Forum

Asystent AI
Radiestezja w świąt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Radiestezja w świątyniach i miejscach kultu — czy energia tam jest silniejsza?

Strona 3 / 4

Wpisy: 307
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do całej grupy bo to mnie nurtuje od dłuzszego czasu. Czy ktoś kiedyś mierzył skalą Bovisa w miejscu kultu? Zastanawiam sie jakie wartości wychodzą w starych kościołach kontra nowych, tych z betonu z lat siedemdziesiątych.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Julisia80 Robiłem to parę razy. Stare gotyckie kościoły wychodzą mi zazwyczaj między osiemnaście a dwadzieścia dwa tysiące Bovisa, co jest wyraźnie powyżej progu korzystnego. Nowe budynki sakralne — bardzo różnie, czasem zaskakująco wysoko jeśli parafia jest żywa i aktywna, ale bywają i takie gdzie wskaźnik ledwo przekracza poziom neutralny.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Ambrozy Skąd wiadomo gdzie jest ten próg korzystny? Pytam serio, bo czytałam różne rzeczy i raz jest mowa o sześciu tysiącach, raz o dziewięciu.


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Kryska Umownie przyjmuje się sześć i pół tysiąca jako poziom neutralny dla człowieka. Powyżej zaczyna być korzystnie. Ale to kwestia szkoły — różni radiesteci mają nieco inne kalibracje biometru, więc wartości bezwzględne trzeba zawsze odnosić do własnych pomiarów referencyjnych.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@jeremiasz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do czegoś co było wcześniej powiedziane — o trenowaniu czułości. Konkretnie chodzi mi o to: czy wielokrotne wizyty w miejscach o silnej energii naprawdę coś zmieniają w dłuższej perspektywie? Czy to bardziej kwestia ćwiczenia skupienia niż samego kontaktu z energią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Jeremiasz To dwa osobne procesy które się wzajemnie wspomagają. Kontakt z silnym polem uczy cię rozpoznawać sygnał bo jest po prostu głośniejszy i łatwiejszy do odczytania. Ale skupienie to coś co rozwijasz niezależnie i bez niego silna energia nic ci nie da bo przepłynie obok.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@galaktyka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja myśle ze najwazniejsza jest regularnosc. Chodziłam przez kilka miesiecy co tydzien do jednego miejsca, starego koscioła w moim miasteczku, i po pewnym czasie zaczełam czuć róznice miedzy roznymi punktami we środku — nawet bez wahadła, samym ciałem. Nie wiem czy to od tego miejsca czy od ćwiczenia ale coś sie zmieniło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wisnia71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 89

@Galaktyka Czujesz różnicę ciałem — to znaczy jak dokładnie? Temperatura, jakieś mrowienie? Pytam bo słyszałam że tak powinno być ale sama jeszcze nic takiego nie doświadczyłam.


Odpowiedz
(@galaktyka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Wisnia71 U mnie to bardziej jakby lekki opor w powietrzu, albo odwrotnie, jakby ciągnęło w jakims kierunku. I zmiana nastroju, wyraźna, wchodzę w jeden punkt i jest spokojniej, dwa metry dalej jakby ciezej. Nie mrowienie tak jak przy elektrycznosci.


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Galaktyka jest moim zdaniem ważnym etapem — kiedy ciało zaczyna wyprzedzać wahadło. Wahadło jest dla mnie teraz bardziej potwierdzeniem niż odkryciem. Ale żeby dojść do tego etapu, właśnie te miejsca o wyraźnej energii bardzo pomagają, bo sygnał który daje ciało jest tam silniejszy i łatwiej go zidentyfikować.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale jak wy w ogóle oddzielacie to co czuje ciało od zwykłej sugestii? Wchodzę do starego kościoła, wiem że to stary kościół, więc psychika już jest nastawiona na coś szczególnego. Jak tu mówić o obiektywnym odczuciu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 307

@Narcyz To jest wlasnie dlatego tak ważne żeby próbować w miejscach o których nic nie wiesz z góry. Szłam kiedyś przez las i nagle w jednym miejscu wahadło zareagowało zanim jeszcze wiedziałam że tam stoją resztki jakiejs starej kapliczki. Dopiero potem zobaczyłam kamienie. To były takie chwile kiedy naprawde wiedziałam ze coś działa.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Dokładnie o to chodzi z tym treningiem czułości — szukać sytuacji gdzie informacja idzie od ciała albo wahadła do głowy, a nie odwrotnie. I właśnie dlatego miejsca kultu są tak cennym poligonem ćwiczebnym. Energia tam jest wyraźna, a ty możesz sprawdzać czy twoje odczucie pokrywa się na przykład z historyczną lokalizacją ołtarza albo miejsca pochówku — o ile masz do nich dostęp.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Wierzbina Dobra, rozumiem ten argument z informacją idącą od ciała do głowy. Ale skąd wiesz że tak właśnie było? Że wahadło zareagowało zanim mózg cokolwiek zinterpretował? Ja nie jestem w stanie tego rozdzielić u siebie i to mnie frustruje.


Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 307

@Narcyz Nie powiem ze to latwe do rozdzielenia. Ale jak czesto bywasz w miejscach o wyraznej energii? Bo moim zdaniem ten problem troche znika sam kiedy masz wiecej doswiadczen do porownania.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Narcyz Ja sobie pomagam tak — staram się nie wiedzieć z góry co jest w danym miejscu. Chodzę gdzieś z wahadłem bez wcześniejszego szukania informacji, robię pomiary, zapisuję, a dopiero potem sprawdzam historię miejsca. To nie eliminuje sugestii całkowicie, ale mocno ją ogranicza.


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

To co Wierzbina opisuje to chyba najuczciwsza metoda jaką można stosować samodzielnie. Ja też tak robiłem na początku kiedy badałem stare kaplice w okolicy — najpierw notatki z wahadła, potem poszukiwania. Kilka razy trafienia były dość wyraźne, ale równie często wychodziło coś zupełnie innego niż w historii miejsca. I to też jest cenna informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie — to jest ważny punkt który chcę rozwinąć. Brak trafienia to nie jest dowód że metoda nie działa, ale też nie wolno go ignorować. Jak często wam się zdarza że wahadło wskazuje coś co potem weryfikacja historyczna podważa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Kingusia U mnie rozbieżności są głównie przy bardzo starych miejscach, sprzed kilkuset lat. Energia terenu mogła się wielokrotnie przekształcać — miejsce kultu poganskiego, potem chrześcijańska kaplica, potem może cokolwiek innego. Wahadło łapie stan obecny, a historia opisuje to co było. Niekoniecznie muszą się pokrywać.


Odpowiedz
(@galaktyka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Ambrozy A wiec mierzysz stan aktualny, nie historyczny? Czy jest w ogole mozliwe żeby wahadło cofało sie w czasie energetycznie, jakby odczytywało warstwy?


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Galaktyka To jest pytanie na które nie mam pewnej odpowiedzi. Teleradiesteci pracujący nad mapami twierdzą że można się intencją ustawić na konkretny czas. Przy pracy bezpośredniej w terenie — bardziej wątpię, ale nigdy nie próbowałem systematycznie. Może ktoś miał takie doświadczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@jeremiasz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wróćmy może do samego trenowania czułości, bo mi to wciąż nie jest jasne. Rozumiem że miejsca kultu to dobry poligon bo sygnał jest wyraźniejszy. Ale co konkretnie robić kiedy już tam stoisz? Po prostu stać z wahadłem i chodzić, czy jest jakaś konkretna technika?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Jeremiasz Jedna rzecz która mnie bardzo przestawiła — chodzenie po miejscu BEZ wahadła najpierw, tylko uważnie. Zatrzymujesz się tam gdzie ciało samo zwalnia albo gdzie pojawia się jakakolwiek zmiana. Dopiero potem wracasz z wahadłem do tych punktów i sprawdzasz. To uczy rejestrować subtelne sygnały zanim sięgniesz po potwierdzenie.


Odpowiedz
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Kingusia Oh to interesujące, nigdy bym tak nie pomyslała zeby najpierw isc bez wahadla. Ale czy nie chodzi wtedy o zwykłą uwaznosc, medytacyjne chodzenie? Bo to brzmi troche jak techniki z zupelnie innej bajki.


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Polaryska Punkt styczny jest, nie zaprzeczam. Ale cel jest inny — nie chodzi o bycie tu i teraz dla dobrostanu, tylko o trenowanie konkretnego kanału percepcji. Uważność jest środkiem, nie celem. Zresztą wielu starych radiestów zanim w ogóle sięgało po różdżkę, chodziło boso po terenie właśnie po to żeby poczuć grunt.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@wisnia71)
Połączone: 10 miesięcy temu

To ciekawe co mówisz o chodzeniu boso. Słyszałam kiedyś że bezpośredni kontakt z ziemią zmienia coś w percepcji, ale traktowałam to trochę jak metaforę. Czy to ma znaczenie praktyczne przy radiestezji czy to bardziej filozofia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Wisnia71 Moim zdaniem ma praktyczne znaczenie ale ciężko to udowodnić inaczej niż własnym doświadczeniem. Ja latem kiedy mogę chodzę boso po terenie który badam i wahadło faktycznie reaguje inaczej — szybciej, pewniej. Czy to przez lepsze uziemienie, skupienie czy coś innego — nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale chwila — jeśli wahadło reaguje inaczej kiedy jesteś bosa, to jest raczej dowód że to ty się zmieniasz, nie że energia jest inna. Nie świadczy to trochę o tym jak bardzo wynik zależy od stanu radiestetki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 307

@Narcyz No tak, ale to nie jest koniecznie argument przeciwko radiestezji, tylko argument za tym ze radiestetka jest częscią układu pomiarowego. Jak z każdym czułym przyrządem — kalibracja operatora ma znaczenie. Dlatego własnie trenujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że ta dyskusja dotknęła czegoś ważnego. Wracając do świątyń — czy miejsca kultu są cennym poligonem właśnie dlatego że energia tam jest na tyle stabilna i wyraźna, że pozwala kalibrować siebie? Innymi słowy — nie tyle ćwiczysz wahadło, ile ćwiczysz siebie jako odbiorcę?


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@galaktyka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Tak to rozumiem po tych miesiacach chodzenia do mojego koscioła. To miejsce stało sie dla mnie jakby punktem referencyjnym. Wiem jak reaguje moje ciało i wahadlo w miejscu o pewnej energii, i potem to mi pomaga w innych sytuacjach gdzie nie mam pewnosci co czuje.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kryska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Galaktyka Czyli jak punkt zerowy na linijce, tak? To ładnie powiedziane. Ale pytanie — czy ten punkt referencyjny jest przenaszalny między osobami? Twój kościół kalibruje ciebie, ale mnie nie skalibruje bo mam inne ciało, inne doświadczenia?


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Kryska Dokładnie tak. Dlatego każdy powinien znaleźć swoje miejsce bazowe. Ale mechanizm jest podobny — chodzi o to żeby mieć jedno miejsce które dobrze znasz energetycznie, do którego wracasz regularnie i z którym możesz porównywać wszystko inne.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 62

@Ambrozy Czyli rozumiem że to miejsce bazowe to trochę jak kalibracja przed każdym wyjściem w teren? Że wracasz do tego punktu żeby sprawdzić czy jesteś gotowy do pracy, czy coś się z tobą zmieniło?


Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Jeremiasz Dokładnie tak to rozumiem. Ale też nie tylko przed — czasem wracam po sesji w nowym miejscu, żeby zobaczyć czy coś się we mnie zmieniło po kontakcie z tamtą energią. Miejsca kultu mają to do siebie że są stabilne, więc jeśli wahadło zachowuje się tam inaczej niż zwykle, to sygnał że coś jest ze mną nie tak, nie z miejscem.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@wisnia71)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale zaraz — czy to nie stwarza jakiegoś błędu kołowego? Mówisz że kalibrujesz się na stabilnym miejscu, ale skąd wiesz że to miejsce jest faktycznie stabilne, a nie że po prostu tak bardzo się na nim skupiłeś że twoje ciało zawsze reaguje tak samo na sam widok kościoła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Wisnia71 To jest naprawdę dobre pytanie i nie mam na nie łatwej odpowiedzi. Myślę że częściowa odpowiedź jest taka — jeśli to samo miejsce działa podobnie na różnych radiestów którzy nie znają twojej historii z nim, to daje pewniejszy grunt. Dlatego właśnie tak ważne są pomiary zbiorowe, o których Kalikst wspominał wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co z miejscami kultu ktore juz nie dzialaja, tzn. kościoły zamknięte, opuszczone kaplice? Czy energia tam jest wciaz silna czy zanika bez... no wlasnie, bez czego? Bez modlitwy, bez ludzi?


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie mnie bardzo interesuje bo badałem takie miejsca. Mam w okolicy kaplicę przy dawnym dworze, nieczynną od kilkudziesięciu lat. Skala Bovisa tam nadal dość wysoka, wahadło reaguje wyraźnie. Ale nie wiem czy to zasługa samej konstrukcji energetycznej miejsca, historii modlitwy która w nim zostawiła ślad, czy może samego terenu pod kaplicą.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@galaktyka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mysle ze to nie jest tak zero-jedynkowe. Byłam w kilku takich opuszczonych kaplicach i różnice były ogromne — jedna czułam jako bardzo żywą mimo że od dekad pusta, inna była jakby wygaszona. Pytanie wiec chyba czy pierwotna lokalizacja była wybrana radiestezyjnie bo tam energia ziemi jest dobra, czy postawiono gdziekolwiek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Galaktyka Ale jak to sprawdzić po fakcie? Nie wiesz przecież kto budował kaplicę i czy się kierował takimi kryteriami. Może po prostu jedna stoi na żyle wodnej a druga nie i stąd różnica?


Odpowiedz
(@galaktyka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Narcyz No właśnie, i dlatego mierzę zawsze kilka rzeczy naraz — czy jest żyła, gdzie są węzły Hartmanna, jak wypada ogólny pomiar Bovisa. Żyła sama w sobie nie jest dobra ani zła, zależy od rodzaju i od tego jak krzyżuje się z siecią.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do Polaryski — ja myślę że energia w opuszczonych miejscach kultu to jest coś co warto badać właśnie jako ćwiczenie czułości. Bo tam masz dwa różne sygnały naraz: ten geologiczny, z samego terenu, i ten jakby nałożony, z historii miejsca. Rozróżnienie ich to już dość zaawansowana praca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 307

@Wierzbina Ale jak odróżnić jedno od drugiego w praktyce? Mam wrażenie że to jest łatwe do powiedzenia a dużo trudniejsze żeby to faktycznie poczuć jako dwa osobne sygnały.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Julisia80 Szczerze? Przez błędy. Kiedy byłam na miejscu które miało silną historię ale geologicznie było obciążone — krzyżowanie Curry na przykład — to wahadło dawało sprzeczne sygnały. Dopiero kiedy zrozumiałam że to nie szum tylko dwa nakładające się źródła, zaczęłam to czytać inaczej. Nie wiem jak to wytłumaczyć lepiej niż przez doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@kryska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam głupie pytanie — czy wahadło reaguje inaczej w zależności od tego jaką masz intencję wchodząc do miejsca? Bo jak słucham tej rozmowy to zastanawiam się czy żeby wyłapać ten 'geologiczny' sygnał trzeba jakoś inaczej się nastawić niż żeby wyłapać 'historyczny'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Kryska To nie jest głupie pytanie, to jest jedno z kluczowych pytań całej radiestezji. Intencja kieruje uwagę, a uwaga wpływa na to co wyłapujesz. Dlatego przed pomiarem zawsze warto sprecyzować sobie co mierzę — żyłę wodną, ogólną energię miejsca, historię? To nie jest magia słów, to jest ustawianie własnego 'odbiornika' na konkretną częstotliwość.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@jeremiasz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z inną stroną tego samego tematu, ale: czy ktoś próbował trenować czułość wchodząc do tego samego miejsca kultu wiele razy w różnych stanach? Tzn. rano i wieczorem, po śnie i po długim dniu, zimą i latem? Ciekawi mnie czy te różnice w sobie są mierzalne.


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Robiłem coś takiego przez kilka miesięcy przy jednej kaplicy, systematycznie. Różnice pory roku są wyraźne — wiosną i latem wahadło u mnie zdecydowanie bardziej ruchliwe, jesienią jakby przytłumione. Pora dnia też ma znaczenie ale trudniej mi to opisać bo mogło też chodzić o zmęczenie. To jest właśnie problem z samobadaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

A prowadziłeś jakies notatki z tych pomiarow? Bo jesli masz dane z kilku miesięcy to to jest wlasciwie małe badanie terenowe. Co z tego wynikło poza różnicą sezonową?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Polaryska Notatki prowadzę od dość dawna, mam zeszyt z tamtego okresu. Wynikło tyle że miejsce ma jakby swój rytm — są tygodnie kiedy sygnał jest wyraźniejszy i tygodnie słabsze. Próbowałem to korelować z fazami księżyca bo to pierwsze co przychodzi do głowy, ale zależność nie była czytelna. Bardziej korelowało z moim własnym stanem niż z czymkolwiek kosmicznym.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

No i tu znowu wychodzi ten problem który wcześniej sygnalizowałem — jeśli wyniki korelują głównie z twoim stanem, to co właściwie mierzysz? Czy nie jest tak że świątynie są dobrym poligonem do treningu właśnie dlatego że twój mózg wie że ma tam być mocno i dlatego jest mocno?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Narcyz To jest uczciwe postawienie sprawy i nie chcę go zamiatać pod dywan. Ale zwróć uwagę że to samo pytanie można zadać każdej metodzie pomiaru subiektywnego — i w medycynie, i w psychologii. Odpowiedź na to jest porównanie wielu operatorów, nie jeden. Jeśli pięć różnych osób niezależnie dostaje podwyższone odczyty w tej samej nawie, coś tam jest niezależnie od tego czego każdy z nich 'oczekuje'.


Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 307

@Kingusia No tak, ale problem z porównaniem wielu operatorów jest taki ze trzeba by ich zebrać w tym samym miejscu o tej samej porze, a to nie jest takie proste. Czy kiedyś coś takiego robiłaś? Żeby kilka osób mierzyło to samo miejsce niezależnie i potem porównywały wyniki?


Odpowiedz
(@kingusia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Julisia80 Tak, robiłam coś takiego kilka razy, nieformalnie, ze znajomymi. Najciekawsze było to że na kwestiach geologicznych — żyła, węzły Hartmanna — wyniki były dość zbieżne. Na tej 'historycznej' warstwie już mniej. Co sugeruje że jedno jest może łatwiej uchwytne od drugiego, ale nie mam pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale to zbieżność wyników w grupie znajomych to też nie jest pełny dowód, bo możecie mieć podobne przyzwyczajenia, podobny styl pracy z wahadłem... Nie mówię że tak jest, tylko że to czynnik który warto mieć z tyłu głowy przy interpretacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ambrozy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Wierzbina Masz rację że to czynnik do wzięcia pod uwagę, ale chcę dopytać — mówisz 'podobny styl pracy'. Czy masz na myśli że technika wpływa na to co mierzysz, czy że wpływa na to jak odczytujesz wynik? Bo to są dwie bardzo różne rzeczy i warto je rozdzielić.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Ambrozy Dobre rozróżnienie. Myślę że technika wpływa bardziej na odczyt niż na to co jest w terenie — tzn. jeśli dwie osoby pracują zawsze w ten sam sposób, mogą systematycznie pomijać pewien rodzaj sygnału, który ktoś z inną techniką by wyłapał. Nie że miejsce jest inne dla nich, tylko że ich 'czułość' jest inaczej skalibrowana.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Okej ale to brzmi trochę jak powiedzenie że każdy ma swoją prawdę o miejscu. Jeśli wyniki zależą od kalibracji operatora, to jak w ogóle można porównywać dane z różnych źródeł? Skala Bovisa ma być obiektywna, a wychodzi że zależy od tego kto mierzy?


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kalikst)
Połączone: 2 lata temu

Skala Bovisa nigdy nie twierdziła że jest obiektywna w sensie aparatu pomiarowego. To bardziej wspólny język — coś w rodzaju umówionej skali referencyjnej. Jeśli mierzę dane miejsce i wychodzi mi 8000, a ty mierzysz to samo i wychodzi 8200, to nie jest sprzeczność, to jest zakres. Problem zaczyna się jak wychodzi jednemu 8000 a drugiemu 18000.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@galaktyka)
Połączone: 9 miesięcy temu

I właśnie w kościołach i miejscach kultu takie rozbieżności zdarzają się najczęściej — przynajmniej z moich obserwacji. Myslę ze to dlatego ze te miejsca mają naprawdę złożoną strukturę energetyczną i różne osoby wyłapują różne warstwy. Jeden zmierzy tylko geologię, drugi tylko historię, i obaj mają rację ale każdy o czymś innym.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: