To jak w ogóle poznać, że dany materiał jest dla mnie tym 'niewidzialnym'? Czy to przychodzi po czasie, czy od razu wiadomo?
A jak długo w ogóle trwa jedno takie badanie? Bo wyobrażam sobie, że stoję z wahadłem i czekam i czekam... ile to jest zwykle?
Wracając do tych sieci, bo pytałam wcześniej i temat trochę uciekł - Brygida pisała o podwójnych węzłach gdzie Hartmann i Curry się nakładają. Czy wahadło inaczej reaguje nad takim węzłem niż nad zwykłą linią? Czy jest jakiś wyraźny sygnał?
Czyli ten 'kod odpowiedzi' to jest coś, co sie ustala raz i zostaje? Czy może się zmieniac z czasem? Bo czytałam że u niektorych to ewoluuje.
To akurat jest ważna uwaga, bo wiele błędnych odczytów bierze się właśnie z tego, że ktoś ustala kod raz, a potem przez miesiąc pracuje nie sprawdzając czy nadal obowiązuje. A tymczasem materiał podwiązania, długość, porа dnia, poziom zmęczenia - to wszystko może zmieniać to, jak ciało reaguje. I wracamy do tematu wątku: łańcuszek i sznurek mogą zachowywać się różnie nawet u tej samej osoby zależnie od dnia.
To jest coś, co mnie w tym wszystkim najbardziej niepokoi - brak stałości. Skąd wiadomo, że jeśli dziś mój sznurek daje mi 'tak' jako obrót zgodny ze wskazówkami zegara, to jutro też tak będzie? Czy jest jakiś sposób zakotwiczenia tego?
Ja mam dokładnie to samo pytanie co Jarzebina. Bo jak tu ufać odczytom, jeśli sam system jest niestabilny?
Właśnie po to są pytania kontrolne na początku sesji - pytasz o coś, na co znasz odpowiedź. Jeśli wahadło odpowiada zgodnie z tym co wiesz, to kod jest aktywny. Jeśli nie - kalibrujesz od nowa. To nie niestabilność systemu, to higiena pracy. Jak sprawdzanie czy termometr wskazuje dobrze zanim zaczniesz mierzyć temperaturę.
Czyli pytania kontrolne to jest właśnie ten kotwiczny element, którego szukałam. Ale mam jeszcze jedno - czy pytania kontrolne powinny dotyczyć czegoś z życia codziennego, czy lepiej czegoś związanego z samą pracą radiestezyjną? Bo wyobrażam sobie, że mogę zapytać 'czy mam na imię Marta' i to by zadziałało jako test, ale czy to nie jest trochę za oderwane od kontekstu sesji?
Właśnie to pytanie o imię jest klasycznym przykładem i działa całkiem dobrze, ale rozumiem wątpliwość. Ja wolę pytania, które dotyczą czegoś konkretnego i weryfikowalnego - np. 'czy siedzę teraz' albo 'czy w tym pokoju jest okno'. Coś fizycznego, namacalnego, co umysł traktuje poważnie, a nie jak abstrakcję.
Dodam jeszcze, że są osoby, które robią dwa pytania kontrolne zamiast jednego - jedno na 'tak' i jedno na 'nie'. Żeby sprawdzić oba kierunki naraz. To zajmuje może trzydzieści sekund, a daje dużo większą pewność przed wejściem w właściwą pracę.
A wracając do materiałów - bo temat trochę nam uciekł w stronę kalibracji - miałem ostatnio sytuację, gdzie zamieniłem swój standardowy bawełniany sznurek na żyłkę wędkarską, bo byłem ciekaw jak to wygląda. I wahadło dosłownie przestało reagować. Kompletna cisza. To mnie zaskoczyło, bo żyłka jest przecież neutralna, nie powinna przeszkadzać.
To ciekawe bo ja miałam odwrotnie z żyłką - chaotyczny ruch bez sensu zamiast spokojnego obrotu. Może to kwestia wagi wahadła? Przy cięższym wahadle żyłka może zachowywać się inaczej niż przy lekkim.
a czy w ogole ktoś próbował jedwabiu to tak żeby porównać go z łańcuszkiem metalowym? bo mi sie wydaje ze to sa dwa kompletnie rózne odczucia w ręce i ciekawi mnie jak to wpływa na sieci - hartmanna i curry mają podobno różne 'częstotliwości' energetyczne i zastanawiam sie czy materiał podwiązania może wzmacniać odbiór jednej sieci bardziej niż drugiej
Poczekajcie, bo mam podstawowe pytanie o te sieci - bo słyszę o Hartmannie i Curry'ego i ciągle nie rozumiem w czym jest różnica. Jedna biegnie skośnie, a druga prosto? Czy chodzi o coś innego?
A jak wahadło odróżnia podczas badania, czy trafia na Hartmanna czy na Curry'ego? Bo rozumiem, że ruch jest inny nad węzłem niż nad zwykłą linią, ale czy jest jeszcze jakiś sygnał, który mówi o której sieci mowa?
To wracając do materiałów - bo właśnie się zastanawiam, czy przy mapowaniu sieci w domu łańcuszek metalowy nie byłby lepszy od sznurka właśnie ze względu na tę stabilność ruchu, o której Wizjonerka mówiła wcześniej? Sznurek bawełniany trochę tłumi, a ja chcę wyraźny sygnał przy każdym kroku.
To wracając do materiałów - bo właśnie się zastanawiam, czy przy mapowaniu sieci w domu łańcuszek metalowy nie byłby lepszy od sznurka właśnie ze względu na tę stabilność ruchu, o której Wizjonerka mówiła wcześniej? Sznurek bawełniany trochę tłumi, a ja chcę wyraźnie widzieć przejście między linią a węzłem.
Tutaj bym się jednak nie zgodziła z takim uproszczeniem. Łańcuszek metalowy daje stabilność, owszem, ale też wprowadza swój własny 'szum' energetyczny - metal ma ładunek i historię. Sznurek bawełniany tłumi mniej niż myślisz, on po prostu nie wzmacnia zbędnych drgań mechanicznych. To nie to samo co tłumienie sygnału.
Chwilę - cofam się do tego, co Kosma pisał o węzłach. Jak się przecinają obie sieci w tym samym miejscu, to jest bardziej niebezpieczne niż zwykły węzeł jednej z nich? Czy to się w ogóle zdarza często?
A skoro mówimy o łańcuszku przy mapowaniu siatki - ja próbowałem raz z łańcuszkiem srebrnym i mam wrażenie, że on za bardzo 'chciał' odpowiadać, żeby się tak wyrazić. Każdy krok nad podłogą dawał jakiś sygnał i nie potrafiłem oddzielić rzeczywistej linii od przypadkowego ruchu.
To ważna obserwacja, bo długość podwiązania to jeden z tych parametrów, który jest omijany w podstawowych poradnikach. Ogólna zasada jest taka, że minimum to dziesięć, optymalnie dwanaście do piętnastu centymetrów. Przy ośmiu centymetrach masz za mało luzu na swobodny ruch wahadła i materiał właściwie traci znaczenie, bo cały ruch pochodzi z ręki.
wracając do jedwabiu bo nikt mi właściwie nie odpowiedział - czy ktoś jednak probowal go porównać z metalowym łancuszkiem przy pracy z sieciami? bo czytałam gdzies ze jedwab lepiej 'nie blokuje' sygnałow ziemnych niz metal który ma własne pole. i zastanawiam sie czy to nie jest własnie argument za jedwabiem przy hartmannie i curry a nie za łancuszkiem
To może kompromis - naturalny materiał, ale bardziej stabilny? Len albo konopny sznurek? Mam wrażenie, że cały czas rozmawiamy o tym samym continuum: metal jest stabilny ale niesie własną energię, jedwab jest 'czysty' ale niestabilny mechanicznie, a bawełna jest gdzieś pośrodku.
Len to dobry trop. Ja miałem przez jakiś czas wahadło na lnianym sznurku i zachowywało się bardzo spokojnie - nie tak responsywne jak łańcuszek, ale bez tej miękkości bawełny. Trochę jak kompromis, o którym piszesz. Przy mapowaniu siatki w domu używałem go i nie miałem problemu z rozróżnieniem linii od węzłów.
A przy okazji tej szerokości linii - czy ktoś sprawdzał czy materiał podwiązu wpływa na to, jak wyczuwasz tę szerokość? Bo jeśli łańcuszek jest nadwrażliwy jak pisał Symeon, to może on pokazuje ci szerszą strefę niż faktyczna linia?
ale wracając do jedwabiu bo mam wrazenie ze ten watek idzie za daleko od poczatkowego pytania - ktos powiedzial ze jedwab sie rozciaga przy wilgoci. ale skoro bawelna sie rozciaga, len jest kompromisem, a metal niesie pole... to co zostaje? czy ktos probował coś syntetycznego, nie wiem, żyłkę wędkarską albo nylon?
