Myślę że obydwa mechanizmy mogą działać jednocześnie — raz pamięć ciała, raz coś szerszego. Nie trzeba wybierać jednego wyjaśnienia dla wszystkich przypadków. Radiestezja nie jest jednorodna.
Wracając do praktyki bo zgubiłam się trochę w tej teorii — czy ktoś miał doświadczenie z szukaniem rzeczy poza domem, o którym wspominałam wcześniej? Tzn. ktoś faktycznie szukał nad mapą okolicy i sprawdzał potem w terenie? Ciekawi mnie jak duży był błąd wskazania.
Jeden przypadek to za mało żeby cokolwiek stwierdzać, ale żeby nie było że jestem sceptyczna — to brzmi naprawdę dobrze jak na rozmiar mapy na kartce A4. Kilka metrów błędu przy takiej skali to całkeim precyzyjnie.
Mnie bardziej ciekawi co zabrał jako świadek do sesji nad mapą. Bo przy poszukiwaniu okularów ciężko chyba o próbkę? Chyba że to były jego okulary od lat i miał etui albo coś. Czy mozna pracować bez świadka w ogóle, tylko z intencją?
Wracając do pytania Jasnowidzki o szukanie poza domem — to mnie też zastanawia czy ktoś tu to realnie próbował. Bo w domu jest jakiś limit przestrzeni, można chodzić z wahadłem po pokojach i to ma sens. Ale jak coś zginęło na spacerze albo w centrum handlowym, to czy mapa w ogóle jest wtedy realną opcją dla kogoś niezbyt zaawansowanego? Mam wrażenie że to już zupełnie inny poziom trudności.
a co w ogóle decyduje o tym poziomie trudności — odległość od miejsca sesji, rozmiar obszaru który trzeba przeszukać, czy coś jeszcze? Bo logicznie myśląc dom to mały obszar, łąka za miastem to duży, ale może w radiestezji to nie działa tak liniowo?
