A czy mozna postawic dwie spirale po obu stronach łózka żeby jakby objąć ten wezłeł z dwóch stron? Czy to by sie nie znosiło nawzajem?
Ale skąd wiadomo, że dwie spirale wzmacniają, a nie po prostu dublują ten sam obszar? Zasięg się nakłada i co z tego? Może lepiej po prostu wziąć jedną większą?
To znaczy, że mogę mieć więcej niż jedno skrzyżowanie w pokoju o jedenastu metrach? Nie zakładałam takiej możliwości. Czy przy takiej powierzchni to realny scenariusz, czy raczej rzadkość?
Przy jedenastu metrach kwadratowych - jeśli pokój jest mniej więcej kwadratowy, powiedzmy trzy i pół na trzy - to spokojnie mogą przez niego przechodzić dwie linie Hartmanna w jednym kierunku i dwie w drugim. To daje potencjalnie cztery skrzyżowania. Nie wszystkie muszą być aktywne, i nie każde skrzyżowanie to od razu silna strefa, ale taka liczba jest jak najbardziej realna.
Cztery skrzyżowania w małym pokoju to brzmi jak przepis na to, żeby kupić cztery spirale i wydać fortunę. Zapytuję serio - czy ktoś mierzył Bovisem przed i po neutralizacji wielokrotnie w różnych miejscach tego samego pokoju i widział realną różnicę we wszystkich punktach?
Ten punkt zostawiłam, bo chciałam najpierw zobaczyć, czy inne miejsca się ustabilizują. Ale po kilku tygodniach wróciłam do niego i próbowałam turmalinu czarnego - postawiłam w rogu, bliżej tego miejsca. Wzrost był, ale niewielki. Myślę, że tam jest coś głębszego, może skrzyżowanie kilku linii naraz, a nie tylko Hartmanna.
Właśnie to mnie zastanawia - jeśli neutralizacja nie działa w stu procentach, to czy przeprowadzka mebli jest zawsze sensownym planem B? Mam łóżko, którego nie mogę przesunąć więcej niż może o pół metra, bo pokój jest zbyt mały. Czy to wystarczy?
Pół metra może być wystarczające, jeśli węzeł nie jest dokładnie pod głową, tylko gdzieś przy nogach albo w połowie łóżka. Głowa i klatka piersiowa to miejsca, na których skupiamy uwagę w pierwszej kolejności. Nogi tolerują oddziaływanie lepiej, choć oczywiście idealnie byłoby mieć całe łóżko poza strefą.
A skąd wiadomo, że głowa jest ważniejsza? Czy to wynika z jakichś obserwacji, czy raczej z założenia, że skoro mózg tam siedzi, to tam idzie energia?
A co jslei chodzi o dzieci? Moje dziecko śpi i głowa jest raz przy ścianie, raz przy kratce łóżeczka, przekręca sie w nocy. Czy tu inaczej liczyc te strefy?
Poczekajcie - zanim pójdziemy dalej w kierunek dzieci i łóżeczek, chcę wrócić do swojego pytania, bo nadal wiszę. Paprotka wcześniej powiedziała, żebym zrobiła mapkę pokoju. Zrobiłam ją. Co teraz? Dosłownie mam kartkę z narysowanym pokojem i zaznaczone miejsca, gdzie czuję się gorzej. Co z tym dalej?
Pytanie o pewność siebie wahadła to ważna rzecz - ale jeśli nie jesteś pewna odpowiedzi tak/nie, to praca nad mapą też może dać zakłócone wyniki. Zanim zaczniesz szukać węzłów, sprawdź, czy wahadło odpowiada ci konsekwentnie na proste pytania, które znasz odpowiedź. To jest kalibracja podstawowa i ona nie powinna trwać długo.
Tylko że jeśli ktoś nie jest pewny wahadła, a mimo to zacznie mierzyć - to czy nie jest ryzyko, że wynik będzie odzwierciedlał raczej przekonania niż cokolwiek innego? Pytam serio, bo sam ten wątek mnie ciekawi.
Przy okazji tej mapki - czy powinnam zaznaczać na niej też kierunki świata? Czytałam gdzieś, że linie Hartmanna biegną w określonych kierunkach i to może pomóc ustalić, skąd dana linia pochodzi i dokąd zmierza.
Tak, warto. Siatka Hartmanna przebiega mniej więcej w układzie północ-południe i wschód-zachód, czyli orientacja na strony świata jest punktem wyjścia. Siatka Curry natomiast jest skręcona o około czterdzieści pięć stopni względem niej, więc jeśli mierzysz i coś się nie zgadza z Hartmannem, może to być właśnie Curry. Na mapce zaznaczenie kierunków bardzo pomaga potem przy analizie, szczególnie jeśli chcesz przewidzieć przebieg linii przez cały pokój.
Wracając do Klarysy i jej jedenastu metrów - jeśli masz teraz mapkę z kierunkami świata i wiesz, gdzie czujesz się gorzej, to ile czasu zajmuje takie pierwsze, orientacyjne zmierzenie wahadłem? Pytam, bo zastanawiam się, czy to jest na jedno popołudnie, czy raczej na kilka sesji.
Wracając do Klarysy i jej jedenastu metrów - jeśli masz teraz mapkę z kierunkami świata i wiesz, gdzie czujesz się gorzej, to ile czasu zajmuje takie pierwsze, orientacyjne zmierzenie wahadłem? Pytam, bo zastanawiam się, czy to jest na jedno popołudnie, czy raczej kilka sesji.
Właśnie to mnie nurtuje - czy takie pierwsze pomiary w małym pokoju mają sens robić w jednej sesji, czy lepiej rozłożyć na kilka dni? Czytałam, że energia w pomieszczeniu może się różnić zależnie od pory dnia i nie wiem, czy to prawda w kontekście linii geopatycznych, czy raczej dotyczy czegoś innego.
Linie geopatyczne jako takie nie zmieniają swojego przebiegu w zależności od pory dnia - to jest stała struktura ziemi. Ale wrażliwość osoby mierzącej może się zmieniać i to może dawać pozornie różne wyniki. Dlatego wiele osób robi pomiary dwu- lub trzykrotnie w różnych warunkach i porównuje, gdzie wyniki się pokrywają.
Dodam tylko, że ja przez pierwsze tygodnie w ogóle nie ufałam intensywności - wahadło raz kręciło się jak szalone, raz ledwo drżało, i nie miałam pojęcia, co to znaczy. Dopiero kiedy zaczęłam pytać o konkretne rzeczy i porównywać z tym, co fizycznie czułam w danym miejscu, zaczęło mi się to układać w jakiś wzorzec.
A jak w ogóle wygląda taka reakcja wahadła na linię geopatyczną w porównaniu do zwykłej odpowiedzi 'tak'? Moje wahadło kręci się w kółko na 'tak' i też kręci się przy pewnych miejscach w pokoju - czy to jest ta sama reakcja, czy coś innego?
A co jesli nie mam zadnego neutralngo miejsca w pokoju? Mam małe mieszkanie i boje sie ze cały jest obciążony. Jak wtedy kalibrować?
To ciekawe, bo zakładałam, że mieszkanie jest z definicji bardziej obciążone niż teren wokół. Ale skoro linie Hartmanna biegną regularnie co około dwa metry, to na małym pokoju jedenaście metrów kwadratowych i tak pewnie mam kilka linii przechodzących przez cały obszar - nie ma się gdzie przed nimi schować, prawda?
W sensie technicznym tak - siatka Hartmanna ma odstępy rzędu dwóch do dwóch i pół metra w jednym kierunku i podobnie w drugim, więc w każdym pokoju są linie. Pytanie nie brzmi 'czy są linie', tylko 'gdzie są węzły' i 'czy moje miejsce snu lub pracy pokrywa się z węzłem'. Same linie bez węzłów są mniej problematyczne.
No właśnie, to ważne rozróżnienie - sama linia to nie to samo co skrzyżowanie. Klarysa, z tego co piszesz, twoje główne pytanie dotyczy neutralizacji skrzyżowań w małym pokoju - masz już jakieś wstępne rozeznanie, gdzie one mogą być, czy dopiero zaczynasz mapowanie?
Dopiero zaczynam. Mam mapkę z kierunkami świata, zaznaczone miejsca, gdzie czuję dyskomfort, i wahadło. Ale jeszcze nie przeszłam przez pokój z pomiarem - trochę się waham, bo nie chcę zrobić tego niedbale i potem mieć błędną mapę.
rozumiem tę ostrożność, ale powiem ci szczerze - pierwsze mapowanie prawie zawsze wychodzi niedokładnie i to jest normalne. Robisz je raz, potem wracasz za kilka dni i weryfikujesz. Dopiero trzecia lub czwarta sesja zaczyna dawać wyniki, na których można polegać. Czekanie na idealne warunki do pierwszego pomiaru może trochę przeciągnąć całą sprawę.
