Wrozbiarz58, nie robiłam żadnego resetu, to jest właśnie to. Pytałam drugi raz praktycznie od razu, bo byłam zaskoczona odpowiedzią i chciałam to sprawdzić. Czyli mogłam już wchodzić w to drugie pytanie z zupełnie innym ładunkiem emocjonalnym - z czymś w rodzaju 'no to powiedz mi jeszcze raz, ale tym razem inaczej'. I wahadło mogło to poczuć? Czy to w ogóle tak działa?
Dokładnie tak to działa. Wahadło nie odpowiada na słowa pytania, tylko na intencję za nim stojącą. Jak pytasz drugi raz w trybie 'sprawdzam czy skłamałeś', to pytasz o coś innego niż za pierwszym razem. Reset to nie jest jakiś rytuał, tylko chwila żeby naprawdę puścić poprzednią odpowiedź i wrócić do neutralnego stanu. Bez tego drugie pytanie jest tak naprawdę pytaniem o Twoje wątpliwości, nie o miejsce.
To jest bardzo praktyczne, Kamilka51. Ale czy to nie wymaga już sporej wprawy żeby wiedzieć jakie pytania zadawać po kolei? Jagusieńka jest na początku drogi, a tu okazuje się że samo pytanie tak/nie to dopiero wstęp do całej sekwencji pytań. Czy jest jakiś prostszy sposób na weryfikację dla kogoś kto dopiero zaczyna?
Dla poczatkujacych najlepszy sposob to wychodzic od rzeczy ktore znasz. Zanim badasz przez sciane to zbadaj cos co mozesz potem fizycznie sprawdzic. Rura pod podloga, miejsce gdzie wiesz ze jest instalacja elektryczna, cokolwiek. To sie robi nie po to zeby udowodnic ze wahadlo dziala, ale zeby sie nauczyc jak ono u ciebie reaguje kiedy odpowiedz jest znana. Bo kazdy ma troche inne reakcje i trzeba znac swoje.
Wrozbiarz58, to jest świetna wskazówka, dziękuję! Czyli najpierw kalibracja na znanych obiektach, a dopiero potem nieznane. A to badanie przez ścianę, które zaczęłam robić - czy w takim razie w ogóle nie powinnam była tego próbować zanim nie jestem pewna swoich sygnałów bazowych? Trochę jakbym uczyła się jeździć na rowerze od razu na górskiej ścieżce.
Nie nazwałbym tego błędem że próbowałaś. Przez ścianę to nie jest jakaś wyższa magia zarezerwowana dla zaawansowanych, to po prostu kolejny kontekst. Problem nie leży w tym że badałaś przez ścianę, tylko że nie miałaś jeszcze punktu odniesienia. Gdybyś wiedziała jak wygląda Twój sygnał przy potwierdzonym odczycie, te sprzeczne odpowiedzi byłyby łatwiejsze do oceny.
To co opisuje Ryszard to jest sensowne, ale mam pytanie - czy ta kalibracja jest jednorazowa? Czy jak ją zrobiłeś raz to jest na stałe, czy trzeba ją powtarzać na przykład jak wahadło długo leżało, albo po jakimś czasie?
Właśnie o to chciałam zapytać, bo mi się wydawało że oczyszczanie wahadła to jest coś dla wahadła, żeby usunąć nagromadzoną energię z poprzednich sesji. A tu wychodzi że chodzi bardziej o operatora niż o sam przedmiot? Czy obydwie rzeczy są prawdą jednocześnie?
Kamilka51, to bardzo dobrze to ujęłaś - 'zbyt mocna intencja wyniku'. Myślę że właśnie to mi się przydarzyło z tym badaniem przez ścianę. Bardzo chciałam żeby tam była jakaś strefa, bo to by tłumaczyło pewne rzeczy. I może to 'chcenie' wchodziło w pytanie mocniej niż sama chęć zbadania. Czy to się zdarza nawet doświadczonym osobom?
Zdarza sie wszystkim, to nie jest wstyd. Doswiadczenie pomaga to rozpoznawac wczesniej, ale nie eliminuje calkowicie. Dlatego niektorzy radiestetci nie badaja dla siebie, tylko prosza kogos innego zeby zbadal ich dom czy dzialke - bo wlasne emocje zawsze troche koloruja wynik kiedy chodzi o nas samych.
Nikodem76 poruszył coś co siedzi mi w głowie od jakiegoś czasu w tej dyskusji. Ale mam inne podejście do tego pytania - czy może to nie jest błąd do wyeliminowania, tylko coś co trzeba wziąć pod uwagę jako część metody? To znaczy, może odczyt zawsze jest częściowo o miejscu i częściowo o osobie która bada?
Wracając do sedna tematu - Jagusieńka wspomniała że sprzeczne odpowiedzi pojawiały się w odstępie kilku minut. Czy ktoś wie czy ten czas ma znaczenie? Mam na myśli, czy kilka minut to za mało żeby odciąć się od poprzedniego pytania i zacząć świeżo?
Właśnie tak miałam - siedziałam w tym samym miejscu, dosłownie nie ruszyłam się, zadałam to samo pytanie jeszcze raz bo nie byłam pewna. I dostałam odwrotną odpowiedź. Teraz rozumiem że to nie był test, tylko podwójne zamieszanie. Ale czy jest jakaś zasada co do minimalnej przerwy? Coś konkretnego?
Konkretna liczba minut nic nie da, bo to nie jest kwestia zegarku. Chodzi o reset uwagi. Część osób wstaje, wychodzi do innego pokoju, robi sobie herbatę. Inni mają krótki oddech skupienia przed każdą sesją. Pytanie do Ciebie - co robisz zanim w ogóle zaczniesz pracować z wahadłem? Masz jakiś rytuał wejścia?
Szczerze? Nie mam. Biorę wahadło i zaczynam. Może to jest właśnie część problemu, że wchodzę w to bez żadnego przygotowania i każda sesja wygląda trochę inaczej.
Ja też nie miałam żadnego rytuału na początku i dostawałam bardzo niestabilne odpowiedzi. Dopiero jak zaczęłam zawsze siadać w tym samym miejscu i przez chwilę trzymać wahadło nieruchomo przed zadaniem pytania, zrobiło się spokojniej. Nie wiem czy to kwestia koncentracji czy czegoś więcej, ale różnica była wyraźna.
To co opisuje Fasolka to klasyczne zerowowanie. Ważne żeby nie trzymać za długo, bo zaczynasz myśleć o czekaniu zamiast o pytaniu. Optymalnie to te kilka sekund kiedy wahadło jest naprawdę nieruchome i umysł jest jeszcze pusty. Jak zaczynasz formułować pytanie przed puszczeniem - za wcześnie.
Mam pytanie trochę z boku, ale związane z tym co mówił Nikodem76 wcześniej o badaniu przez ścianę - czy wy w ogóle czujecie jakąś różnicę kiedy badacie przez ścianę w porównaniu do bezpośrednio? Czy wahadło zachowuje się inaczej, wolniej reaguje, sygnał jest słabszy?
To brzmi jakby skupienie operatora było ważniejsze niż fizyczna odległość od obiektu. Co prowadzi mnie z powrotem do pytania - czy w ogóle ma znaczenie że to jest ściana, a nie na przykład sufit, albo że badane miejsce jest w innym budynku? Gdzie jest granica?
To jest dla mnie bardzo ważne co napisał Wrozbiarz58 - że granica nie jest fizyczna, tylko praktyczna, związana z moim etapem. Czyli to badanie przez ścianę które robiłam nie było z zasady złe, tylko za wcześnie dla mnie? Dobrze rozumiem?
Jagusieńka, ja rozumiem to tak samo jak Ty i to mnie trochę uspokaja. Bo byłam przekonana że przez ścianę to jest jakaś osobna technika wymagająca lat praktyki, a tu wychodzi że to jest ta sama praca, tylko z mniej oczywistym punktem skupienia.
Dobra, ale wróćmy na chwilę do tej ściany, bo mi to cały czas siedzi w głowie. Orlikowa napisała żeby ćwiczyć na tym co można zobaczyć - ale jak mam w ogóle sprawdzić czy mój sygnał bazowy jest stabilny? Skąd wiem że jest wystarczająco dobry żeby iść krok dalej?
O właśnie - to coś z czym sama się borykalm. U mnie ruch jest wyraźny, ale wyniki są niespójne. Czy to znaczy że mój sygnał jest raczej głośny ale nieprawdziwy? Jak to w ogóle naprawić?
Głośny ale nieprawdziwy to zazwyczaj kwestia interferującej intencji. Chcesz konkretnej odpowiedzi i wahadło to wychwyciwa. Żeby to sprawdzić, spróbuj zadać pytanie o wynik który jest Ci zupełnie obojętny - na przykład czy w sąsiednim pokoju jest parzysta liczba przedmiotów na półce. Coś gdzie naprawdę nie masz preferencji.
To jest ciekawe, bo nigdy nie robiłam testu na pytaniach które są mi obojętne. Zawsze pytałam o rzeczy które mnie interesują albo niepokoją. Może to właśnie jest ten błąd - że zaczynam od trudnych pytań zamiast od neutralnych?
Mam dokładnie ten sam problem. Zawsze pytam o coś ważnego i potem się dziwię że wyniki są niestabilne. Ale jak mam ćwiczyć na pytaniach obojętnych i jednocześnie sprawdzać czy dobrze mi idzie praca przez ścianę? To chyba nie jest dobry moment na ścianę.
Mam pytanie do Ryszarda o tę intencję. Napisałeś że wahadło wychwytuuje chęć konkretnej odpowiedzi - ale czy to oznacza że operator nigdy nie powinien mieć żadnych oczekiwań? Bo to brzmi jak coś prawie niemożliwego do osiągnięcia. Zawsze mam jakieś przewidywanie co mi odpowie.
