Czytałem o tym w kontekście sieci Curry - podobno węzły Curry są szczególnie atrakcyjne dla kotów. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych, czy da się wahadłem zbadać wpływ linii na zwierzę, czyli zapytać czy ta linia szkodzi konkretnemu stworzeniu, czy to jest pytanie zbyt abstrakcyjne?
To ciekawe że ta rozmowa zaczęła się od sznurka i łańcuszka, a doszliśmy do kotów i formulowania pytań. Ale ja zauważam że właśnie pytanie jest tym co łączy cały wątek - zarówno przy wyborze materiału zawieszenia, przy mapowaniu sieci, jak i przy badaniu wpływu na zwierzęta. Wszystko zaczyna się od tego jak pytasz. Czy ktoś ma jakiś sprawdzony sposób na to żeby formulować pytania radiestezyjne precyzyjnie?
No właśnie, i dlatego ja zawsze powtarzam że łańcuszek wymusza większą dyscyplinę pytania - sznurek jest bardziej 'wyrozumiały' na niedokładne sformułowania, co paradoksalnie jest wadą, nie zaletą. Ktoś kto pracuje na sznurku może latami nie wiedzieć że zadaje złe pytania.
Dobre porównanie z nożem. Choć powiedziałbym że przy mapowaniu sieci Hartmanna i Curry'ego łańcuszek faktycznie daje ostrzejszy sygnał na przejście przez linię - to jest obserwacja praktyczna, nie ocena moralna. Sznurek może 'rozmywać' moment przejścia przez kilka centymetrów.
A to ma znaczenie jeśli pracuję tylko w jednym mieszkaniu? Bo ja nie maluję map, tylko chcę znaleźć czy moje łóżko stoi w złym miejscu. Czy te kilka centymetrów w ogóle robi różnicę?
Topielica_77, przy badaniu miejsca snu różnica kilku centymetrów może być ważna jeśli linia przebiega blisko głowizny - to jest strefa, gdzie długotrwałe oddziaływanie jest inne niż przy nogach. Ale do ogólnej oceny czy łóżko leży w węźle sieci wystarczy sznurek, bo węzeł to obszar, nie punkt.
zaraz, czyli węzeł sieci to jest jakiś obszar, a nie dokładne przecięcie dwóch linii? Bo ja myślałam że to jest jeden punkt na podłodze.
Czyli de facto spanie z głową w odległości 15 centymetrów od środka węzła to nadal jest 'w węźle'? To trochę zmienia moje myślenie bo próbowałem przestawić łóżko o 20 centymetrów i zakładałem że to wystarczy.
no własnie, ja miałam podobnie i po przestawieniu łózka o 30cm okazało sie ze nadal stoje w pasie hartmanna bo linia była szersza niż myslałam. dopiero kolejne 20cm dało mi wyraźne 'nie' na pytanie o obecność linii
To jest podział który ma sens, choć dodałbym że wahadło na łańcuszku w terenie też działa dobrze jeśli ktoś ma już dobre wyczucie. Pręt jest bardziej intuicyjny mechanicznie, łańcuszek jest precyzyjniejszy analitycznie - sznurek jest gdzieś pośrodku, dobry do nauki obu bez twardego wyboru.
To dla mnie jako osoby zaczynającej jest trochę przytłaczające - mam się uczyć na sznurku, potem przejść na łańcuszek, potem wziąć pręty? To jest jak trzy różne instrumenty do grania tej samej melodii.
Ale czy można wpaść w pułapkę że sznurek 'odpowiada' dlatego że jest łatwiejszy, a nie dlatego że jest dokładniejszy? Słyszałam że to co wygodne nie zawsze jest najlepsze do poważnej pracy.
Kwarcowa_G, to pytanie wraca przez cały ten wątek w różnych formach i myślę że nie ma na nie jednej odpowiedzi. Wygoda i dokładność nie muszą stać w sprzeczności - jeśli ktoś pracuje regularnie na sznurku i weryfikuje wyniki innymi metodami, to jego wyniki są tyle samo warte co wyniki kogoś kto z zasady używa łańcuszka. Problem nie jest w materiale, tylko w tym czy ktoś w ogóle weryfikuje.
Czekaj, bo trochę zgubiłam wątek - rozmawiamy o sznurku kontra łańcuszek, ale teraz ktoś wspomniał o sieci Hartmanna i Curry'ego jakby to była oczywistość. Czy ktoś mógłby wyjaśnić czym te dwie sieci różnią się od siebie? Bo ja myślałam że to jest jedno i to samo, tylko różne nazwy.
To są dwie osobne siatki energetyczne, zupełnie różnie zorientowane. Sieć Hartmanna biegnie mniej więcej z północy na południe i ze wschodu na zachód, tworząc prostokątną kratkę - linie oddalone są od siebie o około 2 metry w jednym kierunku i 2,5 metra w drugim. Curry biegnie ukośnie, pod kątem 45 stopni do Hartmanna, z liniami oddalonymi o 3,5 metra. Dlatego węzły Curry i węzły Hartmanna nie pokrywają się w tych samych miejscach - no chyba że trafiasz na podwójny węzeł, ale to osobna historia.
Z mojego doświadczenia, i z tego co znam z literatury radiestezyjnej, węzły sieci Curry są uznawane za bardziej obciążające niż węzły Hartmanna - szczególnie te podwójne, gdzie dwie linie Curry przecinają się z linią Hartmanna. Ale sam przebieg linii bez węzła to jest już mniejsza sprawa, bez względu na to która sieć. Problemem jest długotrwałe przebywanie w węźle, a nie sama sieć jako taka.
No właśnie, i tu wracamy do sedna wątku - łańcuszek daje lepsze rozróżnienie przy pytaniach analitycznych. Przy pytaniu o typ sieci to nie jest kwestia wygody, tylko jakości odpowiedzi. Sznurek może 'tak' i 'nie' wyrabiać mniej czytelnie kiedy pytania są złożone.
To jest ważna uwaga - długość zawieszenia wpływa na amplitudę i czas reakcji, niezależnie od tego czy to łańcuszek czy sznurek. Krótsze zawieszenie daje szybszą, bardziej zwartą odpowiedź. Ale przy sieci Hartmanna i Curry'ego ważne jest też żeby rozróżniać pytania - jedna sesja na jedno pytanie, bo mieszanie w jednym przejściu 'czy jest linia jakiejkolwiek sieci' może dać niejednoznaczny sygnał.
No ale jak wy to w ogóle rozróżniacie w praktyce? Chodzisz po pokoju i zadajesz pytanie osobno o Hartmanna i osobno o Curry w każdym miejscu? To by trwało godzinami przy całej sypialni.
ja robiłam właśnie tak jak mówi Wizjonerka i polecam zacząć od Hartmanna bo linie są gęściej i łatwiej sie wyłapuje ruch wahadła. przy Curry linie są rzadsze wiec mozna przegapic jezeli idziesz za szybko. a jezeli pracujesz sznurkiem to szczegolnie nie spiesz sie bo ten moment przejscia przez linie jest lagodniejszy niz na łancuszku
