Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Szukanie zaginionych zwierząt — teleradiestezja jako sposób na odnalezienie zwierzaka

Strona 4 / 5

Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam do tego co mówiłyście o emocjach i neutralności, bo coś mi to dało do myślenia. Jak szukałam kota sąsiadki, to po sesji pokazałam jej rejon który wskazało wahadło i ona od razu powiedziała 'nie, tam nigdy nie chodzi'. I nie wiem — czy to powinno mnie skłonić do powtórzenia sesji, czy właściciel bywa w błędzie co do zwyczajów swojego zwierzęcia?


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

To jest naprawdę istotny punkt który podniosłaś. Właściciele często myślą że znają teren aktywności swojego zwierzęcia, ale koty i psy w sytuacji stresu, strachu albo po zranieniu zachowują się inaczej niż zwykle. Zaginięcie to nie jest normalna sytuacja dla zwierzęcia. Wahadło może wskazywać miejsce gdzie zwierzę jest teraz, a nie gdzie bywa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 183

@Idzik To znaczy że odpowiedź sąsiadki 'tam nigdy nie chodzi' może być po prostu nieaktualna w kontekście tego zaginięcia? Jak ją do tego przekonać żeby jednak sprawdziła ten rejon?


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To trudna sytuacja, bo właściciel jest w emocjach i często odrzuca wskazania które nie pasują do jego obrazu sytuacji. Możesz jej powiedzieć wprost — że właśnie dlatego warto sprawdzić miejsca nieoczywiste, bo zwierzę w strachu chowa się tam gdzie nikt go nie szuka. Nie musisz wchodzić w wyjaśnianie metody, wystarczy ten praktyczny argument.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@felicytka-x)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo po zaginięciu w ogóle ma sens robić sesję? Bo rozumiem że im świeższy ślad tym lepiej, ale co jeśli ktoś zgłasza się po tygodniu albo po dwóch? Czy wahadło wciąż może uchwycić gdzie jest zwierzę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Felicytka.x Ja robiłam sesje dla kogoś kto zgłosił sie po dobrych kilku dniach i wahadlo reagowalo wyraźnie. Myślę że to nie jest kwestia 'świeżości śladu' w sensie fizycznym, bo nie tropujemy zapachu — bardziej chodzi o połączenie energetyczne ze zwierzęciem które jest żywe. Dopóki zwierzę żyje, połączenie jest aktywne.


Odpowiedz
(@stefcia_z)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 70

@Mamunaa Ale skąd wahadło 'wie' że zwierzę jeszcze żyje? Czy możesz się o to zapytać przed sesją? I co jeśli dostaniesz odpowiedź że nie żyje — czy wtedy w ogóle nie szukasz miejsca?


Odpowiedz
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Stefcia_Z Tak, to jest jedno z pierwszych pytań które stawiam zanim zacznę szukać na mapie. Pytam czy zwierzę jest przy życiu. To bolesne pytanie jeśli właściciel siedzi obok, ale kluczowe dla tego co robię dalej. Jeśli dostanę 'nie' to rozmawiam o tym co chce wiedzieć właściciel — bo może jednak chce znać miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@hipolit54)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam to i przyszło mi do głowy inne pytanie — czy w takiej sytuacji wahadło może się mylić? To znaczy czy zdarzało się że wahadło wskazało że zwierzę żyje a tak nie było, albo odwrotnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Hipolit54 Oczywiście że się zdarza. Teleradiestezja nie jest nieomylna i każdy kto twierdzi inaczej nadużywa zaufania. Odczyty mogą być zaburzone przez stan prowadzącego, przez jakość świadka, przez zakłócenia energetyczne. Dlatego mówię zawsze — sesja to wskazówka, nie wyrok i nie pewność.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Okej, to mam pytanie które mnie trochę nurtuje w kontekście tej całej rozmowy. Jeśli wahadło może się mylić i wiemy o tym, to jak właściciel zaginionego zwierzęcia ma traktować wynik sesji? Jako jeden z tropów do sprawdzenia czy jako coś więcej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Asterka90 Dokładnie jako trop do sprawdzenia, jeden z kilku. Sama nigdy nie mówię właścicielowi 'twój kot jest tam i tam' — mówię 'wahadło wskazuje ten rejon, warto go sprawdzić'. To subtelna różnica ale ważna, bo zdejmuje z wahadła odpowiedzialność której nie powinno dźwigać.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś z was robił sesję dla siebie i jednocześnie dla własnego zaginionego zwierzęcia, i to zadziałało? Mam wrażenie że w całej tej rozmowie głównie się mówi że właściciel nie powinien, ale pewnie są wyjątki.


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja nie miałam własnego zaginionego zwierzęcia w tej sytuacji, ale wyobrażam sobie że jak mój kot by zaginął, nie czekałabym na kogoś innego tylko spróbowałabym sama. Nawet z tymi wszystkimi zastrzeżeniami o emocjach.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@oksanka64)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie dlatego te pytania kontrolne na początku sesji są tak ważne, o czym mówiło kilka osób wyżej. Jeśli jesteś właścicielem i robisz to sam, pytania kontrolne powiedzą ci czy w ogóle jesteś w stanie to teraz przeprowadzić. Mogą wyjść rozjechane odpowiedzi i to jest informacja — odłóż sesję, uspokój się, wróć za kilka godzin.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Oksanka64 I co robisz jak pytania kontrolne wychodzą rozjechane? Przerywasz sesję całkowicie czy próbujesz się jakoś 'ustawić' i zaczynasz od nowa?


Odpowiedz
(@oksanka64)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 219

@Antos85 Przerwij i wróć za jakiś czas — to jedyna sensowna opcja moim zdaniem. Próba 'ustawienia się' w środku sesji to trochę jak poprawianie rzutu kostką bo nie wyszedł ten wynik co chciałeś. Całe pytanie kontrolne jest po to żeby sprawdzić czy jesteś gotowy, nie żeby ominąć tę weryfikację.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@felicytka-x)
Połączone: 2 lata temu

Ale ile to czasu? Bo jak ktoś szuka zaginionego kota to każda godzina jest ważna, nie można po prostu powiedzieć 'wróć za jakiś czas'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Felicytka.x No właśnie dlatego warto to robić razem z kimś z zewnątrz zamiast samemu. Jak pytania kontrolne ci nie wychodzą, a masz obok kogoś kto jest spokojniejszy — możesz poprosić żeby to ta osoba robiła sesję. Nie trzeba czekać, trzeba po prostu zmienić prowadzącego.


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

To ma sens, ale co jeśli nie ma się takiej osoby pod ręką? Bo nie każdy zna kogoś kto pracuje z wahadłem. Ja na przykład w swoim otoczeniu jestem jedyną osobą która to w ogóle robi.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

I to jest chyba jeden z najczęstszych przypadków w praktyce — właściciel sam, bez nikogo kto mógłby przejąć sesję. Dlatego pytam zawsze kiedy ktoś mnie prosi o pomoc na odległość — czy próbowali sami, czy cokolwiek z tego wyszło, bo to daje mi jakiś punkt odniesienia. Sama prośba o pomoc to też informacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Idzik Co masz na myśli, że 'sama prośba to informacja'? Że coś z tego można odczytać na poziomie energetycznym?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Modrzewka79 Raczej że jeśli ktoś próbował i nie mógł w ogóle ruszyć wahadłem, to znaczy że blok emocjonalny jest silny i sesja prowadzona przeze mnie też może być obciążona — bo pracuję ze świadkiem od właściciela, a właściciel jest w bardzo złym stanie. To nie jest pewnik, ale biorę to pod uwagę przy interpretacji.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@stefcia_z)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czyli świadek przejmuje emocje właściciela? Serio tak działa? Myślałam że świadek to po prostu coś fizycznego co ma kontakt ze zwierzęciem, bez tej całej warstwy emocjonalnej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Stefcia_Z Fizyczny kontakt to jedno, ale sierść albo obroża nosi w sobie pole energetyczne i historię kontaktu z właścicielem też. To nie są od siebie oddzielone warstwy — energia zwierzęcia, właściciela i relacji między nimi jest wpisana w ten przedmiot. Dlatego właśnie świeże próbki działają zazwyczaj wyraźniej.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@hipolit54)
Połączone: 9 miesięcy temu

Świeże to znaczy pobrane kiedy? Tuż przed zaginięciem czy zaraz po tym jak zwierzę wróci? Bo jak zaginęło to skąd wziąć świeżą sierść...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Hipolit54 No właśnie zazwyczaj bierzesz co masz — z legowiska, szczotki, posłania. Bywa że to sierść stara, ale to wciąż lepsza opcja niż nic. Ja prosiłam właścicielkę żeby przyłożyła obrożę do siebie przez chwilę przed wysłaniem, żeby trochę 'odświeżyć' powiązanie energetyczne. Nie wiem czy to robiło różnicę, ale czułam że sesja szła wtedy sprawniej.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Poczekajcie — 'odświeżanie powiązania energetycznego' przez dotykanie obroży? To brzmi jakby właściciel stawał się częścią świadka. Czy to nie miesza wtedy różnych energii zamiast pomagać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Asterka90 To ciekawe zastrzeżenie i rozumiem skąd pochodzi. Ale myślę że tutaj nie chodzi o dodawanie nowych energii — właściciel już i tak jest powiązany z tym zwierzęciem, to powiązanie istnieje niezależnie. Dotykanie obroży to bardziej przypomnienie temu świadkowi jaki jest jego kontekst niż wprowadzanie czegoś obcego.


Odpowiedz
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Wega Okej, to rozumiem inaczej. Ale dalej mam wątpliwość — czy wahadło wtedy szuka zwierzęcia czy tego połączenia między właścicielem a zwierzęciem? To chyba nie to samo?


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To jest naprawdę dobre pytanie i myślę że odpowiedź brzmi: szuka zwierzęcia przez to połączenie. Połączenie jest jak nitka do kłębka — nitka to nie kłębek, ale prowadzi do kłębka. Bez tej nitki trudno byłoby w ogóle zacząć szukać w przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@lubczyk)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam wrażenie że dużo mówimy o technikach, ale mało o tym co robić z wynikiem po sesji. Powiedzmy że wahadło wskazało konkretny rejon na mapie — jak przekonać właściciela żeby tam poszedł, zwłaszcza jeśli to miejsce jest dla niego nieoczywiste?


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

To właśnie mój problem z sesją dla kota sąsiadki. Wskazałam jej rejon, powiedziała że tam kot nie chodzi, i na tym się skończyło. Nie poszła sprawdzić. I nie wiem co zrobić z taką sytuacją.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie dlatego zawsze staram się zanim zacznę sesję wytłumaczyć właścicielowi że wynik może być zaskakujący i że to nie jest błąd metody. Jak ktoś przychodzi z gotowym wyobrażeniem gdzie jest jego zwierzę, to każdy wskazany inny rejon będzie odbierał jako pomyłkę. Lepiej uprzedzić to na początku niż przekonywać po fakcie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Idzik Ale jak to konkretnie robisz? Bo powiedzieć 'wynik może być zaskakujący' to jedno, a przekonać kogoś kto jest w panice i szuka swojego zwierzaka to coś zupełnie innego. Czy masz jakieś konkretne sformułowanie które działa?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Modrzewka79 Mówię mniej więcej tak — że zwierzęta w sytuacji strachu zachowują się inaczej niż na co dzień i mogą trafić w miejsca których właściciel w ogóle by nie podejrzewał. I że właśnie po to jest sesja, żeby wyjść poza to co oczywiste. To zazwyczaj otwiera nieco bardziej.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Idzik To dobre ujęcie — że zwierzę mogło trafić tam, gdzie właściciel by nie szukał. Ale mam pytanie praktyczne: czy jak właściciel już usłyszy od ciebie rejon i nadal nie idzie sprawdzić, to co wtedy? Czy robisz drugą sesję, czy po prostu kończysz temat?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Modrzewka79 To zależy od sytuacji. Jeśli czuję że blok po stronie właściciela jest duży, to czasem pytam czy mogę zrobić drugą sesję po kilku dniach — kiedy emocje trochę opadną. Ale nie naciskam. Moja rola kończy się na przekazaniu wyniku, nie na przekonywaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli właściwie radiesteta nie odpowiada za to czy ktoś skorzysta z wyniku? Bo mnie to trochę uwiera — jak daję z siebie wszystko podczas sesji, a potem osoba to ignoruje, to czuję jakby ta praca była na nic.


Odpowiedz
Wpisy: 520
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Rozumiem to uczucie, ale myślę że to jest właśnie jedno z trudniejszych do przyjęcia rzeczy w tej pracy. Wynik sesji to wskazanie, nie rozkaz. Właściciel ma pełne prawo z niego nie skorzystać i to nie jest twoja porażka.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

No tak, ale jest jeszcze jeden wymiar tej kwestii — jeśli właściciel nie idzie sprawdzić, to też nigdy nie dowiesz się czy wskazanie było trafne. To frustrujące nie tylko emocjonalnie, ale też pod kątem własnego rozwoju w tej pracy. Skąd masz informację zwrotną?


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie to jest mój problem z tą sesją dla sąsiadki. Kot wrócił po kilku dniach sam, ale z zupełnie innego miejsca niż wskazałam. Nie wiem czy to znaczy że sesja była chybiona, czy może po prostu kot się przemieścił w tym czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

A kiedy robiłaś sesję w stosunku do momentu kiedy kot wrócił? Bo jak zrobiłaś ją np. dzień przed powrotem, a kot wrócił z innej strony, to moze wahadło pokazało gdzie był wtedy, nie gdzie będzie. Zwierzeta sie ruszają przez ten czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Mamunaa Czyli wynik sesji jest jak zdjęcie — pokazuje moment, a nie całą trasę? Bo to by tłumaczyło dlaczego tyle wskazań jest potem uznawanych za 'niezgodne', skoro zwierzę w międzyczasie po prostu poszło gdzie indziej.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Asterka90 Dokładnie tak to rozumiem. Dlatego przy sesjach dla zaginionych zwierząt zawsze zaznaczam że wynik jest aktualny na moment sesji. Jeśli od zaginięcia minęło kilka dni i zwierzę żyje, to prawie na pewno jest w innym miejscu niż było pierwszego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@hipolit54)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy jest w ogóle sens robić sesję po wielu dniach od zaginięcia? Pytam bo mam wrażenie że im więcej czasu mija tym trudniej to śledzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Hipolit54 Sens jest, ale zmienia się cel sesji. Na początku szukasz gdzie zwierzę jest teraz. Po dłuższym czasie bardziej sprawdzasz czy w ogóle żyje i w jakim kierunku się ostatnio przemieszczało. To są inne pytania do wahadła.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@lubczyk)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czy ktoś robił kiedyś sesję seryjnie — raz dziennie przez kilka dni — żeby śledzić przemieszczanie się zwierzęcia? Zastanawiam się czy to w ogóle ma sens logistycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Lubczyk Mnie to ciekawi z innego powodu — czy codzienne sesje w tej samej sprawie nie zaczynają nakładać na siebie kolejnych energetycznych 'warstw' i czy to nie zaburza wyniku z dnia na dzień?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Modrzewka79 To dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Według mnie każda sesja powinna zaczynać się od oczyszczenia i traktowania sprawy świeżo, jakby była pierwsza. Ale nie wiem czy w praktyce to zawsze się udaje, zwłaszcza jeśli prowadzi ją właściciel z rosnącą desperacją.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@stefcia_z)
Połączone: 9 miesięcy temu

To trochę jakbyście mówili że im bardziej ktoś potrzebuje dobrego wyniku, tym trudniej ten wynik dostać. Czy ja dobrze rozumiem ten problem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Stefcia_Z Tak, to jest właśnie ta pętla. Silna emocja — strach, desperacja, tęsknota — blokuje odczyt albo go zniekształca. Dlatego przy sesjach dla bliskich jest tak trudno. Nieprzypadkowo wielu radiestów nie podejmuje się pracy dla własnej rodziny.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: