Ja zazwyczaj liczę do pięciu i przy tym skupiam myśl na pustce, żeby nie przenosić intencji z poprzedniego pytania. Ale to nie jest żadna sztywna reguła - chodzi o to żebyś poczuła że wahadło jest naprawdę w spoczynku, nie tylko wizualnie, ale energetycznie. Z czasem po prostu wyczuwasz ten moment.
Ale chwila - czy to nie jest trochę tak, że my sami nieświadomie poruszamy wahadłem zgodnie z tym co mamy w głowie? Bo to co opisujesz Kamilko, że wahadło 'czuje' echo myśli, brzmi jakbyś potwierdzała że to my jesteśmy źródłem ruchu, nie żadne zewnętrzne pole.
No i mamy w tym wątku klasyczne zejście w stronę 'czy to działa czy nie działa'. Wróćmy do praktycznego problemu, bo Jagusieńka ma konkretny węzeł Hartmanna przy pokoju córki i chce wiedzieć co z nim zrobić. Samo ustalenie że jest, to dopiero pierwszy krok, prawda?
Dokładnie, Orliko, bardzo dziękuję że to mówisz! Bo ja trochę utknęłam na tym etapie 'jest czy nie ma' i nie wiem co dalej. Załóżmy że jutro rano zbadamy dokładnie - pusty pokój, wszystko jak trzeba. I okazuje się że węzeł jest i rzeczywiście leży przy łóżku córki. Co wtedy? Czy można ten węzeł jakoś zneutralizować bez przestawiania mebli?
Przestawienie łóżka jest najprostszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem. Neutralizatory działają, ale każdy radiesteta ci powie że pierwsze co robisz to usuwasz człowieka ze strefy, a nie strefę spod człowieka.
Hej, a jak w ogóle wiadomo gdzie dokładnie leży ten punkt węzła? Bo rozumiem że wahadło wykrywa że 'gdzieś przy tej ścianie jest', ale czy można go zlokalizować na tyle precyzyjnie żeby wiedzieć czy głowa jest w węźle czy nogi?
Och, ta metoda ze sznurkiem brzmi bardzo praktycznie! Właśnie coś takiego mi było potrzebne. Ale wróćmy na chwilę do tematu przez ścianę, bo mam jeszcze jedno pytanie - jeśli jutro zbadają pusty pokój od środka i np. wynik nie będzie jednoznaczny, to czy próba przez ścianę może być dobrym 'potwierdzeniem' czy dwa różne pomiary powinny dać identyczny wynik?
Nie muszą być identyczne, bo to dwa różne pytania energetycznie - raz jesteś w przestrzeni, raz za nią. Powiedziałabym że jeśli oba pomiary wskazują na to samo miejsce, to masz solidne potwierdzenie. Ale jeśli się różnią, to raczej nie ufałabym pomiarowi przez ścianę jako nadrzędnemu.
Przepraszam że wchodzę trochę z boku, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie które chyba nie padło - czy badanie przez ścianę to coś co wymaga jakiegoś szczególnego wahadła, czy każde działa? Bo mam wahadełko kryształowe, dość lekkie, i zastanawiam się czy to w ogóle nadaje się do takich pomiarów.
A mnie interesuje jedno - ile z tego co tutaj opisujecie da się zweryfikować? Nie mówię że to nie działa, ale ciekawe jest to że jeśli dwa różne pomiary, przez ścianę i z pokoju, wychodzą różnie, to skąd wiadomo który jest 'prawdziwy'? Jak radiesteta w ogóle wie że ma rację?
Właśnie tak to rozumiem i dlatego w ogóle zaczęłam się tym interesować - córka faktycznie od dłuższego czasu nie śpi dobrze i nic medycznie nie wychodzi. Więc dla mnie to jest bardzo konkretny cel, nie abstrakcja. Jutro rano jak tylko ona pójdzie do szkoły siadam z wahadłem w jej pokoju i tym razem robię wszystko metodycznie: zatrzymuję wahadło między pytaniami, pytam warstwami, nie spieszę się. I dam znać co wyszło.
Dobra, jutro rano siadam do tego na poważnie. Ale zanim zaśnę mam jeszcze jedno pytanie które mi chodzi po głowie - czy jak będę badać od środka pokoju, to powinnam chodzić wzdłuż każdej ściany osobno, czy raczej zacząć od środka i iść promieniście? Nie wiem czy kierunek marszu ma znaczenie przy szukaniu węzła.
Lepiej zacznij od środka pokoju i chodz powoli ku ścianom, niekoniecznie promieniście, raczej pasami. Wyobraź sobie ze skanujesz podlogę jak drukarka - rząd po rzędzie. W ten sposob nie omijasz zadnego miejsca i nie sugerujesz wahadłu z gory gdzie ma reagować.
Szczerze? Nie jestem pewna. Chyba wolę zacząć od razu od skanowania, bez wstępnego pytania. Jak już coś znajdę, to zapytam potwierdzająco. Dzięki za tę wskazówkę, bo naprawdę bym nie pomyślała że kolejność pytań może mieć znaczenie!
Wróćcie do tego co pisał Wrozbiarz o parowaniu wahadłem wzdłuż ściany - mam pytanie bo to mnie bardzo interesuje. Czy przy tej metodzie ze sznurkiem na podłodze pytasz o każdy odcinek osobno, jak 'czy węzeł jest w tym metrze?', czy raczej przesuwasz wahadło wzdłuż sznurka i obserwujesz w którym miejscu reaguje?
Dobra, ale tu mam wątpliwość - jeśli wahadło 'samo zaczyna inaczej pracować' podczas chodzenia, to jak odróżnić zmianę ruchu od zwykłego drżenia ręki przy kroku? Przy chodzeniu ręka się trochę rusza inaczej niż przy staniu w miejscu, nie?
A jak długo trwa dojście do tego żeby w ogóle wiedzieć co to jest własny 'baseline'? Bo mam wrażenie że to jest jedna z tych rzeczy gdzie słyszysz 'kwestia praktyki' ale nikt nie mówi ile tej praktyki konkretnie.
No właśnie - 'miejsca gdzie wiesz jaki wynik powinien być'. Skąd wiesz jaki wynik powinien być zanim zaczniesz mierzyć? To trochę błędne koło, nie? Bo jeśli kalibrujesz się w miejscu o którym ktoś powiedział że jest węzeł, to ufasz tej osobie, a ona kalibrowana była przez kogoś innego...
Oo, to jest bardzo sprytne z tą rurą! Mam w domu na parterze łazienkę i dokładnie wiem gdzie idą rury. Czy to znaczy że mogłabym ćwiczyć właśnie tam, żeby sprawdzić czy wahadło w ogóle reaguje tak jak powinno? Zanim zacznę szukać węzłów u córki?
To jest swietny pomysl i polecam. Zacznij od pewnego punktu - rury wodne są doskonałe bo ich przebieg można sprawdzic np. ogladajac jak połozone są sciany łazienki. Jak wahadlo reaguje tam gdzie powinno, to masz potwierdzenie ze jesteś skalibrowana i możesz isc dalej.
Ale przy węźle Hartmanna - czy jest jakaś różnica w tym jak wahadło reaguje na węzeł a jak na żyłę wodną? Pytam bo jak czytam te opisy to zawsze jest 'zmiana ruchu' ale nie wiem czy ta zmiana wygląda tak samo w obu przypadkach.
Można próbować ustalić go z góry, ale moje doświadczenie jest takie że ciało i tak ma swoje zdanie 🙂 Ja próbowałam raz na początku ustalić że obrót w lewo to żyła wodna, ale wahadło konsekwentnie robiło coś innego. Po jakimś czasie przyjęłam to co dostawałam i okazało się spójne. Więc bym powiedziała - zaproponuj, ale słuchaj co dostajesz.
Ale to znowu to samo błędne koło co Alojzy wcześniej wskazał - skoro nie wiesz niezależnie czy miejsce jest 'takie samo energetycznie' przy kolejnych wizytach, to skąd wiesz że powtarzalność to kalibracja a nie konsekwentny błąd?
Dobra, to ja już wiem co robię w weekend - idę z wahadłem do łazienki i ćwiczę na rurach! Ale mam pytanie do Was wszystkich: czy przy badaniu przez ścianę - bo to był przecież pierwotny temat - ten kalibrowany słowniczek sygnałów powinien być taki sam jak przy bezpośrednim staniu nad miejscem? Czy przez ścianę może to wyglądać inaczej?
To bardzo dobre pytanie. U mnie przez ścianę sygnały są jakby słabsze amplitudą, ale tego samego rodzaju. Jakbyś słyszała to samo słowo, tylko wypowiedziane ciszej. Treść ta sama, siła mniejsza.
Właśnie chciałam zapytać o coś podobnego. Jagusieńka napisała na początku że dostaje sprzeczne odpowiedzi w odstępie kilku minut. I teraz czytam że sygnał przez ścianę jest słabszy. Czy to nie jest możliwe że te sprzeczne odpowiedzi to właśnie efekt próby pracy przez ścianę zanim jest się gotową?
O rany, Mistika, to by dużo wyjaśniało! Bo te sprzeczne odpowiedzi dostawałam właśnie kiedy próbowałam skanować pokój córki stojąc na korytarzu. Nie pomyślałam że może to być połączone.
