Wiesz co Bronek, to dobry pomysł ale nie bardzo mam kogoś takiego w pobliżu kto by to umiał. Spróbuję sama z tą kalibrację i sektorami. Jak coś znajdę albo nie znajdę to i tak napiszę tutaj bo ta rozmowa mi naprawdę dużo dała 🙂
Dobra, zrobiłam pierwszą próbę. Wzięłam kolczyk jako świadek do lewej ręki, zrobiłam kilka pytań kalibracyjnych i zapytałam najpierw czy kolczyk jest w mieszkaniu. Wahadło powiedziało że tak. Potem podzieliłam na pokoje - wskazało sypialnię. Zrobiłam mniejszy plan sypialni, podzieliłam na ćwiartki i wahadło bardzo wyraźnie reagowało na jeden róg. Przy szafie. Przeszłam tam i... nic. Zajrzałam pod szafę, za szafę, do szafy. Nie ma. Co teraz?
Nie rezygnuj jeszcze. Czy ta szafa jest przy ścianie? Bo wahadło mogło wskazać kierunek od miejsca gdzie stałaś, a nie dokładny punkt. Czasem to znaczy że przedmiot jest za ścianą, albo w ścianie - no ale w mieszkaniu raczej nie. Bardziej prawdopodobne że jest blisko tamtego narożnika, ale nie dokładnie przy szafie. Sprawdziłaś podłogę dookoła?
Czekaj, to znalazłaś?! To jest absolutnie niesamowite. Serio, właśnie tu, w tej rozmowie, na żywo?
No widzicie, pytanie wstepne robi robote. Gdyby wahadło powiedziało nie ma go w mieszkaniu, to by Słonecznica szukała zupełnie nie wiadomo gdzie. A tak - prosto do celu. Gratuluje 🙂
Słonecznico, ale jak to było z tą szufladą? Wahadło wskazało szafę ogólnie, a ty sama sięgnęłaś do tej konkretnej szuflady z jakiegoś przeczucia? Czy może przy szafie jeszcze raz pytałaś wahadłem?
I tu wracam do mojego poprzedniego pytania - bo teraz jest idealny moment. Słonecznico, czy myślisz że znalazłaś ten kolczyk bo wahadło dało ci prawdziwą informację z zewnątrz, czy dlatego że gdzieś w głowie wiedziałaś że ta szuflada istnieje i wahadło po prostu cię tam skierowało?
A ja chcę zapytać o coś praktycznego - Słonecznico, jak długo trwała cała ta sesja od początku do znalezienia? I czy w którymś momencie czułaś że wahadło 'kłamie' albo odpowiada niepewnie?
Okej ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - co by było gdyby kolczyk jednak tam nie był? Znaczy, wahadło wskazuje szafę, nie ma, to co? Zaczyna się od nowa? Czy to znaczy że sesja była zła?
Warto też wiedzieć że czasem wahadło wskazuje miejsce gdzie przedmiot był, nie gdzie jest teraz. Szczególnie jeśli przedmiot leżał gdzieś długo i zostawił swój ślad energetyczny. Czy ten kolczyk mógł wcześniej leżeć w innym miejscu w sypialni?
To co opisuje Kupala to jest realne zjawisko, radiesteci nazywają to różnie - odbitka energetyczna, remanencja. Szczególnie przedmioty metalowe z dużym ładunkiem emocjonalnym podobno zostają dłużej. Srebro i złoto to całe książki o tym. Ale w praktyce przy szukaniu zgub lepiej od razu pytać gdzie jest teraz, żeby wykluczyć ten efekt. To się robi przez precyzję pytania - nie 'gdzie jest kolczyk' tylko 'gdzie jest teraz, w tej chwili'.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czytam od początku i nie mogę się nie odezwać. Słonecznico, cieszę się że znalazłaś ten kolczyk, bo bardzo było słychać jak ci zależy. Mam pytanie - powiedziałas że trzymałaś świadek w lewej ręce, a wahadło w prawej. A co gdybyś miała tylko jedno wahadło i żadnego świadka, na przykład gdybyś szukała kluczy? Bez fizycznego kontaktu z czymś powiązanym z przedmoitem?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czytam od początku i nie mogę się nie odezwać. Słonecznico, cieszę się że znalazłaś ten kolczyk, bo bardzo było słychać jak ci zależy. Mam pytanie - powiedziałas że trzymałaś świadek w lewej ręce, a wahadło w prawej. A co gdy ktoś jest leworęczny? Czy to ma znaczenie dla kierunku ruchu wahadła?
A wracając do tego co pytałem wcześniej - bo Zorka odpowiedziała mi o szukaniu w kolejnych miejscach, ale mam jeszcze jedno. Jeśli wahadło wskazało miejsce gdzie przedmiot 'był', a nie gdzie 'jest', to jak w ogóle odróżnić te dwie informacje? Że tak pytam, bo to brzmi jakby każda pomyłka mogła być tłumaczona właśnie tym.
Okej ale tu mam problem z logiką - jak pole informacyjne ma wiedzieć co to znaczy 'teraz'? Czas to pojęcie ludzkie, nie energetyczne. Chyba że przyjmiemy że radiestezja działa zupełnie inaczej niż myślę.
Wiem że to filozoficzne i ciekawe, ale może warto też zapytać słonecznice jak sie czuje z całą ta dyskusją 🙂 Bo ona szukała kolczyka, znalazła, i teraz przez pół strony zastanawiamy się czy to ona sama to wiedziała. Słonecznico, jak ty to odbierasz?
Szczerze? Trochę śmiesznie, ale i ciekawie jednocześnie. Nie przeszkadza mi to pytanie - rozumiem skąd idzie. Ale dla mnie osobiście ważne jest że przed sesją serio nie wiedziałam gdzie szukać. Chodziłam w kółko po mieszkaniu i nic. Coś się zmieniło kiedy usiadłam z wahadłem. Czy to 'ja wiedziałam', czy coś mi powiedziało - nie wiem. Wiem że wcześniej sama nie dałam rady.
To co mówi Słonecznica jest dla mnie ważne - bo efekt jest mierzalny. Znalazła, nie znalazła. Tu nie ma interpretacji. I właśnie to odróżnia takie szukanie od czegoś co można podważyć w nieskończoność.
Mnie przekonały powtarzalne wyniki. Jeden raz to przypadek, ale jak ktoś dziesiąty raz wskaże właściwe miejsce z kilku możliwych, to już nie jest losowe. Słyszałam o radiesteście który szukał studni i za każdym razem trafiał w właściwy punkt. To nie jest magia, to rzemiosło.
A wracając do praktyki - bo mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy. Słonecznico, czy próbowałaś kiedyś szukać czegoś wahadłem zanim ten kolczyk zaginął? Znaczy czy to był twój pierwszy raz z wahadłem w takiej sytuacji?
Nie, wcześniej używałam wahadła głównie do pytań decyzyjnych, takich codziennych. Czy wziąć parasol, czy zadzwonić do tej osoby. Serio. Ale do szukania przedmiotu - pierwszy raz. I sama byłam zaskoczona że to tak zadziałało, bo podchodziłam do tego z małą wiarą.
To ciekawe że mała wiara nie przeszkodzia. Bo ja słyszałam że do pracy z wahadłem trzeba być pewnym i skupionym, a jak masz wątpliwości to wahadło daje niespójne odpowiedzi. A tu wychodzi że Słonecznica miała wątpliwości i jednak zadziałało.
I to jest chyba klucz - aktywne zaprzeczanie to nie to samo co wątpliwość. Można mieć w głowie 'nie wiem czy to działa' i jednocześnie otworzyć się na odpowiedź. Problem jest gdy ktoś siedzi z wahadłem i równolegle myśli 'to głupota, nic mi nie pokaże'. To już jest blokada wolicjonalna, nie wątpliwość.
Okej, ale jak to rozróżnić w praktyce? Bo jak siedzę z wahadłem i mam wątpliwości, to nie wiem czy to 'dobra wątpliwość' czy ta blokująca. To trochę paradoks - żeby wiedzieć czy dobrze pracuję, musiałbym już wiedzieć jak wyniki powinny wyglądać.
Ale ta kalibracja - czy robisz ją za każdym razem czy tylko raz na początku? Bo słyszałam że trzeba to powatarzać, ale nigdy nie byłam pewna jak często.
Mnie to bardzo ciekawi bo jak szukałam kolczyka, nie zrobiłam żadnej kalibracji. Po prostu wzięłam wahadło i zaczęłam. Czy to znaczy że miałam szczęście, czy że kalibracja nie zawsze jest potrzebna?
Myślę że to zależy od etapu praktyki. Ktoś kto pracuje z wahadłem regularnie ma już ten rytm wbudowany - kalibracja dzieje się niemal automatycznie zanim zacznie. U kogoś kto sięga po wahadło rzadziej, świadome sprawdzenie odpowiedzi może robić różnicę. Ale to nie jest żelazna reguła.
