Hej, mam pytanie bo trochę mnie to męczy. Kupiłam sobie wahadełko drewniane i próbuję z nim pracować, ale nie wiem jak ustalić co znaczy dany ruch. Czytałam, że każda osoba ma inne odpowiedzi — że dla kogoś kółko to 'tak', a dla innej osoby kółko to 'nie'. Czy to prawda? I jak w ogóle to sobie ustalić na początku? Bo próbowałam coś z tym robić i wahadełko raz kręci się w lewo, raz w prawo, raz się huśta i nic z tego nie rozumiem.
Tak, to prawda — odpowiedzi są osobiste i każda osoba powinna je sobie ustalić samodzielnie, nie opierając się na tym co przeczytała w książce. Ja na przykład mam poziome huśtanie jako 'tak', a kółko zgodnie ze wskazówkami jako 'nie'. Znam osobę, u której jest odwrotnie. Najważniejsze to zadać wahadełku pytanie, na które ZNASZ odpowiedź i obserwować ruch.
A jak to wygląda technicznie? Tzn. pytasz głośno czy w myślach? I co jeśli odpowiedź się zmienia przy różnych pytaniach — to znaczy, że kalibracja nie zadziałała?
Ja próbowałem raz z wahadełkiem kolegi i u mnie w ogóle nic nie drgało, stało w miejscu. Czy to znaczy, że po prostu nie mam do tego predyspozycji? Czy to jest kwestia treningu?
To że nic nie drga to bardzo częsta sytuacja na początku i nie ma nic wspólnego z predyspozycjami. Mnie też na początku stało. Problem zazwyczaj leży w napięciu ręki albo w tym, że umysł za bardzo się stara kontrolować wynik. Pytasz i jednocześnie obserwujesz czy już coś drga — i właśnie to blokuje. Czy trzymałeś je swobodnie, z łokciem opartym, czy w powietrzu?
O, to też mnie ciekawi! Moje ma może ze trzy centymetry sznurka i teraz się zastanawiam czy nie powinnam go przedłużyć.
Długość sznurka ma znaczenie, bo wpływa na to jak szybko wajdło reaguje. Za krótki i ruchy są szybkie, nerwowe, cięzko je odczytać. Za długi i wahadełko jest leniwe, reaguje powoli. Zazwyczaj mówi się o 10-15 centymetrach jako punkt wyjścia, ale tak naprawdę trzeba wypróbować różne długości i czuć co nam odpowiada. Przy trzech centimetrach to prawie niemożliwe żeby spokojnie pracować.
Nie trzeba. Wahadełko drewniane jak najbardziej może działać, to nie jest kwestia materiału tylko relacji z nim i ustawień. Przedłuż, posiedź z nim chwilę zanim zaczniesz pytać — potrzymaj je w dłoniach, żeby je trochę naładować własną energią.
A ja się zastanawiam — czy to jest tak, że te odpowiedzi raz ustalone zostają na zawsze? Bo słyszałam, że trzeba czasem rekalibrować. Czy to zależy od stanu emocjonalnego?
No właśnie, ale jak to odróżnić kiedy wynik jest zaburzony a kiedy jest prawdziwy? Jeśli mam pytanie o coś ważnego dla mnie to przecież zawsze będę zaangażowana emocjonalnie.
Czekajcie, ale jak wahadełko ma odpowiadać na pytania jeśli to my je trzymamy? Tzn. skąd wiadomo że to nie jest po prostu nieświadomy ruch ręki? Serio pytam, bo mnie to zawsze zastanawiało.
Dokładnie tak to działa. Wątpliwość jest jednym z największych blokerów w pracy z wahadłem. Ale jest na to sposób — nie zmuszasz się do wiary, tylko odkładasz na chwilę ocenę. Robisz to jak eksperyment: sprawdzam, zapisuję, weryfikuję. Po czasie masz własne dane i zaufanie rośnie naturalnie, nie na siłę. Poza tym samo ustalanie odpowiedzi 'tak/nie' warto robić w kilku sesjach, nie jednej, żeby sprawdzić spójność.
Nie ma jednej sztywnej procedury, ale zasada trzech powtórzeń jest bardzo popularna i ma sens. Chodzi o to, żeby wykluczyć przypadek. Jeśli trzy razy z rzędu dostajesz tę samą odpowiedź na pytanie kontrolne, gdzie znasz wynik, to masz już pewną bazę. Ale ważne — rób to w różnych sesjach, nie trzy razy pod rząd w jednym wieczorze, bo możesz być po prostu w jednym stanie energetycznym przez cały czas.
A co to znaczy pytanie kontrolne? Możecie podać jakiś konkretny przykład, bo trochę gubię się w tym co jest neutralne a co nie?
Zapisywać wyniki, no tak, o tym nie pomyślałam. Tzn. prowadzić jakiś dziennik? Czy wystarczy na kartce?
Ja prowadze zwykly zeszyt i radze każdemu to samo. Piszę datę, jakie pytanie kontrolne, co pokazało wahadło, jaki był wynik. Po miesiącu widzisz już wzorce — kiedy ci lepiej idzie, kiedy gorzej, o jakiej porze dnia jesteś bardziej trafna. To jest naprawde bezcenne przy nauce kalibracji.
Miesiąc? Serio tyle czasu trzeba żeby się po prostu nauczyć jak wahadło mi odpowiada? Wydawało mi się że to szybsza sprawa.
Można, nikt ci nie zabroni. Ale wyniki traktuj wtedy jako wstępne, nie jako pewnik. To tak jakbyś zaczęła gotować bez sprawdzenia czy piekarnik ma właściwą temperaturę — może wyjść dobrze, ale nie masz gwarancji.
Mam trochę inne pytanie — czy kalibracja jest jedna dla wszystkich wahadełek czy jak masz kilka, to każde może odpowiadać inaczej? Bo słyszałam że niektórzy mają kilka wahadełek do różnych celów.
To ciekawe co piszesz Ewelinka bo ja miałam dokładnie tę sytuację — moje pierwsze wahadełko dawało kółko na tak i wahadło na nie, a nowe zaczęło odwrotnie. Na początku myślałam że coś zepsułam, ale po kilku sesjach samo się ustabilizowało i wróciło do starego układu. Jakby się przestroiło.
To mnie zastanawia — czy to znaczy że wahadełko się do nas dopasowuje, czy my nieświadomie zaczynamy je prowadzić tak jak chcemy? Bo to trochę podobne do tego co wcześniej Marlenka pytała.
To jest właśnie jeden z tych pytań bez prostej odpowiedzi. Radiestezja traktuje to jako dostrojenie energetyczne między osobą a przedmiotem. Można też powiedzieć że twój układ nerwowy zapamiętuje określone mikroruchy i zaczyna je powtarzać konsekwentnie. Oba wyjaśnienia prowadzą do tego samego — że po czasie masz spójne, powtarzalne odpowiedzi.
Czyli praktycznie rzecz biorąc ważne jest żeby te odpowiedzi były spójne i dawały trafne wyniki na pytaniach sprawdzalnych — i to jest właśnie kalibracja, tak? Nieważne jak to nazwiesz od strony mechanizmu?
To co Anastazja napisała na końcu — że kalibracja to ciągły dialog z sposóbm — to jest dla mnie trochę niejasne. Bo jak to rozumieć praktycznie? Że za każdym razem zanim zacznę pytać o coś poważnego, najpierw robię serię pytań kontrolnych?
A może się zdarzyć, że odpowiedzi się same zmienią bez żadnej wyraźnej przerwy? Pytam bo właśnie o to mi chodziło wcześniej z tym procentem trafień — że może przez jakiś czas trafi, potem przestaje, i nie wiadomo czy to kwestia kalibracji czy czegoś innego.
Czyli można mieć dobrze skalibrowane wahadło i mimo to dostać złe wyniki tylko dlatego że się jest zmęczoną? To trochę frustrujące — bo kiedy ja najczęściej sięgam po wahadło? Właśnie kiedy jestem w środku czegoś trudnego i potrzebuję jakiejś wskazówki.
No i to jest właśnie ta pułapka o której mało kto mówi na początku. Jak pytasz o coś co cię bardzo dotyczy, to trudno być neutralną i wtedy wahadło może odbierać twoje emocje zamiast szukać odpowiedzi. Dlatego dużo osób prosi kogoś drugiego żeby sprawdził w ich sprawie — to jest właśnie ta teleradiestezja, że ktoś pyta za ciebie bo sam jesteś za bardzo w środku.
