Tak, i to jest jeden z tych momentów, gdzie pomiar staje się naprawdę subtelny. Sam rdzeń to miejsce, gdzie sygnał jest najsilniejszy, gdzie woda faktycznie płynie. Strefa wpływu to obszar wokół, gdzie ziemia jakby 'pamięta' że żyła jest blisko - tam sygnał wahadła jest słabszy, ale nadal odbiegający od tła. Przy łóżku to jest ważne, bo możesz spać nie nad rdzeniem, a wciąż w tej strefie.
Jak rozpoznać, czy wahadło reaguje na rdzeń, czy tylko na strefę wpływu? Czy siła reakcji wystarczy do oceny?
A jakbym miała to robić pierwszy raz w życiu, to jak w ogóle mam wiedzieć, czy moje wahadło reaguje na żyłę, czy mi się wydaje? Pytam serio, bo też mam podobne podejrzenia co do swojej sypialni i nie wiem od czego zacząć.
Ja na początku robiłam próby porównawcze - najpierw stałam w miejscu, gdzie byłam pewna, że żyły nie ma, i sprawdzałam jak wygląda 'spokojny' ruch wahadła dla mnie. Potem wchodziłam w podejrzane miejsce i porównywałam. Różnica była na tyle wyraźna, że trudno było ją zlekceważyć.
Ale jak jesteś pewna, że jakieś miejsce jest wolne od żyły? To brzmi jak zakładanie z góry tego, co chcesz udowodnić.
To skoro Piolun już wie mniej więcej, gdzie jest reakcja nad łóżkiem - czy powinna najpierw zmierzyć szerokość, a potem sprawdzić skalę Bovisa, czy odwrotnie? Bo może wynik Bovisa powie jej, czy w ogóle warto wchodzić w precyzyjny pomiar?
Dobra, to mam plan działania. Ale mam jeszcze jedno pytanie, które mnie nurtuje od kilku postów - jeśli ta żyła biegnie prostopadle do łóżka i reaguje najsilniej w okolicach bioder, to znaczy, że rdzeń żyły przebiega właśnie przez ten punkt, prawda? A co z sieciami Hartmanna albo Curry'ego - czy to może być krzyżowanie zamiast żyły wodnej? Jak to odróżnić wahadłem?
To jak w ogóle odróżnić reakcję wahadła na żyłę od reakcji na linię Hartmanna? Czy wahadło reaguje tak samo na oba, czy jest jakaś różnica w charakterze ruchu?
Różnica jest, ale wymaga praktyki, żeby ją wychwycić. Na żyle wodnej ruch bywa głębszy, jakby ciągnął z dołu, a linia Hartmanna daje bardziej płaskie, poziome wychylenie. Ale szczerze - na początku trudno to rozróżnić bez wcześniejszego 'nauczenia' wahadła pytania o konkretny rodzaj bodźca. Najprościej zadać wahadłu dwa oddzielne pytania: najpierw pytasz o żyłę, potem resetujesz i pytasz o sieć. Reakcja na jedno pytanie nie powinna przenikać do drugiego.
Ja chyba robiłam ten błąd - pytałam jedno po drugim bez żadnego resetowania i teraz nie wiem, co mi wahadło właściwie odpowiadało. Czy to oznacza, że powinnam zacząć od nowa z całym badaniem?
Mam pytanie do całej tej dyskusji o sieci Hartmanna - jak duże są te oczka sieci? Słyszałem różne liczby i nie wiem, która jest przyjmowana za standard w radiestezji.
To przy łóżku standardowej szerokości - powiedzmy 160 cm - statystycznie powinna przechodzić przynajmniej jedna linia Hartmanna przez powierzchnię snu, prawda? Czyli prawie każde miejsce snu ma jakąś linię?
W zasadzie tak - i dlatego samo stwierdzenie 'masz linię Hartmanna' nie jest jeszcze powodem do paniki. Problem zaczyna się przy węzłach, czyli skrzyżowaniach linii, i przy nakładaniu się węzła z żyłą wodną. Wtedy intensywność jest nieporównanie wyższa. Piolun, właśnie dlatego to, co mierzysz, jest ważne - musisz wiedzieć, czy masz samą żyłę, czy żyłę plus węzeł.
Jak się mierzy węzeł Hartmanna? Czy wahadło samo się zatrzymuje w węźle, czy trzeba specjalnie tego szukać?
Chodziłam, ale bez systematycznego podejścia, które tu opisujecie. Miałam reakcję w kilku miejscach, ale nie robiłam dwóch przejść prostopadłych. Teraz rozumiem, że robiłam to połowicznie. Planuję powtórzyć metodycznie - taśmą mierniczą podzielę pokój na pasy co 30-40 cm i przejdę każdy pas z osobnym pytaniem.
Co 30-40 cm to dobry krok - nie za rzadki, żeby nie przegapić wąskiej żyły, i nie za gęsty, żeby się nie zmęczyć i nie stracić skupienia w połowie. Jedna praktyczna rada: zaznaczaj od razu kredą albo taśmą malarską na podłodze, bo po kilku pasach pamięć zaczyna mieszać punkty reakcji. Mapa na papierze też pomaga, ale zaznaczanie w miejscu jest szybsze.
A ile takich pasów trzeba przejść dwukrotnie - wzdłuż i w poprzek? Dla pokoju 4x5 metrów to sporo chodów.
Ta przerwa to coś, o czym nie pomyślałabym sama. Ile tych przerw robić przy takim dużym badaniu? Bo czytałam, że nie powinno się pracować z wahadłem dłużej niż 20-30 minut bez odpoczynku.
To co Pelagiusza_J napisała o tym 'wibrowaniu' wahadła jako sygnale zmęczenia - czy to jest zawsze subtelne, czy zdarza się coś wyraźniejszego? Bo zastanawiam się, czy niespecyficzne ruchy wahadła to nie jest po prostu błąd, który interpretujemy jako sygnał do przerwy.
A wracając do samego mierzenia szerokości żyły - bo trochę zeszliśmy na zmęczenie i przerwy - to rozumiem, że żeby ustalić szerokość, trzeba przejść prostopadle do biegu żyły i zanotować dwa punkty reakcji? Czy jest jeszcze jakiś inny sposób?
Właśnie nie wiem - i to jest mój problem. Miałam kilka reakcji wahadła, ale nie wiem, czy to jedna żyła biegnąca po skosie, czy może dwie. Jak w ogóle rozróżnić, czy masz do czynienia z jedną szeroką żyłą, czy dwiema wąskimi obok siebie?
To jest jeden z trudniejszych momentów w praktyce, szczerze mówiąc. Jeśli dwie żyły są blisko, to wahadło może dawać pozornie ciągłą reakcję na dłuższym odcinku, jakby to była jedna szeroka. Zwykle robi się wtedy kilka równoległych przejść i porównuje, czy reakcja jest jednorodna, czy w środku jest jakieś 'wyciszenie'. To wyciszenie sugeruje dwie oddzielne żyły.
A jak małe może być to wyciszenie? Bo jeśli żyły są oddzielone, powiedzmy, 20 centymetrami, to przy kroku co 30 cm w ogóle można to wykryć?
Nie mam pręta L, tylko wahadło. Czy wahadłem da się wyznaczyć kierunek biegu żyły bez różdżki?
Da się, ale jest trochę bardziej pracochłonne. Stajesz nad punktem reakcji i pytasz wahadło o poszczególne kierunki - czy żyła biegnie na północ, południe, wschód, zachód. Możesz też powoli obracać się w miejscu i obserwować, kiedy wahadło zmienia ruch z kółek na wahadłowanie wzdłuż ciała - to zwykle wskazuje na oś biegu żyły. Wymaga trochę prób.
Czy ta metoda obrotu w miejscu działa tak samo w każdym punkcie na żyle, czy tylko w konkretnym miejscu? Bo trochę nie rozumiem, jak to geometrycznie działa.
Reakcja była wyraźniejsza po lewej stronie łóżka, czyli od strony okna. Prawa strona była spokojniejsza. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy bez pełnego badania, ale zapamiętałam to.
