Porewit, to zależy od przyjętego modelu. Jeśli zakładamy że runy to tylko losowe żetony i cały mechanizm tkwi w umyśle czytelnika - to masz rację, drewno czy kamień nie 'czuje' nic. Ale w tradycji nordyckiej runy były traktowane jako coś więcej niż nośnik - miały własną moc, były żywymi siłami. W tej perspektywie pytanie czy morze wpływa na drewniane znaczki jest jak najbardziej zasadne. To nie jest bzdura, to dwa różne paradygmaty.
no ale Runiarka, 'dwa różne paradygmaty' to trochę eleganckie omijanie odpowiedzi 😉 bo jedno z tych podejść jest sprawdzalne a drugie nie. i właśnie dlatego całą tę rozmowę da się sprowadzić do prostego pytania: wierzysz że runa ma własną moc czy nie. i to zmienia wszystko.
Dobra, zajrzałam szybko w przerwie - mam notatki z trzech lat przed rejsami. W tamtym czasie z mniej więcej 40 odczytów Laguz wyszła chyba z 8-9 razy. To jest dużo mniej niż teraz. Hagalaz z 5 razy. Ale uwaga - tamte odczyty były dla różnych osób z różnych sytuacji, a tu na statku wszyscy są w podobnym kontekście życiowym. Więc nadal nie wiem czy to morze czy to po prostu specyfika pytających.
8-9 z 40 to jakies 20-22 procent, a teraz masz 7 z 12 przy jednorunowych czyli prawie 60. Nawet przy poprawce na 'podobne konteksty pytających' ta różnica jest za duża żeby ją zignorować. Izar, co ty na to? Bo to juz chyba wychodzi poza błąd potwierdzenia.
20-22 procent vs prawie 60 - tak, to jest różnica, której nie da się zbagatelizować samym 'ale pytający byli inni'. Petronelka, muszę zapytać wprost: czy te odczyty na morzu były robione zawsze w podobnych warunkach, tzn. zawsze w kabinie, zawsze w ruchu statku, czy też różnie? Bo jeśli np. część była robiona w porcie kiedy statek stoi, a część na pełnym morzu, to mamy kolejną zmienną. I to dość ważną.
właśnie to samo przyszło mi do głowy. port kontra otwarte morze to potencjalnie dwie różne sprawy. Izar77 masz rację że trzeba to rozdzielić zanim wyciągniemy jakiekolwiek wnioski. Petronelka, da się to sprawdzić w notatkach?
a tu widzisz czemu notowanie kontekstu jest ważne. sama treść runy to za mało, trzeba opisywać wszystko dookoła - pora, miejsce, nastrój pytającego, twój własny stan. bez tego każde porównanie kuleje. to nie jest zarzut, sama zaczęłam to robić dopiero po roku praktyki.
ale powiedzcie mi, bo się zastanawiam - czy jak statek stoi w porcie to on nadal 'jest statkiem'? tzn. czy ta energia miejsca nie jest wtedy inna niż na otwartym morzu? bo jak dom to dom zawsze, ale statek chyba nie działa tak samo kiedy stoi a kiedy płynie, nie?
Joasieńka, o, to mnie zastanowilo. jak medytuje w pokoju w bloku to tez chyba nie jest to samo co w tym samym pokoju kiedy jest jakaś impreza u sasiadów, wiec moze chodzi tez o 'aktywnosc' miejsca a nie tylko czy to woda czy nie? chyba nie wiem co mowie, wybaczcie 🙂
Joasieńka poruszyła coś istotnego. W tradycji nordyckiej morze - Aegir, Ran, żywioł wody - nigdy nie był traktowany jako statyczny element. To co płynie, co się zmienia, jest aktywne. Statek w porcie to zupełnie inny kontekst energetyczny niż statek w ruchu na otwartej wodzie. Można to porównać do rzeki i jeziora - obydwa to woda, ale o zupełnie innym charakterze. Nie wiem czy to 'wpływa na runy', ale wpływa na czytelnika na pewno.
Sylka ma rację w tym sensie, że te fizyczne czynniki są realne i udokumentowane. Wibracje silnika, lekkie kołysanie, szum, to wszystko wpływa na stan skupienia. Jeśli czytelnik jest nawet trochę rozkojarzony, jego uwaga idzie gdzie indziej, a interpretacja siłą rzeczy też. To nie wymaga żadnej magii żeby wyjaśnić odchylenie.
przepraszam że sie wtrącam ale mi sie nasunęło pytanie - a co z tymi rybakmi co od pokoleń pływaja? oni tez wrozą? bo jak tak to moze jest jakas tradycja morska z runami?
O! Betelgeza, nie wiedziałam tego o runach na statkach, to jest super! Czyli można powiedzieć ze Petronelka jak robi odczyty na statku to jest bliżej oryginalnego kontekstu run niz te co robia na lądzie? Może dlatego Laguz wychodzi częściej, bo jest 'w domu' jakby? O matko, to by bylo piekne 🙂
no właśnie, mnie też to trochę niepokoi kiedy słyszę 'bliżej oryginału' - bo oryginalnie runy to był alfabet i system magiczny jednocześnie, a my teraz używamy ich prawie wyłącznie do wróżenia, co jest w sumie dość późnym pomysłem. ale to może za daleko od tematu. wracając do Petronelki - ona ma konkretne liczby i to jest ważniejsze niż spekulacje o tradycji.
Ludzie, czytam to wszystko i głowa mi pęka ale w dobrym sensie. Chcę dopowiedzieć jedną rzecz bo może to coś zmieni - te 7 Laguz z 12 odczytów to były odczyty jednorunowe. Ale mam też kilka rozrzutów trzyrynowych i tam Laguz wychodziła raz, może dwa razy. Czy to coś zmienia w tych obliczeniach?
Tak, to zmienia dość dużo. Przy jednorunowym ciągniesz z całego worka, więc każda runa ma tę samą szansę. Przy trzyrynowym ciągniesz trzy naraz, więc szansa na konkretną runę w zestawie rośnie, ale jednocześnie masz więcej informacji i możesz się zastanowić co ciągnie wzrok. To nie są porównywalne próby. Powinniśmy liczyć osobno.
dokładnie to samo mówię kiedy porównuję wyciągnięcie jednej karty a pełny rozkład w tarocie. to zupełnie inne mechanizmy i statystycznie nieporównywalne. zastanawia mnie czy te liczby z lądu też były jednorunowe czy mix.
to jest właściwy wniosek. brak kontroli nad zmiennymi to podstawowy problem każdej analizy wróżbiarskiej i nie ma w tym nic wstydliwego, po prostu trzeba to przyjąć. natomiast co ciekawe - samo to że zaczęłaś zbierać dane i zadawać te pytania jest ważniejsze niż wynik. większość czytelników run nie robi nic takiego.
ale słuchajcie no to kiedy w końcu będzie wiadomo czy to morze wpływa czy nie?? bo ta dyskusja trwa bardzo długo i ciągle nie ma odpowiedzi 😛 ja rozumiem że dane sa niedokładne ale może ktoś po prostu powie tak czy nie
Elzunia, rozumiem niecierpliwość, ale uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiadomo i pewnie nigdy nie będzie pewności stuprocentowej. To nie jest tak że za chwilę ktoś napisze 'tak, morze wpływa, oto dowód'. Cała wartość tej rozmowy jest w tym, żeby lepiej rozumieć własną praktykę, nie w tym żeby dostać gotową receptę.
no dobra, rozumiem, ale trochę frustrujące jest to że tyle się gada i nic konkretnego z tego nie wynika. ok, traktuję to jako 'nie wiadomo ale może coś jest na rzeczy'
Elzunia, 'może coś jest na rzeczy' to uczciwe podsumowanie, serio. Wiele dyskusji na tym forum kończy się mniej więcej tak samo i to nie jest wada, po prostu taka jest natura tematu.
wracając do tego co Petronelka mówiła o tych danych - to że odczyty były jednorunowe na morzu a mix na lądzie to jest właśnie ten problem ktory cale czas krecil sie w tej rozmowie, nie? tzn nigdy nie wiemy czy to morze czy to metoda
Druidka, dokładnie. I wiesz co, właśnie dlatego mam teraz taki plan, żeby przez najbliższe rejsy robić wyłącznie jednorunowe i notować wszystko co opisywałam wcześniej. I to samo na lądzie, ten sam typ, żeby mieć chociaż jeden element kontrolowany. Zobaczymy co z tego wyjdzie po kilku miesiącach.
to brzmi jak bardzo rozsądny plan. tylko jeden ważny szczegół, czy zamierzasz notować też pytanie albo intencję odczytu? bo jeśli na morzu pytasz głównie o sprawy związane z podróżą albo pracą na statku, a na lądzie o codzienne życie, to Laguz i tak będzie miała różny kontekst nawet przy tej samej liczbie.
o matko, nie pomyślałam o tym. masz rację. to kolejna zmienna. zrobię notatkę. chyba ten arkusz będzie miał z dziesięć kolumn w końcu 🙂
a przy okazji pytanie do Petronelki, czy te odczyty jednorunowe to ciągnęłaś z tego samego zestawu run? bo jeśli masz np. dwa komplety i jeden jest 'morski' a drugi lądowy, to nawet małe różnice w wadze czy fakturze kamieni mogą wpływać na to jak sięgasz do worka.
