Zastanawiam się, czy runy mogą faktycznie pomóc w walce z głęboko zakorzenionymi przyzwyczajeniami. Mam na myśli takie, które człowiek próbuje zmienić od lat i nic z tego nie wychodzi. Czytałem trochę o Uruz i Sowulo jako runach przemiany, ale nie wiem, czy to nie jest zbyt duże uproszczenie. Czy ktoś próbował ich używać w takim konkretnym celu, nie tylko do wróżenia, ale właśnie do pracy nad sobą?
To zależy, co rozumiesz przez 'pomoc'. Jeśli liczysz, że położysz runę na stole i przyzwyczajenie samo zniknie, to nie tędy droga. Ale jeśli mówisz o świadomej pracy z symboliką, to już inna sprawa. Hagalaz na przykład często pojawia się przy tematach przełomowych, przy burzeniu starych wzorców. Nie jest przyjemna, ale w kontekście zmiany robi swoje. Pytanie, z jakim konkretnie przyzwyczajeniem chcesz pracować, bo to mocno zmienia dobór run.
Teiwaz do prokrastynacji to dobry trop, ale ja bym też dorzucił Nauthiz. Ona mówi o konieczności, o tym, czego nie możemy uniknąć. Często działa jak taka wewnętrzna presja, która zmusza do działania, nawet kiedy nie mamy ochoty. Połączenie tych dwóch przy pracy nad sobą może być całkiem skuteczne. Tworzy się z nich swoista runa wiązana, bindruna.
Przepraszam, że się wtrącę, ale mam pytanie do całej dyskusji. Mówicie o runach jako pomocy w zmianie nawyków, ale czy ktoś ma faktyczne doświadczenie, że to działało? Nie teoretycznie, ale z własnego życia? Bo sama jestem sceptyczna i wolę wiedzieć, zanim zacznę cokolwiek próbować.
Mogę się podzielić własnym. Pracowałam z Berkanan przez jakiś czas, kiedy próbowałam zmienić nawyk ciągłego zamartwiania się. Nie powiem, że runa 'to zrobiła', ale codzienna medytacja z nią i skupienie się na jej znaczeniu, wzrost, odrodzenie, pielęgnowanie, naprawdę pomogło mi inaczej patrzeć na tę tendencję. Czy to runa, czy po prostu regularność? Trudno powiedzieć. Ale efekt był.
Szczerze to brzmi bardziej jak uważność z runą w tle niż magia. Nie mówię, że źle, ale zastanawiam się, czy sama runa robi tu jakąkolwiek różnicę, czy chodzi o samą regularność i skupienie na celu. Czym to się różni od zwykłego afirmowania sobie czegoś co rano?
Ale czy nie jest tak, że runy działają różnie na różne osoby w zależności od ich znaku numerologicznego albo horoskopu? Bo czytałam, że pewne energie są bliższe pewnym typom ludzi. Czy w ogóle jest sens wybierać runę do pracy z nawykiem bez sprawdzenia swojego profilu?
Syntezy mogą działać, ale trzeba wiedzieć, że to synteza, a nie 'tak było od zawsze'. To ważna różnica, szczególnie dla osób, które dopiero zaczynają i nie mają jeszcze punktu odniesienia. Wracając do pytania o nawyki, myślę, że kluczowe jest to, żeby runa była wybrana świadomie, a nie losowo z listy. I że praca z nią to proces, nie jednorazowe działanie.
A powiedzie mi któs, gdzie w ogólne kupić runy do takej pracy? Znaczy nie do wróżenia tylko do tego codzieneego używania? Bo nie wiem czy to powinny być kamienie, drewno, czy może sama narysowana runa coś zminia w działaniu?
Wracając do meritum, bo temat się trochę rozszerzył. Zastanawia mnie, jak długo powinna trwać taka praca z runą zanim się oceni, czy cokolwiek zmienia. Bo jeśli po tygodniu nic nie czuję, to znaczy, że nie dla mnie, czy za krótko?
Tydzień to zdecydowanie za mało. Przy pracy z nawykami mówi się zwykle o minimum 21 dniach, żeby w ogóle coś zaczęło się zmieniać, a to jeszcze nie gwarancja utrwalenia. Z runą podobnie. Ale powiedz mi, jak wygląda ta twoja prokrastynacja - czy to bardziej unikanie konkretnych zadań, czy ogólne rozleniwianie się i odkładanie wszystkiego po kolei?
Raczej to pierwsze. Konkretne zadania, szczególnie te, które wymagają jakiegoś wysiłku emocjonalnego albo podjęcia decyzji. Reszta jakoś idzie.
To ciekawe, bo jeśli chodzi o decyzje i emocje, to Teiwaz może być trochę za twarda. Ona jest bardziej o działaniu mimo przeszkód, o wojowniku. A przy unikaniu emocjonalnym może lepiej zadziałałaby Sowilo, która jest o klarowności i widzeniu drogi naprzód. Chociaż tu też zdania są podzielone.
A mozecie polecić jakieś konkretne ksiązki albo autorów? Bo ja trafiałam głownie na blogi i faktycznie wszędzie jest trochę inaczej. Nie wiem teraz co jest bliżej orginalnej tradycji a co już takie nowodzelne wymysły.
Wracając do pytania o czas, bo to mnie też nurtuje. Myślę, że pytanie 'kiedy poczuję efekt' jest trochę pułapką. Ja zaczęłam czuć zmianę, gdy przestałam ją śledzić. Może brzmi banalnie, ale naprawdę - jak tylko przestałam codziennie oceniać, czy 'działa', zaczęłam zauważać, że zachowuję się inaczej w sytuacjach, które wcześniej mnie paraliżowały.
Czytam ten wątek i zastanawiam się nad czymś innym. Czy macie poczucie, że wybór runy powinien być intuicyjny, czy raczej oparty na tym, co runa tradycyjnie oznacza? Bo można sobie poczytać i wybrać rozumowo, ale można też po prostu 'poczuć' którą chcemy. I czy jedno jest lepsze od drugiego?
A nie jest tak, że jak ktoś nie ma naturalnej wrażliwości na energie, to żadna metoda wyboru nie zadziała? Bo mam wrażenie, że niektórzy po prostu 'czują' te rzeczy, a inni nie i żadne studiowanie ksiąg tego nie zmieni.
Mam pytanie trochę z boku, przepraszam. Czy runy można stosować przy zmianie nawyków, które dotyczą relacji z ludźmi? Mam na myśli na przykład nawyk zamykania się w sobie albo unikania rozmów o trudnych sprawach. Czy coś tu pasuje?
Ciekawe, że ten wątek tak bardzo się rozrósł. Ja zacząłem od prokrastynacji, a teraz mamy temat na kilka różnych wątków. Ale wracając do mojego pytania o czas, chyba rozumiem co mówi Melanijka. Może zamiast mierzyć, czy 'działa', powinienem po prostu trzymać się praktyki i zobaczyć, co się zmienia po dłuższym czasie.
Dokładnie tak. I jeszcze jedno, co może pomóc, to prowadzenie krótkiego dziennika. Nie o runie, ale o tym, jak się zachowujesz w sytuacjach, które chcesz zmienić. Przez miesiąc zapisujesz, przez miesiąc czytasz. Wtedy widać zmiany, które na co dzień umykają.
Zastanawiam się, czy prowadzenie dziennika nie zamienia całej tej praktyki w coś bardziej psychologicznego niż ezoterycznego. Nie mówię, że to źle, ale czy wtedy runy coś tu wnoszą, czy to już po prostu terapia behawioralna z dekoracją?
Ale czy nie jest tak, że ta 'wersja psychologiczna' to właściwie powiedzenie wprost, że runy nie działają same z siebie? Bo jak wszystko można wytłumaczyć zmianą uwagi i intencji, to po co w ogóle symbol?
A czy ktoś próbował używać runy do zmiany nawyku i miał poczucie, że to działa, a potem sprawdził, że zmiana nastąpiłaby i tak? Pytam, bo mi trudno ocenić własne doświadczenia bez jakiegoś punktu odniesienia.
Wracając do swojego przypadku z prokrastynacją, bo trochę gubiłem się w tej dyskusji. Mam teraz inną sprawę do przemyślenia, mianowicie szukam mieszkania i zastanawiam się, czy runy mogłyby tu jakoś pomóc. Nie w sensie zmiany nawyku, ale bardziej jako sposób oceny - czy dane miejsce jest dla mnie dobre. Czy ktoś to tak stosował?
Ja bym sie tu bardziej skupiła na tym, co czujesz jak wchodzisz do środka, nie na runach. Tzn. runy mogą pomóc, ale jak wchodzisz do mieszkania i masz nieprzyjemne uczucie, to żadna runa ci nie powie nic innego niż twój instynkt, nie? Moze warto pojechac po raz drugi i popatrzeć spokojniej.
Dobre pytanie, bo to się zdarza. Wtedy albo dopytasz o konkretniejszy aspekt, na przykład 'co mi utrudni życie w tym miejscu', albo siągasz po drugi rzut dla każdego z nich. Ale szczerze, jak obie wychodzą podobnie, to czasem runy mówią ci, że różnica nie jest aż tak istotna i możesz zdecydować na innej podstawie.
Mnie bardziej zastanawia to, co Kasieńka pisała wcześniej o instynkcie. Bo ja jak wchodzę do jakiegoś miejsca, to raz mi się podoba, raz nie, i za każdym razem inaczej. Czy runy mogłyby tu w ogóle pomóc, żeby ustalić, czy ta różnica coś znaczy, czy to tylko humor?
