Słyszałem już różne podejścia do tego tematu i chciałem zapytać, bo sam przez to przechodziłem — co właściwie znaczy 'poznać wahadło'? Mam wrażenie, że to jedno z tych pojęć, które każdy rozumie trochę inaczej. Dla mnie zaczęło się od bardzo prostej obserwacji: kupione wahadło przez pierwszy tydzień dawało mi odpowiedzi chaotyczne. Potem coś się zmieniło. Nie wiem, czy to ja się zmieniłem, czy wahadło, czy po prostu nauczyłem się czytać własne reakcje. Czy ktoś to przeżył podobnie?
Dokładnie to samo! U mnie też był taki okres, kiedy wahadło po prostu kręciło się losowo i nie miałam pojęcia, czy to ja robię coś źle, czy po prostu nie ma jeszcze między nami zrozumienia. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam dostrzegać konsekwencję ruchów. Ale mam pytanie do Ciebie, Arat — czy robiłeś coś konkretnego w tym pierwszym tygodniu, czy po prostu czekałeś?
A co to znaczy, że się 'opiera'? To jest jakieś fizyczne odczucie w dłoni czy raczej coś bardziej wewnętrznego? Pytam, bo sama mam wahadło od jakiegoś czasu i zupełnie nie wiem, czy to co czuję, to coś realnego czy tylko moje wyobrażenie.
Dodola, ja miałam ten sam dylemat i chyba każdy przez to przechodzi. Dla mnie to było uczucie jakiegoś oporu w nadgarstku, lekkie mrowienie. Ale szczerze? Przez długi czas nie byłam pewna, czy to wahadło daje mi sygnał, czy to po prostu zmęczenie ręki. 🙂
A mnie ciekwi co z tym kaibrowaniam — słyszałam że trzeba ustalic wahadlu odpowiedz tak i nie zanim sie zaczyni pytac o cokolwiek. Jak wy to robicie? Bo czytałam różne metody i jedna mówi żeby pytac o cos oczywistego a inna że trezba medytowac najpierw.
To znaczy, że wahadło jest czułe na emocje? Bo zastanawiam się, czy to nie jest tak, że jak ktoś jest zestresowany, to wahadło po prostu odzwierciedla ten chaos i nic konkretnego nie pokazuje?
To mnie zastanawia od dawna — czy z tego wynika, że synchronizacja to tak naprawdę praca nad sobą, a nie nad wahadłem? Bo jeśli tak, to wahadło jest tylko rodzajem lustra, a nie czymś z własną energią...
Hortensja_D, to jest pytanie, które dzieli radiestezystów od lat. Jedni twierdzą, że wahadło to tylko przedłużenie naszej wrażliwości, inni — że przedmioty mają własne pole energetyczne i faktycznie 'współpracują'. Moje doświadczenia po wielu latach pracy wskazują raczej na to, że prawda leży pośrodku. Wahadło z kryształu będzie zachowywać się inaczej niż mosiężne — i to nie tylko dlatego, że jest inaczej wyważone.
A tą rozice w wateriałach mocno czuc? Bo mam jedno wahadło drewniane domowiej roboty i jakoś nie jestem pewny czy to ma znaczenie czy lepiej kupic cos z kamiena albo miedzy.
Malgosia, a jak długo u Ciebie trwało zanim te ruchy stały się naprawdę powtarzalne? Bo u mnie jest tak, że jednego dnia mam super czytelne odpowiedzi, a drugiego — zupełny chaos i nie wiem, czy to wina nastroju, miejsca, pory dnia...
Wracając do kwestii synchronizacji, bo myślę, że warto doprecyzować — czy budowanie relacji z wahadłem to jednorazowy proces, czy raczej coś, co się robi cały czas? Bo ja po kilku miesiącach przerwy musiałem jakby zaczynać od nowa.
To bardzo ważna obserwacja. Przerwy rzeczywiście potrafią to rozluźnić. Według mojego rozumienia tej pracy — synchronizacja to nie stan, który się osiąga raz na zawsze, ale coś, co trzeba regularnie podtrzymywać. Jak każda umiejętność. Po przerwie organizm musi się 'przypomnieć', jak wchodzić w ten tryb skupienia. Chciałabym się dowiedzieć od innych — czy ktoś miał przerwy i jak długo trwało powracanie do formy?
To co opisuje Lobelka bardzo mi się zgadza. Te 'watowane' ruchy to dobra metafora. Właśnie po mojej przerwie miałem dokładnie to — wahadło technicznie się kręciło, ale jakby bez przekonania. Jakbyśmy obaj czekali, kto zacznie. Trochę śmiesznie to brzmi, ale tak to czułem.
A ta wyrazistość ruchów — czy ona rośnie z praktyką generalnie, czy może zależy też od konkretnego wahadła? Pytam, bo zastanawiam się, czy zmiana wahadła na inny materiał mogłaby coś tu dać, czy to raczej kwestia tylko ćwiczenia.
A ile czasu zajelo wam to dogadywanie po zmianie wahadla? Bo mam to drewniane i mysle o kupnie nowego ale boje sie ze troche zmarnuje czasu na nowo.
Naprzemiennie — to ciekawe. Czy to nie powoduje zamieszania? Bo jak dla mnie już jedno wahadło to wystarczający chaos, a co dopiero dwa jednocześnie...
A jak w ogule odroznic ze juz mamy te stabilne odpowiedzi? Bo czytalam ze niektory radiestezisci maja jakis test sprawdzajacy — pytaja o kilka rzeczy ktore juz wiedza i patrza czy sie zgadza. Ale nie wiem czy to wystarczajacy test czy jest cos lepszego.
Ten przykład z monetą jest dobry, ale mam pytanie — czy nie jest tak, że możemy wyczuwać to inaczej niż radiestezyjnie? Znaczy, ułożenie monety w dłoni można wyczuć dotykiem. Czy znacie jakiś test, który naprawdę eliminuje takie alternatywne wyjaśnienia?
Czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem, bo sama mam wahadło od jakiegoś czasu, ale jakoś nigdy nie brałam tego zbyt poważnie. Zatrzymało mnie właśnie to zdanie o kopercie — to jest coś konkretnego, co można zrobić w domu. Czy robiliście takie testy regularnie, czy raczej jednorazowo?
I to jest chyba rdzeń całego tego tematu, bo wracam do pytania, które zadałem na początku. Synchronizacja z wahadłem to w praktyce umiejętność bycia cichym w sobie na żądanie. I nie wiem, czy to jest coś, co się osiąga — raczej coś, do czego się wraca. Jak Lobelka mówiła wcześniej.
Ale czy to 'bycie cichym' można jakoś ćwiczyć osobno, bez wahadła? Bo jeśli tak, to może warto to robić niezależnie, a wahadło brać do ręki dopiero kiedy już jesteśmy w tym stanie?
Ja probowalam meditowac przed sesja z wahadlem i chyba cos w tym jest bo jednak inaczej mi szlo. Ale nie wiem czy to dlatego ze bylam spokojna ogolnie czy moze dlatego ze bardziej skoncentrowana. Moze jedno i drugie?
To co piszesz o spokoju i koncentracji razem — zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest właśnie ta 'relacja' z wahadłem, o którą pytałeś na początku. Nie chodzi o samo sposób, tylko o to, że ono wymusza na tobie bycie w konkretnym stanie. Może wahadło jest swego rodzaju kotwicą?
Kotwica — to dobre słowo. Choć dodałabym, że kotwica działa tylko wtedy, kiedy jest zakorzeniona w czymś stałym. Jeśli twój stan wewnętrzny jest za każdym razem inny, wahadło nie ma do czego wracać. I może dlatego to 'poznawanie' trwa — żebyś ty sama stała się tą stałą.
Ten przykład z muzykiem dużo mi daje. Bo chyba właśnie o to chodzi — że nie musisz być idealna każdego dnia, ale musisz wiedzieć, jak się ustawić. Mnie to przypomina pracę z tarotem, gdzie też nie chodzi o to, żeby być 'w formie', tylko żeby umieć się przestawić.
A czy jak wahadlo sie nie rusza wcale — ani tak ani nie — to znaczy ze jestesmy za brdzo spieci czy moze pytanie jest zle postawone? Bo mi sie to zdarza i nie wiem co to znaczy.
No wlasnie rozne — raz jak bylem zmeczony po pracy, raz jak sie denerwwalem o jakis wynik. Ale tez raz jak bylem spokojny i nic sie nie dzialo. Wiec nie umiem tego ogaranac.
