Zdjęcie satelitarne jako świadek — to jest zupełnie nowe podejście dla mnie. Ale jak je traktować fizycznie? Drukujesz i kładziesz pod wahadłem jak mapę? Czy samo patrzenie na ekran wystarczy?
Jeszcze jedna rzecz przy zdjęciach satelitarnych — skala ma znaczenie. Widziałam jak ktoś brał bardzo przybliżony widok, gdzie działka zajmowała cały wydruk, i wyniki były inne niż przy szerszym ujęciu z okolicą. Moje zdanie jest takie że działka bez kontekstu otoczenia to świadek niekompletny, bo żył wodnych i sieci Hartmanna nie da się odciąć od tego co jest dookoła.
Wracając jeszcze do tego layeringu o którym mówiła wcześniej Czeslawa08 — czy przy pracy z kilkoma świadkami jednocześnie trzyma się je razem cały czas, czy kolejno? Bo wyobrażam sobie że jednoczesne trzymanie próbki ziemi i zdjęcia i jeszcze nitki z koszulki to już fizycznie trudne.
Czyli wracając do mojego pytania o layering — czy przy kilku świadkach trzymasz je fizycznie razem pod wahadłem, czy bardziej kolejno? Bo przy próbce ziemi plus zdjęciu plus nitkę z koszulki wyobrażam sobie że to robi się dość nieporęczne. Jak to wygląda w praktyce?
Ja robiłem raz sekwencję z dwoma świadkami dotyczącymi tej samej działki i dostałem sprzeczne odpowiedzi. Jeden świadek był próbką piasku z narożnika, drugi zdjęcie z drona. I co ciekawe — sprzeczność okazała się informacją. Działka miała dwa zupełnie różne mikroobszary energetyczne. Gdybym połączył świadki w jeden pakiet, pewnie bym tego nie wyłapał.
Chcę wrócić na chwilę do tematu zgody który zostawiliśmy. Sprawiedliwa napisała wcześniej że powinnaś się zastanowić 'po co i dla kogo' robisz pomiar bez zgody drugiej osoby. Ale co w sytuacji kiedy robisz go dla bezpieczeństwa tej osoby — na przykład sprawdzasz energię mieszkania gdzie ona śpi, a ona nie wierzy w radiestezję i po prostu odmówiłaby próbki? Czy brak wiary zmienia odpowiedzialność etyczną?
To jest coraz bardziej skomplikowane. Rozumiem więc że ideałem byłby świadek który niesie wyłącznie informację o jednym aspekcie — albo o miejscu, albo o osobie — a nie o obu naraz?
Chciałam dodać że są świadki które działają właśnie odwrotnie — celowo mieszają obydwa elementy. Na przykład kiedy badam kompatybilność osoby z miejscem, łączę włos lub próbkę od osoby ze świadkiem miejsca i pytam wahadłem o relację między nimi. To nie jest błąd metodologiczny, to jest celowy zabieg diagnostyczny.
Trochę się pogubiłam w tym wszystkim. Zaczęłyśmy od tego co to jest świadek i okazuje się że to jest coraz bardziej złożona sprawa. Czy jest jakiś prosty punkt wyjścia dla kogoś kto dopiero zaczyna z wahadłem i chce spróbować teleradiestezji? Jakie powinnam wziąć świadki do pierwszego pomiaru na mapie?
Mam jeszcze jedno pytanie do bardziej doświadczonych. Rozmawiamy o świadkach fizycznych i o kartce z imieniem. A co z świadkiem który jest niejako w umyśle operatora — mocna intencja, wizualizacja miejsca? Czy to w ogóle można nazwać świadkiem, czy to już zupełnie inna technika?
Słuchając tej rozmowy zaczynam myśleć że świadek to trochę jak kotwica dla wahadła — bez niego sesja dryfuje tam gdzie operator chce popłynąć. Z kotwicą możesz zostać w miejscu które cię interesuje nawet jeśli twoje myśli uciekają. Czy to jest dobre porównanie, czy za bardzo upraszczam?
Dobra, rozumiem metaforę z kotwicą, ale mam jeszcze jedno głupie pytanie — jeśli świadek to kotwica, to co jest liną? Czyli co sprawia że wahadło w ogóle 'dociera' do tego miejsca przez świadka? Bo fizycznie jest u mnie na stole, a miejsce może być setki kilometrów dalej.
A co z nagraniem wideo albo filmem z miejsca? Kiedyś gdzieś czytałem że ktoś używał klatki z nagrania jako świadka. To bliżej zdjęcia czy bliżej kartki z imieniem?
Słyszałam o takiej praktyce i sama próbowałam raz z wydrukiem klatki wideo. Szczerość wymaga żebym powiedziała — wyniki były mniej stabilne niż ze zdjęciem. Ale nie wiem czy to była słabość świadka, czy moje rozproszenie tego dnia. Tego nie da się oddzielić w jednej sesji.
Właśnie to jest problem z weryfikacją w teleradiestezji w ogóle. Przy świadku fizycznym przynajmniej masz pewność że przedmiot jest taki jaki jest. Przy wydruku czy skanie zdjęcia zaczyna się pytanie czy papier niesie informację czy tylko ją odwzorowuje. Różnica chyba kluczowa.
Ja tu dorzucę coś z własnej praktyki. Próbowałam raz z odbitką fotograficzną na papierze błyszczącym i na matowym — i mam wrażenie, choć to subiektywne, że błyszczący dawał wyraźniejszy ruch wahadła. Może dlatego że lepiej zachowuje kontrast energetyczny obrazu? Albo to przypadek, nie wiem.
Wchodzę tu bo to pytanie mnie zatrzymało. Czy subiektywność operatora to zasób czy zakłócenie? Bo z jednej strony wrażliwość jest konieczna do pracy z wahadłem, a z drugiej ta sama wrażliwość może fałszować wynik. Jak to się rozdziela w praktyce?
Mogę zapytać o coś bardzo praktycznego? Zbieram próbkę ziemi według tego co pisał Idzik — papierowa koperta, szklany słoiczek. Ale ile tej ziemi? Łyżeczka, łyżka stołowa, garść? I czy ma znaczenie z której warstwy — z powierzchni czy głębiej?
A co jeśli nie mam dostępu do miejsca żeby pobrać próbkę? Powiedzmy że chcę zbadać działkę którą dopiero rozważam kupić i jeszcze tam nie byłem. Wtedy zostaje mi tylko zdjęcie z ogłoszenia?
To jest chyba dobry wniosek praktyczny z całej tej rozmowy. Jakość świadka określa poziom szczegółowości na jakim możesz pracować. Słaby świadek — pytania ogólne. Silny świadek — pytania szczegółowe. Czy ktoś z was świadomie dobiera świadka do pytania które chce zadać, a nie tylko do miejsca?
To pytanie Rocha o dobieranie świadka do pytania jest bardzo celne i chcę przy nim zostać chwilę. Bo wydaje mi się że większość z nas intuicyjnie to robi, ale nie zawsze to nazywa. Kiedy pytam ogólnie 'czy to miejsce jest dla mnie korzystne' — zdjęcie wystarczy. Kiedy pytam 'gdzie dokładnie przebiega żyła wodna i na jakiej głębokości' — potrzebuję czegoś mocniejszego. Czy ktoś świadomie zbudował sobie jakiś system dobierania świadka zanim zaczyna pracę?
Mam coś w rodzaju wewnętrznej hierarchii i faktycznie stosuję ją świadomie. Na pierwszym miejscu próbka fizyczna pobrana osobiście — to dla pytań o konkretne lokalizacje, głębokości, rozkład stref. Na drugim zdjęcie zrobione przez kogoś znajomego, komu ufam że był tam naprawdę i niedawno. Na trzecim zdjęcie z zewnętrznego źródła, np. ogłoszenie. Kartka z adresem lub intencja — tylko do wstępnego przesiewania, nigdy do precyzyjnych pomiarów. Ta hierarchia nie jest moja — wyczytałam ją u Turenne'a i potwierdziłam własną praktyką. Ale ciekawi mnie czy inni mają podobnie zbudowany system czy raczej decydują intuicyjnie za każdym razem.
Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz przy tej hierarchii. Próbka ziemi jest pobierana w konkretnym momencie — powiedzmy że działka z czasem się zmienia, stawiają budynek obok, zmienia się poziom wód gruntowych. Czy próbka nadal jest dobrym świadkiem jeśli pobrana była kilka lat temu? Czy świadek fizyczny 'przedawnia' się tak samo jak zdjęcie?
Próbka ziemi to według mnie jeden z trwalszych świadków właśnie dlatego że niesie informację geologiczną, a nie tylko powierzchniową. Warstwa gleby na głębokości 20 cm nie zmienia się od wizyty do wizyty. Ale zgadzam się z tym co napisała Czeslawa — jeśli w pobliżu były głębokie prace ziemne, przeprowadzka sieci wodociągowej, budowa fundamentów, to może warto pobrać świeżą próbkę. Ja generalnie traktuję próbkę jako ważną przez kilka lat przy braku dużych zmian w terenie.
A czy ktoś z was miał sytuację gdzie dwie próbki z tego samego miejsca pobrane w różnym czasie dawały różne wyniki? Pytam bo to by potwierdzało że próbka 'starzeje się' albo zmienia — albo zaprzeczało. Czy ktoś to sprawdzał choćby przypadkowo?
Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale mam pytanie które wynika z całej tej rozmowy. Czytam tu o próbkach, zdjęciach, mapach, kartkach z adresem — i zastanawiam się: czy można mieć więcej niż jeden świadek jednocześnie przy jednym pomiarze? Czyli powiedzmy zdjęcie I próbka ziemi razem? Wzmacniałoby to sygnał czy przeszkadzało?
Ja tu wejdę z czymś może prowokacyjnym. Mówicie o ryzyku autosugestii tak jakby to był błąd który trzeba eliminować. Ale czy nie jest tak że w teleradiestezji właśnie ta wrażliwość operatora na obraz miejsca jest częścią metody? Trudno mi oddzielić 'wiem skąd pochodzi próbka' od 'reaguję na energię próbki'.
