Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wymiana energii wahadła po długiej pracy — gdy tracimy czułość w trakcie dnia

Strona 1 / 2

Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mam taki problem, który pojawia się regularnie — zaczynam dzień z wahadłem w dobrej formie, odpowiedzi są wyraźne, wahania czytelne, a gdzieś po dwóch, trzech godzinach pracy czuję, jakby wahadło 'zamierało'. Ruchy stają się małe, niepewne, albo w ogóle przestaje reagować tak jak powinno. Próbowałem różnych rzeczy — przerwy, oddech, zmiana ręki — ale chciałem się zapytać, jak wy to rozwiązujecie. Czy to kwestia energii wahadła, czy raczej naszej własnej energii się wyczerpuje?


Odpowiedz
59 odpowiedzi
Wpisy: 758
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

To klasyczny objaw, który znam aż za dobrze. Tylko że ja bym nie zrzucała winy na wahadło tak od razu — według mnie w dziewięciu przypadkach na dziesięć to my jesteśmy 'wyładowani', nie przedmiot. Wahadło to tylko pośrednik, a jeśli my nie mamy już czego przekazać, ono po prostu nie ma z czego czerpać. Ale mam pytanie do ciebie — czy robisz jakieś uziemienie przed sesją i w jej trakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 734

@Pelagiusza_J Uziemienie robię przed, zawsze. Stopy na podłodze, kilka oddechów, wizualizacja korzeni. Ale w trakcie? Szczerze — nie przerywam sesji żeby się 'doładować'. Może to jest właśnie ten błąd?


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@stanislawa-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam i od razu widzę znajomy schemat. Pracując przez dłuższy czas z wahadłem, szczególnie przy trudnych pytaniach albo mapowaniu większej przestrzeni, naprawdę trzeba robić przerwy co jakieś czterdzieści pięć minut, góra godzinę. I to nie przerwa na kawę — chodzi o świadome odcięcie się od pracy, dosłownie odłożenie wahadła, kilka minut bez myślenia o pytaniach, może krótki spacer. Mnie nauczyła tego pewna starsza pani, która mówiła że 'wahadło wie, kiedy gospodarz jest zmęczony i grzecznie milknie'. Ale mam inne podejrzenie do tego co opisujesz — jak długo masz to konkretne wahadło i kiedy ostatnio je czyściłeś?


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@zaklinaczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

O oczyszczaniu wahadła to właśnie chciałam zapytać, bo sama mam z tym wątpliwości. Słyszałam o różnych metodach — sól, dym z szałwii, światło księżyca — ale nigdy nie byłam pewna, czy to robi różnicę jeśli chodzi akurat o utratę czułości w trakcie pracy, czy raczej oczyszczanie dotyczy innych rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Zaklinaczka Oczyszczanie to osobny temat, ale ma związek. Jeśli wahadło nagromadziło 'obciążenia' z poprzednich sesji, to może reagować ospale. Ale tu mówimy o utracie czułości w trakcie jednej sesji, to według mnie dwie różne sprawy. Choć może się nakładać.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam podobny problem ale z prętami L a nie wahadłem. Zacząłem sie nimi interesować i właśnie chciałem zapytac — czy przy prętach też dochodzi do takiego 'zamierania' czy to specyfika wahadła? Bo widziałem, że ktoś gdzieś pisał że pręty wymagają zupełnie innego podejścia energetycznego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 734

@Modest76 Przy prętach mam mniejsze doświadczenie, ale tyle wiem, że tam o wiele bardziej liczy się napięcie ciała i ułożenie rąk. Jeśli ręka zaczyna drżeć albo zaciskasz uchwyty za mocno — pręty przestają reagować. To może wyglądać podobnie do 'zamierania' wahadła, ale mechanizm jest chyba inny. Ktoś z większą praktyką z prętami mógłby to rozwinąć?


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@stanislawa-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przy prętach L kluczowe jest właśnie to napięcie, o którym wspomniał Wedrowiec. Uchwyt musi być luźny — pręt leży w dłoni, nie jest ściskany. Wielu ludzi na początku nieświadomie trzyma za mocno, bo się stresuje czy zadziała, i potem kręci karkiem że 'pręty nie reagują'. Tymczasem problem jest w nadgarstku. Ale co do pytania o pręty L od podstaw — bo widzę że Modest76 dopiero zaczyna — to pierwsze ćwiczenie jakie polecam to chodzenie po własnym mieszkaniu i szukanie wcześniej zaznaczonych na podłodze punktów. Nie żywych cieków, nic z tym związanego, po prostu trening reakcji.


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@jasiek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A powiedz mi wprost — ile czasu mija zanim pręty zaczynają w ogóle reagować u kogoś nowego? Bo czytałem że u niektórych od razu, a u innych tygodniami nic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Jasiek To zależy od człowieka i nie ma tu żadnej reguły, więc jeśli liczysz na konkretną liczbę to jej nie dostaniesz 🙂 Jedni czują reakcję po kilku próbach, inni po kilku tygodniach regularnych ćwiczeń. Widziałam osoby, które po pierwszym popołudniu ćwiczeń miały wyraźne wskazania, i takich, którzy pracowali dwa miesiące zanim pręty zaczęły się zachowywać przewidywalnie. Nie ma co się niecierpliwić — to zniechęca i blokuje.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam pytanie może trochę z boku, ale chodzi mi o wahadło i tę utratę czułości. Czy to może być tak, ze miejsce w którym pracujemy ma wpływ? Tzn. jeśli siedzimy przy skrzyżowaniu sieci Hartmanna albo nad żyłą wodną, to może to drenować naszą energię szybciej niz zwykłe zmęczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stanislawa-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 56

@Druidka_E Absolutnie tak i to bardzo ważna obserwacja. Praca radiestezyjną w miejscu geopatycznie obciążonym to trochę jak bieganie pod górę zamiast po płaskim — szybciej się wyczerpujesz i efekty bywają przekłamane. Sama miałam kiedyś dziwny okres kiedy wahadło po godzinie dosłownie 'zamierało' i nie mogłam zrozumieć dlaczego. Okazało się że moje miejsce pracy znajdowało się dokładnie na krzyżowaniu Curry'ego. Przestawiłam biurko o metr i problem zniknął.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@zaklinaczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest interesujące co Stanislawa pisze, bo ja bym tego sama nie skojarzyła. Czyli przed każdą dłuższą sesją powinno się najpierw sprawdzić miejsce, w którym się siada? Mam wrażenie że to trochę błędne koło — używasz wahadła żeby sprawdzić miejsce, ale jeśli miejsce jest złe to wahadło może nie działać poprawnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 734

@Zaklinaczka No właśnie, to jest ten paradoks. Ale da się go obejść — sprawdzasz miejsce krótką sesją, dosłownie kilkanaście pytań, i jeśli widzisz że odpowiedzi są niespójne albo chaotyczne, zmieniasz lokalizację i sprawdzasz jeszcze raz. Porównujesz. Ewentualnie sprawdzasz miejsce pracy prętami L, które są mniej podatne na te zakłócenia według moich obserwacji — choć może Stanislawa ma inne zdanie?


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@stanislawa-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Powiem tak — pręty L faktycznie inaczej reagują na strefy geopatyczne niż wahadło. Przy strefie obciążonej wahadło może po prostu 'milknąć', natomiast pręty zazwyczaj same w sobie wskazują na strefę, krzyżując się albo rozchylając niezależnie od intencji badającego. Więc tak, sprawdzanie miejsca pracy prętami L to dobry pomysł. Ale wracając do głównego pytania Wedrowca — poza miejscem i uziemieniem, jest jeszcze kwestia tego co robię po sesji. Czy robisz jakieś zamknięcie? Dosłownie świadome zakończenie pracy, odłożenie wahadła z intencją?


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@selenaa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie o tym chciałam napisać! Zamknięcie sesji to coś, o czym bardzo malo osób pamięta a to jest moim zdaniem klucz. Ja zawsze kończę sesję trzema głębokimi oddechami i kładę wahadło na kamieniu — mam do tego kawałek turmalinu czarnego, który czyści i oddaje przy okazji. Nie wiem czy to 'naukowo' ale u mnie róznica jest wyraźna — nastepna sesja zaczyna się od zera, swieżo. Bez tego zamknięcia czuję że wahadło 'pamięta' poprzednią pracę.


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@jasiek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A turmalin to do oczyszczania czy do ładowania? Bo słyszałem różne opinie i nie wiem które jest prawdziwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Jasiek Turmalin czarny przede wszystkim absorbuje i neutralizuje, więc do oczyszczania. Do ładowania lepiej sprawdza się kryształ górski albo cytryn. Ale tu już wchodzimy w litoterapię, więc nie będę się rozwijał w tym wątku. Wracając do meritum — Selenaa ma rację co do intencji zamknięcia, to działa podobnie jak zamknięcie obiegu elektrycznego. Jeśli tego nie robisz, energetycznie zostaje otwarte połączenie które drenuje przez całą resztę dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to mam pytanie praktyczne bo chcę zacząć od prętów L i nie wiem od czego dosłownie zaczynam. Kupić gotowe pręty czy da się zrobić samemu? Widziałem że ktoś pisał o prętach z wieszaka do ubrań i że podobno działają tak samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stanislawa-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 56

@Modest76 Pręty z wieszaka działają — i to nie jest żaden mit. Aluminium świetnie przewodzi, a właśnie o ten materiał chodzi. Wystarczy wziąć metalowy wieszak, wyprostować go, odciąć dwa odcinki po mniej więcej trzydzieści, trzydzieści pięć centymetrów i wygiąć pod kątem prostym, tak żeby krótsze ramię miało z dziesięć centymetrów — to będzie uchwyt. Nic skomplikowanego. Gotowe pręty ze sklepu mają tę przewagę, że często są wyważone i mają obrotowe uchwyty z plastiku czy mosiądzu, więc mniej tarcia, łatwiejszy ruch. Ale na start? Wieszak wystarczy.


Odpowiedz
(@jasiek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 181

@Stanislawa.1 No dobra, ale skoro wieszak wystarczy to po co w ogóle kupować te droższe? Co one dają więcej poza wyglądem?


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Obrotowy uchwyt to nie jest tylko wygląd. Kiedy pręt jest luźno osadzony w tulejce, reaguje na minimalne impulsy z nadgarstka bez tarcia. Przy wieszaku trzymasz metalowy drut bezpośrednio — a to znaczy, że napięcie dłoni przenosi się na pręt bardziej bezpośrednio. Dla kogoś, kto zaczyna, to może być utrudnienie, bo każde drobne drżenie wygląda jak reakcja. Ale widziałem radiestezistów z trzydziestoletnim stażem, którzy do dziś używają drutów z wieszaka i mierzą równie dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Ok, to chyba na start zrobie te z wieszaka bo szkoda kasy jeśli sie okaże że mam dwie lewe ręce. Ale mam pytanie podstawowe — jak w ogóle trzymać ten uchwyt? Poziomo, skierowany do przodu i co, po prostu idę i patrzę co się dzieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Modest76 Mniej więcej tak, ale jest kilka rzeczy, które decydują o tym czy to zadziała czy nie. Ramię poziomo, lekko skierowane w dół — dosłownie kilka stopni, bo jeśli trzymasz poziomo to pręt potrzebuje minimalnego bodźca żeby drgnąć, a jeśli za bardzo w dół to będzie się krzyżował od samego ciężaru. Dłoń luźna, palce lekko zamknięte, ale nie zaciśnięte. I ważna rzecz na sam początek: zanim zaczniesz szukać czegokolwiek, sprawdź najpierw swoje 'zero'. Stój w miejscu, gdzie wiesz że nic nie ma, i poczekaj aż pręty się ustabilizują w pozycji wyjściowej. Bez tego nie wiesz co jest sygnałem a co szumem.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

A jak sie w ogóle odróżnia sygnał od szumu? Bo z whadłem rozumiałam to intuicyjnie, ale przy prętach nie wiem czy drżenie prętu to ja trzęsę ręką, czy to jest już ta reakcja na coś. Nie jestem pewna czy bym to rozróżniła na początku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 323

@Druidka_E Ja miałam dokładnie ten sam problem. Dla mnie przełomem było ćwiczenie na czymś pewnym — zakopałam w ogrodzie butelkę z wodą na głębokości jakichś pół metra i próbowałam ją trafić chodząc z prętami. Kiedy wiesz gdzie jest cel, możesz porównać co czujesz nad nim a co pomiędzy. To zaczyna budować tę wewnętrzną skalę. Ale nie wiem czy to jest metoda którą polecają wszyscy, czy raczej coś co mi osobiście pomogło.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@stanislawa-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest bardzo dobra metoda i polecam ją każdemu kto zaczyna z prętami. Kluczowe jest właśnie to, żeby mieć punkt odniesienia, który możesz zweryfikować. Wracając jednak do tematu wątku — bo trochę odeszliśmy — chcę dodać że przy prętach L utrata czułości w trakcie pracy wygląda inaczej niż przy wahadle. Pręty nie 'milkną' tak wyraźnie. Raczej zaczynają reagować zbyt gwałtownie albo z opóźnieniem, albo dają sygnały w miejscach gdzie nie powinny. To jest właśnie ten moment kiedy trzeba się zatrzymać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Stanislawa.1 To ciekawe, bo nie słyszałem wcześniej o tym efekcie nadreaktywności przy prętach. Czy to jest zawsze sygnał zmęczenia, czy może też efekt wejścia w strefę silnie naładowaną? Bo zdaje mi się, że nad silnym ciekiem wodnym pręty też mogą reagować intensywniej niż zwykle.


Odpowiedz
(@stanislawa-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 56

@Edek86 Masz rację i to jest właśnie problem z diagnozowaniem tego objawu. Silna żyła wodna albo skrzyżowanie Hartmanna może dawać podobny obraz — bardzo dynamiczne, niemal natychmiastowe reakcje prętów. Różnica jest w konsekwencji: jeśli strefy są naprawdę tam gdzie wskazują pręty, to po przejściu przez nie pręty wracają spokojnie do pozycji neutralnej. Jeśli reagujesz z przemęczenia, to pręty zostają w ruchu zbyt długo albo wskazują wszędzie mniej więcej tak samo, bez wyraźnych 'wejść' i 'wyjść' ze strefy.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś z własnego doświadczenia z prętami. Przez jakiś czas pracowałem z nimi przez ponad dwie godziny bez przerwy i zauważyłem dokładnie to co opisuje Stanislawa — pręty zaczęły wskazywać żyły niemal co dwa kroki, co było po prostu niemożliwe. Zrobiłem przerwę, wyszedłem na dwadzieścia minut, wróciłem i te same miejsca były już spokojne. Więc jeśli ktoś zastanawia się jak rozpoznać że to zmęczenie a nie rzeczywisty sygnał — właśnie tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 37

@Whisper To znaczy, że te wyniki z przed przerwy były po prostu fałszywe? Wyobraź sobie że ktoś by na podstawie tego szukał miejsca pod studnie albo sprawdzał dom, nie wiedząc że jest juz zmeczony.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Modest76 No i dlatego o tym piszę. Zmęczony radiestezista to problem nie tylko dla siebie. Znam sytuacje, gdzie ktoś robił badanie działki właśnie po zbyt długiej pracy i wyniki były kompletnie nieczytelne. Dlatego ja teraz stosuję zasadę — maksymalnie godzina ciągłej pracy z prętami, potem obowiązkowa przerwa, uziemienie, woda. Dopiero potem drugi round jeśli trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie, i to jest serce tego wątku, do którego trochę wróciliśmy. To nie jest tak, że czułość gdzieś 'odpływa' i tyle — ona daje fałszywe sygnały zanim całkiem zniknie. I to jest groźniejsze niż samo zamieranie, bo przy zamieraniu wiadomo że coś nie gra. A przy nadreaktywności można nie zdawać sobie sprawy że wyniki są przekłamane.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

To mnie trochę przeraża szczerze mówiąc. Czy jest jakiś prosty sposób na sprawdzenie w trakcie sesji że jestem jeszcze w dobrej kondycji? Coś co można zrobić bez przerywania całego badania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 734

@Druidka_E Jest jeden stary sposób, który stosuję przy dłuższych sesjach z wahadłem i który pewnie da się przełożyć na pręty. Mam kilka pytań kontrolnych — rzeczy, których odpowiedź znam na pewno. Zadaję je co jakiś czas w środku sesji i jeśli wahadło lub pręty reagują zgodnie z tym co wiem, to znaczy że jestem w normie. Jeśli odpowiedź jest błędna — przerwa, bez dyskusji. Przy prętach to by wyglądało tak, żeby w trakcie badania wracać w znane miejsce i sprawdzać czy reaguje tak samo jak na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@selenaa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dokładnie o tym myślałam kiedy czytałam wcześniejsze posty. Ja mam swój 'punkt kontrolny' — to jest kafelek w kuchni, pod którym przebiega rura z zimną wodą. Wiem że tam jest, wiem jak reaguje wahadło. Jak w trakcie sesji coś mi nie gra w głowie, idę i sprawdzam. Jeżeli wachadło zachowuje sie normalnie nad tym miejscem, to ok, kontynuuję. Jeśli nie — kończę i dopiero po przerwie wracam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 323

@Selenaa To jest naprawdę praktyczny pomysł z tym punktem kontrolnym. Ale mam pytanie — co jeśli ktoś dopiero zaczyna i nie ma jeszcze takiego 'pewnego' miejsca, którego jest w stu procentach pewien? Jak wtedy kalibrować się w trakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Punkt kontrolny można stworzyć sztucznie na czas uczenia się. Wystarczy szklanka wody postawiona na podłodze. Wiesz gdzie jest, wiesz co jest w środku, wiesz że reaguje. Prosta, sprawdzalna rzecz. Nie zastąpi prawdziwego doświadczenia terenowego, ale do kalibracji na początek zupełnie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@jasiek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A szklanka wody to naprawdę daje sygnał na prętach? Serio? To nie jest za małe żródło żeby cokolwiek wyczuć?


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Daje sygnał, sprawdzałam wielokrotnie. Chodzi o to, że woda jako taka jest wystarczającym kontrastem dla otoczenia — podłoga, powietrze, a nagle skupione źródło. Pręty na to reagują. Szklanka to nie studnia, więc reakcja będzie subtelna, ale dla kalibracji w zupełności wystarczy. Zresztą po co robić wielki eksperyment, skoro masz pod ręką coś prostego?


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@jasiek)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra, ale skoro szklanka wody daje sygnał, to co z wodą w rurach w ścianie? Albo z akwarium? Wszystko to wykrywa? Bo jeśli tak, to w każdym domu masz mnóstwo 'sygnałów' i nie wiem jak je rozróżnić od tych ważnych.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Jasiek To bardzo dobre pytanie i nie jest trywialne. Tak, rury wykrywasz, tak, większy zbiornik daje silniejszy sygnał. Dlatego zresztą przed badaniem działki trzeba wiedzieć gdzie biegnie instalacja. Rozróżnienie przychodzi z czasem i z doświadczeniem — charakter reakcji pręta nad rurą metalową a nad naturalnym ciekiem jest inny, ale żeby to poczuć, trzeba mieć obydwa za sobą. Na początku to rzeczywiście bywa chaotyczne.


Odpowiedz
(@druidka_e)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Edek86 A jak ten 'charakter reakcji' wygląda w praktyce? Bo piszesz że jest inny, ale nie rozumiem co to znaczy przy prętach. Pręt otwiera się szybciej, wolniej, mocniej? Jakiś konkret by pomógł.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Druidka_E Ciężko to opisać słowami, ale spróbuję. Nad metalową rurą z bieżącą wodą reakcja jest zwykle ostra i dość natychmiastowa — pręt idzie szybko i zatrzymuje się. Nad naturalnym ciekiem głębszym mam wrażenie jakby reakcja była 'szersza' — pręt zaczyna się przestawiać wcześniej i robi to wolniej, jakby wchodził w strefę stopniowo. To może być kwestia głębokości i szerokości przepływu. Ale naprawdę — to przychodzi po setkach przejść, nie po kilku próbach.


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Muszę tu wtrącić coś ważnego, bo idziemy coraz dalej od tematu wątku, a to jest fundamentalne. To co opisuje Edek86 — ta różnica w charakterze reakcji — jest dokładnie tym, czego nie wyczujesz kiedy jesteś zmęczony. Zmęczony radiestezista traci tę subtelność pierwsza. Zostaje mu tylko 'pręt się otworzył lub nie', a wszystkie niuanse znikają. I tu wracamy do sedna: utrata czułości to nie jest nagłe wyłączenie, to jest stopniowe spłaszczenie informacji.


Odpowiedz
Wpisy: 734
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 2 tygodnie temu

Dobrze, że wracamy do tego. Bo z tego co słyszę w tym wątku, wielu ludzi myśli o utracie czułości jako o binarnym stanie — albo działa albo nie. A to jest właśnie ten błąd, który może prowadzić do fałszywych wyników. Etap pośredni, kiedy pręty reagują, ale uproszczenie, jest według mnie najgroźniejszy. Jak Pelagiusza słusznie mówi — spłaszczenie informacji, nie wyłączenie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: