Mam pytanie, które od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie przy pracy z różdżkami L. Sieć Hartmanna tworzy prostokąty — linie biegnące z południa na północ i ze wschodu na zachód, z tymi charakterystycznymi odległościami około 2 na 2,5 metra. Ale co z siecią Curry'ego? Wszędzie czytam, że biegnie pod kątem 45 stopni do Hartmanna, ale nigdy nie mogłem wyraźnie wyczuć, czy jej linie przecinają się wzajemnie pod kątem prostym, czy może pod jakimś innym. Ktoś to badał dokładnie? Bo mam też drugi problem, trochę przy okazji — podczas mapowania sypialni trafiłem wyraźnie na żyłę wodną, różdżki reagują w tym samym miejscu za każdym razem, bez względu na to, kiedy sprawdzam. I teraz nie wiem, czy to już powód do zmiany miejsca łóżka, czy może trochę przesadzam z tym niepokojem.
Co do Curry'ego — tak, linie tej sieci tworzą między sobą kąty proste, ale siatka jest obrócona względem Hartmanna właśnie o około 45 stopni. Więc jeśli Hartmann biegnie zgodnie z kierunkami geograficznymi, to Curry biegnie po przekątnej. Rozstaw linii Curry'ego jest przy tym większy, około 3,5 na 5 metrów w zależności od szerokości geograficznej i warunków terenowych. Ale chcę się upewnić zanim powiem coś więcej — jak dokładnie reagowały twoje różdżki przy tej żyle? Skrzyżowanie w jednym kierunku, oba ramiona jednocześnie, czy coś innego?
To co opisujesz z różdżkami — zamknięcie do środka — faktycznie klasyczna reakcja na ciek wodny, zgadzam się. Ale wracając do twojego pytania o Curry'ego, mam inny punkt widzenia niż Gwiazdarka. W terenie górzystym i przy dużym nasyceniu wodonośnych warstw gleby kąty sieci Curry'ego potrafią się lokalnie odkształcać. Nie jest to idealna siatka jak na papierze. Mierzyłeś kiedyś sieć Curry'ego wahadłem nad mapą i potem weryfikowałeś to w terenie?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, bo dopiero zaczynam poważniej podchodzić do mapowania przestrzeni. Jak w ogóle odróżnić węzeł sieci Curry'ego od przecięcia żyły wodnej z linią Hartmanna? Bo z opisów wychodzi, że obie rzeczy mogą dawać zbliżone sygnały na różdżkach. Czy jest jakaś technika pozwalająca to rozróżnić?
Przepraszam, że wchodzę, bo nie mam dużego doświadczenia w radiestezji, ale zaciekawił mnie ten wątek z sypialnią. Jeśli ta żyła wodna rzeczywiście przebiega przez miejsce, gdzie się śpi, to co się wtedy właściwie dzieje? Czytałam coś o strefach geopatycznych, ale nie do końca rozumiem, czy żyła wodna to już jest strefa geopatyczna, czy to dwie różne rzeczy?
Też chciałem się o to zapytać przy okazji, więc dobrze, że Sylwunia poruszyła ten temat. Bo z jednej strony słyszałem, że samo przebieganie żyły nie musi być problemem, jeśli to spokojny ciek. Z drugiej strony znajomy, który zajmuje się badaniem domów, mówił mi, że żyły wodne pod miejscem snu to zawsze problem bez wyjątku. Kto ma rację?
Moim zdaniem prawda jest gdzieś pośrodku i zależy od kilku rzeczy. Żyła żyle nierówna. Spokojny ciek na dużej głębokości, powiedzmy poniżej 10-12 metrów, może dawać słabe promieniowanie i nie wszyscy będą na nie reagować jednakowo. Problem zaczyna się kiedy żyła płynie płytko, pod ciśnieniem, albo krzyżuje się z innym ciekiem lub z linią sieci. Takie skrzyżowanie to już naprawdę niedobre miejsce na łóżko. Boruta, wiesz na jakiej mniej więcej głębokości przebiega ta twoja żyła?
Głębokość wahadłem mierzy się metodą zliczania wahnięć albo przez ustalenie skali i pytanie o odpowiedź tak/nie dla kolejnych przedziałów głębokości. Ale żeby to miało sens, musisz mieć dobrze skalibrowane wahadło i pewność co do swoich sygnałów. Bez tego wynik będzie przypadkowy. Boruta, czy pracowałeś wcześniej z wahadłem na tyle, żeby ufać swoim odpowiedziom tak/nie?
A ja mam głupie pytanie, bo kompletnie nie rozumiem jednej rzeczy. Te wszystkie sieci — Hartmann, Curry — one są wszędzie na całej Ziemi jednocześnie? W każdym mieszkaniu, w każdym pokoju? Bo jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić, że wszędzie pod nami jest ta siatka.
Wróćmy na chwilę do pytania Boruty o kąty Curry'ego, bo ta część rozmowy mi umknęła. Czytałam u Blanche Merz, że sieć Curry'ego jest rzeczywiście prostopadła w sobie, ale że jej orientacja względem stron świata zmienia się regionalnie i zależy między innymi od pola magnetycznego Ziemi w danym miejscu. Więc Zenek ma rację mówiąc o odkształceniach. Czy to nie jest właśnie ten mechanizm?
Mam pytanie do praktykujących tu regularnie. Jak często powtarzacie pomiary w tym samym miejscu? Bo zastanawiam się, czy linie sieci są stabilne w czasie, czy też mogą się przesuwać sezonowo albo w zależności od poziomu wód gruntowych. Pytam bo jeśli żyła wodna zmienia swój przebieg na przykład po intensywnych deszczach, to pomiar zrobiony latem może się nie zgadzać z zimowym.
A co w takim razie z tym łóżkiem Boruty — jeśli żyła może się przesuwać, to może ona akurat teraz przebiega przez sypialnię, ale za pół roku będzie gdzie indziej? Czy przesunięcie łóżka ma w ogóle sens, skoro nie wiemy czy problem jest stały?
Myślę, że dopóki nie masz pewności co do głębokości i stabilności tej żyły, warto pomyśleć o tymczasowym przesunięciu łóżka chociaż o metr lub dwa i obserwować przez kilka tygodni jak się czujesz. To najprostszy test jaki możesz zrobić bez dodatkowych pomiarów. A równolegle powtórzyć badanie z kimś bardziej doświadczonym, żeby potwierdzić przebieg i ocenić intensywność promieniowania choćby skalą Bovisa. Przeprowadzka to naprawdę ostateczność, najpierw sprawdź czy inne miejsce w sypialni jest wolne od zakłóceń.
Przy mapowaniu chodzi o to, żebyś chodził liniami prostopadłymi do siebie — najpierw wzdłuż pokoju, potem w poprzek. Gdzie różdżki reagują w obu przejściach na ten sam punkt lub bliski, tam masz coś pewnego. Jeśli reagujesz tylko przy przejściu w jednym kierunku, to może być artefakt albo sieć, a nie żyła. Ale szczerze, przy pierwszych samodzielnych mapowaniach i tak sugerowałbym zaproszenie kogoś z zewnątrz do weryfikacji.
A wracając do kwestii kątów sieci Curry'ego, bo chyba za bardzo odpłynęliśmy. Boruta pytał na początku o to czy Curry przecina się pod kątem prostym. Ja rozumiałam do tej pory, że tak, ale Zenek wcześniej napisał o odkształceniach nad anomaliami geologicznymi. Czy to znaczy, że w sypialni Boruty, jeśli jest tam żyła wodna, kąty sieci Curry'ego mogą być odkształcone i to utrudnia mapowanie?
Tylko że to trochę komplikuje całą sprawę dla Boruty, nie? Jeśli żyła odkształca sieci w pobliżu, to on ma teraz do czynienia z żyłą, odkształconą siecią Curry'ego i potencjalnie też siecią Hartmanna w tej samej przestrzeni. Jak to w ogóle odczytać wahadłem bez poplątania sygnałów?
Przepraszam za głupie pytanie, ale jak się ustawia taką intencję przy wahadle? To znaczy, mówisz coś w myślach, głośno, czy to bardziej takie nastawienie? Bo zawsze myślałam, że wahadło po prostu samo wie co szukasz.
A jak wahadło reaguje inaczej na żyłę niż na linie sieci? Bo z tego co tu czytam, różne struktury mają różne sygnały, ale jak je rozróżnić jeśli się nie ma doświadczenia? Czy każde wahadło daje inny ruch na żyłę i inny na Curry'ego, czy to jest kwestia ustaleń indywidualnych?
Rozumiem, że powinienem lepiej poznać swoje sygnały zanim zacznę poważnie mapować sypialnię. Ale jak znaleźć to 'neutralne miejsce' do kalibracji, skoro nie wiem czy w moim domu w ogóle jest jakaś przestrzeń wolna od tych wszystkich struktur? Sieć Hartmanna i Curry'ego są wszędzie, żyła może się rozgałęziać — gdzie w ogóle szukać punktu zero?
Tak naprawdę do kalibracji sygnałów tak/nie nie potrzebujesz miejsca wolnego od energii. Kalibrujesz na pytaniach o fakty które znasz — twoje imię, data urodzenia, cokolwiek pewnego. Wahadło uczy się twoich odpowiedzi przez te pytania kontrolne, nie przez energię miejsca. Punkt zero do kalibracji to twój własny układ nerwowy, nie lokalizacja w przestrzeni.
A wracając do tego co Hela mówiła o przesunięciu łóżka — ja mam pytanie może trochę z boku, ale zawsze mnie to ciekawiło. Jeśli żyła biegnie przez sypialnię, to czy promieniowanie idzie tylko pionowo w górę, tak że liczy się tylko to co jest bezpośrednio nad nią? Czy rozchodzi się w jakimś stożku albo polu i sąsiednie pomieszczenia też mogą być objęte?
Mam pytanie do Zenka, bo wrócił do kwestii odkształceń sieci nad anomaliami. Czy te odkształcenia są mierzalne wahadłem ilościowo? To znaczy czy można wahadłem ocenić o ile stopni kąt Curry'ego odbiega od standardowych 45 stopni, czy to jest tylko jakościowa obserwacja, że 'coś tu nie gra'?
Czyli rozumiem, że mapowanie na papierze jest tu kluczowe. A jak to fizycznie robicie — notujesz po każdym przejściu gdzie dokładnie zareagowały różdżki, mierzysz odległości od ściany, nanosisz na plan pomieszczenia? Boruta pyta jak mapować sypialnię, ale nawet ja nigdy nie robiłam tego tak dokładnie, więc byłabym wdzięczna za opis kroku po kroku.
Dobra, rozumiem już jak mapować punktowo. Ale Gwiazdarka97 wspomniała o sznurku między ścianami — jak to wygląda przy pokoju, który nie jest prostokątem? Moja sypialnia ma wnękę po jednej stronie i nie jestem pewny, czy linie mierzę od ściany głównej, czy od krawędzi wnęki.
Traktujesz wnękę jako osobną przestrzeń i mapujesz ją oddzielnie. Nanosisz na plan obrys realny, razem z wnęką, i rysujjesz siatkę przejść dla obu fragmentów pokoju. Linia energetyczna nie omija wnęki — jeśli przez nią przebiega, to tym bardziej ważne, żebyś to wiedział, bo może tam stać szafa, w której spędzasz może kilkadziesiąt sekund dziennie, ale sieć Hartmanna nad szafą z ubraniami to i tak mniejszy problem niż ta sama linia nad łóżkiem.
A propos wnęk — to ciekawy przypadek. Ja mam wrażenie, że narożniki i wnęki w ogóle zachowują się energetycznie inaczej niż otwarta przestrzeń. Czy wnęka może kumulować promieniowanie, coś jak efekt rogala czy pułapki energetycznej? Czy to mit?
Wróćmy może chwilę do samego Curry'ego, bo chyba zgubiliśmy wątek Boruty. On pytał o kąt — czy sieć Curry'ego ma stałe przecięcia prostokątne, czy nie. Zenek napisał wcześniej o odkształceniach nad anomaliami. Ale standardowo — bez żyły, bez anomalii — to jest kąt prosty czy nie?
