W radiestezji przygniatanie w nocy lub poczucie ciężkości na klatce piersiowej bywa wiązane ze strefami geopatycznymi, szczególnie gdy łóżko stoi na skrzyżowaniu linii. Ale zanim wyciągnie się wniosek, trzeba sprawdzić kilka rzeczy: czy objaw pojawia się tylko w tym miejscu, czy mąż czuje się lepiej po nocach spędzonych gdzie indziej - u rodziny, w podróży. To jest najprostszy test, który można zrobić bez żadnego sprzętu.
Wracając do tematu neutralizacji, bo trochę odpłynęliśmy - ktoś wcześniej wspomniał o odpromiennikach, ale nie było powiedziane, jakie konkretnie typy się sprawdzają w małych pomieszczeniach. Bo co innego neutralizuje w dużym domu, a co innego w pokoju dziesięciu metrów. Czy spirale miedziane to dobry wybór na start?
A czy te spirale to sie kupuje gdzies gotowe czy trzeba samemu robić? Bo widzialem w sieci jakies sklepy ale nie wiem czy to wiarygodne rzeczy czy zwykly drucik sprzedawany za 50 zl.
Czułaś różnicę w pomiarze wahadłem - ale jak to sprawdzić, że ta różnica to efekt spirali, a nie tego, że inaczej trzymałaś wahadło albo byłaś bardziej skupiona? To jest moje podstawowe pytanie do tego tematu i chyba do całej radiestezji. Skąd wiadomo, że pomiar jest obiektywny?
A czy można mierzyć skalą Bovisa, żeby sprawdzić, czy neutralizacja zadziałała? Bo gdzieś czytałam, że to jest bardziej obiektywna metoda pomiaru energii miejsca niż samo wahadło tak / nie. Czy ktoś to robi w praktyce, przed i po?
A czy ktoś tu robił pomiary Bovisa przed i po postawieniu spirali i dostał inne wyniki? Bo to jest właśnie coś, co chciałabym zobaczyć opisane konkretnie - nie w teorii, tylko że ktoś zmierzył, zapisał i porównał.
Właśnie to jest sedno problemu z całą tą weryfikacją. Wracając do tematu neutralizacji w małych pokojach - czy ktoś próbował czegoś innego niż spirale? Pytam, bo słyszałam o płytach turmalinowych i o odpromiennikach z shungitu, ale nie wiem, czy w małym pokoju to ma sens, skoro nie da się zachować odpowiednich odległości między nimi.
A co to znaczy że działa chaotycznie? Tzn jak to wyglada w praktyce, bo nie za bardzo rozumiem co się może stać jak sie postawi za dużo tych spirali?
No to jak się właściwie wie, ile tych węzłów jest w pokoju? Czy to trzeba za każdym razem wołać kogoś z zewnątrz, czy można samemu to sprawdzić? Bo mam małą sypialnię i chciałabym się dowiedzieć, nie czekając miesiącami.
A jak to jest z tą żyłą wodną - czy ona może przebiegać przez budynek i zmieniać przebieg w zależności od piętra? Bo my jesteśmy na trzecim piętrze i zastanawiam się, czy żyła pod fundamentami w ogóle dosięga aż do nas.
Żyły wodne wysyłają promieniowanie w pionie, więc tak - oddziałują przez wszystkie piętra. Głębokość samej żyły pod ziemią nie chroni pięter wyżej. Znane są przypadki, gdzie mieszkanie na czwartym piętrze było bardziej obciążone niż parter, bo żyła biegła ukośnie i na wyższym piętrze wychodziła dokładnie pod sypialnią. To jest właśnie argument za pomiarami in situ, a nie za rozumowaniem w oparciu o logikę budynku.
To trochę brzmi jak coś, co jest tak elastyczne w opisie, że zawsze można znaleźć wyjaśnienie po fakcie. Jeśli żyła może biec w dowolnym kierunku i każde piętro jest inne, to jak ktokolwiek może powiedzieć, że się myli?
Wróćmy może do pytania Klarysy, bo mnie też ciekawi konkretna rzecz - jeśli neutralizacja jest zrobiona dobrze i działa, to jak długo trzyma? Spirala stoi miesiąc, rok, dziesięć lat i wciąż działa tak samo? Czy trzeba ją wymieniać albo ładować?
A oczyszczanie spirali to nie jest przypadkiem temat na inny wątek? Bo wchodzimy już w energetykę przedmiotów. Chciałam się upewnić, że dobrze rozumiem to, co Lipowa pisała wcześniej o ilości spiral w małym pokoju - czyli rekomendacja to jedna spirala na węzeł, ale nie więcej niż tyle ile węzłów, tak?
A jak w ogóle wygląda ten pomiar w praktyce dla kogoś, kto nigdy nie używał pręta L? Bo słyszałam, że to wymaga dużo ćwiczeń, żeby pręt reagował na cokolwiek sensownego, a nie tylko na ruchy ręki.
Pręty L to faktycznie kwestia wprawy, ale żyły wodne i siatka Hartmanna to nie to samo pod względem siły sygnału. Żyły dają wyraźniejszy impuls, siatka jest subtelniejsza. Na początku łatwiej pracować właśnie z żyłami - sygnał jest czytelniejszy i łatwiej go zweryfikować przez powtórkę w tym samym miejscu.
No ale osoba która zaznaczała wiedziała gdzie poprzednio wychodziło, więc mogła nieświadomie dawać jakieś wskazówki. Żeby to było naprawdę przekonujące, musiałby to robić ktoś, kto w ogóle nie wie o poprzednich wynikach.
Wróćmy może do tego, co Klarysa pytała o trzecie piętro, bo to mnie bardziej interesuje w kontekście neutralizacji. Jeśli żyła przebiega pod budynkiem i promieniuje przez wszystkie piętra, to czy neutralizacja na jednym piętrze cokolwiek zmienia dla pięter wyżej albo niżej? Czy trzeba neutralizować każde piętro osobno?
To znaczy, że sąsiedzi piętro niżej, nad którymi żyła też przebiega, musieliby sami zadbać o swoje pomieszczenia? A co jeśli oni w ogóle o tym nie wiedzą i nic nie robią - czy ich brak neutralizacji wpływa jakoś na skuteczność mojej?
Nie wpływa. Każda neutralizacja działa lokalnie i niezależnie. Nie ma mechanizmu, przez który brak działania sąsiadów osłabiałby twoją spiralę. To nie jest sieć naczyń połączonych.
A jak sie w ogóle czuje te węzły jak się chodzi po pokoju bez żadnych narzedzi? Bo czytałem że niekturzy ludzie czują je fizycznie jako ucisk albo chłód - to prawda że tak moze byc?
No to jak ja mam to zrobić - zamknąć oczy i chodzić po pokoju i czekać aż poczuję ucisk? Serio pytam, nie ironicznie, bo nie mam ani pręta, ani wahadła, a chciałabym zacząć od czegoś.
U mnie pies zawsze omijał jeden kąt w sypialni i nigdy tam nie kładł, mimo że to był spokojny kąt bez żadnych mebli. Dopiero jak czytałam o siatce Hartmanna, to mi coś wskoczyło. Muszę kiedyś to zmierzyć.
Zastanawiam się, czy to z psem nie jest właśnie jeden z tych sygnałów, o których Paprotka pisała. Że zanim w ogóle sięgniemy po jakiekolwiek sposób, zwierzęta już wiedzą. Mój znajomy miał kota, który przez lata spał tylko w jednym miejscu na kanapie - i właśnie tam, jak potem zmierzono, był węzeł Curry'ego. Ale z drugiej strony - czy to nie może być po prostu zbieg okoliczności?
No to wychodzi na to, że obserwacja psa dała więcej niż jakikolwiek pomiar. Ale wróćmy do mojego pytania, bo nadal nie wiem od czego zacząć bez sprzętu - chodzić po pokoju i czekać na ucisk to mi się wydaje zbyt nieprecyzyjne. Czy jest jakaś metoda dla kompletnie początkujących, która nie wymaga ani pręta, ani wahadła?
Ale to trochę jak budowanie teorii na podstawie tego, co chcemy zobaczyć, nie? Jeśli z góry zakładam, że gdzieś jest węzeł, to pewnie każdy dyskomfort w tym miejscu zaczynam z nim łączyć. Nie mówię, że to nieprzydatne ćwiczenie, ale jako wstęp do pomiaru może zaburzyć wyniki, bo człowiek idzie z gotową odpowiedzią.
Właśnie, i w kontekście małego pokoju to nabiera sensu. Mam niecałe jedenaście metrów, łóżko zajmuje sporą część, więc tak naprawdę strefy do sprawdzenia są ograniczone. Zastanawiam się, czy w tak małej przestrzeni w ogóle uda się ustawić cokolwiek neutralizującego sensownie, jeśli skrzyżowanie wypada akurat pod łóżkiem.
