Mam taki problem i nie wiem czy ktoś się już z tym zetknął. Miałam zestaw run z drewna, bardzo mi służył, ale kilka run zaginęło przy przeprowadzce - konkretnie Hagalaz, Isa i Nauthiz. Zastanawiam się, czy mogłabym dorżnąć brakujące runy z innego zestawu, który mam zapasowy, ale jest z innego drewna i w innym stylu. Czy taki mieszany zestaw w ogóle działa? Czy energia całego zestawu jest jakoś związana i nie można tak po prostu wstawiać obcych run?
To zależy od tego, jak rozumiesz 'energię zestawu'. Jeśli traktujesz runy jako symbole, które niosą znaczenie same w sobie, to podmiana nie powinna być problemem. Ale jeśli Twój zestaw był ładowany, poświęcany jako całość, to masz rację, że wstawienie obcych elementów to trochę jak wklejanie łat z innej tkaniny. Powiedz mi - jak pracowałaś z tym zestawem? Czy był konsekrowany?
Ale czy konsekracja zestawu jako całości naprawdę wiąże wszystkie runy w jedną jednostkę energetyczną? Bo to jest właśnie pytanie, które warto postawić zanim w ogóle będziemy mówić o podmiance. Nie spotkałam się z tym w tradycyjnych źródłach nordyckich - tam runy były raczej indywidualnie wycinane i aktywowane. Zbiorowa konsekracja to już bardziej współczesna praktyka newage'owa.
Otylijka ma rację, że źródła historyczne nie mówią o zestawach 24 run do wróżenia jako o czymś spójnym. Runiczne inskrypcje to były pojedyncze znaki albo krótkie sekwencje, nie komplety w sakiewce. Ale rozumiem, że pytanie Rojnik dotyczy jej konkretnej praktyki, nie rekonstrukcji historycznej. I tutaj odpowiedź jest inna.
Czekajcie, bo się trochę gubię. To znaczy, że te zestawy, które się kupuje, są wymyślone na potrzeby współczesnych ludzi? Nie twierdzę, że to złe, po prostu chcę zrozumieć, bo myślałam, że za tym stoi jakaś konkretna pradawna tradycja wróżenia z zestawu 24 run.
To ciekawe, bo miałem wrażenie, że to starożytna praktyka bez zmian. Ale wracając do pytania - Rojnik, a dlaczego po prostu nie poświęcisz od nowa całego zestawu po uzupełnieniu brakujących run? Nie byłoby prościej zacząć jakby od nowa z całością?
Wcale nie brzmi dziwnie. To jest właśnie ta praktyczna różnica między podejściem symbolicznym a personalnym. Twoje stare runy mają historię z Tobą i to jest wartość sama w sobie. Ale mam pytanie - te trzy brakujące, Hagalaz, Isa i Nauthiz - czy zauważyłaś jakiś wzorzec w ich znikaniu? Bo to akurat trzy runy mocno związane z trudnościami, opóźnieniami, koniecznością.
No... tak, przeprowadzka była dość stresująca i poprzedzał ją trudny czas. Serio nie wpadłam na to sama. Ale to może być zbieżność, prawda? Chociaż teraz mi już coraz bardziej nie chce się ich wymieniać, jakby zrobiło mi się żal, że ich nie ma.
Zbieżność czy nie, warto z tym usiąść. Ale jeśli chodzi o sam problem techniczny - jeśli zdecydujesz się na uzupełnienie, polecam wybrać runy z materiału możliwie podobnego, a potem przeprowadzić nową konsekrację całego zestawu razem, traktując to jako rytuał odnowienia, a nie reset. Możesz zaznaczyć intencją, że szanujesz historię starych run i włączasz nowe do tej samej wspólnoty. To działa lepiej psychologicznie i energetycznie, jeśli w to wierzysz.
Mam zapisane podobne podejście od kogoś, kto pracuje z runami od lat. Mówiła dokładnie to samo co Celeste - że konsekracja odnowienia jest czymś innym niż zerowanie. Ale Rojnik, czy te runy zapasowe, które chcesz wykorzystać, są w ogóle z tego samego Futhark? Bo jeśli to inny system, to sprawa się komplikuje.
Przepraszam, że się wtrącam, bo ja dopiero zaczynam przygodę z wróżbami i jeszcze przy runach nie byłam. Ale rozumiem ten problem, bo z kartami tarota jest podobnie - jak karta jest zniszczona, to czy można ją podmienić z innej talii? Tutaj chyba też o to chodzi, nie?
Dorzucę coś z innej strony. Są szkoły, które mówią, że runa to runa i nie ma znaczenia z czego jest zrobiona ani jak wygląda. Liczy się intencja i znajomość systemu. Ale są też takie, gdzie materiał jest kluczowy - drewno konkretnego drzewa przypisywane konkretnym runom. W takim podejściu mieszanie zestawów z różnych materiałów faktycznie ma znaczenie. Rojnik, nie wiesz przypadkiem z jakiego drewna były oryginalne runy i z jakiego są te zapasowe?
Dobra, bo to jest naprawdę ciekawy wątek i często pomijany. Przypisywanie drewna do konkretnych run to tradycja, która pojawia się w kilku źródłach, choć nie we wszystkich. Jodła albo jesion dla Eihwaz, jabłoń dla Wunjo, głóg dla Thurisaz - ale uwaga, to nie jest powszechny konsensus, różne opracowania podają różne przypisania. Nie ma jednego kanonicznego źródła, które by to porządkuje. Część z tego to rekonstrukcje lub tradycje lineażowe poszczególnych praktyków.
nie ma się czym stresować. Jesion jest historycznie powiązany z runami - Yggdrasil, Odin i tak dalej - ale to bardziej symbolika kosmologiczna niż wymóg materiałowy. Większość współczesnych zestawów jest z buku, jaworu, różnych drewien. Nikt ci nie powie, że buk jest zły.
To zależy od tradycji, z której ktoś korzysta, i to jest odpowiedź uczciwa, a nie wymijająca. W podejściu bardziej szamańskim materiał ma znaczenie i jest integralną częścią obiektu. W podejściu ceremonialnym czy kabbalistycznym - symbol niesie moc, a nośnik jest wtórny. Przy runach te dwie szkoły często się mieszają i stąd tyle sprzecznych informacji.
Słucham tej rozmowy i mam proste pytanie może: Rojnik, czy w ogóle wiesz, z czego były zrobione te zapasowe runy, które masz? Czy możesz sprawdzić czy zapytać sprzedawcę?
Kupiłam je dawno temu na jakimś jarmarku, nie pamiętam już stoiska. Są nieoznaczone, ciemne drewno, gęste. Myślałam właśnie o buczynie, ale nie jestem pewna. Mogę sprawdzić po zapachu albo strukturze, jeśli ktoś mi powie jak odróżnić.
gęste, ciemne drewno z jarmarku - to może być śliwa, grusza albo nawet wenge jeśli egzotyczne. Buk jest raczej jasny. Ale żeby nie odpływać od meritum - czy te zapasowe runy w ogóle ci energetycznie pasują? Bo możesz mieć idealne drewno i złe 'czucie' albo odwrotnie.
Właśnie... te zapasowe trzymałam dzisiaj rano w ręku i jest OK, nie ma żadnego oporu. Ale są takie chłodne jakoś, nie wiem. Te moje stare były cieplejsze. Może to subiektywne, może nic nie znaczy.
Ciepło i chłód drewna to fizyka - gęstość materiału. Ale to, co opisujesz jako 'ciepłe' przy starych runach, po tylu sesjach wróżebnych... mam zapisane podobne odczucia u kilku osób, z którymi rozmawiałam. Czy te runy były przechowywane inaczej - w woreczku, skrzynce, zawijane w coś?
Może mieć, ale tu wchodzimy w kwestię kondycjonowania obiektu przez otoczenie. Lniana sakiewka, bliskość ciała podczas noszenia - to wszystko wpływa na to, jak obiekt 'siedzi' w dłoni. To nie jest mistyka, to po prostu efekt użytkowania i kontaktu.
To bardzo podobne do kart tarota, o których czytałam, że pierwsze zetknięcie z talią i sposób przechowywania mają znaczenie dla pracy z nią. Nigdy nie pomyślałam, że z runami jest tak samo. Ale czy w takim razie te zapasowe runy mogą z czasem nabrać tego, czego im teraz brakuje? Czy da się to przyspieszyć?
Tu jest chyba sedno pytania Rojnik i nikt tego jeszcze wprost nie powiedział: czy mieszany zestaw w trakcie 'dojrzewania' nowych run działa gorzej do celów wróżebnych, czy po prostu inaczej? Bo to są dwie różne rzeczy i każda wymaga innego podejścia.
Dokładnie to. I szczerze - nie wiem, czy istnieje jakaś obiektywna odpowiedź na to pytanie. Możesz to sprawdzić sama: zrób kilka sesji z mieszanym zestawem i sprawdź, czy czujesz niespójność w odczytach. Własna obserwacja jest tu cenniejsza niż teoria.
Przepraszam, że się wtrącam, ale właśnie to czytam i mam pytanie do Celeste albo Otylijki - a jak w ogóle sprawdzić, czy odczyt jest 'spójny' czy nie? To jest coś, co się czuje czy można jakoś konkretniej to ocenić? Sama dopiero uczę się run i to dla mnie trudne.
Mnie też to interesuje, bo sama nie wiem, jak bym oceniła czy odczyt jest spójny, czy nie. Mam wrażenie, że jak coś 'gra', to po prostu wiem, ale jak nie gram, to też trudno mi powiedzieć dlaczego. Może po prostu spróbuję z tym mieszanym zestawem i zobaczę.
Spróbuj i napisz potem, co zauważyłaś. Naprawdę. Bo teoria jest tu ograniczona, a twoje własne doświadczenie z tymi runami będzie konkretniejsze niż cokolwiek, co ktoś ci tu powie.
