Ale zaraz - a co by oznaczało że wahadło najpierw mówi 'tak' a po chwili 'nie' na to samo pytanie? Czy to naprawdę tylko kwestia słabego sygnału przez ścianę, czy może wahadło coś sygnalizuje zmieniając odpowiedź?
A skąd wiadomo które z tych wyjaśnień jest właściwe w danym przypadku? Mam wrażenie że zawsze można znaleźć jakieś wytłumaczenie które uratuje odpowiedź wahadła i nigdy nie trzeba przyznać że po prostu 'nie wyszło'.
Wracając do Jagusieńki - myślę że najważniejsza rzecz w tych sprzecznych odpowiedziach to zapisywanie. Czy zapisujesz co pytasz, kiedy, jaki dostajesz ruch? Bo bez notatek naprawdę trudno ocenić czy to jest wzorzec czy chaos.
Nie zapisuję, przyznam szczerze. Ale to ma sens - jak mam coś na papierze to mogę porównać czy sprzeczność pojawia się zawsze przy tym samym pytaniu, czy różnych. Zacznę prowadzić taki dzienniczek. Macie jakiś pomysł jak to najprościej opisywać? Co notować?
Ja zapisuję: godzina, pytanie dokładne słowo w słowo, kierunek ruchu, siłę na skali od 1 do 3, i czy czułam się skupiona czy rozbita. Ten ostatni element okazał się dla mnie bardzo ważny - jak jestem rozbita, wyniki są nieprzewidywalne.
To bardzo ciekawe z tą godzina - czy faktycznie pora dnia wpływa na pomiary? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale ma sens że rano kiedy jestem spokojniejsza mogę dostać inne wyniki niż wieczorem po całym dniu.
Wrozbiarz ma rację z tą porą dnia - ja sama zauważyłam że po południu jak wracam z pracy i jestem zmęczona, to wahadło chodzi jak zwariowane. Raz mi zrobiło pełne kółko na pytanie tak/nie, co w ogóle nie powinno się zdarzać. Jagusieńka, o jakiej porze były te twoje sprzeczne odpowiedzi przy pokoju córki?
No właśnie. Głośna muzyka, mąż wrócił, ty zdenerwowana - to jest przepis na zupełny szum w sygnale. To nie wahadło było niespójne, tylko kontekst był niespójny. Warto to sobie uświadomić zanim się zacznie szukać winy w sprzęcie albo w sobie.
Wedlug mnie to nie wada metody tylko kwestia wprawy. Jak sie dopiero zaczyna, to nawet rura wymaga skupienia. Potem staje sie automatyczna. Pytanie przez sciane to jest jak jazda na rowerze po gorach - niby ten sam rower ale inna trasa. Jagusienka, czy probowałas kiedys scanowac przez sciane w domu kiedy bylo calkowicie cicho?
Szczerze? Nie, zawsze coś się działo w tle. To chyba jest mój podstawowy błąd. Ale mam pytanie do Was wszystkich - czy przy skanowaniu przez ścianę stoicie twarzą do ściany, czy bokiem? Ktoś mi powiedział że orientacja ciała ma znaczenie, ale nie wiem czy to prawda.
Też o tym słyszałam, że niby trzeba stać twarzą w kierunku badanego miejsca. Ale jeśli badasz pokój za ścianą, to czy 'twarzą w kierunku' oznacza że patrzysz na ścianę, czy że mentalnie wyobrażasz sobie co jest za nią?
Z mojego doświadczenia orientacja ciała pomaga głównie na początku, bo daje punkt odniesienia. Kiedy stoisz twarzą do ściany i wyobrażasz sobie co jest za nią, to łatwiej utrzymać intencję na właściwym miejscu. Ale po jakimś czasie to schodzi na drugi plan. Wrozbiarz, czy ty w ogóle jeszcze myślisz o ustawieniu ciała przy pracy?
Ja mam takie pytanie do bardziej doświadczonych - czy to może być tak, że przez ścianę wahadło reaguje inaczej nie dlatego że sygnał jest słabszy, ale dlatego że wykrywa INNĄ warstwę informacji? Nie energię samego pomieszczenia, tylko jakby 'echo' tego co jest za ścianą?
Albo kwestia tego że te dwa pomiary robiłeś w różnym czasie i cokolwiek się zmieniło. To chyba niemożliwe do odróżnienia, nie?
Słuchajcie, to jest niesamowite że Ryszard miał takie rozbieżności między ścianą a wnętrzem - bo to dokładnie co mnie spotkało! Tylko ja myślałam że to mój błąd, a może to nie błąd tylko właśnie ta różnica odczytów o której mówi Teofilka? Jak to rozróżnić w praktyce, że to jest prawdziwa różnica a nie zakłócenie?
Właśnie - i tu wracamy do tego dzienniczka który proponowała Orlikowa. Bo bez zapisów Ryszard by nie wiedział że miał takie rozbieżności, a teraz potrafi o tym opowiedzieć konkretnie. Jagusieńka, chyba naprawdę zacznij od notatek zanim ruszysz w ścianę - bez tego każde sprzeczne wskazanie będzie wyglądało tak samo, i to co cenne i to co szum.
Dobre pytanie i szczerze mówiąc, wtedy trochę arbitralnie zdecydowałem. L-ki dały mi konkretny kierunek cieku, mogłem go prześledzić wzdłuż podłogi - to jest coś fizycznego, namacalnego w sensie śledzenia trasy. Wahadło w ósemkach mogło oznaczać słabość sygnału albo strefę przejściową. Przyjąłem że L-ki w tym konkretnym przypadku były bardziej miarodajne bo dały spójny obraz. Ale to nie jest żadna reguła którą mogę Ci polecić jako pewnik.
Sprawdzałam plan instalacji wod-kan w bloku, raz. Pokrywało się mniej więcej, ale 'mniej więcej' to niezbyt mocny argument, wiem. Mapa geologiczna to już inna skala i nie wiem czy ma sens przy takich lokalnych pomiarach.
Wracając do pytania Jagusieńki o różnicę między odczytem przez ścianę a odczytem bezpośrednim - myślę że zanim zaczniesz się zastanawiać czy to błąd czy inna warstwa informacji, potrzebujesz po prostu więcej powtórzeń tego samego miejsca. Jeden wynik przez ścianę i jeden wewnątrz to za mało żeby cokolwiek stwierdzić. Zbierz po pięć odczytów z każdej strony, w różnych porach, i patrz na wzorzec.
To prawda co Orlikowa mowi o hartmannie, mialem takie sytuacje ze wezly ktore rano ledwo czulem, wieczorem dawaly bardzo wyrazne reakcje. Jagusienka, zanotuj sobie tez godziny pomiarow - to moze byc kluczowe jesli pozniej bedziesz chciala zobaczyc jakis wzorzec.
Oooo, o zmienności sieci Hartmanna w ciągu doby w ogóle nie słyszałam! To znaczy że ten sam węzeł może być raz silny a raz słaby? Jak to w ogóle działa - to siatka się przesuwa czy zmienia natężenie w miejscu?
Też chciałam zapytać o to samo co Jagusieńka, bo to brzmi jakby sieć była czymś dynamicznym, a mi zawsze się wydawało że to stała siatka którą można raz zmierzyć i mieć na zawsze. Czy to znaczy że mapowanie mieszkania trzeba robić wielokrotnie?
Sieć Hartmanna jest umownie stała jeśli chodzi o kierunek linii - południkowy i równoleżnikowy, rozstaw około 2,5 metra w jednym wymiarze i ponad 2 w drugim. Ale intensywność węzłów faktycznie oscyluje. Nie przesuwa się sama siatka, zmienia się to ile energii przez dany punkt przepływa. Przynajmniej tak to interpretuję z tego co próbowałem mierzyć.
A wracając do pytania przez ścianę - czy to co opisuje Teofilka, że przez ścianę można złapać coś innego, mogłoby tłumaczyć dlaczego Jagusieńce wahadło dawało sprzeczne odpowiedzi? Może wcale nie były sprzeczne tylko były o różnych rzeczach?
Fasolka ma rację, stałam w tym samym miejscu i w odstępie kilku minut dostałam raz tak a raz nie na to samo pytanie. Ale teraz się zastanawiam - czy mogłam nieświadomie zmienić intencję? To znaczy, czy wahadło mogło w obu przypadkach odpowiadać szczerze, ale na lekko inaczej sformułowane pytanie w mojej głowie, nawet jeśli słowami mówiłam to samo?
To jest właśnie jedna z najtrudniejszych rzeczy w pracy z wahadłem - że intencja jest czymś co myślisz, a nie tylko co mówisz. Jak byłaś skupiona na pytaniu za pierwszym razem, a za drugim już trochę zdenerwowana poprzednią odpowiedzią, to mogłaś pytać 'czy na pewno nie ma strefy' zamiast po prostu 'czy jest strefa'. I wahadło poczuje tę różnicę.
Dokladnie to. I dlatego ja przed kazdym powtorzeniem pytania robic male reset - odkladam wahadlo na chwile, biere oddech, wracam do pustej glowy i dopiero pytam jeszcze raz. Jagusienka, czy probowałas czegos takiego miedzy tymi dwoma sprzecznymi odpowiedziami?
