Hej, mam taki problem i nie wiem czy to normalne. Uczę się dopiero pracy z wahadełkiem i ostatnio próbowałam zbadać energię w mieszkaniu. Stojąc w salonie chciałam sprawdzić co się dzieje w sypialni obok — czy tam jest jakaś strefa geopatyczna, bo od jakiegoś czasu źle sypiam. Wahadło kręciło się w lewo, co u mnie oznacza odpowiedź negatywną, ale po dosłownie pięciu minutach zrobiłam to samo pytanie i kręciło się w prawo. Nie ruszałam się, pytanie było to samo, a odpowiedź kompletnie inna. Czy wahadło w ogóle może przebić się energetycznie przez ścianę i badać sąsiednie pomieszczenia? I co z tymi sprzecznymi odpowiedziami — to znak, że coś robię źle, czy może samo wahadło jest wadliwe?
Sprzeczne odpowiedzi znam aż za dobrze, przez długi czas myślałam, że nie mam żadnych predyspozycji. Pierwsze pytanie jakie bym zadała: czy przed sesją się uziemiłaś i wyczyściłaś wahadło? Bo jeśli wahadło przechowujesz bez oczyszczenia i sięgasz po nie w biegu, to może odbierać resztki wcześniejszych pytań albo twój własny rozchwiany stan emocjonalny. A co do badania przez ścianę — tak, da się, ale to wymaga naprawdę spokojnego, stabilnego połączenia z wahadłem. Dla kogoś, kto dopiero zaczyna, taka praca jest trudniejsza niż badanie przestrzeni, w której stoisz.
Przepraszam że wchodzę, bo sam jestem bardziej obserwatorem niż praktykiem, ale jestem ciekaw — skąd wiadomo, że wahadło w ogóle 'przebija się' przez ścianę, a nie po prostu losowo się kręci? Naprawdę pytam bez złośliwości, bo jak widzę takie sprzeczne wyniki w odstępie pięciu minut, to też bym się zastanawiał czy to nie jest przypadek. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić?
To jest właśnie to pytanie, które sprawia, że wielu ludzi zatrzymuje się na starcie. Moim zdaniem odpowiedź jest prosta: w radiestezji ciało jest odbiornikiem, a nie przeszkodą. Mikroruchy ręki to nie fałszerstwo — to właśnie mechanizm działania. Pytanie brzmi czy te mikroruchy są napędzane twoim umysłem czy czymś głębszym. I to się właśnie sprawdza przez pracę z pytaniami, których odpowiedzi nie znasz. Zresztą badanie przez ścianę działa na podobnej zasadzie — intencja i skupienie są ważniejsze niż fizyczna odległość.
Drewno i sól to nie jest dobry pomysł, sól jest dla kamieni i metali, drewno może popękać albo się odkształcić przy wilgoci. Dla drewnianego wahadła polecam dymienie szałwią albo po prostu zostawienie go na noc na parapecie w świetle księżyca. Ale wróćmy do sedna — sprzeczne odpowiedzi. Powiedz mi, jakie zadawałaś pytanie dosłownie? Bo to bardzo często jest problem z formułowaniem, nie z wahadłem ani z tobą.
Dokladnie to co Kamilka mówi. Sama formułka pytania potrafi zniszczyć cała sjesję. Jak ktoś pyta 'czy w sypialni jest strefa geopatyczna' to jest to pytanie otwarte i wahadło może reagowac na różne jego warstwy w różnych momentach. Lepiej pytać warstwami: najpierw czy w ogóle jest jakieś zaburzenie, potem w którym kierunku, potem na jakiej głębokości. Jedna kwestia na raz.
O matko, to tłumaczy bardzo dużo. Pytałam mniej więcej tak: 'czy w mojej sypialni jest coś złego energetycznie'. To jest strasznie szerokie pytanie, prawda? 'Coś złego' to może być milion rzeczy.
Tak, to jest klasyczny błąd na początku drogi. 'Coś złego' to pojęcie, które wahadło ciężko przetwarza, bo jest zbyt rozmyte i zabarwione emocjonalnie. Emocja wchodzi w pytanie i wahadło może reagować na twoją obawę, a nie na rzeczywistość przestrzeni. Ale mam do ciebie inne pytanie — czy kiedy pytałaś przez ścianę, to stałaś przodem do tej ściany, byłaś w jakimś konkretnym miejscu salonu, czy to było gdziekolwiek?
Pozycja ma znaczenie, szczególnie kiedy jeszcze nie masz wyrobionego mocnego skupienia. Przodem do kierunku w którym kierujesz intencję łatwiej utrzymać koncentrację. To trochę jak rozmowa przez telefon — możesz rozmawiać stojąc bokiem do ściany, ale łatwiej skupić się patrząc w okno niż na przykład na telewizor. Ciało pomaga umysłowi.
A to nie znaczy, że to jest tylko efekt skupienia i sugestii, a nie żadna energia? Bo tak jak to Kamilka opisuje, to brzmi jak trening uważności, nie radiestezja.
Ale skąd wiadomo co jest źródłem? Poważnie pytam, nie kpię. Jeśli wyniki są niespójne jak u autorki tematu, to jak odróżnić że raz trafnie uchwyciłam energię, a raz po prostu mój nastrój zaburzył wynik?
To jest wlasnie po co sie robi kalibracje przed każdą sesją. Jak caluje siędziesz z wahadłem zmęczona, zdenerwowana albo głodna — to nie siadaj wcale, wyniki będą do niczego. Ja osobiście odpuszczam sesje kiedy mam gorszy dzień. Raz straciłem dwie godziny na mapowanie dzialki i potem okazało sie że tego dnia miałem gorączkę i nie wiedziałem. Wszystkie wyniki do wyrzucenia.
To jest jedno z najtrudniejszych pytań w tej praktyce i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Dlatego doświadczeni radiestetzi zawsze weryfikują wyniki — na przykład jeśli wskazujesz żyłę wodną na mapie, potem sprawdzasz to w terenie. Albo prosisz kogoś drugiego żeby zrobił to samo niezależnie. Jeden wynik to jeszcze nic, powtarzalność robi różnicę. I wracając do wątku autorki — dlatego właśnie sprzeczne odpowiedzi w ciągu pięciu minut to sygnał do zatrzymania, nie do kontynuowania sesji.
Przepraszam że się wtrącam, bo nie jestem ekspertem od wahadełka w ogóle, ale mnie zawsze ciekawiło — czy to badanie przez ścianę to jest coś innego niż teleradiestezja? Bo teleradiestezja to podobno badanie na odległość, a ściana sąsiedniego pokoju to prawie nic. Czy to ta sama technika?
To co Kamilka napisała o 'radiestezji bliskiego zasięgu' jakoś do mnie trafia, ale mam pytanie — jeśli jesteś fizycznie blisko i możesz po prostu wejść do pokoju, to po co w ogóle badać przez ścianę? Czy jest jakaś konkretna sytuacja gdzie to ma sens?
To jest właśnie mój przypadek! Moja córka śpi w sąsiednim pokoju i nie chcę jej wchodzić w środku nocy żeby machać wahadłem nad jej łóżkiem. Dlatego zaczęłam próbować przez ścianę. Ale teraz zastanawiam się — może po prostu powinnam poczekać i zbadać jej pokój kiedy jej nie ma?
Czekanie aż pokój będzie pusty to dobry pomysł dla poczatkującej, bo nie masz wtedy dodatkowych energii ludzkich które mieszają w odczycie. Kiedy ktos spi w pokoju, jego pole energetyczne jest aktywne i może zakłócać pomiar. Szczególnie jeśli ta osoba ma silną energię albo jest w trakcie intensywnych snów.
Ale to trochę dziwna logika, nie? Jeśli wahadło reaguje na energię śpiącej osoby tak samo jak na strefę geopatyczną, to skąd pewność że w pustym pokoju też czegoś nie 'doczytuje' — może jakichś resztek energetycznych po osobie która tam była?
Okej, rozumiem że powinnam czekać na pusty pokój. Ale wróćmy do mojego głównego problemu, bo chyba go trochę zgubiłam w tej dyskusji — te sprzeczne odpowiedzi. Dziś rano siedziałam spokojnie, sformułowałam pytanie warstwami tak jak Wrozbiarz pisał, stałam przodem do ściany, i pierwsze pytanie 'tak/nie' dostałam jasne. Ale przy trzecim pytaniu z rzędu wahadło zaczęło się kręcić w kółko zamiast odpowiadać. Co to znaczy?
Ruch kołowy przy prostym pytaniu tak/nie to klasyczny sygnał że wahadło nie ma gotowej odpowiedzi — albo pytanie ma dwie równoważne odpowiedzi, albo sama nie wiesz co chcesz usłyszeć i wysyłasz sprzeczne intencje. Ile pytań zadałaś przed tym kołowym ruchem?
To tez jest za szerokie pytanie. 'Szkodliwy dla zdrowia' to coś co wahadło cięzko jednoznacznie oceni, bo zdrowie to złożona sprawa. Spróbuj zadać pytanie inaczej — na przykład: 'czy intensywność tego węzła przekracza bezpieczny poziom dla miejsca snu'. To bardziej konkretne.
Czy jest jakiś ustalony poziom który jest 'bezpieczny' przy węzłach Hartmanna? Bo trochę brzmi jakbyśmy rozmawiali o normach budowlanych, a ja nie wiem czy radiestezja ma jakieś konkretne progi.
Czekaj, to wahadło może mierzyć w jednostkach Bovisa? Nie wiedziałam że to tak działa. Myślałam że wahadło odpowiada tylko tak lub nie.
A wracając do pytania Jagusieńki o kółko — powiedziałaś że przy trzecim pytaniu wyszło kółko. Czy między pytaniami zatrzymywałaś wahadło i 'resetowałaś' je, żeby zacząć od neutralnego stanu? Bo czytałem gdzieś że jeśli zadajesz pytania jedno po drugim bez przerwy, to wahadło może 'nie zdążyć' wrócić do pozycji neutralnej.
To jest bardzo ważne, szczególnie na początku. Zawsze po każdej odpowiedzi zatrzymaj wahadło fizycznie — palcami drugiej ręki albo ostrożnie o udo — i poczekaj chwilę zanim zadasz kolejne pytanie. Inaczej 'impet' poprzedniego pytania miesza się z nowym i dostajesz właśnie takie kółka.
Do tego dochodzi kwestia skupienia przez ścianę. Badanie sąsiedniego pomieszczenia wymaga żebyś utrzymywała intencję skierowaną w konkretne miejsce przez cały czas pytania, a to bardziej wyczerpuje niż badanie przestrzeni w której stoisz. Po dwóch dobrych odpowiedziach trzecia mogła wyjść kołowo po prostu dlatego że skupienie trochę opadło.
O rany, to bardzo ważna informacja o tym zatrzymywaniu! Przez cały czas czekałam tylko aż przestanie się ruszać, a to chyba za mało. Czyli to mógł być właśnie ten błąd który dawał mi to kółko przy trzecim pytaniu — impet po poprzedniej odpowiedzi. Ale mam pytanie do Kamilki albo Wrozbiarza — jak długo powinnam trzymać wahadło nieruchomo między pytaniami? Sekundę, pięć sekund, dłużej?
