Wróćcie na chwilę do tematu bo się trochę pogubiłam - czy z tej dyskusji wynika że dla drewnianych run sól jest zła, a słońce i dym są ok? Pytam bo zaczęłam zbierać różne metody i nie wiem co ostatecznie wybrać dla moich, które są właśnie drewniane.
To rozróżnienie ma sens jeśli przyjąć pewien model pracy z przedmiotami - że noszą one jakiś ładunek intencyjny. Po czyszczeniu jest stan neutralny. Ładowanie to nadanie kierunku. Pusta runa nie jest bezużyteczna, po prostu nie ma jeszcze twojej sygnatury. Czy to robi różnicę w praktyce? Zależy od osoby i od tego jak bardzo świadomie pracuje.
Zaraz, krew? Przepraszam że wchodzę z tym, ale czy to jest coś praktykowanego? Nie oceniam, po prostu nie wiedziałam że to jest rzecz.
No dobra, ale to jest właśnie mój problem z całą tą dyskusją o intencji. Mówimy, że intencja przy słońcu decyduje czy czyścimy czy ładujemy. Ale skąd mamy wiedzieć, że to działa inaczej niż placebo? Nie mówię że nie działa, pytam serio - czy ktoś tu kiedyś porównał efekt tej samej runy czyszczonej sólą bez intencji i tej samej runy czyszczonej sólą z intencją? Bo ja nigdy tego nie robiłam.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie które trochę z tego wynika - czy ktoś z was używał miski z sólą jako czegoś w rodzaju stałego miejsca przechowywania run? Nie jednorazowego czyszczenia, tylko po prostu zostawia je zakopane w soli między sesjami? Czytałam że tak się robi z kamieniami.
To ciekawy punkt, bo ja właśnie mam odwrotny problem - moje runy leżą za długo na parapecie w świetle i zastanawiam się czy to nie jest przypadkiem za dużo. Czy ktoś miał kiedyś sytuację gdzie czuł że przedmiot jest przeładowany albo przesycony czymś przez zbyt długie wystawienie?
To trochę mnie uspokaja, że nawet osoby z doświadczeniem mówią 'nie wiem'. Bo ja ostatnio siedzę nad tym tematem i zastanawiam się czy za bardzo szukam pewności tam gdzie jej nie ma. Ale mam konkretne pytanie wracając do tematu - jeśli używam kilku metod po kolei, sól potem woda potem światło, to czy to jest addytywne? Tzn. każda metoda coś dodaje, czy może jedna anuluje poprzednią?
Wracając do kwestii sól-woda-słońce jako sekwencji - ja to akurat praktykuję przy czakrach i kamieniach i mam jedno zastrzeżenie: woda działa inaczej zależnie od źródła. Woda kranowa to nie to samo co deszczówka albo woda z naturalnego źródła. Przy runach pewnie tak samo.
Podobnie, choć u mnie to jest ciężar. Runy po czyszczeniu są jakby lżejsze w dłoni. Przed czyszczeniem kiedy trzymam kilka naraz, jest taki moment zatrzymania przy wyborze. Po - nie ma. Wiem że to brzmi abstrakcyjnie.
Kilka miesięcy, nie za długo. I właśnie dlatego pytam o te metody - bo nie wiem jeszcze czy cokolwiek czuję to efekt czyszczenia, czy po prostu własne oczekiwania. Ale wracając do pytania o sekwencję - nikt nie odpowiedział wprost czy łączenie kilku metod ma sens czy jest przerostem formy.
Sens ma tyle ile mu nadasz. Ale jeśli pytasz o moją praktykę - nigdy nie stosuję więcej niż dwóch metod na raz i nie dlatego że to zasada, tylko że mi to wystarczy. Mam wrażenie że nadmiar rytuałów to trochę uciekanie od samej pracy z runami.
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale skąd w ogóle pochodzi ten pomysł że runy trzeba czyścić? Znaczy, skąd wiadomo że pradawni Skandynawowie to robili? Pytam serio, bo interesuje mnie skąd te praktyki się wzięły.
To ciekawe bo ja kupiłam swoje obsydianowe runy właśnie myśląc że to 'tradycyjna' rzecz. A obsydian to nawet nie jest materiał nordycki. Czy ktoś wie czy materiał z którego są zrobione runy ma wpływ na to jak je czyścić, poza kwestią uszkodzeń fizycznych?
Ja mam pytanie które chyba jest głupawe ale zapytam - czy jeśli runy są wydrukowane/namalowane a nie wyrzeźbione, to w ogóle działają? Widziałam takie zestawy w Empiku i zastanawiam się czy to ma sens kupować czy to tylko dekoracja.
Mnie się też kojarzy to z numerologią - że liczyć można na papierze, w głowie, na kalkulatorze i wynik jest ten sam, ale koncentracja jest inna kiedy piszesz ręcznie. Może z runami podobnie? Materialny przedmiot angażuje inaczej niż karta z nadrukiem.
...i właśnie dlatego pierwsze czyszczenie po nabyciu traktuję bardziej jak reset niż jak ładowanie. Sól sucha przez noc, potem przewietrzenie. Nie dlatego że 'tak trzeba', tylko że kamień albo drewno naprawdę mogło leżeć tygodniami w magazynie obok innych rzeczy. To bardziej higiena energetyczna niż rytuał.
Hej, wracając do mojego obsydianu - rozumiem już że woda mu nie zaszkodzi, ale mam pytanie praktyczne: ile czasu zostawiacie kamienne runy w soli suchej przy tym pierwszym czyszczeniu? Gdzieś czytałam że 24 godziny, gdzieś że tydzień i nie wiem co jest 'normą'.
Mam notatki z mojego pierwszego czyszczenia - użyłam soli przez dobę i potem słońca przez godzinę, bo tyle akurat było. I szczerze? Nie mam pojęcia czy 'zadziałało' bo nie miałam punktu odniesienia. Dopiero z czasem zaczęłam rozumieć co czuję przy runach które uznaję za oczyszczone a przy tych gdzie jestem niepewna.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że cały czas kręcimy się wokół pytania 'skąd wiem że czyszczenie działa' i nikt nie pyta 'a co jeśli nie działa'. Czy ktoś miał sesję z runami które uznał za nieoczyszczone albo zaniedbał czyszczenie i... nic się nie stało?
Mogę zapytać - co to znaczy 'rytuał przejścia' w tym kontekście? Słyszałam to określenie przy pogrzebach i nie rozumiem jak ma się do czyszczenia run.
A to ciekawe bo to by oznaczało że sama metoda czyszczenia jest mniej ważna niż to że w ogóle COŚ robisz. Czy dobrze rozumiem? Że nawet głupie trzy oddechy przed wyciągnięciem runy mogłyby działać tak samo?
Przepraszam że wchodzę, bo dopiero czytam ten wątek od początku. Miałam pytanie o wahadło, bo w tytule coś było wspomniane - czy czyszczenie wahadła działa tak samo jak run? Mam srebrne i nie wiem czy sól mu nie zaszkodzi.
Wracam do pytania o czyszczenie bo mam praktyczny dylemat. Mam runy kamienne kupione na targu - nie wiem z jakiego kamienia, sprzedający mówił 'bazalt albo andezyt'. Jaka metoda czyszczenia będzie bezpieczna kiedy nie wiem dokładnie co to jest?
Dopisuję do notatek ten test z wodą, bo nie znałam go wcześniej. Mam w kolekcji kilka kamieni których nie jestem pewna i to może pomóc. Czy ktoś wie czy ten test dotyczy tylko czyszczenia solą czy też mówi coś o bezpieczeństwie kontaktu z wodą?
Wchodzę do rozmowy bo to był mój temat pierwotnie i mam pytanie do Seid z wcześniejszego posta. Powiedziałeś że ładowanie to 'wprowadzanie intencji' - ale jak to fizycznie wygląda? Trzymam runy w rękach i myślę o czymś? Czy jest jakiś konkretny schemat?
Nie ma jednego schematu, ale opiszę co ja robię - nie jako jedyny słuszny sposób. Siadam cicho z runami w dłoniach, oddycham kilka razy i skupiam się na tym do czego ich używam. Nie chodzi o życzenie, bardziej o uświadomienie sobie celu. Przy runach które mają służyć do wróżenia intencja jest zazwyczaj prosta: jasność, rzetelny odczyt. Samo skupienie już coś ustawia.
Ale zaraz, bo to co opisuje Seid brzmi bardzo podobnie do tego 'rytuału przejścia' o którym rozmawialiśmy wcześniej. Czy ładowanie różni się naprawdę od prostego skupienia przed pracą, czy to to samo pod inną nazwą?
