle ta cała dyskusja o naturalnym ogniu?
no dobra, ale jak to "świadomość jest minimum" to po co w ogole ktokolwiek zawraca sobie głowę tym czy ogień naturalny czy nie? mam wrażenie że ta rozmowa chodzi w kółko i zawsze dochodzi do tego samego wniosku: intencja, świadomość, skupienie To w takim razie ogień w ogóle jest potrzebny?
czekajcie, zakopać? to też działa?? nigdy o tym nie słyszałam w kontekście run, myślałam że palenie to standard. a wrzucenie do wody nie zniszczy po prostu kartki?
a jak to jest z tym przekazywaniem "wyżej" przez ogień? to skad sie wzielo, bo słyszałem o tym wcześniej ale nie wiem czy to jakaś konkretna tradycja czy bardziej współczesna interpretacja
każdy robi po swojemu i to jest właśnie problem. Współczesna praktyka runiczna jest bardzo niespójna, mieszają się tradycje nordyckie, wicca, new age, własne inwencje. Nie ma jednego ciała które by to regulowało i stąd takie pytania jak to Wizjonerki, bo ludzie nie wiedzą co jest "prawdziwe" a co wymyślone.
hej, wracam do swojego pytania bo trochę mi umknęło w tej dyskusji 🙂 czy ktoś ma konkretne doświadczenie z tym że naturalny ogień (ognisko, świeca) dał inny efekt niż np. zapalniczka? Nie filozoficznie, ale tak z wlasnej praktyki?
ja mam doświadczenie ale to subiektywne bardzo. jak pale nad swieca to jakos bardziej "wchodzę" w rytual niż przy zapalniczce. ale mam podejrzenie ze to po prostu dlatego ze swiecę przygotowuje wczesniej, jest więcej ceremonii wokól tego. Zapalniczka to takie pstryk i gotowe.
a czy swiece "poświęca sie" przed uzyciem? przepraszam że się pytam ale nie za bardzo wiem jak to wygląda w praktyce, pierwszy raz słyszę
wtrącę się bo akurat o świecach mam sporo doświadczenia. Kolor świecy ma ogromne znaczenie przy rytuałach runicznych, szczególnie biała i czerwona mają zupełnie inne działanie. Biała jest neutralna, czerwona podbija energię czynu. Nie polecam świec kolorowych przypadkowych bo mogą zaburzyć intencję.
wracajac do meritum,bo ta dyskusja o świecach poszła trochę za daleko, pytanie Wizjonerki było chyba prostsze. Ogień naturalny vs zapalniczka, czy jest technicznie jakaś różnica energetyczna, czy tylko w głowie? 😀
Pytanie jest prostsze, ale odpowiedz nie jest prosta. Bo "w głowie" to też jest coś. jeśli stan skupienia wpływa na jakość rytuału, a wpływa, to wszystko co pomaga w skupieniu ma znaczenie funkcjonalne. Czy ma znaczenie metafizyczne, tzn. czy duch ognia z zapalniczki jest "inny" niż duch ognia ze świecy, tu już nie będę się wypowiadać tak pewnie.
weeeź, duch ognia z zapalniczki!! to cieakwe ujęcie. bo w sumie to nadal ogień, niezależnie od źródła. czy w tradycji nordyckiej wogóle rozrozniano jakies rodzaje ognia?
okej czyli jak dobrze rozumiem, to chodzi bardziej o kontekst i intencję niż o sam fakt czy to świeca czy zapalniczka? to trochę ulga bo szczerze swiecę mam ale często nie mam czasu jej stawiać i tak dalej i martwiłam sie ze rytuał będzie "gorszy"
no właśnie o to chodzi. mam notatki z kilku różnych rytualow i jak porównuję, to efekt subiektywny był spójniejszy wtedy kiedy byłam bardziej skupiona, niezaleznie od tego czego używałam. Raz robiłam coś przy świecy i myślałam o tym co mam do zrobienia jutro i nic z tego nie zostało w pamięci jako "rytuał". Raz przy zwykłej zapalniczce i zaangażowanie było pełne. i to drugie zostawiło mocniejszy ślad. 😀
oj, to brzmi rozsądnie, ale mam pytanie do Latawicy, co rozumiesz przez "mocniejszy ślad"? bo to może być zwykły efekt pamięci emocjonalnej, nic specyficznie runicznego.
i to jest uczciwe stanowisko. gorzej jak ktoś mówi "ogień z zapalniczki nie działa" bez żadnego uzasadnienia, bo to już jest stawianie zasady bez podstaw. Sama używam świecy z nawyku i preferencji, ale nie powiedzialabym nikomu że bez świecy rytuał jest niewazny.
a jesli ktoś mieszka np. w akademiku i nie morze w ogóle używać ognia? to co wtedy, cały temat run odpada? 🙂
ojej, dzieki za to Wala.x, bo ja tez mieszkam w takich warunkach gdzie ogień to problem i już myslalem że sporo rzeczy mi odpada. a rozerwanie kartki to też ma jakiś sens w sobie ,tak mechanicznie? ciekawe
rozerwanie angazuje fizyczne działanie, intencje, bezposredni kontakt. z tego punktu widzenia może być nawet bardziej osobiste niż palenie, gdzie ogień robi robotę za ciebie w pewnym sensie. to co jest "silniejsze" zależy od tego jak ktoś to rozumie i co włoży w to działanie.
aha, no wlasnie, i moze dlatego kazdy rytuał inaczej gra dla roznych ludzi ja jak pale to czuje ze cos sie kończy i to mi pasję. ale kolega mi mowil ze dla niego palenie nic nie robi a zakopanie tak. może to kwestia tego co kogo wewnetrznie przekonuje
