Wracam do tego co mówiłyście o emocjach i neutralności, bo coś mi to dało do myślenia. Jak szukałam kota sąsiadki, to po sesji pokazałam jej rejon który wskazało wahadło i ona od razu powiedziała 'nie, tam nigdy nie chodzi'. I nie wiem — czy to powinno mnie skłonić do powtórzenia sesji, czy właściciel bywa w błędzie co do zwyczajów swojego zwierzęcia?
To jest naprawdę istotny punkt który podniosłaś. Właściciele często myślą że znają teren aktywności swojego zwierzęcia, ale koty i psy w sytuacji stresu, strachu albo po zranieniu zachowują się inaczej niż zwykle. Zaginięcie to nie jest normalna sytuacja dla zwierzęcia. Wahadło może wskazywać miejsce gdzie zwierzę jest teraz, a nie gdzie bywa.
To trudna sytuacja, bo właściciel jest w emocjach i często odrzuca wskazania które nie pasują do jego obrazu sytuacji. Możesz jej powiedzieć wprost — że właśnie dlatego warto sprawdzić miejsca nieoczywiste, bo zwierzę w strachu chowa się tam gdzie nikt go nie szuka. Nie musisz wchodzić w wyjaśnianie metody, wystarczy ten praktyczny argument.
A jak długo po zaginięciu w ogóle ma sens robić sesję? Bo rozumiem że im świeższy ślad tym lepiej, ale co jeśli ktoś zgłasza się po tygodniu albo po dwóch? Czy wahadło wciąż może uchwycić gdzie jest zwierzę?
Czytam to i przyszło mi do głowy inne pytanie — czy w takiej sytuacji wahadło może się mylić? To znaczy czy zdarzało się że wahadło wskazało że zwierzę żyje a tak nie było, albo odwrotnie?
Okej, to mam pytanie które mnie trochę nurtuje w kontekście tej całej rozmowy. Jeśli wahadło może się mylić i wiemy o tym, to jak właściciel zaginionego zwierzęcia ma traktować wynik sesji? Jako jeden z tropów do sprawdzenia czy jako coś więcej?
A czy ktoś z was robił sesję dla siebie i jednocześnie dla własnego zaginionego zwierzęcia, i to zadziałało? Mam wrażenie że w całej tej rozmowie głównie się mówi że właściciel nie powinien, ale pewnie są wyjątki.
Ja nie miałam własnego zaginionego zwierzęcia w tej sytuacji, ale wyobrażam sobie że jak mój kot by zaginął, nie czekałabym na kogoś innego tylko spróbowałabym sama. Nawet z tymi wszystkimi zastrzeżeniami o emocjach.
Właśnie dlatego te pytania kontrolne na początku sesji są tak ważne, o czym mówiło kilka osób wyżej. Jeśli jesteś właścicielem i robisz to sam, pytania kontrolne powiedzą ci czy w ogóle jesteś w stanie to teraz przeprowadzić. Mogą wyjść rozjechane odpowiedzi i to jest informacja — odłóż sesję, uspokój się, wróć za kilka godzin.
Ale ile to czasu? Bo jak ktoś szuka zaginionego kota to każda godzina jest ważna, nie można po prostu powiedzieć 'wróć za jakiś czas'.
To ma sens, ale co jeśli nie ma się takiej osoby pod ręką? Bo nie każdy zna kogoś kto pracuje z wahadłem. Ja na przykład w swoim otoczeniu jestem jedyną osobą która to w ogóle robi.
I to jest chyba jeden z najczęstszych przypadków w praktyce — właściciel sam, bez nikogo kto mógłby przejąć sesję. Dlatego pytam zawsze kiedy ktoś mnie prosi o pomoc na odległość — czy próbowali sami, czy cokolwiek z tego wyszło, bo to daje mi jakiś punkt odniesienia. Sama prośba o pomoc to też informacja.
Czyli świadek przejmuje emocje właściciela? Serio tak działa? Myślałam że świadek to po prostu coś fizycznego co ma kontakt ze zwierzęciem, bez tej całej warstwy emocjonalnej.
Świeże to znaczy pobrane kiedy? Tuż przed zaginięciem czy zaraz po tym jak zwierzę wróci? Bo jak zaginęło to skąd wziąć świeżą sierść...
Poczekajcie — 'odświeżanie powiązania energetycznego' przez dotykanie obroży? To brzmi jakby właściciel stawał się częścią świadka. Czy to nie miesza wtedy różnych energii zamiast pomagać?
To jest naprawdę dobre pytanie i myślę że odpowiedź brzmi: szuka zwierzęcia przez to połączenie. Połączenie jest jak nitka do kłębka — nitka to nie kłębek, ale prowadzi do kłębka. Bez tej nitki trudno byłoby w ogóle zacząć szukać w przestrzeni.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam wrażenie że dużo mówimy o technikach, ale mało o tym co robić z wynikiem po sesji. Powiedzmy że wahadło wskazało konkretny rejon na mapie — jak przekonać właściciela żeby tam poszedł, zwłaszcza jeśli to miejsce jest dla niego nieoczywiste?
To właśnie mój problem z sesją dla kota sąsiadki. Wskazałam jej rejon, powiedziała że tam kot nie chodzi, i na tym się skończyło. Nie poszła sprawdzić. I nie wiem co zrobić z taką sytuacją.
Właśnie dlatego zawsze staram się zanim zacznę sesję wytłumaczyć właścicielowi że wynik może być zaskakujący i że to nie jest błąd metody. Jak ktoś przychodzi z gotowym wyobrażeniem gdzie jest jego zwierzę, to każdy wskazany inny rejon będzie odbierał jako pomyłkę. Lepiej uprzedzić to na początku niż przekonywać po fakcie.
Czyli właściwie radiesteta nie odpowiada za to czy ktoś skorzysta z wyniku? Bo mnie to trochę uwiera — jak daję z siebie wszystko podczas sesji, a potem osoba to ignoruje, to czuję jakby ta praca była na nic.
Rozumiem to uczucie, ale myślę że to jest właśnie jedno z trudniejszych do przyjęcia rzeczy w tej pracy. Wynik sesji to wskazanie, nie rozkaz. Właściciel ma pełne prawo z niego nie skorzystać i to nie jest twoja porażka.
No tak, ale jest jeszcze jeden wymiar tej kwestii — jeśli właściciel nie idzie sprawdzić, to też nigdy nie dowiesz się czy wskazanie było trafne. To frustrujące nie tylko emocjonalnie, ale też pod kątem własnego rozwoju w tej pracy. Skąd masz informację zwrotną?
Właśnie to jest mój problem z tą sesją dla sąsiadki. Kot wrócił po kilku dniach sam, ale z zupełnie innego miejsca niż wskazałam. Nie wiem czy to znaczy że sesja była chybiona, czy może po prostu kot się przemieścił w tym czasie.
A kiedy robiłaś sesję w stosunku do momentu kiedy kot wrócił? Bo jak zrobiłaś ją np. dzień przed powrotem, a kot wrócił z innej strony, to moze wahadło pokazało gdzie był wtedy, nie gdzie będzie. Zwierzeta sie ruszają przez ten czas.
A czy jest w ogóle sens robić sesję po wielu dniach od zaginięcia? Pytam bo mam wrażenie że im więcej czasu mija tym trudniej to śledzić.
Czy ktoś robił kiedyś sesję seryjnie — raz dziennie przez kilka dni — żeby śledzić przemieszczanie się zwierzęcia? Zastanawiam się czy to w ogóle ma sens logistycznie.
To trochę jakbyście mówili że im bardziej ktoś potrzebuje dobrego wyniku, tym trudniej ten wynik dostać. Czy ja dobrze rozumiem ten problem?
