Właśnie - ta różnica między 'neutralny martwo' a 'neutralny czysto' wydaje mi się kluczowa w całej tej dyskusji. Metal jest elektrycznie aktywny. Jedwab jest organiczny ale żywy inaczej. Len i konopie są organiczne i mają mocne zakorzenienie w ziemi, co może być plusem przy pracy z sieciami ziemnymi. A żyłka to po prostu brak właściwości w ogóle. Czy brak właściwości jest lepszy od złych właściwości?
Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale jak wy w ogóle wiecie co jest 'energetycznie czyste' a co nie? Mam na myśli - skąd ta wiedza pochodzi? Z tradycji? Z własnych doświadczeń? Bo słucham tej rozmowy i każda z was mówi coś innego o tym samym materiale.
ale żeby sprawdzić powtarzalność, musisz wiedzieć co jest 'prawdziwym' wynikiem, żeby porównać. A skąd wiesz co jest prawdziwe? Trochę kółko zamknięte, nie?
Okej, ale wróćmy do sieci bo mam poczucie że gubimy wątek - Kosma wcześniej wspomniałeś że siatka Hartmanna idzie inaczej niż Curry. Mogę zapytać konkretnie: Hartmann to kwadraty, tak? A Curry pod kątem?
A jak rozumiem te podwójne węzły to są te najgorsze miejsca w mieszkaniu? Czy lepiej po prostu nie sprawdzać żeby się nie denerwować? 🙂
I tu właśnie materiał wahadła robi różnicę przy mapowaniu takich węzłów - bo nad podwójnym węzłem sygnał jest inny jakościowo niż nad zwykłą linią, i jeśli twoje wahadło na łańcuszku szumi w tle, możesz ten sygnał jakościowy po prostu przegapić, nawet jeśli siłę mniej więcej wyczujesz.
To znaczy, że samo zachowanie wahadła nad linią i nad węzłem to jest coś, czego można się nauczyć rozróżniać? Bo słucham i mam wrażenie, że to wymaga dużo praktyki zanim w ogóle człowiek wie co obserwuje.
ale to troche tak jak z czytaniem runi - mozna sie uczyc samemu z ksiazek, ale prawdziwe rozroznianie przychodzi dopiero z doswiadczeniem w terenie. i mam pytanie do wizjonerki: czy to rozroznienie ktore opisujesz zalezy tez od tego jakie wahadlo nosisz, nie tylko na czym jest zawieszone?
Czyli wahadło to niejako dwa oddzielne pytania: czym jest zawieszone i z czego jest bryła. I te dwa pytania się nie znoszą, ale jedno może sabotować drugie. Chyba to rozumiem teraz lepiej niż na początku tego wątku.
A wracając do sieci, bo Topielica pytała wcześniej o to co jest bardziej niebezpieczne - Hartmann czy Curry - i jakoś to zgubiłyśmy. Ktoś ma zdanie na ten temat? Bo słyszałam różne rzeczy.
Ja mapowałam u siebie i to jest naprawdę do zrobienia samemu, tylko trzeba mieć cierpliwość. Zrobiłam siatkę na kartce w skali, zaznaczałam każde miejsce gdzie wahadło reagowało, i po godzinie miałam mniej więcej obraz. Dopiero wtedy zobaczyłam że jedna linia idzie ukośnie - to była Curry.
No ale to jest właśnie ten problem o którym mówiłam wcześniej - skąd wiesz że poprawa snu to węzeł a nie to że po prostu przestawiłaś łóżko i zmieniłaś nawyk? Pół metra to też inna pozycja ciała względem okna, hałasu, nawiewu...
Ja bym dodał że wróćmy chwilę do praktycznego pytania o materiał w kontekście tego mapowania sieci, bo to jest chyba serce tematu. Jeśli ktoś zaczyna mapować Hartmanna i Curry i pyta czy łańcuszek czy sznurek - moja odpowiedź po tej dyskusji byłaby: zacznij od sznurka jedwabnego albo lnianego, zrób pierwszą mapę, potem ewentualnie sprawdź łańcuszkiem czy pokrywa się. Różnice ci powiedzą dużo o tym jak twoje wahadło w ogóle pracuje.
I chyba do tego zmierzaliśmy przez całą tę rozmowę, choć okrężną drogą. Nie ma jednej odpowiedzi na to który materiał jest najlepszy, ale jest odpowiedź na to który materiał jest lepszy dla konkretnego zadania i konkretnej osoby - i żeby to wiedzieć, trzeba je porównać w tym samym miejscu. Dzięki za tę dyskusję, naprawdę dużo tu było.
Ok ale ja wracam do początku bo nadal nie wiem - jeśli mapuję po raz pierwszy i nie mam jeszcze żadnego doświadczenia z wahadłem, to czy łańcuszek czy sznurek w ogóle robi różnicę? Czy to pytanie na tym etapie jest w ogóle istotne?
I tu właśnie sznurek ma przewagę dla początkującego, bo daje większą amplitudę ruchu - łatwiej coś zauważyć. Łańcuszek jest bardziej powściągliwy, a to przy słabym wyczuciu może znaczyć że po prostu nic nie widzisz i nie wiesz czy to cisza sygnałowa czy twoja blokada.
Albo sprawdzasz to samo miejsce ze sznurkiem i z łańcuszkiem. Jeśli jedno milczy a drugie reaguje, to nie masz blokady - masz niedopasowany materiał zawieszenia do swojej czułości.
Przy okazji tej rozmowy o sieciach chcę doprecyzować jedną rzecz bo widzę że to bywa mylone - Hartmann i Curry to nie są jedyne sieci. Jest jeszcze siatka Benker, która ma oczka trzy razy większe od Hartmanna i węzły Benker są przez część radiestów uznawane za najbardziej obciążające ze wszystkich. Przy mapowaniu mieszkania warto wiedzieć że może być co najmniej trzecia warstwa.
a jak sie kalibruje pytanie pod konkretna siec? bo nigdy tego nie robiłam, zawsze pytałam ogolnie 'czy jest tu linia geopatyczna' i teraz zastanawiam sie czy przez to mieszałam sygnaly z roznych siatek
Ale tu jest ważna kwestia materiałowa w kontekście tej kalibracji - metalowy łańcuszek lepiej utrzymuje intencję przez dłuższy czas pracy, bo jest fizycznie stabilniejszy. Sznurek organiczny może absorbować inne sygnały w trakcie sesji i rozmywać pytanie. To jest powód dla którego przy zaawansowanym mapowaniu wielu radiestów wraca do metalu.
I chyba to jest odpowiedź na pytanie Chiromantki sprzed kilku postów - skąd wiesz co jest lepsze. Nie z zasady ogólnej, ale z obserwacji powtarzalnych wzorców we własnej pracy. I dlatego ta rozmowa jest użyteczna - bo słyszę co inni obserwowali, nawet jeśli nie zawsze się zgadzają.
Przy tym wątku o zużyciu materiału wrócę jednak do kwestii łańcuszka versus sznurka, bo myślę że tu jest ciekawa różnica. Metal jest trudniejszy do 'zużycia' w tym sensie - sznurek organiczny chłonie i w końcu może to co chłonął zacząć oddawać. Łańcuszek srebrny możesz oczyścić mechanicznie i energetycznie i wraca do punktu wyjścia. Sznurek tego progu nie ma.
Właśnie o to mi chodziło wcześniej gdy pisałem o stabilności metalu, ale wtedy to brzmiało kontrowersyjnie. Myślę że sznurek jest dobry na start bo daje wyraźny sygnał, ale długofalowo łańcuszek jest trwalszym wyborem dla kogoś kto traktuje radiestezję poważnie.
Wracając do sieci, bo trochę uciekliśmy - przy mapowaniu Curry'ego i Hartmanna materiał zawieszenia robi naprawdę różnicę, i to w konkretny sposób. Sieć Curry biegnie pod kątem 45 stopni do stron świata i jej linie są węższe niż Hartmanna. Przy pracy z sznurkiem amplituda jest większa i możesz 'przegapić' granicę linii, bo wahadło reaguje na szerszym obszarze niż sama linia. Łańcuszek daje tu precyzję której sznurek nie daje.
To mnie trochę niepokoi, bo ja całe mieszkanie mamuję sznurkiem i myślałam że mam sensowną mapę. Czy można to zweryfikować potem w terenie, czyli przejść z prętem po mieszkaniu i sprawdzić czy linie się zgadzają z rysunkiem?
A można weryfikować samymi prętem L bez mapy, od razu w mieszkaniu? Bo nie mam planu i nie umiem rysować w skali 🙂
taśma malarska to swietny pomysl, sama tak robiłam i potem mozna zobaczyc wzorzec na całej podłodze naraz. Choc u mnie kotka za każdym razem siadała akurat na skrzyzowaniach co było dziwne bo sie mówi ze koty lubią miejsca geopatyczne
