To pytanie w trzeciej osobie brzmi dość abstrakcyjnie. Naprawdę można się tak od siebie odciąć? Mam wrażenie że i tak wiem o kogo chodzi i emocje są te same.
Ja mam inne pytanie, przepraszam że wracam do wcześniejszego — czy kalibrację trzeba powtarzać za każdym razem kiedy zaczynam pracę, czy chodzi tylko o te okazjonalne sprawdzenia o których Anastazja mówiła?
Ja dodaję do tego jeszcze jeden krok zanim zadam pytanie kontrolne — po prostu trzymam wahadło nieruchomo przez chwilę i czekam aż się uspokoi. Czasem samo zaczyna się kołysać zanim cokolwiek zapytam i to dla mnie sygnał żeby poczekać, nie jestem jeszcze gotowa.
A jak długo mniej więcej pracowałaś zanim zaczęłaś rozróżniać ten rodzaj ruchu? Bo mam wrażenie że u mnie wszystko na razie wygląda tak samo i nie wiem czy robię coś nie tak czy po prostu za mało czasu minęło.
Szczerze, kilka miesięcy zanim poczułam że naprawdę wiem co jest co. Ale to nie znaczy że wcześniej nic nie działało — po prostu miałam mniejszą pewność. Myślę że to przychodzi stopniowo i nie ma sensu się tym stresować, bo stres akurat na pewno nie pomaga.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie że kalibracja to trochę jak nauka słuchu muzycznego — albo masz go trochę od razu i tylko go rozwijasz, albo musisz znacznie dłużej pracować. Czy ktoś z was miał tak że przez długi czas wyniki były całkiem losowe i dopiero w pewnym momencie coś 'zaskoczyło'?
To skoro można tak długo czekać na ten moment — da się jakoś przyspieszyć ten proces? Czy to bardziej rzecz która wymaga po prostu czasu i ćwiczeń bez drogi na skróty?
To skoro można tak długo czekać na ten moment — da się jakoś przyspieszyć ten proces? Czy to bardziej rzecz która wymaga po prostu czasu i ćwiczeń bez drogi na skróty?
A co jeśli pytasz o rzeczy których nie można sprawdzić? Dużo moich pytań jest takich — czy powinnam to zrobić, czy ta decyzja jest dobra. Jak wtedy oceniasz czy kalibracja działa?
Właśnie to jest ten problem z pytaniami nieweryfikowalnymi — naprawdę nie wiesz. Dlatego na początku polecam ćwiczyć wyłącznie na pytaniach które mają konkretną odpowiedź do sprawdzenia. Schowaj coś w kopercie i pytaj co tam jest. Albo poproś kogoś żeby schował drobną rzecz w jednym z kilku pudełek.
Chcę tu wrócić do pytania Jacenty'ego o przyspieszenie procesu, bo jest jeszcze jeden aspekt który nie padł. Wiele osób blokuje się przez zbyt duże oczekiwania wobec siebie na wczesnym etapie. Presja żeby 'już działało' potrafi zaburzyć samą pracę. Paradoksalnie, zmniejszenie ambicji na początku i traktowanie tego jak zabawy, a nie testu, często skraca ten okres chaosu.
Ciekawe co mówisz, bo wcześniej mówiłyście że emocje przeszkadzają, a teraz że spokój pomaga. Czyli wahadło jest wrażliwe na to co czujesz, ale jednocześnie ma dawać rzetelne odpowiedzi? Jak to pogodzić?
A czy da się w ogóle być neutralną przy pytaniach które dotyczą czegoś ważnego? Mnie się wydaje że jak pytam o coś błahego to jestem spokojna, ale jak mi na czymś zależy to już nie potrafię.
Dobra ale jak to technicznie wygląda — jak nie narzucać odpowiedzi? Co ty konkretnie robisz w głowie żeby tego uniknąć?
Hmm, trudno mi to opisać precyzyjnie. Chyba staram się skupić na ruchu wahadła a nie na wyniku. Jakby przesunam uwagę z 'co mi powie' na 'jak się porusza'. Nie wiem czy to działa zawsze ale zmniejsza to takie aktywne czekanie na konkretną odpowiedź.
To co Ewelinka opisuje to taka forma skupienia na procesie zamiast na celu. I rzeczywiście ma to sens — uwaga skierowana na sam ruch wahadła to inna jakość czujności niż uwaga nastawiona na wynik. Przy okazji — czy ktoś z was próbował pracować z zasłoniętymi oczami albo nie patrząc na wahadło? Zastanawiam się czy to coś zmienia.
Właściwie to ciekawa technika, ale nie rozumiem po co zasłaniać oczy. Wahadło i tak porusza się w dłoni, więc wzrok nie powinien chyba nic zmieniać?
Nie próbowałam z zasłoniętymi oczami, ale próbowałam coś innego — trzymanie wahadła za plecami. I powiem szczerze, totalny chaos. Nie byłam w stanie ocenić ruchu ani tym bardziej go zinterpretować. Może zasłonięte oczy to łagodniejsza wersja tego eksperymentu.
To co Wrozbitka mówi jest ważne dla całego tego wątku o kalibracji. Bo jeśli wzrok wpływa na ruch, to nasze 'odpowiedzi tak/nie' mogą być częściowo uczone przez to co widzimy, a nie przez to co faktycznie odbieramy. Czy ktoś kalibrował odpowiedzi w jakiś sposób, który to uwzględniał?
Właśnie to mnie zastanawia od początku tego wątku. Jak w ogóle wiesz że twoja kalibracja jest czysta, a nie że nauczyłaś się produkować określony ruch kiedy myślisz 'tak'?
Sama sobie zadawałam to pytanie i uczciwię — nie wiem czy da się tego do końca rozróżnić. Ale mam takie poczucie że z czasem odpowiedzi zaczęły przychodzić zanim zdążyłam się zastanowić. Jakby ruch wyprzedzał myśl. I to wydaje mi się innej jakości niż świadome kręcenie.
Dobra ale wracając do samej kalibracji bo trochę odeszłyśmy — czy przy ustalaniu tak/nie ktoś używał jakiegoś konkretnego sformułowania pytania? Bo czytałam że warto pytać o imię albo datę urodzenia, ale nie wiem czy to najlepszy pomysł.
Jest jeszcze jedna kwestia przy kalibracji którą rzadko się porusza, a uważam ją za istotną. Odpowiedzi wahadła mogą się zmieniać w zależności od stanu ciała — poziom zmęczenia, głód, napięcie mięśni dłoni. Kalibracja zrobiona rano na wypoczęty może nie być tożsama z tą po długim dniu. Czy ktoś to sprawdzał?
To jest bardzo praktyczne, ale trochę mnie to niepokoi. Jeśli kalibracja zmienia się z dnia na dzień, to jak możesz ufać odpowiedziom na pytania które zadałaś tydzień temu? Szczególnie jeśli nie robiłaś wtedy tego testu wstępnego?
Dobra, teraz mam konkretne pytanie do tych z was co ćwiczą już dłużej. Ile zajęło wam zanim poczułyście że odpowiedzi są stabilne, czyli że tak to jest tak a nie to jest nie i się to nie miesza? Bo u mnie wahadło robi inne ruchy w różne dni i zupełnie nie wiem czy to jeszcze etap nauki czy coś robię źle.
U mnie stabilność przyszła mniej więcej po dwóch miesiącach regularnej pracy, ale to było przy ćwiczeniu kilka razy w tygodniu. I przez pierwsze tygodnie rzeczywiście różne ruchy różne dni, dokładnie to co opisujesz. Więc raczej etap nauki.
Mnie dłużej trwało, bo nie ćwiczyłam regularnie. Ale mam wrażenie że jak już coś 'kliknie', to jest dość trwałe. Chociaż i tak robię ten test wstępny o którym mówiła Pelagiusza bo raz się zdarzyło że moje tak i nie jakby się zamieniły i ledwo to zauważyłam.
