Ja raz miałam sytuacje że na pierwszej mapie wyraznie pokazywało zachód, a jak wzielam szczegółową to wskazanie poszło bardziej na północny zachód. I w tym miejscu faktycznie był pies — przy jakimś garażu po zachodniej stronie podwórka, ale nieco za blokiem w bok. Więc to niekoniecznie błąd, po prostu mapa ogólna upraszcza.
Mam pytanie trochę z boku — czy do szukania zaginionego zwierzęcia można użyć różdżki zamiast wahadła? Mam różdżkę L i jest mi z nią jakoś wygodniej niż z wahadłem, ale nie wiem czy to odpowiednie do pracy z mapą.
Czytam ten wątek od początku i mam jedno małe pytanie — czy jeśli szukamy zwierzęcia i w środku jesteśmy bardzo zdenerwowani albo płaczemy, to czy ma sens w ogóle zaczynać sesję? Bo wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji i nie sądzę żebym była w stanie spokojnie siedzieć z wahadłem.
To właśnie mój problem — kiedy zaginął mi tamten kot, to byłam w totalnej panice i nie byłam w stanie nic zrobić. Dopiero po kilku godzinach się uspokoiłam. Ale wtedy żałowałam że nie poprosiłam kogoś innego żeby to zrobił. Czy na tym forum są osoby które robią takie sesje dla innych?
Takie prośby pojawiają się i ktoś zwykle odpowiada, ale tu w wątku raczej skupiamy się na nauce techniki. Natomiast to co mówisz jest ważne — warto mieć kogoś 'na podorędziu', osobę która jest spokojna i zna technikę, właśnie na takie sytuacje. To nie musi być profesjonalista, może być znajomy który ćwiczy regularnie.
Prowadzę notatki z różnych wątków na tym forum i ten jest naprawdę gęsty od informacji. Ale zauważam że mało mówiłyśmy o jednej rzeczy — co zrobić kiedy wahadło wskazuje miejsce ale fizyczne przeszukanie nic nie daje? Czy wraca się do sesji od nowa, czy coś koryguje?
Ja miałam taką sytuację z kotem sąsiadki. Wskazanie było bardzo wyraźne, ale kiedy pojechałam w to miejsce — pusty parking, nic. Wróciłam do sesji i okazało się że pytałam 'gdzie jest teraz' a nie 'gdzie będzie dostępny do znalezienia'. Różnica intencji zmieniła wszystko.
No ale jak ktoś szuka zaginionego psa to nie ma czasu na filozofowanie nad słowami. Jak wtedy ułożyć to pytanie żeby nie popełnić błędu? Jest jakaś formulka?
A co jeśli zwierzę się przemieszcza bardzo często? Pies który biega, nie kot który siedzi pod krzakiem. Czy sesja ma wtedy w ogóle sens?
Psy wędrujące są trudniejsze, to prawda. Ale doświadczenie mówi że i tak gdzieś się zatrzymują — przy śmietniku, przy czyjejś posesji, przy wodzie. Wahadło zwykle trafia właśnie do takich miejsc postoju, nie do momentalnej pozycji.
Czy ktoś próbował prosić kogoś przez forum o zdalną sesję i to zadziałało? Pytam nieśmiało, bo czytam że można to robić na odległość, ale zastanawiam się czy ktoś tu ma takie doświadczenie akurat z tym tematem.
A to zdjęcie zawsze musi być zwierzęcia, czy wystarczy zdjęcie właściciela? Czytałem gdzieś że więź energetyczna między człowiekiem a zwierzęciem też może służyć jako punkt wyjścia.
Legowisko jako świadek — to mnie zaskoczyło. Nigdy bym na to nie wpadła. A czy ta rzecz musi być blisko wahadła podczas sesji, czy wystarczy że gdzieś leży w pokoju?
Wracając do mojego wcześniejszego pytania — bo Idzik zaczął odpowiadać ale chciałam się upewnić że dobrze rozumiem. Jeśli wskazanie jest ale poszukiwanie nic nie dało, to czy wracamy do sesji od początku, z nową intencją, czy modyfikujemy tylko pytanie?
No dobra, rozumiem — przy dłuższej przerwie zaczynam od nowa. Ale mam jeszcze jedno pytanie do tego: czy przy drugiej sesji dotyczącej tego samego zwierzęcia świadek nadal działa tak samo, czy jego 'moc' jakoś się wyczerpuje po kilku użyciach? Legowisko leżało u mnie cały dzień, nie wiem czy to coś zmienia.
Świadek się nie wyczerpuje w sensie energetycznym, ale warto go odświeżyć — po prostu połóż go na chwilę na naturalnym materiale, może przy kamieniu, chwila przerwy. Legowisko które leżało u ciebie cały dzień wchłonęło trochę twojej energii, więc oczyszczenie ma sens.
Poczekajcie, bo się trochę zgubiłam. Wahadło ma mi powiedzieć czy świadek jest aktywny? To znaczy że wahadło ocenia jakość własnych warunków pracy? Czy to nie jest trochę... kołowe?
Okej, ale jak to odróżnić w praktyce? Bo jeśli wahadło mówi 'tak, świadek działa' to skąd wiem że ta odpowiedź jest wiarygodna, a nie że wahadło mi po prostu potwierdza co chcę usłyszeć? Szczerze pytam, bo to mi się kręci w głowie od jakiegoś czasu.
A te pytania kontrolne robiłem raz przy pierwszej sesji i pomyślałem że wystarczy na zawsze. To mam je powtarzać przy każdej sesji z osobna?
To ostatnie mnie zatrzymało — emocje właściciela wpływają na wynik. Ja jak szukałam kota sąsiadki, to nie byłam aż tak zaangażowana emocjonalnie jak ona, ale jednak czułam pewne napięcie bo zależało mi żeby pomóc. Czy to już za dużo? Skąd wiadomo kiedy emocje zaczynają przeszkadzać?
Myślę że dlatego właśnie lepiej żeby sesję robiła osoba trzecia, nie sam właściciel. Właściciel zwierzęcia jest zbyt zaangażowany, chce konkretnej odpowiedzi i to może zakłócać odczyt. Sąsiadka która pomaga jest już bardziej neutralna, nawet jeśli jej zależy.
Ale co w sytuacji kiedy nie ma nikogo innego? Jak ktoś jest sam i jego pies zaginął, to ma rezygnować z sesji bo jest za bardzo zaangażowany? Bez sensu. Czy jest jakiś sposób żeby to obejść?
Mogę dodać z doswiadczenia — jak robiłam dla znajomej ze zgubionym kotem, sama nie miałam emocji związanych ze zwierzęciem, bo go nie znałam. I właśnie to chyba pomogło. Wynik był spokojny, wahadło nie szalało, krążyło równomiernie nad jednym rejonem. Myślę że właśnie ta neutralność dała czytelny odczyt.
A co jeśli osoba która robi sesję w ogóle nie zna właściciela, ma tylko zdjęcie zwierzęcia? Czy ta neutralność jest wtedy jeszcze większa i lepiej służy seansowi, czy może brakuje jakiegoś 'połączenia' przez więź z osobą szukającą?
Czytam to wszystko i zastanawiam się — czy ktoś tu na forum oferuje takie zdalne sesje dla szukających zwierząt? Nie jako usługę płatną, bardziej jako pomoc dla kogoś kto jest w trudnej sytuacji. Może jest jakiś wątek gdzie można poprosić?
Mam pytanie trochę z boku, ale związane z tym co Mamunaa mówiła o nieznajomości okolicy. Czy przy szukaniu na mapie, jeśli mapa jest bardzo schematyczna, na przykład taka z Google uproszczona do ogólnych ulic, to wynik może być mniej precyzyjny niż przy szczegółowej mapie? Czy mapa jest tylko 'ekranem' i jej dokładność nie ma znaczenia?
No i właśnie to mnie zastanawia po tym co napisała Modrzewka — jeśli mapa ma być nośnikiem informacji, to czy wydrukowana mapa z internetu 'zawiera' tyle samo co np. mapa na papierze kupionym w sklepie? Fizycznie to inny obiekt, ale informacja przestrzenna ta sama. Czy to w ogóle ma znaczenie dla wahadła?
