Chciałem poruszyć coś, o czym rzadko się mówi wprost — czy wahadło reaguje tak samo na żyłę wodną, strefę Hartmanna i anomalię magnetyczną terenu? Bo mam wrażenie, że wielu radiestów traktuje każde silniejsze wychylenie jako 'coś złego' i od razu mówi o geopatii, a przecież naturalne pole magnetyczne Ziemi też bywa mocno zaburzone lokalnie — przy złożach żelaza, bazaltu, przy starych wyrobiskach. Moje pytanie jest takie: czy wasza praktyka pozwala wam te trzy rzeczy od siebie odróżnić? I jak?
Dobre pytanie, bo sama się z tym mierzę. U mnie w okolicy jest podobno stary szyb — nieużywany od dekad — i kiedy chodzę z prętami L, dostaję reakcję w dwóch zupełnie różnych miejscach. Jeden punkt 'czuje się' inaczej niż drugi, ale nie umiem jeszcze nazwać tej różnicy. Czy ktoś próbował porównywać charakter ruchu wahadła w anomalii magnetycznej kontra żyła wodna? Bo nie chodzi mi o kierunek obrotu, ale o to, czy jest jakaś różnica w rytmie, amplitudzie?
Różnica jest i to wyraźna, jeśli pracujesz regularnie. Żyła wodna daje ruch płynny, sinusoidalny właściwie — wahadło jakby podąża za czymś, co płynie. Anomalia magnetyczna to zupełnie coś innego: ruch jest urywany, jakby wahadło 'szarpało'. Przynajmniej tak to odczuwam po latach pracy. Ale tu jest ważne zastrzeżenie — to jest moje odczucie, wyrobione przez lata. Osoba, która zaczyna, może tego jeszcze nie rozróżniać i to jest normalne. Aldona, a jak dawno pracujesz z prętami?
Powiem szczerze, że przez długi czas myślałem, że to kwestia wyobraźni, dopóki nie zrobiłem testu ślepego z kolegą. On chodził po działce, ja z mapą mierzyłem wahadłem, potem porównaliśmy wyniki. Pokrywały się w pięciu z siedmiu punktów. I właśnie te dwa które się nie pokryły — okazało się potem, że tam był zakopany stary przewód elektryczny. Czy to anomalia magnetyczna? Pewnie tak. Ale wahadło i tak to 'wiedziało', tyle że my to inaczej zaklasyfikowaliśmy.
Moim zdaniem rozróżnienie jest kluczowe, bo inaczej nie wiesz co neutralizować. Spiralę geopatyczną dasz pod łóżko i problem z żyłą wodną rozwiązany, ale na anomalię magnetyczną od złoża ona nic nie zdziała. Trzeba podejść inaczej. Dlatego diagnostyka musi być dokładna.
Mam takie pytanie — czy to znaczy, że wahadło można też użyć do szukania zagubionych przedmiotów, skoro reaguje na różne pola i zaburzenia? Słyszałam, że tak, ale nie rozumiem jak to się łączy z tym co tu piszecie o terenie.
Sam szukałem raz kluczy w mieszkaniu i działało, więc mogę powiedzieć z własnego doświadczenia. Trzymałem jeden klucz z tego samego zestawu jako świadek w lewej ręce, a wahadłem w prawej pytałem o kierunek. W trzecim pokoju wahadło zaczęło się kręcić wyraźnie i faktycznie tam były. Ale czy to pole, czy coś innego — nie wiem jak to wytłumaczyć, po prostu działa.
Troche nie rozumię tego ze świadkiem — to znaczy że wahadło 'czuje' że ten klucz jest taki sam jak ten zgubiony? To jak to fizycznie działa, przez co one są połączone? Przepraszam za głupie pytanie ale chce zrozumień 🙂
Wracając do anomalii magnetycznych — bo to jest serce tego wątku — chciałbym zapytać Kosmę o jedno. Czy próbowałeś kiedyś skalibrować wahadło specjalnie pod wykrywanie anomalii magnetycznych, oddzielnie od kalibracji ogólnej? Bo słyszałem o technice gdzie zadajesz wahadłu konkretne pytanie 'pokaż mi ruch dla anomalii magnetycznej' i ustalasz ten ruch jako osobny wzorzec, inny niż dla wody.
Ja robiłam coś podobnego ale nie usalałam ovalów tylko proste tak/nie — pytałam wprost 'czy to żyła wodna' i 'czy to Hartmann' osobno. Ale teraz jak czytam o tym owalnym ruchu, to myślę że moja metoda jest miej dokłdna, bo jak wahadło nie wie co pytam to może kręcić jak chce 🙂 Czy wahadło 'wie' co pytamy jeśli nie werbalizujemy pytania głośno?
Czytam to wszystko i jestem ciekawa — a czy wahadłem można szukać zagubionego człowieka, nie tylko przedmiotu? Bo gdzieś czytałam że policja w niektórych krajach korzystała z radiestezji przy zaginięciach. Czy to możliwe?
Wracając do pytania Siemargla o kalibrację — chcę dodać jedną rzecz, bo myślę że nie wyraziłem się dość jasno. Ten owal poprzeczny, który ustaliłem dla siatek Hartmanna i Curry, zaczął się pojawiać właśnie wtedy, gdy chodziłem po terenie z potwierdzonymi anomaliami geologicznymi na mapie. Więc nie jest tak, że z góry zdecydowałem co znaczy ten ruch — to wahadło samo mi pokazało wzorzec, a ja go potem skodyfikowałem. Różnica jest istotna, bo inaczej to sugestia, a nie odczyt.
właśnie o to chciałem zapytać. Czyli najpierw teren, potem kodyfikacja ruchu — nie odwrotnie. A jak długo trwało zanim byłeś pewien, że to powtarzalny wzorzec, a nie przypadek? Bo moje doświadczenie jest takie, że wahadło w nowym miejscu przez pierwsze kilkanaście minut daje niespójne odpowiedzi, jakby się 'rozgrzewało'.
Ja się nie zgadzam z tym 'rozgrzewaniem'. Moim zdaniem jeśli wahadło daje niespójne sygnały na początku, to znaczy że teren jest silnie zaburzony, a nie że radiesteta się jeszcze nie nastroił. Może te dwa różne zjawiska mylicie.
Przepraszam że wracam do swojego pytania, ale dalej nie rozumiem jednej rzeczy. Przy anomaliach magnetycznych pola fizycznie istnieją — przyrządy je mierzą. Przy szukaniu zgubionego klucza czego wahadło szuka? Czy to nie jest zupełnie inna kategoria zjawisk?
Ale jak wahadło 'wie' na co je ustawiamy? To radiesteta decyduje i wahadło po prostu się podporządkowuje? Czy to znaczy że wyniki zależą od tego co myślimy, a nie od terenu? Przepraszam, troche się gubię w tym wszystkim 🙂
Czytam całą tę dyskusję i zastanawiam się nad czymś innym. Mówicie o anomaliach magnetycznych jako czymś odrębnym od siatek Hartmanna i Curry — ale skąd właściwie przyjęliśmy, że siatki te są od tych anomalii niezależne? Czy ktoś z was miał sytuację, gdzie siatka Hartmanna i anomalia magnetyczna pokrywały się przestrzennie?
Wracając do pytania Siemargla i Marchewki — tak, robiłem ten test z kompasem. Na wspomnianej działce z rudą żelaza kompas wyraźnie odchylał się w miejscu, gdzie wahadło dawało owal poprzeczny. To nie było jedno badanie — sprawdzałem kilkukrotnie w różnych warunkach pogodowych. I za każdym razem zbieżność. Ale uwaga — to nie znaczy, że wahadło reaguje tylko na pole magnetyczne. Bo w miejscach bez żadnej anomalii mierzalnej kompasem też dostawałem sygnały dla siatek Hartmanna. Więc mamy przynajmniej dwa różne zjawiska, które wahadło sygnalizuje. Pytanie Marchewki jest więc jak najbardziej zasadne — czy siatki są od tych anomalii zależne, niezależne, czy może lokalnie się nakładają?
To jest bardzo ważna obserwacja. Jeśli kompas odchyla się i wahadło reaguje — mamy pokrycie. Ale jeśli wahadło reaguje tam gdzie kompas nie wykazuje nic — co to oznacza? Że siatki Hartmanna są zjawiskiem niemagnetycznym? Bo tak to rozumiem z tego co mówisz.
Ale to co opisujesz Oleandro brzmi jak opis subiektywnych odczuć, a nie powtarzalnych wyników. Skąd wiesz że ta 'nerwowość ruchu' nie jest po prostu zmęczeniem ręki albo zdenerwowaniem przy silniejszym bodźcu energetycznym? Gdzie jest ten punkt kontrolny?
Tu wracamy do sedna pytania Kosmowanego badania — kompas jako zewnętrzny punkt odniesienia to właśnie był taki mechanizm. Mam pytanie do Kosmana: kiedy wahadło reagowało w miejscach gdzie kompas nic nie pokazywał — czy teren był wcześniej sprawdzany innymi metodami? Sondażem, mapą geologiczną, czymkolwiek?
Przepraszam że się wtrącę, ale chciałam zapytać — te 2,5 metra między liniami siatki to jest standardowy odstep? Czytałam że Hartmann mówił o innych wartościach ale nie pamiętam jakich doładnie.
Ale jeśli te wartości są tak zmienne, to jak w ogóle jesteś pewna że to jest siatka Hartmanna a nie po prostu twój rytm chodu? Pytam bez złośliwości, bo sama szukam czegoś co pozwoliłoby mi zrozumieć różnicę między sygnałem a szumem.
Dobra, ale wracając do anomalii magnetycznych — czy ktoś próbował robić pomiary skalą Bovisa w miejscach gdzie kompas odchylał i tam gdzie nie odchylał? Bo mnie interesuje czy anomalia magnetyczna przekłada się na wyższy lub niższy poziom energetyczny w skali Bovisa, czy to są zupełnie oddzielne parametry.
To jest jeden z tych problemów, o których rzadko się mówi głośno w radiestezji. Jeśli radiesteta jest instrumentem — a uważam że jest — to środowisko pomiarowe go zmienia. Przy bardzo silnym promieniowaniu geopatycznym sama czuję zmianę samopoczucia po kilkunastu minutach. Czy wahadło mierzy teren, czy mierzy mój zmieniony stan pod wpływem terenu? Tego nie rozdzielimy łatwo.
To co mówi Oleandra to jest chyba najważniejsza rzecz w tym wątku. I nawiązując do całej wcześniejszej dyskusji o szukaniu kluczy — może właśnie dlatego teleradiestezja nad mapą jest inna jakościowo, bo radiesteta nie jest fizycznie na zaburzonym terenie i nie jest przez niego modyfikowany. Czy ktoś ma porównanie tych dwóch metod przy tym samym obiekcie?
To co napisał Kacperek na końcu poprzedniej strony wydaje mi się bardzo trafne. Teleradiestezja nad mapą jako osobna jakość — bo radiesteta nie jest fizycznie zaburzony przez teren. Ale to rodzi kolejne pytanie: jeśli siatka Hartmanna jest globalna i stała, to czy mapa też ją ma? Czy pracując nad mapą, wchodzisz w kontakt z energią terenu, czy tylko z symbolicznym zapisem tego terenu?
