Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy fazy księżyca mają realny wpływ na czułość wahadła. Sam zacząłem ćwiczyć z wahadełkiem i zauważam, że raz mi idzie świetnie, raz kompletnie nic nie czuję. Sąsiadka powiedziała mi, że to pewnie przez księżyc, ale nie bardzo wiem jak to sprawdzić. Ktoś z was to badał? I przy okazji — słyszałem też, że wahadło może wchłaniać jakieś negatywne energie, bo pracuje z nim kilka osób. Trzeba je czyścić?
To dwa osobne, ale powiązane zagadnienia. Zacznę od księżyca, bo to ważne. Tak, fazy mają znaczenie — przy pełni większość radiestezistów odczuwa wyraźne wzmocnienie reakcji wahadła, czasem wręcz nadwrażliwość. Przy nowiu z kolei energia bywa stłumiona, wahadło może być 'leniwe'. Ale zanim zaczniemy mówić o fazach, chcę się upewnić — jakiego wahadła używasz? Bo różne rodzaje reagują różnie i nie wszystkie wyraźnie pokazują te cykliczne zmiany.
Kwarc to dobry wybór na start, zwłaszcza jeśli jest górski, niebarwiony. Co do faz księżyca — ja od lat prowadzę coś w rodzaju dziennika pracy z wahadłem i widzę wyraźny wzorzec. Trzy dni przed pełnią i sama pełnia to czas, kiedy wahadło pracuje najżywiej, odpowiedzi są szybkie i pewne. Ale uwaga — właśnie wtedy najłatwiej o błąd, bo własne myślenie 'wciąga się' w ruch. Wiesz w ogóle co mam na myśli mówiąc o efekcie wciągnięcia?
Ja mam podobne pytanie co Guslarz, bo też ostatnio zaczęłam i miałam taki jeden wieczór, że wahadło dosłownie szalało — kręciło się mocno, szybko, jakby samo z siebie. Akurat była pełnia, ale nie wiedziałam że to może mieć związek. Myślałam że coś nie tak ze mną albo że złapałam jakiś byt. Czy to normalne, że przy pełni jest aż tak intensywnie?
A ja mam inne pytanie, bo trochę zagubiłam się w tym co piszecie — czy to znaczy, że nie powinno się w ogóle pracować z wahadłem przy nowiu? Pytam, bo właśnie teraz jest nów i chciałam sprawdzić kilka rzeczy dotyczących mojego mieszkania. Będę mieć złe wyniki czy po prostu mniej wyraźne?
Wracając do pytania o oczyszczanie wahadła, bo Guslarz o to pytał i temat urwał się bez odpowiedzi. To naprawdę ważna kwestia, zwłaszcza gdy wahadło pracuje w różnych miejscach albo kilka osób je dotyka. Wahadło — szczególnie kryształowe — chłonie energie jak gąbka. Najczęściej stosowane metody to: kąpiel w wodzie źródlanej z solą, wystawienie na słońce lub księżyc, zakopanie na kilka godzin w ziemi albo trzymanie przez chwilę w dymie z białego szałwii. Sam używam kombinacji słońca i soli, bo kwarc dobrze to znosi. A jak często? To zależy od intensywności pracy. Przy codziennym używaniu — raz w tygodniu minimum.
Słuchajcie, weszłam w ten wątek przez temat księżyca, bo sama od dawna jestem ciekawa tej zależności. Ale mam takie pytanie do tych bardziej doświadczonych — czy ktoś kiedykolwiek to systematycznie sprawdzał? Znaczy nie tak, że 'czuję że przy pełni idzie lepiej', tylko naprawdę prowadził dziennik przez na przykład dwa-trzy miesiące i porównywał wyniki? Bo zastanawiam się, czy to może być po prostu efekt oczekiwania — wiemy że pełnia, więc jesteśmy bardziej otwarci.
A czy to nie jest tak, że pełnia wzmacnia wszystko — nie tylko wahadło, ale też na przykład energie geopatyczne? Bo jeśli tak, to badanie mieszkania przy pełni mogłoby dawać 'zawyżone' wyniki, nie? Strefy Hartmanna mogłyby wydawać się silniejsze niż są przez resztę miesiąca.
Przepraszam, że wchodzę z trochę innym pytaniem, ale widzę że mówicie o wchłanianiu energii przez wahadło — czy to samo dotyczy różdżek? Mam pręty L i ostatnio po jednej sesji w piwnicy, gdzie naprawdę coś dziwnego się działo, nie wiem czy je czyścić tak samo. Bo piwnica to chyba specyficzne miejsce pod względem energetycznym.
Wróćmy jeszcze do tego uziemienia przy pracy z wahadłem, bo Ludwinia wspomniała i zostawiłyśmy to bez rozwinięcia. Sama też chciałabym wiedzieć jak to robić praktycznie — czy to jest kwestia kilku minut, czy dłużej, i czy robi się to przed każdą sesją bez wyjątku, też przy rutynowych sprawdzeniach?
A wracając do mojego łóżka i żyły wodnej — to jak to w końcu sprawdzić? Mam wahadło egipskie, nie kwarc. I co mam szukać — powinienem iść przez cały pokój z wahadłem czy jest jakaś konkretna technika wykrywania żył?
A wracając do mojego pytania z wcześniej, bo nie dostałem pełnej odpowiedzi — Felicjan pisał o objawach zanieczyszczenia wahadła, ale nie powiedział jak odróżnić że to problem z wahadłem, a nie że ja po prostu źle pytam. Bo te dwie rzeczy chyba dają podobny efekt, nie?
Dobre pytanie i masz rację, że to może wyglądać podobnie z zewnątrz. Ale są pewne różnice. Jeśli wahadło jest 'zaszumione', to daje niespójne odpowiedzi nawet na pytania, na które zazwyczaj odpowiadało pewnie i jednoznacznie — na przykład pytasz o swoje imię i dostajesz mętny ruch zamiast wyraźnego 'tak'. To klasyczny sygnał. Natomiast jeśli ty jesteś niewycentrowany, to wahadło zazwyczaj po prostu nie reaguje albo kręci się powoli i jakby bez energii. Czujesz różnicę?
Ale chwila — czy to nie jest trochę kołowe rozumowanie? Wahadło jest zanieczyszczone, więc daje złe wyniki, ale żeby to sprawdzić, pytasz wahadłem. A wahadło jest zanieczyszczone. Jak to się w ogóle da rozwiązać?
A propos tej pełni i czułości — bo temat trochę odpłynął — zastanawiam się nad czymś innym. Skoro przy pełni jesteśmy bardziej czuli, to czy nie powinniśmy właśnie przy pełni robić kalibrację? Żeby wyznaczyć ruch 'tak' i 'nie' w momencie gdy sygnał jest najsilniejszy i najczytelniejszy?
To ciekawe co Ludwinia pisze o kalibracji przy kwadrze. Ale jak to jest z uziemieniem, które wcześniej omawiałyśmy — czy robiłaś to przed kalibracyjną sesją tak samo jak przed zwykłą? Bo zastanawiam się czy samo uziemienie nie zmienia czułości wahadła.
Dobra, to mam jeszcze jedno pytanie bo się trochę gubię — czy kalibrację robi się raz na zawsze, czy trzeba to powtarzać? Bo jeśli wahadło można wyczyścić i 'zresetować', to czy po czyszczeniu kalibracja dalej obowiązuje?
A mogę zapytać o coś co mnie nurtuje od początku tego wątku? Wy mówicie o wahadle że 'wchłania' energie i że trzeba je czyścić. Ale moje pręty L zrobiły mi ostatnio coś dziwnego — po tej sesji w piwnicy jeden z nich jest chłodniejszy w dotyku niż drugi. Zawsze były identyczne. Czy to możliwe że metal reaguje inaczej niż kryształ?
To wróćmy na chwilę do księżyca, bo to jest temat tego wątku i mi to umknęło w tej rozmowie o czyszczeniu. Mam pytanie do Opalinki albo Ludwini — skoro pełnia wzmacnia czułość, to czy to samo działa na teleradiestezję? Czy badanie nad mapą też wychodzi lepiej przy pełni, czy tam faza księżyca ma mniejsze znaczenie?
Teleradiestezja to osobna historia i szczerze mówiąc moje doświadczenia są tu mniej jednoznaczne. Przy pracy nad mapą kluczowa jest koncentracja i jakość świadka, nie tyle faza księżyca. Choć kilku radiestezistów, z którymi rozmawiałam, twierdzi że przy pełni łatwiej im się 'dostroić' do terenu. Mnie wydaje się że pełnia bardziej pomaga przy pracy bezpośredniej, w terenie, a przy mapie liczy się co innego. Ale mogę się mylić — czy ktoś tu robi teleradiestezję i ma inne zdanie?
Słuchajcie, mam wrażenie że cały czas mówimy o tym że przy pełni jest lepiej, przy nowiu gorzej, przy kwadrze średnio. Ale nikt nie powiedział nic o tym co jest PO pełni — czy czułość opada stopniowo, czy gwałtownie? Bo jeśli okno jest wąskie, to trochę zmienia planowanie sesji.
Muszę przyznać że czytam ten wątek od dłuższego czasu i część mnie podpowiada że to może być kwestia tego, że przy pełni po prostu gorzej śpimy, jesteśmy bardziej pobudzeni i przez to bardziej 'nastawieni' na odczuwanie czegokolwiek. Nie mówię że wahadło nie działa — pytam tylko, czy ktoś sprawdzał to podczas pełni gdy był naprawdę spokojny i wyspany, kontra nów gdy był pobudzony?
Dobra, to wracam do Klimci i jej pytania o to co się dzieje PO pełni, bo nikt nie odpowiedział. Mnie też to ciekawi. Czy ktoś w ogóle prowadził notatki z kilku kolejnych dni po pełni? Bo z tego co mówicie, to pełnia to szczyt — ale czy potem wraca się do normalnej czułości stopniowo, czy jest jakiś gwałtowny spadek?
Z moich obserwacji — i mam na to kilkanaście miesięcy notatek — spadek jest stopniowy, ale nierównomierny. Przez dwa, trzy dni po pełni czułość jest jeszcze wyraźna, choć lekko przytłumiona. Potem jest taki dzień, który ja nazywam przełomem — i tam rzeczywiście czułość spada wyraźniej. Zazwyczaj wypada to gdzieś w połowie między pełnią a ostatnią kwadą.
Dodam do tego co Ludwinia mówi — ten 'przełom' po pełni, który ona opisuje, pokrywa mi się z czymś co zauważyłam sama, choć nigdy tego tak nie nazwałam. Moje wahadło przy tym przejściu często przez chwilę daje odpowiedzi niejednoznaczne, jakby zawieszone między 'tak' a 'nie'. Trwa to zazwyczaj kilka godzin. Czy Ludwinia też to miała?
A ja mam pytanie trochę z innej strony — czy ten ruch niezdecydowany przy przejściu po pełni to nie jest właśnie najlepszy moment żeby czyścić wahadło? Bo skoro energie są w jakimś sensie 'rozluźnione' i nieskoncentrowane, to może łatwiej je wtedy uwolnić?
Tak, właśnie — też czekam na odpowiedź na to pytanie bo dalej nie wiem kiedy najlepiej robić te rzeczy. Tyle się tu mówi o fazach księżyca a ja nadal nie wiem praktycznie: czyszczę przy nowiu, przy pełni, przed kwadrem?
