I tu jest chyba największy problem tej dyskusji. Rozmawiamy jakby istniał jeden model pracy z runami, a tymczasem każdy tu robi to po swojemu. Vinta pyta o tradycje, Czulu mówi o higienie pracy, Seid o uważności. To nie są sprzeczności, to różne ramy.
Mam wrażenie że ta rozmowa cały czas krąży wokół czegoś, o czym nikt nie mówi wprost. Czy runy działają niezależnie od stanu osoby czytającej, czy to czytelnik jest źródłem interpretacji? Bo jeśli to drugie, to pytanie o alkohol ma jasną odpowiedź.
Kolczasta, to jest świetne pytanie i myślę że właśnie ono powinno być punktem wyjścia całej tej rozmowy. Ja sam nie wiem jak odpowiedzieć, bo nie jestem pewien w co wierzę.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawiam się nad jedną rzeczą - wszyscy mówicie o alkoholu jako o czymś co przeszkadza albo pomaga. A co z sytuacjami gdzie ktoś po prostu się zrelaksował przy kolacji i nie planował żadnego odczytu, a potem spontanicznie wziął runy? Czy to jest inna kategoria?
Jolanta_M poruszyła coś ważnego i chcę to rozwinąć, bo mnie to też dotyczy. Bo właśnie tak to u mnie najczęściej wygląda - nie siadam z zamiarem robienia odczytu po winie, to po prostu się zdarza. I teraz nie wiem czy powinienem te spontaniczne odczyty w ogóle traktować poważnie, czy od razu odkładać na bok.
To że coś jest spontaniczne nie znaczy że jest bezwartościowe. Ale oznacza że powinieneś być wobec tego bardziej krytyczny, nie mniej. Spontaniczność plus alkohol to dwa czynniki które łącznie mocno utrudniają weryfikację. Osobno każdy z nich jest do ogarnięcia, razem wymagają ostrożności.
Ale właśnie, czy ktoś tu faktycznie prowadzi taki dziennik odczytów i potem do niego wraca? Bo Taurus i Seid o tym mówią, ale jestem ciekawa jak to wygląda w praktyce u kogoś kto nie jest ekspertem.
To mi trochę przesuwa całe pytanie o alkohol. Bo jeśli miarą odczytu jest zmiana w myśleniu, a nie jakieś obiektywne 'sprawdzenie się' - to alkohol może zmieniać myślenie w sposób który po prostu nie jest twój. I to jest chyba poważniejszy zarzut niż 'robiłeś błędy w interpretacji'.
Mnie się wydaje że właśnie o to chodzi - że nie wiesz. I że alkohol dokłada kolejną warstwę niepewności do czegoś co już jest z natury niepewne. I w pewnym momencie masz tyle warstw że cokolwiek wychodzi, nie wiesz czemu.
Vinta ma rację w tym sensie, że alkohol jest wygodnym kozłem ofiarnym. Ale to nie znaczy że jest nieistotny. Oczywistość wpływu ma znaczenie - jeśli wiesz że jesteś pod wpływem, możesz to wziąć pod uwagę. Jeśli wpływ jest ukryty, nie możesz.
Czytam ten wątek i mam dość podstawowe pytanie - a co jeśli ktoś po prostu ma z runami dosłownie zero doświadczenia i pyta się czy w ogóle zaczynać na trzeźwo czy nie ma to znaczenia? Bo może dla kogoś na samym początku to nie robi różnicy bo i tak wszystko jest jedną wielką niewiadomą?
To jest dobry argument który jakoś wcześniej nie padł wprost. Że alkohol jest szczególnie problematyczny dla kogoś kto jeszcze nie ma punktu odniesienia. Ekspert może wiedzieć że coś jest 'off', nowicjusz nie ma skali.
Elfin, to jest chyba pierwsza odpowiedź w tym wątku która mnie faktycznie uspokoiła zamiast skomplikować. Znaczy teraz wiem że powinienem się najpierw nauczyć jak to wygląda bez, zanim w ogóle zacznę myśleć o tym jak to wygląda z. Proste, ale jakoś do mnie nie dotarło wcześniej.
Tylko że to rodzi kolejne pytanie - a jak długo trzeba pracować na trzeźwo żeby mieć ten punkt odniesienia? Bo nie chodzi o żadną magiczną liczbę, ale coś musi ten próg sygnalizować. Kanko, masz poczucie że już masz jakieś 'własne' odczyty do których mógłbyś się odnieść?
Taurus, szczerze? Nie mam pojęcia. Zrobiłem może z piętnaście odczytów łącznie i każdy z nich wyglądał dla mnie jakby był 'czymś', ale nie mam jak powiedzieć czy to byłem 'ja' czy po prostu szum. Nie wiem nawet jak miałbym to ocenić.
No właśnie nie wiem. To jest problem - nie mam skali. Ale wracając do Kanko i tych piętnastu odczytów - czy zapisałeś je gdzieś? Bo to jest chyba odpowiedź na pytanie Taurusa.
Część tak, część nie. Te pierwsze to zupełny chaos, zapiski że 'wyciągnąłem Fehu, coś o pieniądzach, może praca?'. Dopiero późniejsze mają jakąś strukturę. Ale nie wiem czy to znaczy że mam punkt odniesienia czy po prostu nauczyłem się lepiej pisać notatki.
To jest właśnie interesujące rozróżnienie. Nauka prowadzenia notatek i nauka rozumienia własnych odczytów to nie to samo, ale jedno pomaga drugiemu. Jak te późniejsze notatki wyglądają w porównaniu z wcześniejszymi - masz wrażenie że coś się zmieniło w samym myśleniu, czy tylko w formie zapisu?
Mam wrażenie że ta rozmowa zeszła trochę na boczny tor. Pytanie było o alkohol, a teraz rozmawiamy o tym jak prowadzić dziennik. Choć rozumiem dlaczego - bo Taurus i Seid mówią że dziennik jest odpowiedzią na problem alkoholu, więc to się łączy.
Ale Czulu, czy nie jest tak że nawet z dziennikiem i na trzeźwo weryfikacja jest właściwie niemożliwa? Bo runy nie dają ci odpowiedzi tak czy nie. Więc i tak nie wiesz.
Właśnie chciałam zapytać - czy ktoś z was faktycznie widział taki wzorzec u siebie? Że na przykład zmęczony zawsze interpretujesz jakąś runę jakoś, a wypoczęty inaczej? Bo to brzmi ciekawie ale abstrakcyjnie.
Czekaj, to jest ciekawy punkt. Bo wcześniej mówiliśmy że alkohol jest wygodnym kozłem ofiarnym bo wszystkie stany zaburzają. A teraz Caroletta mówi że jest 'najbardziej drastycznym'. Czy to nie jest sprzeczne z tym co Vinta mówiła wcześniej?
A co z euforią albo silnym smutkiem? Bo mi się wydaje że emocje mogą robić podobne rzeczy - też zmieniają jak interpretujesz, też możesz nie wiedzieć w jakim stopniu jesteś pod wpływem. Czy to nie jest ten sam problem co z alkoholem?
To mi się układa w głowie tak: emocje zaburzają, zmęczenie zaburza, alkohol zaburza, ale przy emocjach przynajmniej masz szansę że je zauważysz. Przy alkoholu ta szansa spada. Czy dobrze rozumiem argument Seida?
To znaczy że uczę się pisać notatki, ale nie wiem czy uczę się rozumieć runy - to chyba jest właśnie mój problem. Ale wracając do alkoholu: Taurus i Karia.0 mówią że podwójny problem to mniejsza zdolność oceny własnego stanu. Czyli dla kogoś kto już wie jak działa na niego spokój, zmęczenie, smutek - alkohol jest mniejszym ryzykiem niż dla kogoś kto jeszcze tego nie wie?
To jest ciekawa hipoteza, ale odwróciłbym pytanie - czy ktoś kto naprawdę wie jak działają na niego różne stany, będzie chciał jeszcze dokładać alkohol do tego zestawu? Bo jeśli serio pracujesz ze sobą, to po co?
Hej, ale to jest trochę okrężne. Seid mówi że jak jesteś na tyle zaawansowany żeby to ocenić, to i tak nie będziesz - ale co z tymi którzy są po środku? Którzy trochę już wiedzą ale nie do końca?
