Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czyszczę swoje runy regularnie, ale zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle robię to dobrze. Próbowałam soli, próbowałam zostawiać na słońcu, raz ktoś mi powiedział żeby użyć wody. Tylko które z tych sposobów faktycznie działa najlepiej? Mam drewniane runy, więc trochę się boję wody i soli, ale może to przesada? I przy okazji - gdzieś przeczytałam, że przed wróżeniem trzeba naładować wahadło, ale nie rozumiem jak się to robi. Czy ktoś to praktykuje?
Też przez długi czas miałam z tym problem i testowałam różne metody. Przy drewnianych runach rzeczywiście ostrożnie z solą, bo może wchłonąć wilgoć i z czasem drewno pęka albo się odkształca. Słońce działa, ale nie za długo - kilka godzin maksimum, bo kolor może blaknąć. Mnie osobiście najlepiej sprawdza się dym z szałwii albo palo santo. Ale to chyba kwestia osobistych preferencji? Ewunia_J, Ty podobno pracujesz z runami od dawna - jak to u Ciebie wygląda?
Zależy o jakich runach mówimy i z czego są zrobione. Drewno to zupełnie inaczej niż kamień czy żywica. Do drewna naprawdę ostrożnie z solą i wodą, szczególnie jeśli są malowane lub lakierowane. Ale zanim opowiem więcej - chciałam zapytać do osoby otwierającej temat: jak długo pracujesz z tymi runami? Czy to świeżo kupione czy używasz ich już jakiś czas? To trochę zmienia podejście do czyszczenia.
Sól na noc to już przesada moim zdaniem. Krótki kontakt, godzina, dwie - okej, ale całą noc to jednak dużo dla drewna. Nie mówię że zniszczyłaś runy, ale następnym razem bym uważała. Ja do drewnianych używam tylko dymu i światła księżyca. Słońce może wysuszać drewno przy dłuższej ekspozycji. Poza tym - czy czyszczenie sołą naprawdę jest powszechne w pracy z runami? Bo kojarzę to bardziej z kamieniami.
Ja pracuję głównie z numerologią i snami, ale mam też zestaw run kamiennych i muszę powiedzieć że z kamieniami sól to naprawdę zupełnie inna historia niż z drewnem. Moje kamienne zanurzam w soli himalajskiej, ale nigdy dłużej niż kilka godzin. Przy okazji - wróciłabym do pytania o wahadło bo chyba zaginęło w tej dyskusji. Też chciałam zapytać czy wahadło 'resetuje' się samo czy naprawdę trzeba je ładować.
Właśnie też chciałam spytać o to wahadło! Mam kryształowe i zawsze myślałam że samo z siebie pracuje, ale skoro runy trzeba czyścić to może wahadło też? Czy różowe kryształowe jest inne niż na przykład drewniane wahadło jeśli chodzi o czyszczenie i ładowanie?
Łączenie metod - tak, próbowałam. Dym szałwiowy żeby oczyścić, potem chwila na słońcu żeby naładować. W notatkach mam zapisane że po takiej kombinacji odczyty były wyraźniejsze. Ale czy to efekt czyszczenia, mojego nastawienia po całym rytuale, czy po prostu przypadek - szczerze nie wiem. Trudno to zmierzyć. Malinowa, co Ty o tym myślisz? Rzadko piszesz w tych wątkach ale zawsze trafiasz w sedno.
Metody czyszczenia to moim zdaniem sprawa drugorzędna wobec regularności. Możesz mieć najpiękniejszy rytuał z dymem i słońcem, ale jeśli robisz to raz na rok - efekt zerowy. Ja czyszczę runy krótko, po każdym użyciu. Dym albo sam oddech z intencją. I tak, oddech działa. Nie wszyscy o tym mówią, a to najprostsza i najdostępniejsza metoda.
Czytam ten wątek z wielkim zainteresowaniem bo kompletnie nie wiedziałam że runy w ogóle trzeba czyścić. Myślałam że to tylko ozdobne kamyczki albo drewienka. Ale skoro już przy tym jesteśmy - czy te metody czyszczenia dotyczą też na przykład kart tarota? Bo mam talię i teraz się zastanawiam czy ją też powinnam jakoś 'czyścić'.
Woda przy drewnianych - zdecydowanie nie, albo absolutne minimum. Jeśli już, to jedyne co możesz zrobić to lekko zwilżyć palce i przetrzeć runę, ale to już jest na granicy ryzyka dla lakierowanych powierzchni. Woda do czyszczenia to opcja dla kamiennych, metal też znosi dobrze. Przy drewnie zostawiałabym wodę w spokoju i szłabym w dym lub światło. Przy świetle słonecznym - krótko, maksymalnie do dwóch godzin, i nie w pełnym południe.
Mam pytanie bo śledziłam wątek od początku - czy ktoś stosuje światło księżyca zamiast słonecznego? Słyszałam że do run księżyc jest lepszy bo runy mają ten element ciemności, tajemnicy. Ale nie wiem czy to ma podstawy czy to jeden z tych mitów które krążą po forach.
No właśnie, przy pełni mam już chyba swój rytuał wypracowany i trudno mi sobie wyobrazić żebym go zmieniała. Ale to co Seid napisał o braku historycznych podstaw do rozróżnienia słońce/księżyc przy runach - czy ktoś ma na to jakieś źródła, czy to jest czysto intuicyjne podejście? Bo ja widziałam na kilku stronach że księżyc jest 'tradycyjny', ale nie wiem skąd to pochodzi.
Mam to zapisane w notatkach że zaczęłam używać księżyca do czyszczenia po przeczytaniu pewnej książki o kryształach. Tak, kryształach, nie runach. I po prostu przeniosłam tę metodę na runy bo pasowała mi do rytmu. Nigdy nie sprawdzałam czy to 'prawidłowe'. Chyba właśnie o tym mówi Seid - metody się mieszają między systemami.
Przepraszam że pytam coś może oczywistego, ale jak się w ogóle ocenia że odczyt wahadła był 'precyzyjny'? Tzn. wahadło mówi tak albo nie, więc jak sprawdzisz po czasie czy miało rację? Piszę bo sama mam wahadło i nigdy nie prowadziłam żadnych zapisów.
Ja pracuję z wahadłem przy numerologii i powiem tyle - prowadzę zapiski i szczerość wobec siebie jest najtrudniejsza. Ludzki mózg szuka potwierdzeń tam gdzie ich nie ma. Ale wracając do run - właśnie skończyłam czyścić swój zestaw kamienny i użyłam soli himalajskiej przez dwie godziny, potem chwila na parapecie w słońcu. Runy wyglądają jakoś inaczej po tym, chociaż to pewnie sugestia.
Sama nigdy nie czekam po czyszczeniu i nie widzę różnicy. Myślę że ta zasada 'czekania' pochodzi z analogii do kryształów, gdzie po programowaniu podobno potrzeba czasu. Przy runach raczej bym powiedziała że jeśli czyszczenie było pełne i intencja wyraźna, możesz pracować od razu. Ale jak masz wątpliwości - zamiast czekać, po prostu jeszcze chwilę potrzymaj je w dłoniach przed odczytem.
Dopiero od niedawna interesuję się w ogóle takimi rzeczami i to co czytam tu na wątku jest dla mnie trochę przytłaczające, bo nie wiedziałam że czyszczenie to w ogóle temat do tak długiej dyskusji. Mam pytanie bardzo podstawowe: czy jeśli kupiłam runy kamienne w sklepie i w ogóle ich jeszcze nie czyściłam, to pierwsze wróżenie może dać złe wyniki?
A co jeśli ktoś kupił runy przez interenet, czyli nikt ich nie dotykał fizycznie poza sprzedwcą? Czy też trzeba czyścić tak samo uważnie? Bo moje przyszły zapakowane, szczelnie zafoliowane.
Właśnie to zdanie o tym że 'nie da się rozdzielić' jest kluczowe i uważam że rzadko kto to tak uczciwie przyznaje. W tarocie mam ten sam problem - im więcej ćwiczę, tym lepiej mi idzie, ale jednocześnie zmieniałam metody czyszczenia kart. Co tutaj właściwie zadziałało? Seid, Ty kiedyś mówiłeś że prowadziłeś jakieś porównania - jak Ty to rozgryzłeś?
No i doszliśmy do sedna problemu, który mam z całą tą dyskusją o czyszczeniu. Każdy mówi 'u mnie działa' albo 'u mnie nie działa', ale nie ma jak to zweryfikować bo zmiennych jest za dużo. To nie znaczy że czyszczenie nie ma sensu - tylko że nasze wnioski o metodach są zawsze subiektywne. Dlatego trochę mnie drażni kiedy ktoś mówi że sól 'zdecydowanie lepsza' od słońca, jakby to było udowodnione.
Ale właśnie ta symbolika to jest coś o czym chciałam zapytać. Bo słońce ma symbolikę oczyszczającą, księżyc ma, sól ma, woda ma - praktycznie wszystko ma jakąś symbolikę oczyszczającą jak się poszuka. To jak w ogóle wybierać, skoro każda opcja jest 'symbolicznie uzasadniona'?
Przepraszam że wracam, ale to pytanie o niszczenie materiałów mnie zatrzymało. Moje runy są z jaspisu chyba, przynajmniej tak napisali w sklepie. Czy jaspis jest wrażliwy na sól? Nigdy nie sprawdzałam i teraz się trochę martwię bo trzymałam je w woreczku z solą przez tydzień.
Jeśli wyglądają ok to bym spokojnie przepłukała pod bieżącą wodą i dobrze osuszyła ściereczką. Nie mocz ich długo. I na przyszłość - do kamiennych run dużo bezpieczniej jest sól sypać obok, a nie bezpośrednio na kamienie. Albo miseczka z solą, runy obok, intencja działa na odległość równie dobrze.
Zatrzymałabym się tu na chwilę, bo ta rozmowa o materiałach jest ważna, ale gdzieś zgubiliśmy pierwotne pytanie o to co jest 'lepsze'. Lepsze do czego? Do czyszczenia energetycznego czy do pielęgnacji materiału? Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy i mieszamy je w jednym zdaniu. Można świetnie oczyścić runy energetycznie metodą która szkodzi materiałowi - i odwrotnie.
Ja totalnie nie rozumiem jak się skupia intencję przy przecieraniu ściereczką. Czy to jest coś co się robi myślami, czy mówi się coś na głos, czy to jest bardziej takie... nie wiem jak to nazwać, medytacyjne? Bo słyszę często 'intencja' i zawsze zastanawiam się czy chodzi o myślenie, mówienie czy odczuwanie.
Dobra, bo muszę zrozumieć to z tą intencją - czy to znaczy że przez cały czas przecierania myślę sobie 'czyść się, czyść się', czy to jest coś bardziej konkretnego? Bo jak medytuję to staram się nie myśleć o niczym, więc to byłoby dla mnie zupełne odwrócenie.
Ale to rozróżnienie między odczuciem a efektem praktycznym jest kluczowe. Jeśli po czyszczeniu pewną metodą twoje odczyty są spójniejsze, trafniejsze, lepiej ci idzie skupienie - to jest jakiś wynik. Słaby, niekontrolowany, ale jednak. A jeśli nic się nie zmienia niezależnie od metody, to może metoda faktycznie nie ma znaczenia i liczy się coś innego.
