Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Niedawno dostałam po babci zestaw run - drewniane, stare, trochę wytarte, z wyraźnymi śladami użytkowania. Mam też swoje własne, które wyrobiłam sama jakieś dwa lata temu. I za każdym razem kiedy robię rzut na tych starych, mam wrażenie że odpowiedzi są... inne. Głębsze? Trudniej je zignorować. Czy to tylko autosugestia bo wiem że są stare, czy naprawdę może być coś w tym że stary zestaw ma jakąś inną energię? Zastanawiam się czy ktoś miał podobne doświadczenia.
To bardzo ciekawe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Zanim cokolwiek powiem - powiedz mi więcej o tych runach po babci. Czy wiesz ile miała lat, jak były używane, czy babcia sama je robiła czy kupowała? To ma znaczenie dla tego o czym mówisz.
To co opisujesz z tym wrażeniem "głębszości" - znam to dobrze. Ale właśnie pytanie czy to energia samych przedmiotów, czy twój umysł inaczej reaguje na obiekt, który czujesz jako znaczący. Bo psychologicznie rzecz biorąc, sam fakt że coś pochodzi po kimś bliskim zmienia nasz stosunek do tego. Nie mówię że to wyklucza energię, mówię że trudno to rozdzielić.
Stare runy zawsze będą lepsze, bo mają w sobie energię wielu rytułałów i intencji. To jest oczywiste. Nowe są jak pusta kartka, jeszcze nie mają żadnej mocy. Trzeba je długo aktywować żeby cokolwiek zadziałało.
A nie można po prostu wyczyścić tych starych run? Dymem, solą, czymś tam? I wtedy chyba są jak nowe, nie? To trochę jak z używaną elektroniką - resetujesz i działa jak fabrycznie.
Wracając do pytania które postawiła autorka wątku - mnie interesuje aspekt intencji. Czy te runy po babci były używane w konkretnym systemie, z konkretnym rozumieniem każdego znaku? Bo jeśli ktoś przez dekady czytał je w określony sposób, to moim zdaniem to zostawia ślad nie tyle energetyczny co... interpretacyjny. One jakby pamiętają swoją funkcję.
Jest jeszcze jeden wymiar tej sprawy. Materiał. Stare ręcznie rzeźbione drewno versus nowe, często maszynowo robione zestawy. Samo drewno które żyło dłużej, z konkretnego drzewa, w konkretnym miejscu - to nie jest to samo co deseczka z marketu. Pytanie do autorki: czy twoje nowe runy też są drewniane i też robione ręcznie?
A ja mam inne podejście do tego. Kupowałam nowy zestaw świadomie i od razu po zakupie zrobiłam długi rytuał inicjacji, ładowania, kilka dni pracy z każdą runą osobno. I te runy działają dla mnie świetnie. Więc może nie chodzi o wiek, tylko o to ile pracy w to włożysz?
Słucham tej dyskusji i mam pytanie które może być naiwne. Jak w ogóle rozpoznać czy zestaw który dostajemy lub kupujemy niesie w sobie coś co nam nie służy? Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić zanim zaczniesz z nim pracować?
A można w ogóle kupić cudze runy? Znaczy, czy to nie jest tak że one są już czyjeś i koniec? Słyszałem że karty tarota na przykład powinny być podarowane a nie kupione, to może z runami jest tak samo?
Spokój przy kamieniu który jest częścią zestawu to nie brzmi dziwnie, to brzmi jak coś z czym babcia pracowała regularnie. Przedmioty które są długo noszone czy trzymane naprawdę zmieniają się fizycznie, a ta fizyczna gładkość którą opisujesz to ślad po konkretnej osobie i konkretnych praktykach. Pytanie czy chcesz to rozdzielić od swoich własnych run, czy może pracować z nimi razem?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam takie podstawowe pytanie, bo nigdy nie pracowałem z runami. Czy w ogóle runy "starsze" to znaczy takie które były w użyciu przez dziesięciolecia, mają jakieś zewnętrzne oznaki tego? Czy da się stwierdzić czy zestaw ma historię tylko przez dotyk i odczucia, czy też są jakieś bardziej namacalne wskaźniki?
Zastanawiam się nad czymś innym. Cała ta rozmowa dotyczy run odziedziczonych lub kupionych używanych, ale co z zestawami które ktoś dostał jako prezent od osoby żyjącej, która sama z nich korzystała? To chyba jeszcze inny przypadek - jest historia, jest konkretna żywa osoba, i jest jej energia w tym zestawie.
Jest jeszcze jeden aspekt który jakoś umknął w tej rozmowie. Mówicie dużo o energii, pamięci, odczuciach - ale czy ktoś zastanawiał się nad tym z perspektywy samego systemu run? Fuþark Starszy, Młodszy, Anglosaski - każdy z nich ma nieco inną tradycję interpretacji. Jeśli stary zestaw był używany w jednym systemie, a nowy właściciel pracuje w innym, to czy w ogóle ma sens mówić że "runy pamiętają" konkretne znaczenia, skoro znaczenia mogą być różne?
Policzyłam. Jest ich 24. Czyli Starszy Fuþark. I teraz nie wiem czego to szukać żeby się uczyć, bo w internecie jest mnóstwo różnych stron i każda mówi trochę inaczej.
Czytam tę rozmowę od początku i mam wrażenie że cały czas mieszacie dwie rzeczy. Raz mówicie o starym zestawie kontra nowym, a raz o starym systemie kontra nowym. To jednak nie jest to samo, prawda? Stary zestaw run może być używany w nowym systemie interpretacji i odwrotnie.
No i teraz czuję się trochę przytłoczona tymi wszystkimi zmiennymi. Ale z drugiej strony - może po prostu zacznę od nauki Starszego Fuþarku, kamień i materiał zostawię tak jak są, i zobaczę co się dzieje? Chyba nie muszę od razu wiedzieć wszystkiego o babci.
I to jest moim zdaniem sedno całego pytania z tytułu wątku. Stary zestaw run nosił w sobie kontekst kulturowy swojego właściciela. Nowy zestaw tego nie ma. Więc to nie jest tylko kwestia energii, ale też kwestia tego, czy pracujesz w próżni czy w jakimś ramach. Stary zestaw może być skrótem do tych ram, jeśli poprzedni właściciel je miał.
Właśnie, ja też czuję że te runy babci są jakoś inne dla mnie niż gdyby to był zakupiony zestaw. Ale nie wiem czy to dlatego że "coś w nich jest", czy dlatego że to jej runy i to robi na mnie wrażenie emocjonalne. Jak to w ogóle odróżnić?
Szczerze? Nie wiem czy jest różnica. Nie mam przy sobie dużo rzeczy po babci. Te runy i kilka zdjęć. Więc nie mam do czego porównać. Ale samo pytanie jest ciekawe, bo nigdy tak na to nie patrzyłam.
Ale jak w ogóle robić taki eksperyment? Przecież nie da się wyłączyć emocji i powiedzieć "teraz testuję obiektywnie". To jest niemożliwe, zwłaszcza z rzeczami po bliskiej osobie.
Mam pytanie do Anastai, które może pomóc uziemić tę dyskusję. Czy wiesz w ogóle z jakiego materiału są te runy? Bo różne materiały mają w tradycji różne przypisania. Drewno, kość, kamień, każdy z nich ma inne konotacje i to mogło wpływać na to jak babcia ich używała.
Wytarcie to ciekawy szczegół. Mówimy tu o fizycznym śladzie użycia, o tym że ludzkie ręce przez lata dotykały tych samych miejsc. To jest coś namacalnego, nie ezoterycznego, i myślę że to właśnie może robić różnicę w odczuciu przy trzymaniu. Nie musi to być "energia" w sensie mistycznym, po prostu obiekt nosi historię w swojej strukturze.
Mam wrażenie że ta dyskusja cały czas krąży wokół tego samego pytania tylko z różnych stron. Czyli czy coś jest "w" runach czy "w nas" kiedy je trzymamy. Czy ktoś w ogóle uważa że to jedno nie wyklucza drugiego?
Nie wiem czy babcia chciała je komuś przekazać. Nie rozmawiałyśmy o tym, bo nie wiedziałam że je ma. Znalazłam je dopiero po jej śmierci. To jest w ogóle trudna rzecz bo nie mam jak zapytać ani jak się dowiedzieć co miała na myśli. Może to właśnie jest to co mnie blokuje przy próbach pracy z nimi.
To co opisujesz, trzymanie jednej i patrzenie bez znajomości nazwy, to wcale nie jest zły sposób na pierwsze spotkanie z zestawem. Czasem wiedza analityczna przeszkadza w pierwszym kontakcie. Ale mam pytanie: to "coś" co czułaś, czy to był spokój, niepokój, ciepło, co to było?
nie brzmi dziwnie. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem, bo to ważne dla całej tej dyskusji. Mówisz "znajomość" w sensie: znałam tę runę, czy znałam tę konkretną runą jako przedmiot? To są dwa różne odczucia i chciałbym wiedzieć które masz na myśli.
