Czyli przed każdą sesją nad mapą robisz osobne ustalenie sygnałów? To brzmi jak dużo przygotowania. Ile to mniej więcej zajmuje?
Mam pytanie do Siemargla albo Ewuni bo oboje macie tu dużo doświadczenia — czy przy teleradiestezji nad mapą zdarzało się wam że wskazanie było wyraźne, miejsce zostało sprawdzone fizycznie, i się potwierdziło? Nie ogólnie ale konkretnie, może jakiś przykład?
A jak nie trafisz to co? Piszesz że to był zły dzień?
To uczciwe podejście. Ale jak w takim razie wiadomo kiedy ufać wskazaniu a kiedy powtórzyć sesję? Czy jest jakaś zasada czy to kwestia doświadczenia?
Obie rzeczy. Zasadą jest żeby powtarzać sesję niezależnie — czyli drugą sesję robić bez patrzenia na wyniki pierwszej. Jeśli dwa niezależne odczyty wskazują zbliżone miejsce, to daję temu więcej ufności. Jeśli się rozmijają, to albo trzecia sesja jako rozstrzygająca, albo przyjmuję że obszar jest nieczytelny dla mnie w tej chwili.
Dobre pytanie. Ja robię z przerwą, przynajmniej kilka godzin, często następnego dnia. I za każdym razem nie patrzę na poprzednie notatki zanim nie skończę nowej sesji. Czy i tak coś zostaje w głowie? Pewnie trochę tak, dlatego właśnie ta przerwa jest ważna — chodzi o to żeby nie mieć świeżego obrazu poprzedniego wyniku przed oczami kiedy bierzesz wahadło.
To brzmi jakby cała ta teleradiestezja była bardziej o kontrolowaniu własnych myśli niż o szukaniu wody.
Wracając do tego co Ewunia mówiła o dwóch niezależnych sesjach — czy to oznacza że nigdy nie ufasz jednorazowemu wynikowi? Bo rozumiem zasadę, ale co w sytuacji kiedy ktoś prosi o wskazanie i nie ma czasu na kilka sesji?
To jest realne ograniczenie i każdy kto pracuje na zlecenie się z tym zmierzył. Wtedy robisz co możesz — jedną staranną sesję, zaznaczasz że to wstępne wskazanie, i zalecasz weryfikację fizyczną. Nie przedstawiasz jednorazowego odczytu jako pewnik. Różnica między dobrą a złą praktyką to właśnie ta uczciwość wobec osoby która pyta.
Czy wy w ogóle zaznaczacie na mapie obszar niepewności czy tylko punkt? Bo mi sie wydaje że zaznaczanie jednego punktu przy teleradiestezji to trochę za duże uproszczenie, wahadło raczej wskazuje strefę niż precyzyjne współrzędne.
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak w ogóle przesuwa się wahadło nad mapą? Czy trzyma się je w jednym miejscu i pyta o konkretny punkt, czy prowadzi się je wzdłuż mapy i czeka na reakcję podczas ruchu?
Czy przy skanowaniu trzyma się wahadło w tej samej ręce co tę którą prowadzi się po mapie, czy każda ręka robi coś innego?
A co ze skalą mapy? Czy to ma znaczenie? Mam na myśli — czy łatwiej pracuje się na mapie w dużej skali gdzie widać szczegóły terenu, czy na małej gdzie masz szerszy obszar ale mniej detali?
To znaczy że potrzebujesz kilku map tego samego terenu w różnych skalach? Czy geoportal to umożliwia?
Geoportal pozwala zoomować, ale wielu radiestów woli wydrukowane mapy właśnie dlatego że możesz mieć kilka arkuszy obok siebie i oznaczyć je ołówkiem. Na ekranie jest pewna bariera — część osób mówi że odczuwa coś innego przy papierze niż przy monitorze. Ja sama mieszam jedno z drugim zależnie od tego co mam pod ręką.
Wróćmy do tego co Siemargl mówił o studni — wspomniałeś że oszacowałeś też głębokość. Jak to się robi nad mapą? Bo wskazanie miejsca jeszcze jakoś sobie wyobrażam, ale głębokość to już zupełnie inna kategoria.
Czyli pytasz wahadło ile metrów i ono się zatrzymuje na jakiejś liczbie. A skąd wiesz że to nie jest losowe zatrzymanie?
Dobra, to teraz mam pytanie do Siemargla i Ewuni — skoro głębokość szacuje się zliczaniem, to co jest punktem odniesienia? Mam na myśli — od czego zaczyna się liczenie? Od powierzchni gruntu, od poziomu morza, od miejsca gdzie stoisz? Bo mi się wydaje że to może zmienić wynik o kilkanaście metrów.
Dobre pytanie i szczerze — wiele zależy od tego co ustalisz ze swoim wahadłem przed sesją. Ja zawsze zaczynam od intencji: proszę o głębokość od powierzchni gruntu w miejscu wskazania. To precyzuje punkt zero. Bez takiego ustalenia faktycznie możesz dostać różne liczby przy powtórzeniach, bo twój umysł nie wie od czego ma mierzyć.
Słuchajcie, ja tu ugrzęzłam na tym pytaniu o głębokość, bo to mnie trochę zaskakuje. Zakładam że wahadło reaguje na żyłę wodną — ale skąd ma wiedzieć jak głęboko ona jest? To już jest jakiś inny rodzaj informacji niż samo wskazanie miejsca.
Ale to brzmi jak dwie zupełnie różne rzeczy. Jedno to kontakt z polem informacyjnym, drugie to mózg szacujący na podstawie wiedzy. W tym drugim przypadku do szacowania głębokości potrzebujesz wiedzieć coś o geologii terenu, prawda? Bo inaczej mózg nie ma z czego szacować.
Przepraszam że znowu wchodzę z czymś podstawowym, ale to mnie zastanawia — jeśli ktoś nie ma żadnej wiedzy geologicznej, to teleradiestezja w ogóle ma sens? Czy można zacząć od razu nad mapą bez takiego zaplecza?
Mam pytanie do Ewuni o tę weryfikację — mówisz żeby wyrabiać punkt odniesienia. Ale jak długo trwa zanim człowiek ma wystarczająco dużo potwierdzonych wyników żeby cokolwiek z tym zrobić? Bo mam wrażenie że bez kilkunastu sesji z konkretną odpowiedzią zwrotną to się kręcimy w kółko.
A wy jak w ogóle szukacie takich okazji do weryfikacji? Bo to chyba nie jest tak że nagle ktoś z rodziny buduje dom i potrzebuje studni. Większość z nas pewnie nie ma dostępu do takich sytuacji.
Archiwa to dobry pomysł, ja z kolei korzystałem z geoportalu gdzie można znaleźć dane o otworach wiertniczych — jest taka warstwa i dla niektórych terenów masz głębokości i opisy geologiczne. Wskazujesz miejsce i głębokość, a potem sprawdzasz czy w pobliżu był odwiert i co napotkano. Oczywiście to nie jest weryfikacja jeden do jednego, ale przybliżone potwierdzenie.
Nie wiedziałem że w geoportalu są dane o otworach wiertniczych. To brzmi jak coś czego szukałem — gdzie dokładnie ta warstwa jest? Bo używam geoportalu do map ale nigdy nie zaglądałem w takie szczegóły.
Szukaj w usługach WMS albo w zakładce z geologią — dokładna nazwa się zmienia bo geoportal bywa aktualizowany, ale powinieneś znaleźć coś pod hasłem baza danych geologicznych albo otwory wiertnicze. Dane są różnej jakości w zależności od regionu, ale dla wielu miejsc w Polsce jest naprawdę sporo informacji.
