Znalazłem żyłę wodną pod domem, udało mi się ustalić jej przebieg wahadłem i prętami L. Ale teraz utknąłem — jak sprawdzić, na jakiej głębokości ona leży? Czy w ogóle da się to zmierzyć radiestezyjnie bez kopania? Słyszałem, że jest jakaś metoda z krokami, ale nie do końca rozumiem o co chodzi.
Metoda z krokami to podstawa, każdy radiesteta powinien ją znać. Chodzi o to, że odchodzisz od miejsca, gdzie wahadło zareagowało, i liczysz kroki do momentu, w którym zareaguje ponownie. Tyle kroków, tyle metrów głębokości. Proste.
Tak, stajesz nad linią żyły, ustawiasz się prostopadle do jej biegu i zaczynasz odchodzić powoli — krok za krokiem. Wahadło w pewnym momencie znowu zareaguje. Odległość od środka żyły do tego miejsca to właśnie przybliżona głębokość. Ale zanim to zrobisz — jakim wahadłem pracujesz?
Właśnie chciałam zapytać o to samo. Bo słyszałam, że do pomiarów głębokości lepsze są wahadła cięższe, bardziej masywne. Mam neutralne kryształowe i zastanawiam się, czy to w ogóle wystarczy do takiego pomiaru.
A da się jakoś przyspieszyć naukę tej metody? Bo sam szukam żył pod przyszłą działką i chciałbym mieć wyniki najszybciej jak się da. Nie mam czasu na tygodniowe ćwiczenia.
To jest bardzo ciekawy punkt — weryfikacja na studni. Mam akurat sąsiada ze starą studnią, wie na ile metrów jest kopana. To byłoby dobre miejsce do kalibracji. Tylko jak dokładnie przeprowadzić taki test kalibracyjny?
Do pomiaru głębokości polecam wahadło egipskie albo Karnak — mają odpowiednie wyważenie do tej pracy. Ale zanim zajmiemy się techniką, chciałem zapytać — czy masz już potwierdzone, że to faktycznie żyła wodna, a nie na przykład strefa Hartmanna? Bo technika pomiaru głębokości ma sens tylko jeśli masz pewność co do rodzaju obiektu.
Sieć Hartmanna ma charakterystyczny wzór siatki — linie co około 2,5 metra w kierunku N-S i co 2 metry E-W. Jeśli twoja reakcja jest jedna, ciągła, nie ma równoległych linii w regularnych odstępach, to raczej żyła. Żyły bywają też szersze i mają dwa 'brzegi' — wahadło reaguje na wejście i wyjście z żyły.
Słucham tego wątku z ciekawością, bo sam nie wiem za bardzo czy wierzę w całą tę metodę, ale jedno mnie zastanawia — jeśli tyle zależy od kalibracji indywidualnej i nie ma jednego przelicznika, to jak w ogóle porównujecie wyniki między sobą? Jeden powie 3 metry, drugi 8 metrów i obaj twierdzą, że mają rację?
Bardzo dziękuję za ten wątek, uczę się tutaj od podstaw! Chciałem zapytać — czy do kalibracji i pomiaru głębokości można używać wahadła, którym na co dzień pracuję przy wróżbach, czy to powinno być osobne wahadło?
Przepraszam że wchodzę w środek, ale mam pytanei do całej tej metody z krokami — czy to działa też na mieszkanie w bloku? Bo pod moim blokiem mogą być wodociągi i zawsze mam dziwne odczucia w jednym kącie pokju. Chciałbym sprawdzić.
Ale wracając do meritum — jak w ogóle zacząć tę kalibrację nad studnią? Bo Petronelka_54 pisała o sąsiedzie, ale nie wiem co dokładnie robić jak już się tam stanie.
Rozumiem ten schemat, ale mam pytanie — czy właściciel ma stać obok podczas pomiaru? Pytam, bo słyszałam że obecność osoby z wiedzą o miejscu może wpływać na wynik. Coś w rodzaju mimowolnego przekazywania informacji.
To wszystko brzmi bardzo konkretnie, ale mam wrażenie że zanim dojdę do kalibracji, muszę cofnąć się o krok. Wajdelota pisał żebym był pewny reakcji na samą żyłę zanim zacznę mierzyć głębokość. Jak w ogóle ocenić że jestem już gotowy? Po czym to poznać?
Dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Powiedziałbym, że jesteś gotowy kiedy reakcja na żyłę jest powtarzalna — czyli przechodząc przez to samo miejsce kilka razy zawsze dostajesz odpowiedź w tym samym punkcie. Nie mniej niż trzy przejścia z różnych stron. Jeśli wyniki się pokrywają, możesz zaczynać pomiary głębokości.
Trzy przejścia to jeszcze pół biedy, ale ile w ogóle czasu zajmuje jedno porządne badanie działki od podstaw do głębokości? Pytam bo moja sytuacja jest taka że mam ograniczony dostęp do terenu.
Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie z tymi trzema przejściami, to naprawdę pomaga mi zrozumieć o co chodzi! Mam pytanie trochę z boku — czy ta metoda krokowa działa tak samo gdy się idzie szybko i wolno? Bo nie wiem czy tempo chodu ma znaczenie.
A co z buutami? Czytałem gdzieś że grube podeszwy mogą zakłucać odbiór, że lepiej chodzić boso. To prawda czy mity?
Kwestia obuwia pojawia się u różnych autorów, ale nikt nigdy tego rzetelnie nie porównał. Z mojego doświadczenia — jeśli twoje wahadło reaguje wyraźnie i powtarzalnie, buty nie są problemem. Kłopoty zaczynają się kiedy sygnał jest słaby albo niejednoznaczny i wtedy każda zmienna może mieć znaczenie. Boso ma sens podczas pierwszych kalibracji na trawiastym terenie, ale nie jest warunkiem koniecznym.
Mam jeszcze jedno pytanie do tej metody krokowej — co jeśli podczas odchodzenia od żyły na boki wahadło reaguje więcej niż raz? Czyli mam dwie reakcje zamiast jednej? To błąd pomiaru czy coś innego?
To może oznaczać kilka rzeczy. Albo żyła jest szeroka i ma dwie wyraźne krawędzie, albo w pobliżu jest druga żyła, albo krzyżuje się z siecią. Warto wtedy zejść trochę dalej od punktu startowego i sprawdzić czy ta druga reakcja ma regularny odpowiednik po drugiej stronie. Czy masz mapkę swojego terenu gdzie zaznaczyłeś przebieg tej żyły? Masz w ogóle jakiś szkic?
Mam narysowany schemat odręcznie, linia przebiega mniej więcej z zachodu na wschód przez cały ogród. Jedna prosta reakcja bez odgałęzień, tak mi się przynajmniej wydawało. Ale teraz zaczynam się zastanawiać czy naprawdę sprawdziłem to z wystarczającą uwagą.
To może warto wrócić i przejść jeszcze raz, tym razem specjalnie szukając ewentualnych równoległych linii? Jeśli to jest żyła a nie Hartmann, nie powinno być regularnych powtórzeń co kilka metrów. Sprawdzenie tego przy okazji dałoby ci dodatkowe potwierdzenie że dobrze ją zidentyfikowałeś.
Słucham tego wszystkiego i mam takie pytanie do grupy — czy ktokolwiek z was miał kiedyś sytuację, że zmierzył głębokość radiestezją, potem doszło do kopania i głębokość się zgadzała? Nie pytam złośliwie, naprawdę jestem ciekaw jak wygląda takie potwierdzenie w praktyce.
Serio pytam, bo to chyba kluczowe dla całej tej rozmowy. Jeśli nikt z was nie miał takiego potwierdzenia, to skąd wiemy że te metody pomiaru głębokości w ogóle działają? Nie mówię tego złośliwie, naprawdę chcę zrozumieć na czym stoi ta praktyka.
To jest uczciwe podejście. Mam pytanie do Wajdeloty — czy zapisałeś wtedy metodę kroku, którą stosowałeś? Czy możesz ją odtworzyć punkt po punkcie? Bo jeśli tak, to masz coś powtarzalnego. Jeśli nie, to nawet jedno trafienie trudno zanalizować.
Rozumiem, dziękuję za tę szczerość. To brzmi inaczej niż gdybyś powiedział 'zawsze mi wychodzi'. Mam jeszcze jedno pytanie — czy ten właściciel kopał studnię dokładnie w miejscu które wskazałeś, czy może trochę obok? Bo to też robi różnicę przy ocenie dokładności głębokości.
