Zaczynam ten temat, bo widzę, że sporo osób pyta o teleradiestezję i pracę nad mapą, a pojęcie świadka jest chyba jedną z tych rzeczy, które wszyscy słyszeli, ale mało kto potrafi dokładnie wyjaśnić. Świadek to przedmiot lub substancja, która tworzy energetyczne połączenie między radiestetykiem a szukanym obiektem lub osobą. W klasycznym ujęciu chodzi o to, że wahadło reaguje na pole morficzne świadka zamiast na pole radiestetyka — czyli pracujesz jakby przez kogoś albo coś. Najczęściej używa się zdjęć, próbek ziemi z danego miejsca, włosów, skrawków tkaniny. Ale jest sporo niuansów, które warto omówić, bo nie każdy świadek działa tak samo dobrze.
Czytam i zastanawiam się — czy to znaczy, że świadkiem może być zwykłe zdjęcie z telefonu, wydrukowane na drukarce? Czy musi być coś oryginalnego, fizycznie związanego z miejscem albo osobą? Dopiero zaczynam próby z wahadłem i nie bardzo wiem, jak się do tego zabrać.
To dobre pytanie, bo tu właśnie jest cały szkopuł. Zdjęcie wydrukowane na drukarce to techniczne odwzorowanie, ale bez ładunku energetycznego oryginału. Zdjęcie zrobione przez daną osobę, dotykane przez nią wielokrotnie — to już inaczej. Świadek działa na zasadzie relikwii energetycznej, jeśli wolisz takie porównanie. Im bliższy kontakt fizyczny między świadkiem a szukanym obiektem lub osobą, tym połączenie jest trwalsze i wyraźniejsze w odpowiedzi wahadła.
Idzik, a jak to sprawdzić w praktyce, że połączenie jest 'trwalsze'? Pytam serio, bo mam wrażenie, że u siebie różnie to wychodzi. Raz zdjęcie działało, raz kompletnie nic nie czułam.
Chcę dorzucić coś do kwestii zdjęć, bo Czeslawa08 wspomniała o tym ogólnie, a to temat na dłużej. W tradycji francuskiej szkoły radiestezyjnej — Mermet, Beasse i późniejsi — rozróżniano świadka pierwotnego i wtórnego. Pierwotny to próbka bezpośrednio od szukanego: włosy, krew na bibule, kawałek ubrania noszonego na skórze. Wtórny to właśnie zdjęcie, szkic, podpis odręczny. Obaj działają, ale świadek wtórny wymaga lepszego skupienia i dłuższego czasu wejścia w rezonans. Dlatego początkującym zawsze polecam zacząć od czegoś pierwotnego — próbki ziemi z działki, którą chcesz zbadać, albo kartki dotkanej przez osobę.
Nocnica, skąd ta różnica między zdjęciem a próbką? Rozumiem intuicyjnie, że coś fizycznego ma 'więcej' z oryginału, ale nie potrafię tego sobie wytłumaczyć. Czy chodzi o jakiś rodzaj zapisu energetycznego w materii?
Trochę bym tu polemizowała. Wielokrotnie pracowałam ze skanami zdjęć na ekranie tabletu i wahadło reagowało bardzo wyraźnie. Myślę, że to kwestia zdolności danego radiestetyka, a nie nośnika. Naprawdę zaawansowany pracownik energetyczny nie potrzebuje fizycznego przedmiotu.
No właśnie, to jest kwestja którą też obserwowalem. Jak nie masz dobrego świadka to wahadło po prostu bada ciebie samego, twoje przekonania i emocje, a nie szukany obiekt. Sam się w to wpakowalem kiedyś, szukałem żyły wodnej nad mapą bez żadnego swiadka, i wskazywało raz tu raz tam, bo chyba wahadlo leciało za moją intuicją a nie za czymś konkretnym.
A czy świadkiem może być imię osoby napisane na kartce? Gdzieś czytałam, że samo imię nosi energię człowieka i wystarczy skupić się na nim, żeby nawiązać kontakt. Chodzi mi o sytuację, gdy szukam kogoś i nie mam żadnego fizycznego przedmiotu.
Przepraszam ze wchodzę z innym kątem ale mam pytanko — jak sie przechowuje taki świadek? Bo wyobrażam sobie że jak leży luzem w szufladzie to pałapie energie z otoczenia i sie miesza. Czy trzeba go gdzieś trzymać żeby był czysty?
Wracając do tego co pisała Nocnica o świadku pierwotnym i wtórnym — czy wiek świadka ma znaczenie? Mam na myśli: jeśli ktoś dał mi zdjęcie sprzed dziesięciu lat, to czy połączenie ze stanem obecnym tej osoby jest nadal aktualne, czy świadek 'wygasł'?
Słucham tej rozmowy i w sumie dobrze idzie, ale chcę dodać jedną rzecz, której nikt jeszcze nie powiedział. Świadek ma jeszcze jedną funkcję, którą często się pomija — chroni samego radiestetykę przed zbyt mocnym angażowaniem własnego pola w pomiar. Pracujesz przez świadek, nie przez siebie. To jest swego rodzaju filtr i bufor jednocześnie. Szczególnie ważne przy teleradiestezji dotyczącej osób chorych lub miejsc silnie obciążonych.
Ta funkcja ochronna świadka, o której pisała Sprawiedliwa, to coś czego nie spotkałam wcześniej w żadnym opisie. Zawsze myślałam o świadku tylko jako o pomoście do szukanego celu. Czy to znaczy, że bez świadka radiestetyk niejako 'wypływa' własną energią w kierunku, który go interesuje? Czy o to chodzi?
Nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro świadek chroni radiestetyka przed angażowaniem własnego pola, to czy to znaczy, że pracując bez świadka można się jakoś zaszkodzić? Albo że wyniki są złe tylko dlatego, że są zaburzone własnymi emocjami? Bo to dwie różne rzeczy.
Przeciążenie przy pracy bez świadka to temat bardziej na dział bioenergoterapii, więc nie będę go tutaj rozwijać. Ale wracając do sedna wątku — mam pytanie do Sprawiedliwej, bo zaciekawiło mnie sformułowanie 'kanał między świadkiem a celem'. Czy uważasz, że fizyczna bliskość świadka podczas pomiaru ma znaczenie? Czyli: świadek leżący na mapie versus świadek trzymany w dłoni versus świadek odłożony na bok?
Mnie zawsze uczono żeby świadek kłaść na mapie, przy punkcie startowym poszukiwań. Teraz się zastanawiam czy przez te lata robiłem to optymalnie. Sprawiedliwa, a jak to wygląda kiedy szukasz kilku rzeczy jednocześnie — bierzesz kilka świadków i trzymasz je wszystkie?
Chcę wrócić do pytania o wiek świadka, bo odpowiedź Idzika mnie trochę niepokoi. Powiedziałeś, że zdjęcie pokazuje człowieka w danym momencie, a człowiek się zmienia — czyli świadek zdjęciowy może 'przestać pasować' do osoby, którą szukasz? Czy rozumiem to dobrze?
To jest trochę niepokojące to co mówisz, Idzik. Bo jeśli wahadło może pracować na 'starym obrazie' osoby ze zdjęcia, to jak można mieć pewność, że wyniki poszukiwań osoby zaginionej są aktualne? Szczególnie gdy mamy tylko stare zdjęcie?
Wchodzę w połowie tej rozmowy i mam podstawowe pytanie bo się trochę zgubiłam. Napisano tu dużo o świadkach biologicznych, zdjęciach, podpisach — ale nikt nie powiedział wprost jaka jest minimalna rzecz którą musi mieć świadek żeby w ogóle działał. Czy istnieje coś takiego jak absolutne minimum?
A co z adresem? Bo Nocnica napisałą że adres to tylko wskazówka, ale czy przy szukaniu żył wodnych pod konkretną działką adres nie wystarczy? Działka to nie osoba, nie ma krwi ani włosów 🙂 Jak to wtedy działą?
Przy szukaniu cech terenu — żył wodnych, stref geopatycznych — sytuacja jest trochę inna niż przy szukaniu osób. Mapa sama w sobie może pełnić rolę świadka, jeśli jest to mapa tego konkretnego miejsca z oznaczonym obszarem. Adres na kartce to za mało, ale adres na wycinku mapy geodezyjnej z zaznaczoną działką — to już wiążemy wahadło z realnym kawałkiem ziemi. Ziemia nie zmienia się tak jak człowiek, więc połączenie jest stabilniejsze.
Chcę wrócić do mojego wcześniejszego punktu, bo czuję że moje zdanie zostało trochę zbyte. Powiedziałam, że zaawansowany radiestetyk może pracować bez fizycznego świadka i nadal mieć dobre połączenie. Czeslawa08 odpowiedziała o ryzyku autocertyfikacji, ale przecież ta sama zasada dotyczy pracy ze świadkiem — skąd wiesz, że wahadło reaguje na świadka, a nie na twoje przekonanie, że świadek jest dobry?
Mam pytanie, bo nie chcę żeby temat świadka przy osobach całkiem zniknął. Wspomniałam wcześniej o imieniu jako świadku i Nocnica powiedziała, że to słaby świadek. Ale co jeśli do imienia dołożę datę urodzenia? W numerologii to przecież zapis energii konkretnej osoby. Czy kombinacja imię plus data mogłaby być silniejszym świadkiem niż samo imię?
Wracam do pytania o imię i datę urodzenia, bo zostałam z nim na końcu i chciałabym żeby ktoś odpowiedział. Czy połączenie imienia i daty urodzenia daje coś więcej niż same imię? W numerologii to konkretny wzorzec wibracyjny tej osoby, a nie przypadkowy dźwięk. Może jako świadek działa lepiej właśnie dlatego?
Rozumiem skąd pochodzi ten pomysł, ale tutaj mylimy dwie rzeczy. Numerologia opisuje pewien wzorzec energetyczny przypisany do osoby, ale opis to nie to samo co nośnik. Zapis imienia i daty na kartce to litery i cyfry — symbole. Świadek ma być nośnikiem pola, nie jego opisem. Kartkę z datą urodzenia mogę zniszczyć i osoba nadal istnieje. Próbkę biologicznej materii zniszczyć nie możesz bez konsekwencji dla połączenia. Więc nie, dodanie daty do imienia poprawia opis, ale nie zmienia jakości nośnika.
Przepraszam że się wtrącę, bo jestem tu nowa w tym temacie. Czy to znaczy że zdjęcie zrobione przez internet albo skopiowane z facebooka też działa? Bo tam nie ma żadnego aparatu który 'był przy osobie'.
To jest pytanie które wraca w każdej rozmowie o świadkach i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Część radiestetów pracuje na wydrukach zdjęć cyfrowych bez problemu, inni twierdzą że kopia kopii to za duże rozmycie sygnału. Moja praktyka jest taka, że sprawdzam jakość połączenia przez świadka wahadłem zanim zacznę właściwy pomiar — i jeśli wahadło nie potwierdza połączenia, zmieniam świadka. Nieważne czy zdjęcie pochodzi z Facebooka czy ze starego albumu, test to pokaże.
