Mam ostatnio dość specyficzny problem i nie wiem, czy ktoś już go tu poruszał. Robię wróżby dla znajomych, głównie kartami, ale zaczęłam też powoli pracować z runami. I tutaj pojawia się coś, co mnie blokuje - jak robić wróżbę dla pary? Znaczy, pytają mnie o relację, o to, co ich czeka, a ja nie wiem, jak to ustawić. Czy ciągnę runy dla każdej osoby osobno? Czy robię jeden rzut dla całej relacji jako czegoś trzeciego? Bo mam wrażenie, że każde z tych podejść ma jakieś pułapki. Jakieś myśli?
Dobre pytanie i cieszę się, że je zadajesz zanim zaczniesz to robić na oślep. Ja rozróżniam trzy warstwy w takich wróżbach: energia osoby pytającej, energia partnera i energia samej relacji. Runy świetnie się do tego nadają, bo możesz dosłownie podzielić rzut na trzy strefy. Ale mam do ciebie pytanie zanim powiem więcej - czy pytająca osoba pyta za oboje, czy pytasz samodzielnie z zewnątrz, bo ktoś cię poprosił o ocenę cudzej relacji?
No ale przecież to normalne że się pyta o relacje bez pytania partnera. Jak chcesz wiedzieć co cię czeka w zwiąsku to nie bedziesz pytać partnera o zgodę bo to bez sensu. Runy po prostu pokazują co jest, nie ingerują w nic.
Kadula ma rację. Zresztą to nie jest specyfika run, to ogólny problem wróżb relacyjnych. Ja zawsze zaznaczam klientom, że gdy ciągną runy 'za kogoś', to tak naprawdę ciągną swoje postrzeganie tej osoby, nie jej rzeczywistą energię. To ważna różnica i wiele nieporozumień bierze się stąd, że ludzie o tym zapominają.
Mirta, to zależy od twojego podejścia do tego, czym runy w ogóle są. Jeśli traktujesz je jako system symboliczny, który organizuje twoją intuicję, to Ismer ma rację. Jeśli wierzysz, że runy dosięgają obiektywnego pola energetycznego - to inna rozmowa. Ale nawet w tym drugim przypadku intencja i sformułowanie pytania mają ogromne znaczenie.
Ja mam praktyczne pytanie do Landrynny - czy te osoby, dla których robisz wróżby, wiedzą, że używasz run? Bo zauważyłam, że część ludzi prosi o wróżbę, ale potem jest zaskoczona metodą i to też potrafi namieszać w relacji, bo zaczynają przywiązywać zbyt konkretne znaczenia do każdej runy.
To jest klasyczna sytuacja i myślę, że kluczowe jest ustalenie na początku, co tak naprawdę jest przedmiotem wróżby. Czy pytamy o relację jako dynamikę między dwojgiem? Czy o to, co dana osoba może zrobić ze swojej strony? Czy o to, czego może się spodziewać? To są trzy zupełnie różne pytania i każde wymaga innego układu run.
Ballen, podoba mi się to rozróżnienie językowe. To naprawdę robi różnicę. Ja idę jeszcze krok dalej i czasem dodaję czwartą runę - co jest poza kontrolą obojga. Siły zewnętrzne, okoliczności. To pomaga zdjąć z ludzi poczucie, że wszystko zależy od nich albo od partnera.
Tylko moim zdaniem komplikujecie prostą rzecz. Runy mówią same za siebie jak sie je umie czytać. Jak wychodzi Hagalaz to wychodzi Hagalaz i nie ma co owijać w bawełne. Nie trzeba tych wszystkich zastrzeżeń.
Słuchałam całej tej dyskusji i mam pytanie może z innej strony - czy w ogóle powinno się robić wróżbę o kimś bez jego zgody? Nie chodzi mi o ingerencję magiczną, tylko etycznie. Czytanie run w czyimś imieniu bez wiedzy tej osoby...
Właśnie, to co Simma powiedziała o pytaniach mnie uderzyło. Ja zawsze myślałam, że to kwestia intencji - że jak pytam z miłości i troski, to jest ok. Ale teraz zaczynam myśleć, że forma pytania naprawdę zmienia to, co czytamy.
No ale to chyba trochu za daleko idzie. Jak runa wychodzi ta sama to znaczy to samo, kontekst jest w głowie interpretatora nie w runie. Runa jest obiektywna.
Tylko że 'ustalone znaczenia' to trochę mit, bo mamy kilka różnych systemów runicznych, różne wiersze runiczne, różne tradycje nordyckie, anglosaskie, fryzyjskie - i one nie są spójne. Nawet eksperci w rekonstrukcji historycznej spierają się o konkretne runy. Skąd wiemy, które 'ustalone' znaczenie brać?
Tak, właśnie to mnie najbardziej nurtuje. Bo z jednej strony czułam, że nie mogę odmówić, bo to jej runy, jej prośba. Z drugiej - wiedziałam, że będę interpretować kogoś, kto nie ma o tym pojęcia. Ostatecznie zrobiłam układ dla niej samej i powiedziałam, że tyle mogę.
I to był dobry instynkt. Serio. To co zrobiłaś - przesunięcie fokusa na pytającą - to jest jedna z najuczciwszych rzeczy, które można zrobić w takiej sytuacji. Jak zareagowała?
To ciekawe, że była rozczarowana, a potem zmieniła zdanie. Myślę, że dużo ludzi przychodzi z pytaniem o partnera, bo jest im łatwiej patrzeć na kogoś innego niż na siebie. Runy skierowane ku sobie bywają po prostu trudniejsze do przyjęcia.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której nie mówiliśmy - co z sytuacją, kiedy osoba pytająca jest w konflikcie z partnerem? Bo wtedy ta 'neutralność' o której mówi Ballen jest jeszcze trudniejsza do utrzymania. Emocje pytającego wchodzą w odczyt bardzo mocno.
Wchodzę w ten wątek, bo Lurisk poruszył temat, który mnie interesuje. Przy konfliktach w związku jest też ryzyko, że odczyt zostanie użyty jako argument w kłótni. Zdarzyło mi się, że ktoś wrócił po wróżbie i powiedział partnerowi 'runy powiedziały, że masz złe intencje'. To jest właśnie ta ingerencja, o której pisała Kadula wcześniej.
Jest też kwestia, którą chcę wrzucić, bo chyba jeszcze nie wybrzmiała wystarczająco - różnica między odczytem dla pary, kiedy oboje są obecni i oboje się zgadzają, a odczytem jednostronnym. To są zupełnie różne sytuacje etycznie i praktycznie. Czy ktoś tu robił wróżby dla obojga naraz?
Raz robiłem odczyt dla pary i nie powiedziałem wprost, że wolę kiedy oboje są obecni - i potem żałowałem. Osoba, której nie było, dowiedziała się z relacji drugiej i to była przekrzywiona wersja. Teraz mówię to na początku.
To co mówi Cohen jest ważne, ale jest jeszcze jeden wymiar - kiedy oboje są obecni, runy mogą pokazać napięcie między nimi, a nie tylko każdego z osobna. I to jest chyba najcenniejszy punkt takiego odczytu dla pary. Choć nie zawsze jest na to gotowość.
Nigdy nie robiłam odczytu dla dwojga naraz. Zawsze bałam się, że jak runy pokażą coś trudnego, to będę w środku ich konfliktu. Jak to wygląda praktycznie - czy zdarzało się wam, że odczyt dla pary coś zaogniał zamiast pomagać?
Raz. Runa Thurisaz wyszła w pozycji tego, co stoi między nimi - i każde z nich zrozumiało to inaczej. On powiedział, że to ona jest tym oporem. Ona powiedziała, że on. Musiałam wtedy bardzo spokojnie powiedzieć, że Thurisaz nie wskazuje na osobę, tylko na siłę, która działa w przestrzeni między nimi. Ale i tak wyszli w napięciu.
Przepraszam ale Thurisaz to runa chaosu i przeszkód, więc nic dziwnego że tak zareagowali, to jest logiczne. Jakby wyszła Gebo to by nie było problemu bo Gebo to dar i równowaga. Kontekst pozycji nie zmienia podstawowego znaczenia runy.
I właśnie dlatego odczyt dla pary wymaga jeszcze więcej precyzji w słowach niż odczyt dla jednej osoby. Słowa wróżbity są słyszane przez dwie pary uszu, które mają różne filtry. Jedno słowo może brzmieć inaczej dla każdego z nich.
A co jeśli para przychodzi pozornie razem, ale tak naprawdę jedno z nich 'przyprowadziło' drugie? Byłam kiedyś w takiej sytuacji - koleżanka prawie że zmusiła swojego partnera żeby usiadł przy odczycie. On był wyraźnie sceptyczny i zamknięty. Jak to czytać?
Ale czy da się to zawsze tak łatwo rozpoznać? Sceptycyzm nie zawsze znaczy brak zgody. Znam ludzi, którzy przychodzą z dużym dystansem, a potem odczyt ich trafia. Jak odróżnić sceptyka od kogoś, kto naprawdę nie chce?
