Poczekaj, Felicjan — powiedziałeś że sól działa przy przybywającym księżycu bo 'sprzyja pochłanianiu'. Ale sól pochłania negatywne energie, czy pochłania energie w ogóle? Bo jeśli pochłania wszystko, to czy przy przybywaniu księżyca nie wchłonie też dobrych energii, które wahadło powinno zatrzymać?
Przepraszam że wchodzę, ale właśnie to zdanie o intencji jako filtrze mnie zatrzymało. Czy naprawdę uważacie że sama myśl potrafi skierować działanie soli na konkretne rodzaje energii? To chyba największy krok wiary jaki się tu pojawił. Jak to w ogóle działa mechanicznie?
A wracając do moich prętów i tego co Opalinka mówiła wcześniej — spróbowałam je oczyścić dymem, tak jak sugerowała. Lewy jest już ciepły tak samo jak prawy. Ale mam teraz inne pytanie: czy pręty L w ogóle reagują na fazy księżyca tak samo jak wahadło? Bo mi się wydaje że wahadło jest bardziej 'czułe' na subtelne rzeczy, a pręty bardziej na przepływy.
Też o tym myślałem. Bo wahadło wisi i drga od najmniejszego impulsu, a pręty L to jednak większy ciężar i ruch. Czy to nie sprawia że pręty są po prostu mniej podatne na tę całą 'czułość' o której rozmawiamy?
To zależy od prętów i od radiestetysty. Pręty z cienkiego drutu mogą być bardzo czułe — znam osoby które twierdzą że pręty reagują u nich na fazy tak samo wyraźnie jak wahadło. Ale zgadzam się że dla większości wahadło jest delikatniejszym instrumentem przy subtelnych pytaniach, a pręty lepiej sprawdzają się przy bardziej 'fizycznych' pomiarach jak żyły wodne. Stasiu — przy dymie, to była szałwia czy coś innego?
A więc zioła mają znaczenie przy prętach metalowych? Myślałam że to raczej dla kryształów i kamieni, bo metal to co innego. Czy szałwia na pręty L w ogóle ma sens, czy powinnam szukać czegoś innego?
A ja wróciłbym do pytania o księżyc, bo trochę zeszliśmy w czyszczenie. Znaczy, czyszczenie jest ważne, ale zastanawiam się: jeśli pręty są mniej czułe niż wahadło na fazy księżyca jak mówiła Ludwinia, to czy w ogóle ma sens sprawdzać prętami coś delikatnego w okolicach pełni? Czy może lepiej wtedy brać wahadło?
To sensowne pytanie i odpowiedź jest prosta: zależy co szukasz. Przy biolokacji terenu — żyły wodne, strefy geopatyczne, sieć Hartmanna — pręty L sprawdzają się niezależnie od fazy, bo te energie są grubsze, wyraźniejsze. Przy subtelniejszych pytaniach, na które odpowiadasz tak lub nie, wahadło przy pełni daje przewagę. Nie chodzi o to że pręty są gorsze — chodzi o to do czego je używasz.
Ale czy to znaczy że przy szukaniu żył wodnych faza księżyca w ogóle nie ma znaczenia? Bo słyszałam że księżyc wpływa na ruch wód gruntowych — czyli energia żyły przy pełni może być jednak inna niż przy nowiu?
Okej, ale jakby ktoś mógł powiedzieć wprost: to kiedy iść na działkę z prętami żeby sprawdzić czy jest woda? Przy pełni, przy nowiu? Bo czytam tu dużo teorii a mi chodzi o konkret.
No właśnie, to jest ten problem z tymi wskazówkami. Zawsze jest jakiś warunek wstępny którego nie znasz zanim się w ogóle zaczniesz. Może po prostu wyjść dwa razy — raz przy rosnącym, raz przy pełni, i porównać?
Czy to w ogóle możliwe że przy pierwszym i drugim wyjściu dostaniesz inne wyniki? Bo jeśli tak, to jak wiesz który jest prawdziwy?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie które trochę wraca do początku — czy wahadło 'pamięta' energie z poprzednich sesji? Bo jeśli tak, to czy czyszczenie przed każdym użyciem jest obowiązkowe, czy tylko co jakiś czas?
Czekajcie, bo trochę gubię wątek. Rozmawialiśmy o fazach księżyca i czułości wahadła, a teraz jesteśmy przy kalibracji i nasyceniu. Czy ktoś próbował sprawdzić czy samo nasycenie wahadła zmienia się zależnie od fazy? Bo jeśli księżyc wpływa na czułość, może też przyspiesza zbieranie energii?
No i mamy odpowiedź na pytanie o czyszczenie i fazy razem. Przy pełni — czyść częściej. Ale to rodzi kolejne pytanie: czy czyszczenie przy pełni jest skuteczniejsze, czy właśnie trudniejsze bo środowisko energetyczne jest bardziej naładowane?
Czyszczenie przy pełni to temat na osobną dyskusję, ale krótko: zależy od metody. Wystawianie na światło księżyca działa przy pełni najlepiej. Natomiast jeśli chodzi o oczyszczanie solą albo dymem — faza nie ma takiego znaczenia, bo to działa inaczej, bardziej przez intencję i właściwości materiału.
Ale ile tej soli i na jak długo? Bo widziałam różne wskazówki — od kilku minut po całą dobę. Nie chcę przetrzymać i czegoś zepsuć.
A ktoś próbował po prostu trzymać wahadło chwilę pod bieżącą wodą? Mam metalowe i zastanawiam się czy to w ogóle ma sens energetycznie, nie tylko fizycznie.
Dobra, trochę odbiję od czyszczenia bo nadal mnie nurtuje to z działką. Skoro pełnia daje wyraźniejszy sygnał żył wodnych — to czy w takim razie przy pełni mogę też dostać fałszywy wyraźny sygnał? Że pręty reagują na coś czego normalnie by nie wyczuły?
Ale właściwie czy ktoś tu robił takie porównanie systematycznie? Nie jednorazowo, tylko przez kilka cykli księżycowych w tym samym miejscu? Bo te wszystkie wskazówki brzmią logicznie, ale ciekawi mnie czy ktoś to faktycznie sprawdzał a nie tylko powtarza co gdzieś słyszał.
Ja mam doświadczenie z mapowaniem tej samej działki przez trzy kolejne cykle. To nie jest kwestia powtarzania zasłyszanego. Przy pełni żyły były przesunięte o kilkanaście centymetrów względem nowiu — albo raczej wydawały się przesunięte, bo sygnał był szerszy, jakby rozlany. Przy nowiu linia była ostrzejsza, węższa. Który wynik jest 'prawdziwy'? Oba. To ta sama żyła, tylko inaczej wyczuwalna.
Liczyć od szerokiego, zawsze. Przy budowie lepiej wziąć margines. Jeśli żyła przy pełni daje sygnał na metr szerokości a przy nowiu na pół metra, to ten jeden metr traktujesz jako strefę i zostawiasz bufor. Pomylisz się tylko na swoją korzyść.
A wracając do wahadła i faz — skoro pełnia daje szerszy sygnał przy żyłach, to czy przy pytaniach wahadłem też odpowiedź jest 'szersza'? Rozumiem przez to mniej precyzyjna, bardziej rozmyta? Bo to by tłumaczyło dlaczego moje sesje przy pełni bywają chaotyczne.
Dobra, ale to trochę przewraca do góry nogami to co myślałem o pracy z wahadłem. Przez cały czas zakładałem że wyraźniejszy sygnał = lepsza odpowiedź. A tu wychodzi że wyraźny może znaczyć rozmyty?
Wyraźny i precyzyjny to dwie różne rzeczy. Wahadło może huśtać się bardzo dynamicznie i jednocześnie dawać niejednoznaczny wynik — bo wyczuwa coś realnego, ale to coś jest właśnie szersze, mniej skonkretyzowane. Przy pełni energia jest w ruchu, więc i odpowiedź bywa w ruchu.
Ale żeby to rozróżniać to chyba trzeba mieć już dużo godzin z wahadłem za sobą, nie? Bo jak dopiero ustalasz co znaczy twoje tak i nie, to jak masz jeszcze analizować kształt?
To logiczne. Czyli nauka powinna zaczynać się przy nowiu, nie przy pełni — choć pełnia jest bardziej spektakularna i może kusić żeby właśnie wtedy sięgać po wahadło?
