Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Badanie energii pomieszczeń biurowych — czy stres pracowników wpływa na pomiary?

Strona 1 / 3

Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Pracuję w biurze z otwartą przestrzenią, jakieś 40 osób na jednej sali. Od jakiegoś czasu interesuje mnie to, czy stres i napięcie, które tam czuć prawie każdego dnia, mogą wpływać na pomiary energetyczne pomieszczenia. Chciałbym kupić biometr i zbadać to miejsce porządnie, ale zastanawiam się, czy w ogóle ma sens robić pomiary w miejscu, gdzie ciągle coś się dzieje, ludzie krzyczą na siebie, są deadliny i tak dalej. Czy ktoś badał kiedyś biuro albo podobne miejsce z dużą ilością ludzi? I przy okazji — jakie biometry polecacie do takich zastosowań? Dopiero zaczynam i nie chcę wyrzucić pieniędzy w błoto.


Odpowiedz
98 odpowiedzi
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Pytanie jest naprawdę ciekawe, bo dotykasz tu dwóch warstw jednocześnie. Jest warstwa geopatyczna, czyli to, co wynika z samego miejsca, z podłoża, z siatki Hartmanna i Curry'ego. I jest warstwa emocjonalna, nazwijmy ją zanieczyszczeniem przestrzeni przez emocje. To drugie jak najbardziej wpływa na pomiary biometrem. Ale zanim powiem więcej — powiedz, czy masz w ogóle pojęcie, jak wyglądają podstawy pracy z biometrem? Bo to zmienia podejście do tematu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Idzik a jak w praktyce oddzielasz te dwie warstwy przy pomiarze? Bo rozumiem, że teoria mówi, że to różne źródła, ale biometr chyba wskazuje sumaryczny wynik, nie? Nie wyobrażam sobie, żeby urządzenie samo powiedziało 'tu jest żyła wodna, a tutaj po prostu szef nakrzyczał na kogoś w poniedziałek'.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Nekromantka masz rację, że biometr daje wynik sumaryczny. Dlatego właśnie pomiary w naładowanych emocjonalnie miejscach trzeba robić wielokrotnie, najlepiej o różnych porach i po oczyszczeniu przestrzeni. Jeśli po oczyszczeniu wynik się zmienia znacząco, to masz informację, że spora część obciążenia była właśnie emocjonalna. Jeśli wynik zostaje niski mimo oczyszczenia, szukasz przyczyny głębiej, w podłożu.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@celestyna03)
Połączone: 5 miesięcy temu

Też miałam podobne pytanie w głowie, tylko w kontekście mieszkania, nie biura. Czy jeśli w rodzinie były jakieś kłótnie albo napięcie, to pomiary skali Bovisa będą zafałszowane? Bo nie wiem, jak odróżnić obciążenie geopatyczne od tego emocjonalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Idzik ma sens, ale dodałabym jeszcze jedną rzecz. W przestrzeniach biurowych dochodzi też kwestia zbiorowego skupienia uwagi i wysiłku. Kilkadziesiąt osób pracujących pod presją to nie jest neutralna energetycznie sytuacja. Sama badałam salę konferencyjną w firmie mojej znajomej i wyniki skali Bovisa były dramatycznie niskie, poniżej 5000 jednostek, i to tuż po weekendzie, kiedy nikt tam jeszcze nie pracował od kilku dni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 777

@Marchewka94 to bardzo konkretny przykład, dzięki. A czy po tych kilku dniach przerwy wynik był wyższy niż w środku tygodnia? Pytam, bo zastanawiam się, czy weekend rzeczywiście 'resetuje' przestrzeń, czy ona zostaje naładowana bez względu na to, czy ktoś w niej jest.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

tak, różnica była wyraźna. W piątek po południu biometr pokazywał poniżej 4000, a w poniedziałek rano, zanim zaczęli przychodzić pracownicy, było już jakieś 6500. Wciąż niskie jak na miejsce, gdzie ludzie przebywają długo, ale widać, że przestrzeń się częściowo 'oddychała'. Podejrzewam, że to miejsce ma też jakiś problem strukturalny, bo 6500 to niezbyt dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@celestyna03)
Połączone: 5 miesięcy temu

6500 to niski wynik, tak? Rozumiem, że neutralny jest gdzieś koło 6500-7000 dla człowieka, ale dla pomieszczeń ta skala wygląda inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Celestyna03 dobra obserwacja. Dla pomieszczeń przyjmuje się, że korzystne jest powyżej 7000-8000 jednostek Bovisa. Okolice 6500 to jeszcze obszar względnie neutralny, ale już na granicy. Poniżej 6000, zwłaszcza przewlekle, to przestrzeń, która działa na człowieka osłabiająco. W biurach z wysokim stresem potrafią się zdarzać wartości rzędu 3000-4000, a nawet niżej, i wtedy faktycznie trudno rozstrzygnąć bez dodatkowych badań, skąd to pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

A jakie biometry w ogóle są dostępne na polskim rynku? Lalik pytał o modele, ale nikt jeszcze nie odpowiedział konkretnie. Sama chciałabym coś takiego do domu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 113

@Wiesia91 jest kilka opcji. Biometr Leichera to chyba najpopularniejszy wśród praktyków w Polsce, przynajmniej z tego co widuję na różnych kursach. Jest też biometr Hartmanna, który ma trochę inną skalę i sposób kalibracji. Część osób używa zwykłych wahadełek z dedykowaną tarczą Bovisa, to też wychodzi podobnie, tylko wymaga więcej wprawy operatora.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 777

@Hydromantka_W a który z tych polecasz na start? Nie wiem, czy od razu celować w droższy model, czy zacząć od czegoś prostszego, żeby w ogóle poczuć jak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

szczerze, to zależy od tego, czy masz już doświadczenie z wahadłem. Jeśli nie, to biometr Leichera może być dobry, bo ma mechanizm ograniczający wpływ efektu operatora i łatwiej go skalibrować. Ale jeśli już pracowałeś z wahadłem i masz wyczucie, to tarcza Bovisa z własnym wahadłem jest równie skuteczna i tańsza.


Odpowiedz
Wpisy: 355
(@szymek84)
Połączone: 2 miesiące temu

Hej, przepraszam że wchodzę w środek, ale jak rozumiecie tą kalibrację biometru? Tzn co to dokładnie znaczy, że sie go kalibruje? To jakieś fizyczne ustawienie czy chodzi o dostrojenie operatora?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Szymek84 to dobre pytanie, bo tutaj ludzie często się mylą. W przypadku biometru Leichera kalibracja ma część mechaniczną, ustawia się odpowiednie parametry fizyczne urządzenia, i część radiestezyjną, operator musi ustalić swój własny kontakt z przyrządem, czyli upewnić się, że reaguje na niego prawidłowo. Robisz to mierząc coś o znanych właściwościach, np. wodę destylowaną albo kamień o ustalonym poziomie Bovisa, i sprawdzasz, czy biometr wskazuje to, czego się spodziewasz.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówimy o pomiarach biometrem w biurze, stresie pracowników, niskich wynikach Bovisa. Ale co z tego wynika praktycznie? Jeśli firma nie zmieni sposobu zarządzania, to oczyszczenie przestrzeni cokolwiek tu pomoże?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Tarotowa to bardzo sensowne pytanie. Myślę, że oczyszczenie daje pewną ulgę, ale nie rozwiązuje źródła problemu. Z drugiej strony, jeśli do stresu dochodzi jeszcze obciążenie geopatyczne, na przykład krzyżowanie Hartmanna przy biurku, gdzie ktoś siedzi 8 godzin, to usunięcie tej warstwy może realnie zmienić samopoczucie tego człowieka, nawet jeśli szef nadal jest trudny.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Nekromantką. Sama widziałam przypadek, gdzie przestawienie biurek z uwzględnieniem siatki Hartmanna zmieniło atmosferę w zespole. Ludzie mówili, że są mniej zmęczeni po pracy. Oczywiście nie wiadomo, ile było w tym placebo, ale wyniki biometryczne w tym miejscu też poszły w górę po przestawieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

To by oznaczało, że zanim w ogóle zacznę myśleć o oczyszczaniu, powinienem najpierw zmapować siatki Hartmanna i Curry'ego w całym biurze? Mam rozumieć, że biometr to jedno, a mapowanie siatek to osobna praca, wymagająca różdżki albo prętów L?


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Tak, Lalik, to dwie osobne prace i dobrze to rozumiesz. Biometr mierzy ogólny poziom energii w danym punkcie, natomiast mapowanie siatek wymaga prętów L albo wahadła i przejścia przez całe pomieszczenie. Jedno bez drugiego daje niepełny obraz. Możesz mieć biuro z wysokim wynikiem Bovisa, a jednak mieć krzyżowanie Hartmanna dokładnie przy biurku szefa, co potem tłumaczy jego chroniczne bóle głowy. Biometr tego nie wykryje, bo uśrednia wynik z całego miejsca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Idzik ale jak to uśrednia? Tzn czy biometr mierzy punkt, w którym stoisz, czy jakiś większy obszar? Bo jeśli mierzy punkt, to właściwie można by nim też mapować siatkę, tylko żmudniej.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Nekromantka to zależy od modelu i operatora, ale w praktyce biometr Leichera zbiera energię z obszaru, który operator obejmuje intencją. Można go zawęzić do konkretnego punktu, ale wymaga to już pewnej wprawy. Na początku większość ludzi mierzy właściwie strefę kilku metrów kwadratowych. Dlatego mówię, że do mapowania siatki pręty L są czytelniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 355
(@szymek84)
Połączone: 2 miesiące temu

A te pręty L to sie kupuje gotowe czy mozna samemu zrobić? I czy materiał ma znaczenie? Bo gdzieś czytałem że miedziane są lepsze ale nie wiem czy to prawda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 113

@Szymek84 materiał naprawdę ma znaczenie. Miedziane są popularne i faktycznie wiele osób na nich zaczyna, ale część praktyków woli stalowe albo nawet z drutu antenowego. Kluczowe jest to, żeby pręty były tej samej długości i dobrze wyważone w uchwycie. Można zrobić samemu z drutu miedzianego, rękojestki z PCV albo drewniane. To kwestia kilku złotych i godziny roboty.


Odpowiedz
Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do biura, zastanawiam się teraz, czy w ogóle sensownie jest mapować siatkę i mierzyć biometrem w jednej wizycie. Czy jedno nie przeszkadza drugiemu? Mam na myśli czy operator po pracy z prętami L jest jeszcze w stanie dobrze zmierzyć skalę Bovisa, czy powinno się to rozdzielić na dwa osobne dni?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Sama rozdzielam i polecam tak robić. Po mapowaniu siatek jestem trochę zmęczona energetycznie, a biometr wymaga skupienia i neutralności. Jeśli operator jest niewyspany albo napięty, wynik jest mniej wiarygodny. W biurze do tego dochodzi jeszcze ta energetyczna historia miejsca, o której mówiliśmy wcześniej. Dwie wizyty dają dużo czystszy obraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyna03)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 302

@Marchewka94 a jak długa przerwa powinna być między tymi dwoma wizytami? Czy wystarczy dzień, czy lepiej kilka dni?


Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Celestyna03 myślę, że dzień przerwy to minimum. Ja wolę kilka dni, żeby też zobaczyć, czy energia miejsca się zmienia między wizytami. Jeśli wyniki biometru różnią się mocno między pierwszą a drugą wizytą bez żadnego oczyszczenia, to sam w sobie jest to już ciekawy sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne zdanie niż Marchewka. Rozdzielanie wizyt wprowadza dodatkową zmienną, bo środowisko biura między pierwszą a drugą wizytą mogło się zmienić. Mogło być ważne zebranie, kłótnia, albo po prostu inny dzień tygodnia. Jeśli chcemy porównywać mapowanie z pomiarem Bovisa, powinniśmy mieć te dane z tego samego momentu, nie z różnych dni. Inaczej nie możemy powiedzieć, że krzyżowanie Hartmanna na tym konkretnym biurku koreluje z tym konkretnym wynikiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Kartomanta54 to jest słuszna uwaga metodologicznie. Ale czy nie zakładasz, że siatka Hartmanna się przesuwa między wizytami? Bo ona jest względnie stała, tylko jej wpływ energetyczny może się zmieniać. Więc mapowanie możesz mieć z jednego dnia, a pomiar Bovisa z drugiego, i nadal widzieć, że krzyżowanie odpowiada niskiemu wynikowi w danym punkcie.


Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Idzik nie twierdzę, że siatka się przesuwa, ale twierdzę, że nałożone na nią energie emocjonalne są zmienne. Właśnie o tym rozmawialiśmy cały czas. Jeśli w piątek sala jest wyładowana po tygodniu pracy, to wynik biometru tam będzie inny niż w poniedziałek rano. I to zafałszuje obraz korelacji z krzyżowaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Oboje macie rację i to jest właśnie ten problem z badaniem biur. Nie da się tego rozdzielić idealnie. Może jedynym wyjściem jest seria pomiarów o różnych porach i dniach, żeby wyciągnąć jakąś średnią? Ale to ogromna praca przy większym biurze.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie może naiwne. Czy nie prościej po prostu zapytać pracowników, gdzie czują się najgorzej? I tam zacząć od pomiaru? Bo oni to przecież czują, tylko nie wiedzą dlaczego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 113

@Wiesia91 to wcale nie jest naiwne, to jest bardzo praktyczny punkt wyjścia. Wiele osób robi właśnie tak. Jeśli pięć osób niezależnie od siebie mówi, że przy oknie od strony wschodniej zawsze boli je głowa, to tam warto zacząć mapować. Subiektywne odczucia pracowników to taki wstępny wywiad przed badaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

To mi otwiera oczy na całą sprawę. Mamy w biurze jedno miejsce przy drukarce, gdzie nikt nie chce siedzieć, zawsze coś tam komuś przeszkadza. Może zacznę właśnie od tego punktu, zamiast mapować całe pomieszczenie od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale drukarki to też silne źródło promieniowania elektromagnetycznego i hałasu. Skąd wiadomo, że to nie to zwykłe fizyczne powody tego, że nikt tam nie chce siedzieć, a nie obciążenie geopatyczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Tarotowa to jest ważna obserwacja i nie należy jej ignorować. EM może się nakładać na obciążenie geopatyczne i wzmacniać jego efekt. Dlatego właśnie lokalizacja sprzętu elektrycznego powinna być brana pod uwagę razem z mapą siatki. Nie zamiast, ale razem. Jeśli krzyżowanie Hartmanna jest w tym samym miejscu co drukarka, to masz podwójny problem.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@magini)
Połączone: 1 rok temu

Czy to znaczy, że samo przestawienie drukarki w inne miejsce mogłoby zmniejszyć ten efekt? Nawet bez oczyszczania energetycznego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Magini to zależy, czy problem leży bardziej po stronie EM czy po stronie siatki. Jeśli krzyżowanie jest stałe, to przestawienie drukarki zdejmuje jeden z czynników, ale obciążenie geopatyczne przy tym biurku zostaje. I ktokolwiek usiądzie w tym miejscu, będzie odczuwał skutki, nawet bez drukarki w pobliżu. Dlatego nie można leczenia sprowadzić tylko do przestawiania mebli bez wcześniejszego zbadania siatek.


Odpowiedz
Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to teraz mam konkretne pytanie praktyczne. Jeśli zacznę od tego miejsca przy drukarce, to czego szukam najpierw? Krzyżowania Hartmanna, żyły wodnej, a może od razu mierzę biometrem? Bo nie wiem, od której strony się wziąć za ten punkt.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

a skąd wiesz, że to w ogóle jest jedno źródło? Pytam serio, bo przy drukarce masz przynajmniej trzy nakładające się czynniki. EM od urządzenia, potencjalne krzyżowanie siatki i nagromadzona energia z wieloletniego stresu całego biura. Zanim zaczniesz mierzyć, powiedz mi, jak wygląda to miejsce. Zewnętrzna ściana, wewnętrzna? Parter, piętro?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 777

@Idzik wewnętrzna ściana, drugie piętro. Budynek ma może ze trzydzieści lat. To jest biuro otwarte, ta drukarka stoi mniej więcej w środku pomieszczenia, trochę na boku. Koło niej są dwa biurka, ale oba zawsze zajmuje ktoś inny, tymczasowy, bo stali pracownicy jakoś naturalnie ich unikają.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@marchewka94)
Połączone: 2 lata temu

Środek dużego pomieszczenia to często przecięcie kilku linii naraz. Hartmann tam bywa gęstszy, a do tego w dużych otwartych biurach te linie zbierają energię emocjonalną jak gąbka, bo stale coś się dzieje, ludzie chodzą, rozmawiają, kłócą się przez telefon. Ciekawe, że stali pracownicy to czują instynktownie. To jest dobra informacja diagnostyczna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Marchewka94 ale instynkt unikania to niekoniecznie reakcja na energię miejsca. Może to po prostu hałas drukarki albo ruch przy niej. Zanim to uznasz za sygnał energetyczny, trzeba wyeliminować prozaiczne przyczyny. Lalik, czy te biurka przy drukarce są głośniejsze, ciemniejsze, bardziej na przeciągu niż reszta?


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 777

@Kartomanta54 jest tam może trochę głośniej, ale nie bardziej niż gdzie indziej. Biurko po drugiej stronie pomieszczenia, gdzie stoi duża kopiarka, nikt nie narzeka. Więc hałas chyba nie jest głównym czynnikiem. Różnica jest wyraźna właśnie przy tej jednej drukarce.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

To jest faktycznie zastanawiające. Dwie drukarki, podobny hałas, ale reakcja ludzi zupełnie inna. To trochę przemawia za tym, że problem leży w miejscu, a nie w urządzeniu. Ciekawi mnie, czy ktoś kiedyś zmienił tam układ biurek albo przesuwał drukarkę?


Odpowiedz
Wpisy: 777
Rozpoczynający temat
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Podobno ta drukarka stała wcześniej przy oknie i ją przestawiono, kiedy zmieniali aranżację biura. Nie wiem, kiedy dokładnie, ale chyba kilka lat temu. Nie wiem, czy przy oknie też było to samo unikanie.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: