Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Szukanie zaginionych zwierząt — teleradiestezja jako sposób na odnalezienie zwierzaka

Strona 3 / 5

Wpisy: 240
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Ja raz miałam sytuacje że na pierwszej mapie wyraznie pokazywało zachód, a jak wzielam szczegółową to wskazanie poszło bardziej na północny zachód. I w tym miejscu faktycznie był pies — przy jakimś garażu po zachodniej stronie podwórka, ale nieco za blokiem w bok. Więc to niekoniecznie błąd, po prostu mapa ogólna upraszcza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stefcia_z)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 70

@Mamunaa To ciekawe, czyli rozbieżność między mapami niekoniecznie oznacza pomyłkę tylko to że przy przybliżeniu masz więcej informacji? Tak to rozumiem?


Odpowiedz
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Stefcia_Z Dokładnie tak to odczytuję. Ogólna mapa daje kierunek, szczegółowa daje miejsce. Jedna nie przeczy drugiej.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie trochę z boku — czy do szukania zaginionego zwierzęcia można użyć różdżki zamiast wahadła? Mam różdżkę L i jest mi z nią jakoś wygodniej niż z wahadłem, ale nie wiem czy to odpowiednie do pracy z mapą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Hubert01 Różdżka L nad mapą to trochę inne ćwiczenie motoryki niż wahadło. Technicznie się da, ale większość teleradiestezji opisuje się właśnie przez wahadło, bo daje czytelniejszy ruch nad płaską powierzchnią. Różdżka lepiej sprawdza się w terenie, kiedy chodzisz fizycznie. Jeśli masz wahadło pod ręką, na mapę bym jednak użył jego.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@lubczyk)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno małe pytanie — czy jeśli szukamy zwierzęcia i w środku jesteśmy bardzo zdenerwowani albo płaczemy, to czy ma sens w ogóle zaczynać sesję? Bo wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji i nie sądzę żebym była w stanie spokojnie siedzieć z wahadłem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Lubczyk To chyba najszczersze pytanie w całym wątku. Silne emocje naprawdę mogą zaburzać odczyt — nie dlatego że coś złego się dzieje, tylko dlatego że ciało jest w innym stanie niż podczas spokojnej pracy. Część osób w takich momentach woli poprosić kogoś innego o sesję. Albo zaczyna od kilku minut oddechu, żeby zejść choć trochę z tego wysokiego pobudzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

To właśnie mój problem — kiedy zaginął mi tamten kot, to byłam w totalnej panice i nie byłam w stanie nic zrobić. Dopiero po kilku godzinach się uspokoiłam. Ale wtedy żałowałam że nie poprosiłam kogoś innego żeby to zrobił. Czy na tym forum są osoby które robią takie sesje dla innych?


Odpowiedz
Wpisy: 520
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Takie prośby pojawiają się i ktoś zwykle odpowiada, ale tu w wątku raczej skupiamy się na nauce techniki. Natomiast to co mówisz jest ważne — warto mieć kogoś 'na podorędziu', osobę która jest spokojna i zna technikę, właśnie na takie sytuacje. To nie musi być profesjonalista, może być znajomy który ćwiczy regularnie.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@oksanka64)
Połączone: 3 miesiące temu

Prowadzę notatki z różnych wątków na tym forum i ten jest naprawdę gęsty od informacji. Ale zauważam że mało mówiłyśmy o jednej rzeczy — co zrobić kiedy wahadło wskazuje miejsce ale fizyczne przeszukanie nic nie daje? Czy wraca się do sesji od nowa, czy coś koryguje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Oksanka64 To bardzo dobre pytanie i myślę że wielu tu to przerabiało. Kiedy wskazanie było, ale nic nie znalazłeś w terenie — pierwsza rzecz to sprawdzić czy dobrze rozumiałeś skalę mapy. Czasem metr na papierze to dużo więcej niż myślisz.


Odpowiedz
Wpisy: 256
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam taką sytuację z kotem sąsiadki. Wskazanie było bardzo wyraźne, ale kiedy pojechałam w to miejsce — pusty parking, nic. Wróciłam do sesji i okazało się że pytałam 'gdzie jest teraz' a nie 'gdzie będzie dostępny do znalezienia'. Różnica intencji zmieniła wszystko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Modrzewka79 Poczekaj, to znaczy że wahadło odpowiedziało poprawnie na pytanie które zadałaś, tylko pytanie było złe? Jak to w ogóle działa — że wahadło rozumie takie subtelności?


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Asterka90 Właśnie tak to odczytuję. To trochę jak z życzeniami w bajkach — dostajesz dosłownie to o co prosiłaś. Zwierzę mogło w tym momencie być w ruchu, przechodzić przez ten teren. Dlatego precyzja pytania jest kluczowa.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@felicytka-x)
Połączone: 2 lata temu

No ale jak ktoś szuka zaginionego psa to nie ma czasu na filozofowanie nad słowami. Jak wtedy ułożyć to pytanie żeby nie popełnić błędu? Jest jakaś formulka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Felicytka.x Nie ma jednej formulki, ale jest zasada — pytaj o miejsce gdzie zwierzę przebywa w sposób ciągły, gdzie śpi, gdzie się zatrzymało. Nie 'gdzie jest w tej chwili' tylko 'gdzie mogę je znaleźć'. To małe słowo 'mogę' zmienia intencję z chwilowej lokalizacji na coś bardziej stabilnego.


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

A co jeśli zwierzę się przemieszcza bardzo często? Pies który biega, nie kot który siedzi pod krzakiem. Czy sesja ma wtedy w ogóle sens?


Odpowiedz
Wpisy: 520
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Psy wędrujące są trudniejsze, to prawda. Ale doświadczenie mówi że i tak gdzieś się zatrzymują — przy śmietniku, przy czyjejś posesji, przy wodzie. Wahadło zwykle trafia właśnie do takich miejsc postoju, nie do momentalnej pozycji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Wega A czy jest jakaś różnica między szukaniem psa a szukaniem kota? Pyta bo kotom chyba jednak dalej do przejścia niż psom w mieście, ale może się mylę.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Antos85 Intuicyjnie odwrotnie — koty zwykle chowają się blisko, w promieniu kilkuset metrów, a psy mogą przebiec kilkanaście kilometrów w ciągu doby. To zmienia skalę mapy z jaką zaczynasz. Przy kocie możesz zacząć od planu osiedla, przy psie warto mieć coś szerszego.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@lubczyk)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czy ktoś próbował prosić kogoś przez forum o zdalną sesję i to zadziałało? Pytam nieśmiało, bo czytam że można to robić na odległość, ale zastanawiam się czy ktoś tu ma takie doświadczenie akurat z tym tematem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Lubczyk Znam kilka osob ktore prosiły na innych forach i dostawały wskazania. Raz sama robiłam dla znajomej — kot zaginał w obcym miastcie, nie znałam okolicy wcale. Wskazałam kierunek od jej domu i ogólny rejon, i kot sie tam faktycznie znalazł po kilku dniach. Ale nie powiem że zawsze tak wychodzi.


Odpowiedz
(@stefcia_z)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 70

@Mamunaa I to działało mimo że nie znałaś okolicy? To właśnie mnie zastanawia w tej teleradiestezji — skąd wahadło wie cokolwiek o miejscu którego nie widziałaś?


Odpowiedz
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Stefcia_Z Właśnie na tym polega teleradiestezja — pracujesz z mapą i ze świadkiem, nie z miejscem fizycznie. Miałam zdjęcie kota i adres startowy. Mapa była z internetu, wydrukowana. Wahadło łączy się z energią zwierzęcia, nie z moją znajomością terenu.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@hipolit54)
Połączone: 9 miesięcy temu

A to zdjęcie zawsze musi być zwierzęcia, czy wystarczy zdjęcie właściciela? Czytałem gdzieś że więź energetyczna między człowiekiem a zwierzęciem też może służyć jako punkt wyjścia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Hipolit54 Zdjęcie zwierzęcia jest bezpośredniejsze, ale więź jest dobrym punktem — szczególnie jeśli masz coś czego dotykało, jego legowisko, ulubioną zabawkę. To działa jako świadek może nawet lepiej niż zdjęcie, bo ma ładunek energetyczny konkretnego stworzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@irenka74)
Połączone: 3 miesiące temu

Legowisko jako świadek — to mnie zaskoczyło. Nigdy bym na to nie wpadła. A czy ta rzecz musi być blisko wahadła podczas sesji, czy wystarczy że gdzieś leży w pokoju?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Irenka74 Najlepiej żeby był pod niedominującą ręką albo przy mapie, żebyś miała z nim kontakt energetyczny podczas pracy. Nie musi być dosłownie w dłoni, ale powinien być w zasięgu, w polu uwagi. To nie jest magia — to kwestia skupienia intencji na właściwym śladzie.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@oksanka64)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do mojego wcześniejszego pytania — bo Idzik zaczął odpowiadać ale chciałam się upewnić że dobrze rozumiem. Jeśli wskazanie jest ale poszukiwanie nic nie dało, to czy wracamy do sesji od początku, z nową intencją, czy modyfikujemy tylko pytanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Oksanka64 Zależy od tego ile czasu minęło. Jeśli wróciłaś tego samego dnia, pytanie o świadka jest nadal aktualne i możesz po prostu doprecyzować pytanie. Jeśli minęło kilka godzin albo więcej, warto zacząć od nowa — bo sytuacja mogła się zmienić i poprzedni odczyt może już nie być aktualny.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@oksanka64)
Połączone: 3 miesiące temu

No dobra, rozumiem — przy dłuższej przerwie zaczynam od nowa. Ale mam jeszcze jedno pytanie do tego: czy przy drugiej sesji dotyczącej tego samego zwierzęcia świadek nadal działa tak samo, czy jego 'moc' jakoś się wyczerpuje po kilku użyciach? Legowisko leżało u mnie cały dzień, nie wiem czy to coś zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Oksanka64 Jeszcze jedno — kiedy zaczynasz drugą sesję, zanim w ogóle dotkniesz mapy, zapytaj wahadła czy świadek jest nadal aktywny jako punkt odniesienia. Dostaniesz odpowiedź i będziesz wiedzieć czy kontynuować z tym samym materiałem.


Odpowiedz
Wpisy: 520
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Świadek się nie wyczerpuje w sensie energetycznym, ale warto go odświeżyć — po prostu połóż go na chwilę na naturalnym materiale, może przy kamieniu, chwila przerwy. Legowisko które leżało u ciebie cały dzień wchłonęło trochę twojej energii, więc oczyszczenie ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@stefcia_z)
Połączone: 9 miesięcy temu

Poczekajcie, bo się trochę zgubiłam. Wahadło ma mi powiedzieć czy świadek jest aktywny? To znaczy że wahadło ocenia jakość własnych warunków pracy? Czy to nie jest trochę... kołowe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Stefcia_Z To jest dobre pytanie i rozumiem skąd przychodzi. Ale w praktyce radiestezji zakładamy że wahadło nie 'myśli' — reaguje na pole informacyjne które jest albo czytelne albo nie. Pytanie o jakość świadka to nie paradoks, to kalibracja przed właściwą pracą. Podobnie jak sprawdzasz czy sposób jest sprawne zanim zaczniesz mierzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@asterka90)
Połączone: 1 rok temu

Okej, ale jak to odróżnić w praktyce? Bo jeśli wahadło mówi 'tak, świadek działa' to skąd wiem że ta odpowiedź jest wiarygodna, a nie że wahadło mi po prostu potwierdza co chcę usłyszeć? Szczerze pytam, bo to mi się kręci w głowie od jakiegoś czasu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Asterka90 To jest właśnie powód dla którego przed każdą sesją robi się tzw. pytania kontrolne — pytania na które znasz odpowiedź. 'Czy moje imię to X?' — jeśli dostajesz prawidłowe tak i nie, wahadło jest skalibrowane. Dopiero potem przechodzisz do właściwej pracy. Bez kalibracji wszystko jest przypadkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

A te pytania kontrolne robiłem raz przy pierwszej sesji i pomyślałem że wystarczy na zawsze. To mam je powtarzać przy każdej sesji z osobna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Antos85 Przy każdej sesji, zawsze. Twój stan się zmienia — zmęczenie, stres, cokolwiek jadłeś, czy jesteś skupiony. Kalibracja to nie jednorazowe ustawienie, to każdorazowe sprawdzenie czy kanał jest czysty. Przy szukaniu zaginionych zwierząt to tym bardziej ważne, bo emocje właściciela mogą silnie wpływać na wynik.


Odpowiedz
Wpisy: 183
Rozpoczynający temat
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

To ostatnie mnie zatrzymało — emocje właściciela wpływają na wynik. Ja jak szukałam kota sąsiadki, to nie byłam aż tak zaangażowana emocjonalnie jak ona, ale jednak czułam pewne napięcie bo zależało mi żeby pomóc. Czy to już za dużo? Skąd wiadomo kiedy emocje zaczynają przeszkadzać?


Odpowiedz
Wpisy: 256
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Myślę że dlatego właśnie lepiej żeby sesję robiła osoba trzecia, nie sam właściciel. Właściciel zwierzęcia jest zbyt zaangażowany, chce konkretnej odpowiedzi i to może zakłócać odczyt. Sąsiadka która pomaga jest już bardziej neutralna, nawet jeśli jej zależy.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@felicytka-x)
Połączone: 2 lata temu

Ale co w sytuacji kiedy nie ma nikogo innego? Jak ktoś jest sam i jego pies zaginął, to ma rezygnować z sesji bo jest za bardzo zaangażowany? Bez sensu. Czy jest jakiś sposób żeby to obejść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Felicytka.x Jest kilka podejść. Po pierwsze — długa medytacja przed sesją, świadome wyciszenie. Po drugie — możesz postawić wahadło i poprosić o pracę 'ponad swoją emocją', wprost formułując tę intencję. Po trzecie — jeśli sesja daje ci wynik który wydaje ci się zbyt piękny żeby był prawdziwy, powtórz ją po kilku godzinach. Powtarzalny wynik to dobry znak.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Mogę dodać z doswiadczenia — jak robiłam dla znajomej ze zgubionym kotem, sama nie miałam emocji związanych ze zwierzęciem, bo go nie znałam. I właśnie to chyba pomogło. Wynik był spokojny, wahadło nie szalało, krążyło równomiernie nad jednym rejonem. Myślę że właśnie ta neutralność dała czytelny odczyt.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@hipolit54)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co jeśli osoba która robi sesję w ogóle nie zna właściciela, ma tylko zdjęcie zwierzęcia? Czy ta neutralność jest wtedy jeszcze większa i lepiej służy seansowi, czy może brakuje jakiegoś 'połączenia' przez więź z osobą szukającą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Hipolit54 To jest ciekawy punkt. Więź właściciela ze zwierzęciem może w teorii ułatwiać dostrojenie — pracujesz ze zdjęciem zwierzęcia ale ta więź tworzy rodzaj nici energetycznej. Jednak w praktyce teleradiestezji zdjęcie lub fizyczny świadek wystarczają. Nie potrzebujesz emocjonalnej bliskości z właścicielem żeby sesja działała.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@lubczyk)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam to wszystko i zastanawiam się — czy ktoś tu na forum oferuje takie zdalne sesje dla szukających zwierząt? Nie jako usługę płatną, bardziej jako pomoc dla kogoś kto jest w trudnej sytuacji. Może jest jakiś wątek gdzie można poprosić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Lubczyk Nie wiem czy jest dedykowany wątek, ale takie prośby pojawiają się w różnych miejscach. Szczerze — lepiej zapytać bezpośrednio na tym forum, bo teleradiestezja na dystans to kwestia czasu i skupienia, a nie każdy ma możliwość żeby to robić na zawołanie.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku, ale związane z tym co Mamunaa mówiła o nieznajomości okolicy. Czy przy szukaniu na mapie, jeśli mapa jest bardzo schematyczna, na przykład taka z Google uproszczona do ogólnych ulic, to wynik może być mniej precyzyjny niż przy szczegółowej mapie? Czy mapa jest tylko 'ekranem' i jej dokładność nie ma znaczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Ewunia To pytanie zadawałam sobie jakiś czas temu i doszłam do wniosku że mapa ma jednak znaczenie — nie jako fizyczny obiekt, ale jako nośnik informacji przestrzennej. Im więcej szczegółów, tym więcej punktów odniesienia dla wahadła. Schematyczna mapa może dać ci rejon, szczegółowa może dać ulicę.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@ewunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

No i właśnie to mnie zastanawia po tym co napisała Modrzewka — jeśli mapa ma być nośnikiem informacji, to czy wydrukowana mapa z internetu 'zawiera' tyle samo co np. mapa na papierze kupionym w sklepie? Fizycznie to inny obiekt, ale informacja przestrzenna ta sama. Czy to w ogóle ma znaczenie dla wahadła?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Ewunia Myślę że kluczowe jest to co ty wnosisz do tej mapy, nie skąd pochodzi papier. Wahadło nie odczytuje papieru, odczytuje przestrzeń którą mapa reprezentuje. Wydruk z internetu, mapa ze sklepu, szkic ołówkiem na kartce — jeśli układy ulic i tereny są czytelne, informacja jest przekazywalna. Miałam sesje nad własnoręcznymi szkicami i działały.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 256

@Wega A czy robiłaś kiedyś sesję nad mapą którą samodzielnie narysowałaś z pamięci, bez patrzenia na oryginał? Zastanawiam się czy wtedy własna pamięć i wyobrażenie mogą wpływać na to co 'podpowiada' wahadło — czy mapa z pamięci to już trochę za duże pole do błędu?


Odpowiedz
 Wega
(@wega)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 520

@Modrzewka79 Robiłam raz coś podobnego i szczerze nie polecam jako metody podstawowej. Mapa z pamięci zawiera twoje przekonania o tym jak teren wygląda, a nie jak naprawdę wygląda. Przy szukaniu zaginionego zwierzęcia to duże ryzyko — wahadło może reagować na twoje wyobrażenie a nie na rzeczywisty układ terenu.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: